Powoli wmuszałam w siebie ostatnie kęsy posiłku i dopiero po chwili podniosłam ponownie głowę na nowo poznaną osobę. Była ładna, nawet bardzo ładna, zawsze chciałam mieć rude włosy ale nie pasowały do mojej karnacji więc blond był jedynym wyjściem. Wydawała się z olbrzymim zaangażowaniem zjadać moją "ulubioną sałatkę" którą tak naprawdę złapałam przed chwilą z blatu, nie to ,że była nie dobra ale.. kto miał by ulubioną sałatkę? Pizzę, sos, jakieś fryteczki to rozumiem ale kto lubi sałatki? Nie pogardę dobrą grecką ale nie wybrała bym jej jako coś na czym chcę żyć i tylko to jeść do końca życia.. Ale , patrząc na to jak spokojnie a zjadała ostatnie kęsy wydawać by się jednak mogło ,ze nie problematu z jedzeniem sałaty. No cóż, najważniejsze że jej nie zabiłam niczym ? Na stołówkę wbiegł kot który był na swoim prywatnym samotnym spacerze w czasie posiłku i szybko ruszył do mojego stolika, usiadł obok mojej nogi i spokojnie sapnął. Wystawiłam rękę i podrapałam czaszkę psiny która z wdzięcznością przyjęła pieszczotę. Uśmiechnęłam się widząc jak Kot wygina się pod moim dotykiem cicho powarkując.
-Masz psa? -Głos nowo poznanej wyrwał mnie z naszej małej prywatnej chwili z Kotem. Pokiwałam głową i lekko pchnęłam psa w jej kierunku. Momentalnie został pogłaskany przez rudzielca który wydawał się być bardzo zadowolony ,że mógł pomiziać psa.
-Lubię psy ! Są takie wierne -Rozmarzyła się. Oj tak, są i to bardzo ale co ja mogę ci powiedzieć? Kiwnęłam ponownie głową i wytarłam dłonie o spodenki które zdobiły mój tyłek. Naprawdę ciężko było mieć ten swój świat którego nikt do końca nie rozumiał, ale wydaje mi się ,ze Liam by rozumiał, on był w końcu taki.. inny? Miał taką cierpliwość w swojej osobie która po prostu nie opuszczała cię po chwili rozmowy z nim. Zamyśliłam się odrobinę odpływając ponownie myślami w kierunku przystojnego trenera Crossu , czemu ideały istnieją? Nawet nie byłam pewna czy jest wolny, ale co tam, nawet jak nie jest to nie ma ściany której nie da się przesunąć! Uśmiechnęłam się do siebie dopiero po chwili poczułam jak ktoś się na mnie gapi.. no dobra intensywnie wpatruje! Przeniosłam wzrok na Coral która aktualnie uśmiechała się zmieszana.
-Wszystko okay? Odpłynęłaś..
Pokiwałam głową i zniżyłam głowę pod stolik gdzie Kot wciskał głowę na kolana nowo poznanej rudej dziewczyny. Strzeliłam z palców i wyrwałam go z transu miłości który aktualnie go objął, najwyraźniej nie byłam sama zakochana.. Kot wyraźnie polubił dziewczynę co przyjęłam za dobry znak. Podniosłam tacę z brudnymi naczyniami i spokojnie ruszyłam do okienka oddać naczynia, za mną szybko pojawiła się Coral z swoją miską w rękach. Postawiłyśmy to co miałyśmy na parapeciku i ruszyłyśmy na dwór.
-Gdzie teraz? -zapytała najwyraźniej zapominając ,ze jej nie odpowiem. Machnęłam ręką zapraszając ją do swojego pokoju, sprzątałam wiec nie ma co się martwić ! Nagle zza drzwi stołówki wyszedł on.. Jezu ideał. Westchnęłam cicho i uśmiechnęłam się najładniej jak tylko potrafiłam. Pan O'Donnel zauważył nas i pomachał przywołującym gestem. Znalazłam się obok niego w parę sekund.
-Zapraszam cię na kolejny trening Crossu Rose, udało mi się załatwić co nie co -Puścił mi oczko i uśmiechnął się. Zaskoczyło mnie to, nie wiedziałam że wziął do serca to co mu napisałam. Wymigałam "dziękuję" wiedząc że się domyśli znaczenie mojego gestu i przytuliłam się do niego szybko, było.. Jezu on tak ładnie pachniał ale musiałam szybko się odkleić bo by się domyślił. Wydawał się być raczej zadowolona, pożegnał się z nami i ruszył w kierunku stajni.
-Ćwiczysz crossa? -Coral podeszła do mnie bo cały ten czas stała raczej z tyłu. Pokręciłam głowa i napisałam coś na niewidzialnej kartce w powietrzu dając jej do zrozumienia ,że jej wyjaśnię potem.
-Okay, rozumiem, do ciebie?- Kiwnęłam głową i ruszyłam szybko do mojego pokoju. Na wejściu podbiegłam do laptopa i włączyłam muzykę "Fast Car" - Tracy Chapman rozbrzmiało w pokoju a ja szybko zaczęłam pisać wyjaśnienie : " Zaczynam trenować dopiero.. no będę miała pierwszy trening za tydzień.. Pan Liam o'Donnol załatwił.. jest kochany " Już czytała mi przez ramię a ja szczęśliwa bujałam sie w rytmie muzyki.
<Coral? przepraszam że tak długo >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 sierpnia 2018
środa, 20 czerwca 2018
od Rose
Wlepiłam wzrok w tablicę na której nauczyciel powoli zapisywał kolejne fragmenty jakiegoś równania, moja tłumaczka czytała aktualnie książkę obok mnie i zagryzała dolną wargę. Westchnęłam i przejechałam rękoma po twarzy, czemu powstała matematyka? Miałam wrażenie, że nauczyciel naumyślnie robi wszystko za szybko i nie tłumaczy tyle ile powinien, zrezygnowana ponownie podniosłam rękę.
-Tak Rose? -Nauczyciel zwrócił na mnie szybko uwagę przez co i translatorka podniosła głowę. Nie tym, razem mogę sobie chyba dać radę sama co? Podniosłam się i podeszłam do tablicy, znalazłam moment który przyprawiał mnie o dreszcze i postukałam w niego po czym rozłożyłam ręce w geście niewiedzy.
-Eh.. Mamy zmianę znaku bo działanie jest przewrotne (matylda i jej tłumaczenie matematyki poziom 100). - Wskazał na minus przed liczbą x.
-To wiem, ale czemu nie wcześniej ? -Wymigałam i popatrzyłam na kobietę która szybko powiedziała moje migi na głos.
-Bo wcześniej było mnożenie
Kiwnęłam głową, to wiele wyjaśniało. Z powrotem usiadłam na swoje miejsce nie zwracając uwagi na klasę, ludzie mnie traktowali jak mnie słyszeli, czyli nie istniałam dla nich.
Kiedy rozległ się ubłagany dzwonek wyskoczyłam z miejsca i nie pakując się zgarnęłam książki pod pachę, teraz był trening crossa, co oznaczało ,że pan O'Donnelwsiadał na konia. Nie mogłam opuścić takiej okazji za żadne czasy. Po drodze zgarnęłam Kota z pokoju i szybko ruszyłam pod tor.Znalazłam się na miejscu 10 minut i usiadłam na swoim stałym miejscu widokowym, teraz tylko czekamy. Kot usiadł mi pod nogami i poszedł ponownie spać. I .. zaczęło się, wjechali uczniowie a z nimi on, nie byłam pewna kiedy spodobał mi się nauczyciel ale pomiędzy treningami zaczęłam coraz częściej myśleć o jego osobie i jakoś tak wyszło. Przyglądałam się zauroczona jak O'Donnel kieruje konia na przeszkodę i pokazuje wszystkim co powinni robić, słyszałam głośne śmiechy wszystkich uczniów i prychanie koni raz na jakiś czas, to wszystko wydawało się odrobinę zakłamane ale kto mi zabroni moich nastoletnich uczuć? Poza tym, on był dojrzały, przystojny i wiedział co robi, na pewno nie skrzywdził by kogoś takiego jak ja. Pokręciłam sama do siebie głową i uśmiechnęłam pod nosem.Trening niestety dobiegał powoli końcowi , moja skóra nałapała promieni słońca i byłam pewna ,że pomimo kremu z filtrem jutro będę miała wszędzie piegi. Kiedy już wszyscy spokojnie stępowali nagle pod płotem pojawił się on, uśmiechnął się w taki słodki sposób i zapytał.
-Chcesz się uczyć crossa? Mam wolne miejsce w grupie zapraszam -Zatrzymał konia i czekał na odpowiedź, o szlag ! Czemu akurat teraz muszę być niema? Pokiwałam głową entuzjastycznie .
-Podejdź do mnie w stajni dobra? Obgadamy wszystko -Odjechał ponownie uśmiechając się. Rozanielona ruszyłam do stajni z Kotem u boku. Dopiero pod boksem klaczy na której dzisiaj był O'Donnel znów dotarło do mnie że obgadanie będzie raczej mało możliwe. Stuknęłam się w czoło z otwartej dłoni i skrzywiłam.
-Czemu się bijesz?-Głos nauczyciela mnie przestraszył. Uśmiechnęłam się przepraszająco i wzruszyłam rękoma w geście niewiedzy.
-Jak masz na imię? -Zapytał i zdjął siodło z kobyłki. Zagryzłam wargę, nie mam na sobie telefonu ani mojej standardowej kartki tłumaczące, trochę przypał.
"Rose " Wymigałam .
-Oh.. To ty jesteś tą niemą uczennicą. - Podrapał się po głowie. Słyszał o mnie? Ciekawe co słyszał. Mam nadzieję że tylko same dobre słowa..Zamyśliłam się na chwilę .
-No to.. masz gdzieś interpretatorkę? Przypisaliśmy ci taką osobę prawda?- Zdjął kask i uwolnił lekko spocone kosmki włosów, Jezu mogła bym się na niego patrzeć cały dzień. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową, no gdzieś była, pewno poszła na obiad jak to normalny człowiek powinien..
-Uh.. Idziesz na stołówkę? Muszę zjeść coś po treningu bo zaraz padnę..- Energicznie pokiwałam głową . Kot niecierpliwie zaszczekał obok mojej nogi.
-To pies przewodnik tak? Hej-Kucnął i wstawił rękę, Kot podniósł na mnie głowę oczekując na komendę, machnęłam dłonią pozwalając mu na przywitanie się. O'Donnel został zasypany całusami , trochę zazdrościłam kotowi szczerze mówiąc..
-Dobra zmienię koszulkę i idziemy, Mam na imię Liam O'Donnel ale możesz mi mówić Liam -Dodał po chwili i wstawił przed siebie rękę. Potrząsnęłam nią szybko, była ciepła i sucha, szorstka jak wypadało na kogoś kto pracował przy koniach i w stajni. Nadal nie wiedziałam jak się przedstawić więc ponowiłam gest z moim imieniem.
-Dowiem się jak masz na imię później, poczekaj okay ?-Poszedł do pokoiku z sprzętem trenerów. Po chwili wrócił przebrany w spodenki koszulkę i trampki, pod pachą niósł też zeszyt i długopis, geniusz.. Napinał mięśnie rąk i uśmiechał się w taki zabójczy sposób.. Jezu czemu on jest taki idealny. gdybym mogła to wydała bym pewno teraz z siebie multum nie określonych dźwięków. Liam uśmiechnął się w moim kierunku i podał zeszyt.
-Teraz , jak masz na imię?
"Rose" Napisałam starając się aby moje pismo wyglądało schludnie i zgrabnie.
-Miło cię poznać Rose.. No to co trenujesz?
"Ujeżdżenie "
-Hm.. możemy mieć pewno problemy z zapchaniem konia z ujeżdżenia na cross. ale zobaczymy co się da zrobić dobra? -Zanim się zorientowałam staliśmy pod stołówką, czemu czas leciał tak szybko?
-Idę do pokoju nauczycieli, do zobaczenia -Pochylił się i pogłaskał Kota po głowie zostawiając mnie z zeszytem, długopisem i zmieszaniem w głowie. Wypuściłam powietrze z płuc i zaklęłam w myślach patrząc jak idzie do innych drzwi, jezu jaki miał tyłek. Odwróciłam się do drzwi i wleciałam na kogoś.
<Hej ktosiu? Chcesz możne jechać na tę przygodę spierdolenia razem ze mną?>
-Tak Rose? -Nauczyciel zwrócił na mnie szybko uwagę przez co i translatorka podniosła głowę. Nie tym, razem mogę sobie chyba dać radę sama co? Podniosłam się i podeszłam do tablicy, znalazłam moment który przyprawiał mnie o dreszcze i postukałam w niego po czym rozłożyłam ręce w geście niewiedzy.
-Eh.. Mamy zmianę znaku bo działanie jest przewrotne (matylda i jej tłumaczenie matematyki poziom 100). - Wskazał na minus przed liczbą x.
-To wiem, ale czemu nie wcześniej ? -Wymigałam i popatrzyłam na kobietę która szybko powiedziała moje migi na głos.
-Bo wcześniej było mnożenie
Kiwnęłam głową, to wiele wyjaśniało. Z powrotem usiadłam na swoje miejsce nie zwracając uwagi na klasę, ludzie mnie traktowali jak mnie słyszeli, czyli nie istniałam dla nich.
Kiedy rozległ się ubłagany dzwonek wyskoczyłam z miejsca i nie pakując się zgarnęłam książki pod pachę, teraz był trening crossa, co oznaczało ,że pan O'Donnelwsiadał na konia. Nie mogłam opuścić takiej okazji za żadne czasy. Po drodze zgarnęłam Kota z pokoju i szybko ruszyłam pod tor.Znalazłam się na miejscu 10 minut i usiadłam na swoim stałym miejscu widokowym, teraz tylko czekamy. Kot usiadł mi pod nogami i poszedł ponownie spać. I .. zaczęło się, wjechali uczniowie a z nimi on, nie byłam pewna kiedy spodobał mi się nauczyciel ale pomiędzy treningami zaczęłam coraz częściej myśleć o jego osobie i jakoś tak wyszło. Przyglądałam się zauroczona jak O'Donnel kieruje konia na przeszkodę i pokazuje wszystkim co powinni robić, słyszałam głośne śmiechy wszystkich uczniów i prychanie koni raz na jakiś czas, to wszystko wydawało się odrobinę zakłamane ale kto mi zabroni moich nastoletnich uczuć? Poza tym, on był dojrzały, przystojny i wiedział co robi, na pewno nie skrzywdził by kogoś takiego jak ja. Pokręciłam sama do siebie głową i uśmiechnęłam pod nosem.Trening niestety dobiegał powoli końcowi , moja skóra nałapała promieni słońca i byłam pewna ,że pomimo kremu z filtrem jutro będę miała wszędzie piegi. Kiedy już wszyscy spokojnie stępowali nagle pod płotem pojawił się on, uśmiechnął się w taki słodki sposób i zapytał.
-Chcesz się uczyć crossa? Mam wolne miejsce w grupie zapraszam -Zatrzymał konia i czekał na odpowiedź, o szlag ! Czemu akurat teraz muszę być niema? Pokiwałam głową entuzjastycznie .
-Podejdź do mnie w stajni dobra? Obgadamy wszystko -Odjechał ponownie uśmiechając się. Rozanielona ruszyłam do stajni z Kotem u boku. Dopiero pod boksem klaczy na której dzisiaj był O'Donnel znów dotarło do mnie że obgadanie będzie raczej mało możliwe. Stuknęłam się w czoło z otwartej dłoni i skrzywiłam.
-Czemu się bijesz?-Głos nauczyciela mnie przestraszył. Uśmiechnęłam się przepraszająco i wzruszyłam rękoma w geście niewiedzy.
-Jak masz na imię? -Zapytał i zdjął siodło z kobyłki. Zagryzłam wargę, nie mam na sobie telefonu ani mojej standardowej kartki tłumaczące, trochę przypał.
"Rose " Wymigałam .
-Oh.. To ty jesteś tą niemą uczennicą. - Podrapał się po głowie. Słyszał o mnie? Ciekawe co słyszał. Mam nadzieję że tylko same dobre słowa..Zamyśliłam się na chwilę .
-No to.. masz gdzieś interpretatorkę? Przypisaliśmy ci taką osobę prawda?- Zdjął kask i uwolnił lekko spocone kosmki włosów, Jezu mogła bym się na niego patrzeć cały dzień. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową, no gdzieś była, pewno poszła na obiad jak to normalny człowiek powinien..
-Uh.. Idziesz na stołówkę? Muszę zjeść coś po treningu bo zaraz padnę..- Energicznie pokiwałam głową . Kot niecierpliwie zaszczekał obok mojej nogi.
-To pies przewodnik tak? Hej-Kucnął i wstawił rękę, Kot podniósł na mnie głowę oczekując na komendę, machnęłam dłonią pozwalając mu na przywitanie się. O'Donnel został zasypany całusami , trochę zazdrościłam kotowi szczerze mówiąc..
-Dobra zmienię koszulkę i idziemy, Mam na imię Liam O'Donnel ale możesz mi mówić Liam -Dodał po chwili i wstawił przed siebie rękę. Potrząsnęłam nią szybko, była ciepła i sucha, szorstka jak wypadało na kogoś kto pracował przy koniach i w stajni. Nadal nie wiedziałam jak się przedstawić więc ponowiłam gest z moim imieniem.
-Dowiem się jak masz na imię później, poczekaj okay ?-Poszedł do pokoiku z sprzętem trenerów. Po chwili wrócił przebrany w spodenki koszulkę i trampki, pod pachą niósł też zeszyt i długopis, geniusz.. Napinał mięśnie rąk i uśmiechał się w taki zabójczy sposób.. Jezu czemu on jest taki idealny. gdybym mogła to wydała bym pewno teraz z siebie multum nie określonych dźwięków. Liam uśmiechnął się w moim kierunku i podał zeszyt.
-Teraz , jak masz na imię?
"Rose" Napisałam starając się aby moje pismo wyglądało schludnie i zgrabnie.
-Miło cię poznać Rose.. No to co trenujesz?
"Ujeżdżenie "
-Hm.. możemy mieć pewno problemy z zapchaniem konia z ujeżdżenia na cross. ale zobaczymy co się da zrobić dobra? -Zanim się zorientowałam staliśmy pod stołówką, czemu czas leciał tak szybko?
-Idę do pokoju nauczycieli, do zobaczenia -Pochylił się i pogłaskał Kota po głowie zostawiając mnie z zeszytem, długopisem i zmieszaniem w głowie. Wypuściłam powietrze z płuc i zaklęłam w myślach patrząc jak idzie do innych drzwi, jezu jaki miał tyłek. Odwróciłam się do drzwi i wleciałam na kogoś.
<Hej ktosiu? Chcesz możne jechać na tę przygodę spierdolenia razem ze mną?>
wtorek, 27 lutego 2018
od Rose cd Christophera
Wzruszyłam ramionami na jego słowa i
wróciłam do pisania. "Za stary? Aj tam zaraz.. Powiedz ,ze
powtarzasz klasy i tyle... Będziesz mógł wtedy tu mieszkać
dłuuugi czas..Masz 25 lat? Jezu, staruszku nie rozsyp mi się tutaj!
Piękny pies z Notte jest ! (Nie czuję jak rymuję ) Nie jesteś z
mafii? Nie no wyglądasz trochę strasznie.. Przyznam ,że jak bym
cię spotkała w ciemnej uliczce to byś mnie chyba nie zobaczył tak
szybko bym spie.. Uciekała. Lubie tatuaże, nie musisz się od razu
rozbierać ale no.. Chociaż część? PROOOOOSZĘ " Zakończyłam
wiadomość. Miał ładne ciało , byłą bym chyba głupia jak bym
nie chciała się na nie popatrzeć.. Szczególnie z bliska ale cii,
on nie musi wiedzieć, moje myśli całe szczęście pozostaną
tajemnicą.
-Hmm. Pomyślę, co do tatuaży to no
spoko -Zdjął kurtkę i podwinął rękaw wystawiając przed siebie
rękę. Delikatnie złapałam jego dłoń podtrzymując ją od dołu
i zaczęłam powoli obracać , znalazłam ten który najbardziej mi
się spodobał, portret kobiety śmierci z wiankiem martwych kwiatów
na głowie. Przejechałam po nim palcem i miałam ochotę się
zaśmiać, miał bardzo ciepłą skórę która w porównaniu z moimi
zamrożonymi palcami wydawała się parzyć, chyba on też to poczuł
bo w miejscu które dotknęłam pojawiła się niewielka gęsia
skórką. Podniosłam na niego wzrok i z miną pełną skupienia oddałam mu jego rękę po czym podniosłam palce i zatoczyłam niewielkie koło na swoim ramieniu. Ponowiłam gest i uśmiechnęłam się lekko.
-Nie jestem pewien czy wiem co to..
-Zaczął ale postukałam w słowo na ekranie które mu migałam.
-Tatuaż?
Kiwnęłam głową pełna optymizmu i
ponowiłam gest. Uniósł rękę i zrobił to co ja. Oparłam kciuk
pod palcem wskazującym i schowałam serdeczny i mały palec w pięść
zostawiając środkowy na wolności. Potem "strzeliłam kciukiem
tworząc coś ala pistolet. Ponownie spotkałam się z zdziwieniem.
"TO znaczy tak :)" Wystukałam
szybko.(wygooglaj jak to wygląda ale no jest to łatwy mig :P)
-OH ! Nie domyślił bym się
chyba-Zaśmiał się i znów wykonał gest. Słówko tak było w
sumie ciekawe bo pierwotny pierwszy gest to była literka T a potem
się robiło to ak. Ale co ja tam będę, wydawał się zachwycony tym
,ze umie coś powiedzieć w moim języku. Przeniosłam wzrok na psy
które aktualnie turlały się obok siebie na dywanie. " Chyba
się lubią ! To dobrze ,że kot ma znajomą, przyda mu się ktoś do
zabawy " Wystukałam i nie musiałam nawet kierować uwagi
Christophera na ekran, sam szybko przeczytał moje słowa.
-No to mamy obowiązek ich razem
wyprowadzać, nie mogę pozwolić aby Kot i Notte się nudzili -Mówił
to patrząc na nich.
"Love story stajenne "
-O jeju,-Zmarszczył nagle brwi.
"Spokojnie, Kot stracił jajka"
-No właśnie się odrobinę martwiłem
bo Notte to jeszcze bobas -Pokiwał głową . Rozejrzałam się
niepewnie po swoim pokoju, było czysto to najważniejsze tak?
-Mogę skorzystać z łazienki?-Spytał
. Mignęłam mu tak co przyjął z szerokim uśmiechem. Szybko
opanuje ten język. Kiedy wyszedł z toalety poszłam do niej ja i zamarłam... Zapomniałam tutaj posprzątać, na ziemi leżały
moje majtki i parę staników. Do tego moje najlepsze najładniejsze
majtki suszyły się na brzegu zlewu. Poczułam jak robię się całą
czerwona co niestety z moją karnacją było nie łatwe do ukrycia..
<Chris XD>
piątek, 23 lutego 2018
od Rose cd Christophera
Nadal nie mogłam uwierzyć w to ,że chłopak postanowił poświęcić mi czas i mówić do mnie . Był miły i miał tatuaże , lubiłam tatuaże, były swego rodzaju pismem na ciele. Nie chciałam ich mieć bo od małego mówiono mi iż nie będę miała potem zdrowej skóry.Teraz wiem ,ze to kłamstwo ale no.. Przekonanie pozostaje. Na tacy udało mi się zmieścić kanapkę, batona owocowego i jakiś sok.. Chyba owocowy ale jakimi owocami był nie potrafiłam określić.Usiadłam czekając ,aż blondyn do mnie dołączy. Miał jakiś ciepły posiłek który wyglądał całkiem smacznie, może zacznę jednak ufać paniom na stołówce? Łamałam batona i powoli wsuwałam kawałki do ust, nie rozmawialiśmy w czasie posiłku.. A raczej to on nie rozmawiał, ja bym nawet mogła ale co z tego, nie rozumiał. Ale przyznam ,że bardzo zaskoczyło mnie to jak szybko złapał pomysł nauki migowego. W sumie to nie wiedziałam o nim wiele ale zanim zdążyłam nawet pomyśleć o wyciągnięciu kartki i długopisu on skończył jeść i zadał mi falę pytań.
- Teraz będziesz musiała mi dużo opowiedzieć o sobie, o akademii i o zasadach tutaj.- Wyciągnął się lekko na krześle, w stołówce nadal było okropnie głośno więc podniosłam się i machnęłam mu dłonią, mogę mu przy okazji pokazać pokoje.. Posprzątałam u siebie więc będzie luzik no i mam w pokoju laptopa na którym pisanie było o wiele szybsze i czytelne.
-Gdzie mnie zabierasz blondi ?-Uśmiechał się lekko i przywołał psa do nogi. Może jednak.. Mignęłam mu mieszkanie ale zmarszczył tylko brwi. Okay to może.. Uniosłam ręce w górę i ułożyłam literkę P z palców potem O potem jakoś udało mi się ułożyć K i J.
-Ahhh. Twój ? Nie wiem w sumie gdzie jest akademik więc dobrze myślisz -Uniósł głowę patrząc na granatowe niebo. Pogoda zapowiadała się niestety mało wiosennie, pomimo tego ,że był luty.. Połowo koniec lutego to zapowiadali okropne mrozy, moje ciało nie było gotowe na temperatury bliskie -10 stopni albo mniej wiec planowałam zachorować albo nie wiem .. Kiedy udało nam się bezpiecznie dotrzeć do mojego pokoju zaczęło się najgorsze zadanie, znalezienie kluczy... Kot otarł się o moją nogę. Z racji tego ,że nie byliśmy dzisiaj już na zajęciach chodził bez specjalnej kamizelki która sygnalizowała jego pracę. AAAAA sięgnęłam do obroży psa i odczepiłam klucz, ja to mam głowę, wiedząc, że zgubię klucze oddałam je temu kto się mnie pilnuje. Otworzyłam drzwi i zaprosiłam chłopaka gestem do środka. Usiadł na fotelu w rogu. Pokoik nie był wielki ale podobał mi się. Miałam ładne białe wnętrze. Na białym metalowym łóżku leżała kołdra w małe zielone serduszka no i oczywiście dwa misie. Zajączek z uszkodzonym uchem i nowy pluszak, łoś z obojętną miną. Łosia dostałam z okazji wyjazdu. Na ziemi udało mi się umieścić dywanik z sztucznego białego futerka, taki najprostszy z Ikei . No i tyle z mojego akcentu.. Na biurku miałam książki laptopa i parę zeszytów. Usiadłam do pisania i niczym mrówka zaczęłam pisać.
"No to tak, chodzisz na lekcje wiadomo jak w zwykłej szkole, to chyba ogarniesz prawda? Zasady to ... No nie spóźniaj się nie bij z ludźmi .. Jest cisza nocna od 21.30 i chodzą wtedy patrole nauczycieli ale łatwo można uciec.. Jestem tu od 2 tygodni i jeszcze mnie nikt nie zpałał jak wychodziłam w nocy na spacerki. Mam na imię Rose ale to wiesz mam 21 lat i jestem niema, ale to nie najważniejszy mój aspekt, mam jakąs manię gadania.. Serio jestem gadułą tylko ,że nie umiem mówić... No nie to ,ze nie umiem tylko nie mogę. Kot jest moim psem wspomagającym więc ma nawet takie ubranko specjalne i Dewianta już poznałeś...Masz fajne tatuaże ,pgę je pooglądać ? Powiesz coś o sobie? Ile masz lat jak się tu znalazłeś kim jesteś... Równie dobrze mogę rozmwiać z synem mafiozy i o tym nie wiedzieć ! Nie masz zamiaru mnie zabić no nie? Nie wyglądasz jak byś miał ale nigdy nie wiadomo.. Mam translatorkę ale tylko na lekcjach ... w której klasie będziesz?" Wydawać by się mogło ,że mogłam pisać bez końca, chciałam go poznać był fajny i mówił do mnie wiec miał od razu wielki pluuus. Zamyśliłam się nad klawiaturą i nie poczułam jak jego głowa pochyla sie nad moim ramieniem, czytał cicho mówiąc sobie pod nosem to co czyta. Przeniósł na mnie wzrok.
-Jak byś mogła mówić to by cię chyba nikt nie przegadał..
<Christopher? Odpowiadaj na dalsze pytania ! >
- Teraz będziesz musiała mi dużo opowiedzieć o sobie, o akademii i o zasadach tutaj.- Wyciągnął się lekko na krześle, w stołówce nadal było okropnie głośno więc podniosłam się i machnęłam mu dłonią, mogę mu przy okazji pokazać pokoje.. Posprzątałam u siebie więc będzie luzik no i mam w pokoju laptopa na którym pisanie było o wiele szybsze i czytelne.
-Gdzie mnie zabierasz blondi ?-Uśmiechał się lekko i przywołał psa do nogi. Może jednak.. Mignęłam mu mieszkanie ale zmarszczył tylko brwi. Okay to może.. Uniosłam ręce w górę i ułożyłam literkę P z palców potem O potem jakoś udało mi się ułożyć K i J.
-Ahhh. Twój ? Nie wiem w sumie gdzie jest akademik więc dobrze myślisz -Uniósł głowę patrząc na granatowe niebo. Pogoda zapowiadała się niestety mało wiosennie, pomimo tego ,że był luty.. Połowo koniec lutego to zapowiadali okropne mrozy, moje ciało nie było gotowe na temperatury bliskie -10 stopni albo mniej wiec planowałam zachorować albo nie wiem .. Kiedy udało nam się bezpiecznie dotrzeć do mojego pokoju zaczęło się najgorsze zadanie, znalezienie kluczy... Kot otarł się o moją nogę. Z racji tego ,że nie byliśmy dzisiaj już na zajęciach chodził bez specjalnej kamizelki która sygnalizowała jego pracę. AAAAA sięgnęłam do obroży psa i odczepiłam klucz, ja to mam głowę, wiedząc, że zgubię klucze oddałam je temu kto się mnie pilnuje. Otworzyłam drzwi i zaprosiłam chłopaka gestem do środka. Usiadł na fotelu w rogu. Pokoik nie był wielki ale podobał mi się. Miałam ładne białe wnętrze. Na białym metalowym łóżku leżała kołdra w małe zielone serduszka no i oczywiście dwa misie. Zajączek z uszkodzonym uchem i nowy pluszak, łoś z obojętną miną. Łosia dostałam z okazji wyjazdu. Na ziemi udało mi się umieścić dywanik z sztucznego białego futerka, taki najprostszy z Ikei . No i tyle z mojego akcentu.. Na biurku miałam książki laptopa i parę zeszytów. Usiadłam do pisania i niczym mrówka zaczęłam pisać.
"No to tak, chodzisz na lekcje wiadomo jak w zwykłej szkole, to chyba ogarniesz prawda? Zasady to ... No nie spóźniaj się nie bij z ludźmi .. Jest cisza nocna od 21.30 i chodzą wtedy patrole nauczycieli ale łatwo można uciec.. Jestem tu od 2 tygodni i jeszcze mnie nikt nie zpałał jak wychodziłam w nocy na spacerki. Mam na imię Rose ale to wiesz mam 21 lat i jestem niema, ale to nie najważniejszy mój aspekt, mam jakąs manię gadania.. Serio jestem gadułą tylko ,że nie umiem mówić... No nie to ,ze nie umiem tylko nie mogę. Kot jest moim psem wspomagającym więc ma nawet takie ubranko specjalne i Dewianta już poznałeś...Masz fajne tatuaże ,pgę je pooglądać ? Powiesz coś o sobie? Ile masz lat jak się tu znalazłeś kim jesteś... Równie dobrze mogę rozmwiać z synem mafiozy i o tym nie wiedzieć ! Nie masz zamiaru mnie zabić no nie? Nie wyglądasz jak byś miał ale nigdy nie wiadomo.. Mam translatorkę ale tylko na lekcjach ... w której klasie będziesz?" Wydawać by się mogło ,że mogłam pisać bez końca, chciałam go poznać był fajny i mówił do mnie wiec miał od razu wielki pluuus. Zamyśliłam się nad klawiaturą i nie poczułam jak jego głowa pochyla sie nad moim ramieniem, czytał cicho mówiąc sobie pod nosem to co czyta. Przeniósł na mnie wzrok.
-Jak byś mogła mówić to by cię chyba nikt nie przegadał..
<Christopher? Odpowiadaj na dalsze pytania ! >
od Rose cd Christophera
Jedyne co nie rozumiem w ludziach to zawiść, no i niezrozumienie...To brzmi bardzo ironicznie ale naprawdę... Przytrzymałam łydką bok Dewianta i przestawiłam dłonie na bok.Wałach spokojnie skręcił i zaczął kłusować.
-Rose ! Zwolnij i postaraj się go zebrać bardziej !-Głos trenera wybił mnie z chmury myśli. Uczyniłam tak jak mi kazał, wałach nie lubił ganaszu więc szarpnął głową na to ograniczenie wolności. Westchnęłam i ponowiłam próbę, o dziwo pozwolił się zebrać ale już po chwili ponownie się wyrywał. Zacisnęłam dłonie zirytowana na materiale wodzy, miał być idealnym koniem.. Najwyraźniej tak nie było. Przyłożyłam odrobinę łydkę i ponownie spróbowałam ustawić głowę nieposłusznego Dewianta. Nici z tego. Jedno z uszu konia odwróciło się w moim kierunku i chrumknął , wydawać by się mogło,że chciał powiedzieć "Nie ma opcji młoda damo... Nie zmusisz mnie do tego " Ponownie spróbowałam i postarałam się inaczej ułożyć pięści.Przesunęłam je bliżej swoich kolan. Szarpnął dwa razy ale... Poddał się ! O losie ! Udało mi się !
-Brawo! -Krzyknięcie trenera upewniło mnie w mojej wygranej.Uniosłam rękę w górę i... Głowa wałacha ponownie się obniżyła... Tyle z wygranych na dzisiaj... Zaprowadziłam konia do boksu mijając mustanga którego ktoś zaparkował obok stajni... Od zawsze lubiłam te samochody... Jako mała dziewczynka zachwycałam się konikiem na masce a jako starsza podobać zaczynały mi się i te pod maską..Oczyściłam konia i zgarnęłam Kota (mojego psa wspomagającego) z boksu w którym zamknęłam go na czas jazdy, nie lubił kiedy siedziałam na tym wysokim psie i szczekał w czasie jazdy. Powoli wyszłam i usłyszałam gadaninę zbliżającego się tłumu, skręciłam i nagle moim oczom ukazał się siedzący na ziemi chłopak.. Jasne włosy jednak nie aż tak jasne jak moje i dosłowna góra mięśni, wygrał by na rękę chyba z każdym w akademii. Cofnęłam się o krok kiedy odwrócił się do mnie z uśmiechem.
-Witam -Zabawnie uniósł brew , zza jego pleców wyrósł biały pies.. Zrobiłam dobrą minę i pomachałam mu otwartą dłonią.Kot przywarł do mojej nogi i czekał.Wykonałam krok w przód wystawiając dłoń w kierunku psa który wykazywał się dużym zainteresowaniem moją osobą. Kiedy już obwąchał moją dłoń mogłam bezpiecznie podrapać go delikatnie po głowie.
-Notte.. -Cicho skarcił najwyraźniej sunię która z ogonem machającym niczym wiatrak podeszła do kota. Sięgnęłam szybko po telefon do kieszeni i otworzyłam standardową wiadomość którą mogłam pokazać każdemu. Telefon zaświecił kiedy podsunęłam go pod oczy blondyna.
"Hej ! Jestem Rose a to mój pies ... Kot! Niestety nie mówię ale za to świetnie słyszę ! " Z uśmiechem patrzyłam jak chłopak przenosi wzrok na psa obok mnie który aktualnie obwąchiwał się z niejaką Notte..
-Witaj Rose w takim razie, jestem Christopher-Oddał mi telefon. Uśmiechnąć się szerzej niż ja teraz chyba nie było możliwe. Miałam ochotę mu opowiedzieć, o tym miejscu o moim koniu i zapytać go o jego konia i wszystko ale... Na próbę mignęłam w jego kierunku ale kiedy zmarszczył odrobinę brwi i powiedział.
-Nie rozumiem migowego, wybacz..-Moje nadzieje na rozmowę odrobinę obumarły. Wzruszyłam ramionami .
-Ale... Może potowarzyszysz mi w drodze na stołówkę ? Nie jestem pewien czy tam dotrę a zgłodniałem -Podskoczyłam odrobinę w miejscu i szybko pokiwałam głową. Ale najpierw. Wskazałam ręką konia w boksie za nim.
-To Miranda... Chcesz nie wiem.. Pogłaskać? -Podniósł się z ziemi. Ponownie pokiwałam głową, ta imitacja rozmowy była aż bolesna. Weszłam za nim do boksu i wystawiła dłoń w kierunku klaczy która chrumknęła cicho ale skubnęła moją dłoń wargami. Była ładna.. Poglaskałam ją po szyi i wróciłam wzrokiem do Christophera który aktualnie głaskał Kota.
-Masz tu kogoś kto interpretuje migi? -Zapytał po chwili głaskania. Kiwnęłam głową.. Wykonałam gest aby szedł za mną ale wydawał się zamyślony. Nie to nie, ja cię zabieram czy chcesz czy nie, Dewianta musisz poznać a potem stołówka. Położyłam u rękę na ramieniu i szarpnęłam delikatnie w kierunku boksu mojego konia.
-Ay ay kapitanie -Uśmiechnął się , ruszyłam z ręką na jego ramieniu nawet nie myśląc o tym. Dopiero pod boksem Dewianta szybko oderwałam rękę od ramienia i spuściłąm lekko głowę, nie jestem w jakiejś opowieści Jane Austin dlaczego mam się tak rumienić .. Podniosłam głowę zdopingowana moimi myślami i otworzyłam boks.
-Wow.. Dewiant tak..-Pogłaskał wałacha po boku i uśmiechnął się. No to jak poznanie mamy z głowy to.. Spojrzałam na piasek w boksie i sięgnęłam palcem, naskrobałam "Stołówka?" i pokazałam to nowo poznanemu osobnikowi.
<Christopher?>
-Rose ! Zwolnij i postaraj się go zebrać bardziej !-Głos trenera wybił mnie z chmury myśli. Uczyniłam tak jak mi kazał, wałach nie lubił ganaszu więc szarpnął głową na to ograniczenie wolności. Westchnęłam i ponowiłam próbę, o dziwo pozwolił się zebrać ale już po chwili ponownie się wyrywał. Zacisnęłam dłonie zirytowana na materiale wodzy, miał być idealnym koniem.. Najwyraźniej tak nie było. Przyłożyłam odrobinę łydkę i ponownie spróbowałam ustawić głowę nieposłusznego Dewianta. Nici z tego. Jedno z uszu konia odwróciło się w moim kierunku i chrumknął , wydawać by się mogło,że chciał powiedzieć "Nie ma opcji młoda damo... Nie zmusisz mnie do tego " Ponownie spróbowałam i postarałam się inaczej ułożyć pięści.Przesunęłam je bliżej swoich kolan. Szarpnął dwa razy ale... Poddał się ! O losie ! Udało mi się !
-Brawo! -Krzyknięcie trenera upewniło mnie w mojej wygranej.Uniosłam rękę w górę i... Głowa wałacha ponownie się obniżyła... Tyle z wygranych na dzisiaj... Zaprowadziłam konia do boksu mijając mustanga którego ktoś zaparkował obok stajni... Od zawsze lubiłam te samochody... Jako mała dziewczynka zachwycałam się konikiem na masce a jako starsza podobać zaczynały mi się i te pod maską..Oczyściłam konia i zgarnęłam Kota (mojego psa wspomagającego) z boksu w którym zamknęłam go na czas jazdy, nie lubił kiedy siedziałam na tym wysokim psie i szczekał w czasie jazdy. Powoli wyszłam i usłyszałam gadaninę zbliżającego się tłumu, skręciłam i nagle moim oczom ukazał się siedzący na ziemi chłopak.. Jasne włosy jednak nie aż tak jasne jak moje i dosłowna góra mięśni, wygrał by na rękę chyba z każdym w akademii. Cofnęłam się o krok kiedy odwrócił się do mnie z uśmiechem.
-Witam -Zabawnie uniósł brew , zza jego pleców wyrósł biały pies.. Zrobiłam dobrą minę i pomachałam mu otwartą dłonią.Kot przywarł do mojej nogi i czekał.Wykonałam krok w przód wystawiając dłoń w kierunku psa który wykazywał się dużym zainteresowaniem moją osobą. Kiedy już obwąchał moją dłoń mogłam bezpiecznie podrapać go delikatnie po głowie.
-Notte.. -Cicho skarcił najwyraźniej sunię która z ogonem machającym niczym wiatrak podeszła do kota. Sięgnęłam szybko po telefon do kieszeni i otworzyłam standardową wiadomość którą mogłam pokazać każdemu. Telefon zaświecił kiedy podsunęłam go pod oczy blondyna.
"Hej ! Jestem Rose a to mój pies ... Kot! Niestety nie mówię ale za to świetnie słyszę ! " Z uśmiechem patrzyłam jak chłopak przenosi wzrok na psa obok mnie który aktualnie obwąchiwał się z niejaką Notte..
-Witaj Rose w takim razie, jestem Christopher-Oddał mi telefon. Uśmiechnąć się szerzej niż ja teraz chyba nie było możliwe. Miałam ochotę mu opowiedzieć, o tym miejscu o moim koniu i zapytać go o jego konia i wszystko ale... Na próbę mignęłam w jego kierunku ale kiedy zmarszczył odrobinę brwi i powiedział.
-Nie rozumiem migowego, wybacz..-Moje nadzieje na rozmowę odrobinę obumarły. Wzruszyłam ramionami .
-Ale... Może potowarzyszysz mi w drodze na stołówkę ? Nie jestem pewien czy tam dotrę a zgłodniałem -Podskoczyłam odrobinę w miejscu i szybko pokiwałam głową. Ale najpierw. Wskazałam ręką konia w boksie za nim.
-To Miranda... Chcesz nie wiem.. Pogłaskać? -Podniósł się z ziemi. Ponownie pokiwałam głową, ta imitacja rozmowy była aż bolesna. Weszłam za nim do boksu i wystawiła dłoń w kierunku klaczy która chrumknęła cicho ale skubnęła moją dłoń wargami. Była ładna.. Poglaskałam ją po szyi i wróciłam wzrokiem do Christophera który aktualnie głaskał Kota.
-Masz tu kogoś kto interpretuje migi? -Zapytał po chwili głaskania. Kiwnęłam głową.. Wykonałam gest aby szedł za mną ale wydawał się zamyślony. Nie to nie, ja cię zabieram czy chcesz czy nie, Dewianta musisz poznać a potem stołówka. Położyłam u rękę na ramieniu i szarpnęłam delikatnie w kierunku boksu mojego konia.
-Ay ay kapitanie -Uśmiechnął się , ruszyłam z ręką na jego ramieniu nawet nie myśląc o tym. Dopiero pod boksem Dewianta szybko oderwałam rękę od ramienia i spuściłąm lekko głowę, nie jestem w jakiejś opowieści Jane Austin dlaczego mam się tak rumienić .. Podniosłam głowę zdopingowana moimi myślami i otworzyłam boks.
-Wow.. Dewiant tak..-Pogłaskał wałacha po boku i uśmiechnął się. No to jak poznanie mamy z głowy to.. Spojrzałam na piasek w boksie i sięgnęłam palcem, naskrobałam "Stołówka?" i pokazałam to nowo poznanemu osobnikowi.
<Christopher?>
czwartek, 18 stycznia 2018
Od Rose
Wyjęłam słuchawki z uszu widząc jak jakaś kobieta otwiera w moim kierunku usta.
-Nie można mieć psa na pokładzie samolotu! Kto to widział?!- Była zdenerwowana. Głupia pipa. Uniosłam dłoń do ust i poklepałam się po nich.
-I jeszcze mi pyskujesz? Odpowiedz mi gówniaro ! -Podniosła głos. Bezgłośnie westchnęłam. Jak jej pokażę środkowy palec to zrozumie? Poklepałam dłonią naszywkę na szelkach Kota. Wielkimi literami było napisane "Pies wspomagający".
-Och każdy może kupić taką w sklepie !- Znowu zaczęła coś do siebie pierdzieć. W takich chwilach żałowałam ,że jednak słyszę. Może bycie głuchą a nie niemą obroniło by mnie od takich zjebanych ludzi? Nagle pojawiła się obok nas stewardessa.
-W czym jest problem ? -Jej sztuczny uśmiech aż mnie bolał. Ale taka praca.. Zniżyłam brwi i sięgnęłam do kieszeni, miałam w niej standardową kartkę z napisanym " Jestem niema, pies jest wspomagający, mam prawo tu być. Tak słyszę co mówisz. Nie. Tak . Nie wiem" Wskazałam palcem na pierwsze pozycje i pokazałam kobiecie. Babsko miało jednak inny plan, boże czemu.. Ten lot miał trwać jeszcze 4 godziny a ona postanowiła mieć miejsce akurat tu?
-To dziewuszysko ma psa na pokładzie ! Ona pchły i zaraz mnie ugryzie ! Warczał na mnie ! -Podniosła panikę. Mój pies? Kot miał mniej insektów na sobie niż ty.. Zacisnęłam warki i przekręciłam oczyma. Czemu ludzie są tacy zacofani?
-Przepraszam ale pies jest towarzyszący ta pani ma prawo..
-ALE JA MAM PRAWO -Podskoczyłam na wysokie dźwięki. Jak można mieć aż tak nie atrakcyjny głos? Czy jako dziecko wsadzili jej do nosa stopę? Brzmiała jak by cały czas chciała odkaszlnąć.
-Dobrze.. Porozmawiam z kapitanem -Westchnęła równie zmęczona tym co ja kobieta. Odeszła. Kot podniósł głowę i położył na mojej stopie. Dobry piesek. Nie słuchaj jej jest głupia.
-Nadal milczysz smarkulo? -Warknęła w moim kierunku. Uniosłam ręce i szybko zaczęłam migać.
'" Jak byś kurwa uważała to wiedziała byś ,że nie mówię, ja pierdole ile można? I tak mnie nie rozumiesz więc mogę ci wygarnąć, jesteś gruba i pewnie nikt cię nie kocha " Opuściłam dłonie i uśmiechnęłam się.
-Co? Nie rozumiem !-Warknęła i sięgnęła do torebki po coś. Całe szczęście pojawiła się moja siostra w niedoli stewardessa i jeszcze jakaś babka.
-Przepraszamy za niedogodność, przesadzimy panią -Uśmiechnęła się i ... Jezu ona mówi do mnie? Yesssssss. Podniosłam się szybko i zabrałam Kota ze sobą, kochana psina nie opuszczała mnie na krok. Zostałam posadzona obok jakiegoś starszego pana. Kiwnęłam głową lekko uśmiechnęłam się w jego kierunku. O dziwo?
-Nie martw się, ja lubię psy-Puścił mi oczko i schylił się aby poklepać Kota po głowie.
-Jak ma na imię? -Zapytał. Dobra.. Ciekawe czy zrozumie. Mig na kota to było proste przeciągniecie dłońmi w okolicy ust tak jak by głaskało się po swoich kocich wąsach.
-Kot? Pies który jest kotem? -Wyprostował się i odkręcił lekko w moim kierunku.
"rozumiesz co mówię?" Mignęłam szybko.
-Tak, moja wnuczka jest głucha .. Uczę się -Przyznał dumny z siebie. Zaklaskałam bezgłośnie.
-A dziękuję , wiec co cię niesie w świat?
***********************
Na lotnisku pożegnałam się z Drew(bo tak miał na imię starszy pan) i poszłam po swoje bagaże . Czekał na mnie ktoś wysłany z Akademii aby mnie odebrać. Czemu? Bo ucznia ze specjalnymi potrzebami trzeba odebrać. Widząc swoje imię na białej kartce przyspieszyłam.
"dzień dobry " Mignęłam i uśmiechnęłam się. Kobieta popatrzyła na mnie i szybko schowała kartkę pod pachę .
"witaj, jestem Alana, będą twoją interpretorką w czasie zajęć "
" Jestem Rose. Miło poznać, Możemy iść? Pies ma potrzeby " Wskazała na Kota który aktualnie siedział obok mnie i spokojnie czekał.
-Oczywiście. Choć -Skierowała mnie do wyjścia. Na dworze Kot załatwił co musiał i wsiedliśmy do taksówki. Ta zabrała nas do akademii.
-Twój koń już u nas jest, Dewiant prawda?
"Tak " Wyjrzałam przez okno. Było biało. Jak cudownie ! Kocham zimę ! Wszędzie śnieg! W ottawie bywa szaro a nie biało. Kiedy dojechaliśmy Alana pokazała mi mój pokój i wyjaśniła kiedy są godziny policyjne gdzie mogę a gdzie nie mogę być oraz dała mi mój plan lekcji.
-Zaczynasz od nowego roku bo teraz jest przerwa, poznaj kogoś.. W razie czego mogę cię tłumaczyć -Poklepała mnie po ramieniu i zostawiła w pokoju. Odetchnęłam i usiadłam na świeżo pościelonym łóżku. To było moje. "mój jest ten kawałek podłogi , nie mówcie mi więc co mam robić '' mignęłam sama do siebie i puściłam tę piosenkę. No co? Trzeba się nastawić ! Kręciłam głową i szybko rozpakowałam się w rytm muzyki która aktualnie została wybrana przez mój Spotify. No to trzeba wyjść i poznać to miejsce. Zabrałam telefon, słuchawki, psa, i batonika Musle na wolną głodną chwilę i ruszyłam. Pierwszy cel? Stajnia! Była olbrzymia ! I jaki luksus!! Dziwiłam się sama z sobą i zaglądałam do wszystkich boksów. Jezu ile koni. Po drodze udało mi się trafić a boks Dewianta. Aktualnie zajadał się sianem. Delikatnie uderzyłam dłonią o deskę od boksu. Koń podniósł głowę i ruszył w moim kierunku. Pogłaskałam jego siwiznę i uśmiechnęłam się. Był idealny. Przysunęłam nos do jego chrap i wypuściłam powietrze, odpowiedział tym samym, ciepły koński oddech otulił moją twarz. Kochany grubasek. Głośny śmiech wybił mnie z sielanki, na horyzoncie pojawiła się grupa nastolatków. Szybko znaleźli się na mojej wysokości.
-O nowa. Jak masz na imię? -Zatrzymała się jedna z dziewczyn. Dobra.. Em... Jak im mignę to zrozumieją? Wątpię. Sięgnęłam po telefon unosząc jeden palec w geście "czekajcie" wystukałam szybko " Rose , nie mówię :)" i podsunęłam dziewczynie pod nos.
-Rose? Ładnie.. A to? -Pokazała na Kota . " Kot" Wystukałam i podałam jej ponownie wiadomość.
-A spierdalaj! -Warknęła i odeszła. Jaki był sens w dowcipie jak go nie mogłam wytłumaczyć? Kot to pies no.. Wykrzywiłam wargi i schowałam telefon. Nagle na mojej drodze stanęła kolejna osoba. Zacznijmy tę zabawę od nowa !
<hej?>
-Nie można mieć psa na pokładzie samolotu! Kto to widział?!- Była zdenerwowana. Głupia pipa. Uniosłam dłoń do ust i poklepałam się po nich.
-I jeszcze mi pyskujesz? Odpowiedz mi gówniaro ! -Podniosła głos. Bezgłośnie westchnęłam. Jak jej pokażę środkowy palec to zrozumie? Poklepałam dłonią naszywkę na szelkach Kota. Wielkimi literami było napisane "Pies wspomagający".
-Och każdy może kupić taką w sklepie !- Znowu zaczęła coś do siebie pierdzieć. W takich chwilach żałowałam ,że jednak słyszę. Może bycie głuchą a nie niemą obroniło by mnie od takich zjebanych ludzi? Nagle pojawiła się obok nas stewardessa.
-W czym jest problem ? -Jej sztuczny uśmiech aż mnie bolał. Ale taka praca.. Zniżyłam brwi i sięgnęłam do kieszeni, miałam w niej standardową kartkę z napisanym " Jestem niema, pies jest wspomagający, mam prawo tu być. Tak słyszę co mówisz. Nie. Tak . Nie wiem" Wskazałam palcem na pierwsze pozycje i pokazałam kobiecie. Babsko miało jednak inny plan, boże czemu.. Ten lot miał trwać jeszcze 4 godziny a ona postanowiła mieć miejsce akurat tu?
-To dziewuszysko ma psa na pokładzie ! Ona pchły i zaraz mnie ugryzie ! Warczał na mnie ! -Podniosła panikę. Mój pies? Kot miał mniej insektów na sobie niż ty.. Zacisnęłam warki i przekręciłam oczyma. Czemu ludzie są tacy zacofani?
-Przepraszam ale pies jest towarzyszący ta pani ma prawo..
-ALE JA MAM PRAWO -Podskoczyłam na wysokie dźwięki. Jak można mieć aż tak nie atrakcyjny głos? Czy jako dziecko wsadzili jej do nosa stopę? Brzmiała jak by cały czas chciała odkaszlnąć.
-Dobrze.. Porozmawiam z kapitanem -Westchnęła równie zmęczona tym co ja kobieta. Odeszła. Kot podniósł głowę i położył na mojej stopie. Dobry piesek. Nie słuchaj jej jest głupia.
-Nadal milczysz smarkulo? -Warknęła w moim kierunku. Uniosłam ręce i szybko zaczęłam migać.
'" Jak byś kurwa uważała to wiedziała byś ,że nie mówię, ja pierdole ile można? I tak mnie nie rozumiesz więc mogę ci wygarnąć, jesteś gruba i pewnie nikt cię nie kocha " Opuściłam dłonie i uśmiechnęłam się.
-Co? Nie rozumiem !-Warknęła i sięgnęła do torebki po coś. Całe szczęście pojawiła się moja siostra w niedoli stewardessa i jeszcze jakaś babka.
-Przepraszamy za niedogodność, przesadzimy panią -Uśmiechnęła się i ... Jezu ona mówi do mnie? Yesssssss. Podniosłam się szybko i zabrałam Kota ze sobą, kochana psina nie opuszczała mnie na krok. Zostałam posadzona obok jakiegoś starszego pana. Kiwnęłam głową lekko uśmiechnęłam się w jego kierunku. O dziwo?
-Nie martw się, ja lubię psy-Puścił mi oczko i schylił się aby poklepać Kota po głowie.
-Jak ma na imię? -Zapytał. Dobra.. Ciekawe czy zrozumie. Mig na kota to było proste przeciągniecie dłońmi w okolicy ust tak jak by głaskało się po swoich kocich wąsach.
-Kot? Pies który jest kotem? -Wyprostował się i odkręcił lekko w moim kierunku.
"rozumiesz co mówię?" Mignęłam szybko.
-Tak, moja wnuczka jest głucha .. Uczę się -Przyznał dumny z siebie. Zaklaskałam bezgłośnie.
-A dziękuję , wiec co cię niesie w świat?
***********************
Na lotnisku pożegnałam się z Drew(bo tak miał na imię starszy pan) i poszłam po swoje bagaże . Czekał na mnie ktoś wysłany z Akademii aby mnie odebrać. Czemu? Bo ucznia ze specjalnymi potrzebami trzeba odebrać. Widząc swoje imię na białej kartce przyspieszyłam.
"dzień dobry " Mignęłam i uśmiechnęłam się. Kobieta popatrzyła na mnie i szybko schowała kartkę pod pachę .
"witaj, jestem Alana, będą twoją interpretorką w czasie zajęć "
" Jestem Rose. Miło poznać, Możemy iść? Pies ma potrzeby " Wskazała na Kota który aktualnie siedział obok mnie i spokojnie czekał.
-Oczywiście. Choć -Skierowała mnie do wyjścia. Na dworze Kot załatwił co musiał i wsiedliśmy do taksówki. Ta zabrała nas do akademii.
-Twój koń już u nas jest, Dewiant prawda?
"Tak " Wyjrzałam przez okno. Było biało. Jak cudownie ! Kocham zimę ! Wszędzie śnieg! W ottawie bywa szaro a nie biało. Kiedy dojechaliśmy Alana pokazała mi mój pokój i wyjaśniła kiedy są godziny policyjne gdzie mogę a gdzie nie mogę być oraz dała mi mój plan lekcji.
-Zaczynasz od nowego roku bo teraz jest przerwa, poznaj kogoś.. W razie czego mogę cię tłumaczyć -Poklepała mnie po ramieniu i zostawiła w pokoju. Odetchnęłam i usiadłam na świeżo pościelonym łóżku. To było moje. "mój jest ten kawałek podłogi , nie mówcie mi więc co mam robić '' mignęłam sama do siebie i puściłam tę piosenkę. No co? Trzeba się nastawić ! Kręciłam głową i szybko rozpakowałam się w rytm muzyki która aktualnie została wybrana przez mój Spotify. No to trzeba wyjść i poznać to miejsce. Zabrałam telefon, słuchawki, psa, i batonika Musle na wolną głodną chwilę i ruszyłam. Pierwszy cel? Stajnia! Była olbrzymia ! I jaki luksus!! Dziwiłam się sama z sobą i zaglądałam do wszystkich boksów. Jezu ile koni. Po drodze udało mi się trafić a boks Dewianta. Aktualnie zajadał się sianem. Delikatnie uderzyłam dłonią o deskę od boksu. Koń podniósł głowę i ruszył w moim kierunku. Pogłaskałam jego siwiznę i uśmiechnęłam się. Był idealny. Przysunęłam nos do jego chrap i wypuściłam powietrze, odpowiedział tym samym, ciepły koński oddech otulił moją twarz. Kochany grubasek. Głośny śmiech wybił mnie z sielanki, na horyzoncie pojawiła się grupa nastolatków. Szybko znaleźli się na mojej wysokości.
-O nowa. Jak masz na imię? -Zatrzymała się jedna z dziewczyn. Dobra.. Em... Jak im mignę to zrozumieją? Wątpię. Sięgnęłam po telefon unosząc jeden palec w geście "czekajcie" wystukałam szybko " Rose , nie mówię :)" i podsunęłam dziewczynie pod nos.
-Rose? Ładnie.. A to? -Pokazała na Kota . " Kot" Wystukałam i podałam jej ponownie wiadomość.
-A spierdalaj! -Warknęła i odeszła. Jaki był sens w dowcipie jak go nie mogłam wytłumaczyć? Kot to pies no.. Wykrzywiłam wargi i schowałam telefon. Nagle na mojej drodze stanęła kolejna osoba. Zacznijmy tę zabawę od nowa !
<hej?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
