- Em.. my nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem - mruknęłam cicho - Jesteśmy bardzo podobni z charakteru, ale to mój przyrodni brat. Jego rodzice mnie adoptowali gdy.. byłam młodsza
W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Trudny temat.
- Rozumiem, przepraszam - odpowiedział spuszczając lekko wzrok.
- W porządku - uśmiechnęłam się i zaparkowałam pod galerią handlową
Weszliśmy do środka i zaczęliśmy ciężkie poszukiwania Starbucksa. Okazało się to dość trudne, bo żadne z nas nie wpadło na pomysł sprawdzenia planu galerii. Gdy wreszcie nam się to udało zamówiliśmy kawy i zajęliśmy miejsce przy wolnym stoliku.
- Więc Pain to twoja siostra? - zagadnęłam.
-Tak, poznałyście się już, prawda? - uśmiechnął się
- Taak, miałyśmy już okazję.. - w tym momencie mnie zatkało
Gdy zwróciłam wzrok w znajomą postać znajdującą się za chłopakiem. To była moja matka. Co ona tu kurwa robi? Nienawidzę jej.
- Wszystko w porządku? - zmarszczył brwi Jace
Dopiero zrozumiałam, że po moich policzkach spływają łzy. Wszystko do mnie wróciło. To jak ojciec nas bił, jak.. zabił Scott'a, to jak mama była zła gdy poszłam z tym na policję.
Wzięłam jedną z serwetek i wytarłam łzy.
- Przepraszam - mruknęłam - Możemy już stąd iść?
Miałam tylko nadzieję, że matka ( nawet nie zasługuje na taki tytuł ) mnie nie zauważy.
Jace? wybacz, że krótkie ;-;

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz