Poza przewracaniem się z jednego końca łóżka na drugi nie miałam ciekawszych zajęć.Brakowało mi tego codziennego wstawania. Na szczęście już dziś będę mogła wrócić do akademii. Blanca obiecała, że przyjedzie po mnie. Wlepiłam wzrok w drzwi, a gdy tylko klamka poruszyła się od razu zerwałam się z łóżka, przytrzymując się jedną ręką oparcia krzesła. W drzwiach stanęła owa brunetka. Zarzuciłam na siebie kurtkę i podeszłam do dziewczyny.
-Jedziemy?-Zapytałam wyszczerzając się .
-Mhm- Blanc ruszyła korytarzem, a ja podążałam za nią. Wsiadłyśmy do samochodu i już po chwili mogłyśmy wracać do akademii.Po drodze dostrzegłam znajome auto. Cole wraz z Avenger'em również wracali. Oparłam głowę o szybę i droga zdawała mi się jakaś krótsza. Auto zatrzymało się przed akademią, ja zaś od razu udałam się do stajni. Na pierwszy rzut oka zdawało mi się, że Primy nie ma w boksie. Zbliżyłam się niepewnie i usłyszałam uderzenie w ściankę boksu. Prim stanęła dęba i położyła uszy.Nie mogłam jej poznać. Stała się agresywna i nie dała się dotknąć. Co jej uderzyło do łba? Przybliżyłam rękę do jej głowy. Kasztanka odwróciła się urażona i miała mnie gdzieś. Westchnęłam i udałam się do akademika. Akurat napotkałam Cole'a.
-Cole, nie wiesz może co się dzieje z Primą? Jest agresywna i nie daje się dotknąć-Mruknęłam i spojrzałam na chłopaka.
-Sam nie wiem. Kiedy cię nie było też tak szalała- Westchnął i podrapał się po głowie.
-Właśnie, wybrałbyś się ze mną kupić konia? Potrzebuję pomocy a Blanca akurat nie może.- Uśmiechnęłam się niepewnie i rzuciłam okiem na stajnię, z której wydobywały się niepokojące dźwięki.
<Cole? Odpisałam :DD xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz