Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selena. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2017

Od Seleny cd. Bastiana

Gdy tylko wróciłam z zajęć od razu udałam się do swojego pokoju. Powoli wykańczała mnie szkoła i późniejsze treningi, jednak chciałam tu przyjechać, więc muszę się do tego dostosować. Rzuciłam plecak w kąt pokoju i wyłożyłam się wygodnie na łóżku. Aron od razu postanowił pójść w moje ślady i położył się obok, szturchając nosem moją dłoń, żebym zaczęła go głaskać. Byłam tak zmęczona, że jedyne o czym teraz marzyłam, to pójść spać, jednak nie pozwoliło mi na to pukanie  do drzwi.
- Przecież jest otwarte - burknęłam pod nosem, będąc pewna, że to mój brat.
Podeszłam do drzwi i od razu zaczęłam się modlić, żeby wcześniejsze słowa, były wypowiedziane wystarczająco cicho.
- Dzień dobry. - Uśmiechnęłam się do pani Ruby.
- Witaj Selena, mam do ciebie małą sprawę. Masz dzisiaj czas? - spytała, obdarzając mnie serdecznym uśmiechem.
- Tak, oczywiście. Poza treningiem nie mam żadnych innych planów, a coś się stało?
- Ostatnio miałaś oprowadzić nową uczennicę, jednak ci się to nie udało, więc dostajesz szansę, żeby się zrehabilitować - zaśmiała się - Niedługo przyjedzie nowy uczeń, nazywa się Bastian. Mogłabyś go oprowadzić?
- Oczywiście, nie ma sprawy.
Nie mam pojęcia dlaczego się zgodziłam, to oznacza, że raczej nie będę mogła się teraz wyspać.
- Może być o 16? - spytała, na co kiwnęłam głową, a kobieta podziękowała cicho i życzyła mi miłego dnia. 
~*~
Chwilę przed godziną czwartą ubrałam się i zostawiając Arona w pokoju, wyszłam przed budynek akademika, gdzie miał się pojawić nowy uczeń. Nie zastałam tu nikogo, jednak po chwili dostrzegłam nieznanego mi do tej pory chłopaka, zmierzającego w stronę parkingu.
- Hej - zawołałam, a chłopak po chwili się odwrócił - Czy to ty jesteś tym nowym? Bastian jak mniemam. Jestem Selena, witaj na naszym uniwersytecie.
- Miło poznać, piękna. - Uśmiechnął się całując wierzch mojej dłoni.
- Mi również bardzo miło cię poznać. - Uśmiechnęłam się nieśmiało, a przez jego gest, byłam wręcz pewna, że moje policzki oblały się rumieńcem. - Mam nadzieję, że spodoba ci się w Morgan University.
- Ja również. - Odwzajemnił uśmiech.
- To co, może zwiedzanie zaczniemy od toru wyścigowego, a potem pójdziemy na parkur. Dzięki tobie zwolnili mnie dzisiaj z popołudniowego treningu, więc mamy dużo czasu - zaśmiałam się, ruszając spokojnym krokiem w stronę toru.
~*~*~*~ 
Zwiedzanie skończyliśmy w akademiku, a przez te niecałe dwie godziny, zdążyłam dowiedzieć się sporo o chłopaku. Pochodził z Nowego Jorku, uwielbiał sport, a do MU przyjechał bardziej z przymusu, niż z własnej chęci. Powiedział też, że z drugiej strony nawet się cieszy z tego wyjazdu, bo przyznał, że jest tu bardzo ładnie, aczkolwiek widziałam, że coś go męczy.
- Um.. wszystko w porządku? - Spytałam.
- Tak, a czemu miałoby nie być? - odpowiedział szybko
- Jesteś trochę przybity, wydajesz się smutny.
- No właśnie, tylko wydaję. - Uśmiechnął się.
Niepewnie odwzajemniłam uśmiech i po chwili zauważyłam jak Luke wychodzi ze stajni.
- O! To Luke, mój brat, mogę was sobie przedstawić. - Uśmiechnęłam się delikatnie kierując w stronę stajni.
- Luke to twój brat? - spytał lekko zdenerwowany.
- Um.. tak, ale nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem - odpowiedziałam trochę zdziwiona jego reakcją.
- Wiesz co, zapomniałem zabrać coś z samochodu.. zaraz wrócę.
Chłopak szybko zniknął mi z pola widzenia, a ja już wiedziałam, że coś jest nie tak.


Bastian?

wtorek, 10 stycznia 2017

Od Seleny cd. Ashton'a

Ciągle nie mogę uwierzyć w to, co się teraz dzieje, że w końcu mam przy sobie kogoś, komu zależy na mnie w "ten sposób". Do niedawna nie wiedziałam jeszcze, co tak naprawdę znaczy kochać.
Inaczej obdarowuje się tym uczuciem rodzinę, a inaczej innych.
Byłam tak cholernie szczęśliwa, że Ashton był przy mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka. Gdy zauważył, że już nie śpię uśmiechnął się szeroko.
- Jak się spało? - spytał. 
- Z tobą? Bardzo dobrze. - Uśmiechnęłam się ponownie opierając głowę na jego ramieniu. 
Czy mogę spędzić tak cały dzień? 
~~~
- Na dzisiaj wystarczy - odezwała się instruktorka. 
Kwinęłam zmęczona głową i zaczęłam stępować Moon. Dzisiejszy trening był bardzo męczący, klacz w ogóle nie chciała współpracować i co chwila za zaczynała szaleć. Kilka razy zrobiła parę mocnych baranków, aż w końcu spadłam. Oczywiście wtedy ruszyło ją sumienie i postanowiła się uspokoić.. trochę za bardzo, bo nawet nie chciała ruszyć kłusem. 
Dark Moon i jej humorki.. ekh.. typowa kobieta. 
Zeskoczyłam z jej grzbietu i zaprowadziłam do stajni. Rozsiodłałam klacz i po odniesieniu sprzętu udałam się prosto do swojego pokoju. 
Zabrałam z szafki czysty ręcznik i od razu udałam się do łazienki. Szybki prysznic dobrze mi zrobił, rozluźnił obolałe mięśnie. Wychodząc owinęłam się ręcznikiem i wyszłam do pokoju, żeby wybrać coś do ubrania. Aż podskoczyła mi, gdy zobaczyłam kogoś na moim łóżku. Oczywiście nie jest ciężko odgadnąć kto to był. 
Ashton leżał na łóżku przeglądając coś w telefonie.
- Ładnie to tak się skradać? - spytałam opierając ręce o biodra. 


Ashton?
oczekuję na powrót weny ;_;

środa, 4 stycznia 2017

Od Seleny cd. Ashton'a

Od razu zamilkliśmy słysząc czyjeś kroki. Ashton objął mnie, a ja oparłam głowę o jego ramię.
- Myślisz, że coś nam zrobią? - zaśmiałam się.
- Teoretycznie od dawna jest już cisza nocna i nie powinno się przesiadywać w innych pokojach, tym bardziej u płci przeciwnej.. ale zasady chyba są po to, żeby je łamać. - Uśmiechnął się szeroko.
Wtuliłam się w ramię Ashton'a, a on objął mnie mocno. Dawno nie czułam się tak.. bezpiecznie. Byłam cholernie szczęśliwa, że tu przyjechałam, bo gdyby nie to, to nie poznałabym Ash'a. Znamy się stosunkowo krótko, a ja zdążyłam zapałać do niego tak silnym uczuciem. Podniosłam się i usiadłam okrakiem na jego biodrach. Pochyliłam się i delikatnie musnęłam jego wargi swoimi. Powtórzyłam to kilka razy, aż w końcu złączyłam nasze usta.
Mm Ashton tak bosko całuje!
 Nasz delikatny pocałunek po chwili przerodził się w o wiele bardziej namiętny.
Jego usta były takie cudowne.. on cały był cudowny. Jeszcze nigdy nie czułam się przy kimś tak, jak teraz czuję się przy Ashton'ie. 
Odsunęłam się na chwilę od niego. 
- Mogę ci zrobić malinkę? - Spytałam przygryzając wargę. 
Chłopak zaśmiał się cicho, co od razu uznałam za "tak". Złożyłam kilka krótkich pocałunków na szyi Ashton'a po czym zassałam delikatnie jego skórę. Gdy już skończyłam odsunęłam się kawałek, żeby obejrzeć moje "dzieło".
- Teraz już jesteś mój, naznaczyłam cię. - Uśmiechnęłam się szeroko przejeżdżając dłonią po jego torsie.

Ashton? Chwilowy brak weny ;-;

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Od Seleny cd. Ashton'a

Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Gdy tylko położyłam się do łóżka, byłam pewna, że szybko nie zasnę. Było zbyt ciemno, a gdy zapaliłam lampkę, jej światło cholernie mi przeszkadzało. Niewiele myśląc wzięłam telefon i napisałam do Ashton'a.

Um.. śpisz już? Nie mogę zasnąć. Mogę przyjść do ciebie?

Wysłałam wiadomość i zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam. Może już śpi, a ja tylko zawracam mu głowę?

Chociaż w sumie dam sobie radę :) Dobranoc Ash <33

Chcesz jedno, piszesz drugie. Ogarnij się Sel, proszę. Ashton to twój chłopak, więc nie powinnaś się martwić czy zawracasz mu głowę w ten sposób. Chwila. Czy ja właśnie powiedziałam, że Ash to mój chłopak? To znaczy pomyślałam. Cholera, tak jest. Ashton to mój chłopak. Jejku, jak to pięknie brzmi.
Położyłam się na drugim boku i ponownie spróbowałam zasnąć. Po chwili usłyszałam wibracje telefonu. Od razu się podniosłam, żeby sprawdzić czy to Ash odpisał.

Zapraszam skarbie ;) ;*

Leżałam, uśmiechając się jak głupia do telefonu.
Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju zamykając drzwi na klucz. Przeszłam kilkanaście pokoi dalej, aż w końcu zatrzymałam się pod pokojem Ashton'a. Mam zapukać, czy od razu wejść? Zanim zdążyłam się namyśleć drzwi otworzyły się i zastałam w nich uśmiechniętego chłopaka. Odwzajemniłam jego uśmiech i weszłam do środka.
- Dziękuję. - Podeszłam do niego.
Widziałam jak wcześniej miał problemy z... opanowaniem się? Wolałam nie przesadzać, bo nie wiedziałam dokładnie co się dzieje. Położyłam dłoń na jego policzku i wspięłam się na palcach składając delikatny pocałunek na jego ustach.

Ashton? ;3

niedziela, 1 stycznia 2017

Od Seleny cd. Ashton'a

- Muszę ci coś powiedzieć.... - odezwał się nagle patrząc mi w oczy - Wiesz, bardzo mi się podobasz, odkąd cię zobaczyłem wiedziałem, że musisz być moja. Jesteś inna niż wszystkie, poszedłbym za tobą na koniec świata. - Uśmiechnął się.

 O cholera.

Spodziewałam się wielu rzeczy, ale ani razu nie pomyślałam, że Ashton powie coś.. takiego. Czułam, że moje policzki się rumienią i w ogóle nie wiedziałam co powiedzieć. 
Tak, muszę przyznać, że spodobał mi się Ashton, ale.. znamy się dość krótko i...
- Proszę, zostań moją dziewczyną. - Spojrzał na mnie.
Mój mózg jakby właśnie przestał kontaktować. Wszystko zawirowało mi w głowie i obawiałam się, że nie wyduszę z siebie ani słowa. Zbliżyłam się do niego pocałowałam namiętnie jego ( jakże cudowne ) usta. Nagle niebo zabłysło i usłyszeliśmy huk petard, była północ. Oboje siedliśmy na masce jego samochodu i patrzyliśmy na fajerwerki. 
Moje.. wszystko odmawiało mi posłuszeństwa. Nie potrafiłam się odezwać, ba! Nawet nie mogłam się poruszyć! Ashton nie wydawał mi się typem "romantyka" czy coś w tym stylu, ale.. chyba jednak pozory mylą. 
- To jak będzie? - zapytał patrząc na mnie.
- Um.. wiesz.. znamy się stosunkowo krótko..

Zjebałaś. Oj  już dobrze wiesz co chciałaś powiedzieć. 
Selena ogarnij swój szanowny tyłek i pomyśl sobie, że żyje się raz. 
Jeżeli ci się podoba to.. czemu nie chcesz?

- Rozumiem, nigdzie się nie spieszy. - Uśmiechnął się delikatnie.
Odwzajemniłam uśmiech i oparłam głowę o jego ramie obserwując fajerwerki.
~~~~
Przez jakiś czas siedzieliśmy patrząc na miasto, jednak uznaliśmy, że lepiej już wrócić.
Byliśmy w akademiku koło godziny 2, a Ashton odprowadził mnie pod drzwi pokoju.
- Miłej nocy. - Uśmiechnął się całując mnie w usta.


- Może wejdziesz? - spytałam.
- Jeśli chcesz - zaśmiał się cicho wchodząc ze mną do pokoju.
Usiedliśmy na łóżku i wreszcie doszłam do pewnego wniosku i zebrałam w sobie tyle odwagi ile tylko byłam w stanie.
- Tak - odezwałam się do Ashton'a.
Chłopak zmarszczył brwi na początku nie do końca rozumiejąc.
- Chcę być twoja, chcę być twoją dziewczyną. - Uśmiechnęłam się całując go.


- I chcę, żebyś ty był mój - szepnęłam przerywając na chwilę pocałunek.


Ashton? ;3

piątek, 30 grudnia 2016

Od Seleny cd. Ashton'a

Dziś sylwester, a ja jak zwykle nie mam żadnych planów. Miałam lecieć razem z Luke'iem do Sydney, jednak w ostatniej chwili zrezygnowałam. Obawiałam się strasznie lotu samolotem, bo przy moich ostatnio dość częstych atakach paniki mogłoby się to źle skończyć. Nie mam tu za wielu bliskich znajomych, więc.. też nie miałabym co tu z kim robić.
Podobno w mieście jest jakiś koncert, więc być może będzie on moim celem na dzisiejszy wieczór. Chyba, że jednak zdecyduję się na oglądnie nowego sezonu Teen Wolf, co również jest całkiem dobrym pomysłem.
Trzydziesty pierwszy grudnia zawsze był dla mnie zwykłym dniem, tak samo jak pierwszy stycznia. A noc pomiędzy nimi to po prostu najzwyczajniejsza w świecie noc. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Ashton, który właśnie usiadł przy moim stoliku.
- Cześć - uśmiechnął się.
- Hej, jak tam sylwestrowy nastrój! - spytałam
- Okey, a tam? - spojrzał na mnie.
- Ujdzie. - Uśmiechnęłam się delikatnie.
Spuściłam wzrok na talerz,

bo przecież ta bułka z serem jest tak interesująca.

- Jak tam plany na wieczór? - spytał unosząc brwi.
- Em.. ciągle zastanawiam się czy obejrzeć nowy sezon serialu, czy zobaczyć co za koncert grają w mieście - zaśmiałam się cicho - A ty?

Ashton?

Od Seleny cd. Ashton'a

Co tu się właśnie wydarzyło?

Czy on właśnie.. nie.. chyba mi się wydawało. Nie no, bez przesady, aż tak źle ze mną nie jest. Czy on właśnie mnie pocałował? Um.. tak. Dlaczego? W sumie znamy się stosunkowo krótko, ale.. em.. nie chodzi o to, że mi się nie podobało czy coś.

Ugh. Selena ogarnij się, bo pewnie wyglądasz jak idiotka.

Co mam powiedzieć? Co mam zrobić? Cholera. Całkowicie się zmieszałam. Powinnam mu podziękować, ze mnie przytulił? Ale to może wtedy głupio wyjść, że to na nim wymusiłam czy coś. Czemu to światło musiało zapalić się w takim momencie?! Dobra. Powiedz coś, bo ta cisza jest cholernie niezręczna.
- Dziękuję, że.. um.. że mi pomogłeś i zgo-zgodziłeś się mnie przytulić - wydukałam spuszczając nieśmiało wzrok.

Błagam, nie oblewaj się rumieńcem!

- Nie ma za co. - Uśmiechnął się delikatnie - Chyba powinienem już iść - potarł kark dłonią - Dobranoc.
Ashton udał się w stronę drzwi i w tym momencie pomyślałam

Jak to się mówi YOLO, raz się żyje.

- Zaczekaj - powiedziałam cicho.
Chłopak zatrzymał się przy drzwiach i odwrócił w moją stronę. Podeszłam do niego i ujęłam jego twarz w obie dłonie. Zbliżyłam nasze twarze do siebie i musnęłam wargami jego usta, delikatnie je całując.
- Dobranoc. - Uśmiechnęłam się lekko.

Ashton?

czwartek, 29 grudnia 2016

Od Seleny cd. Ashton'a

- Ashton mi pomógł - powiedziałam cicho do Luke'a. 
Usłyszałam tylko jak brat mruknął ciche "dzięki" w stronę Ash'a.
- Znowu miałaś atak paniki? - zmarszczył brwi.
- Mhm. - kiwnęłam głową.
- Nie masz latarki?
- Telefon mi się rozładował.
Luke podał mi swój telefon.
- Jak będziesz chciała możesz przyjść i spać u mnie - dodał i wyszedł. 
Kiedy mój brat opuścił pokój nastąpiła niezręczna cisza. Było mi cholernie głupio z powodu, że Ashton widział mnie w takim stanie. 
- Um.. dziękuję - powiedziałam spuszczając wzrok.

- Często ci się to zdarza? - spytał.
- Ostatnio coraz częściej - westchnęłam wycierając policzki wierzchem dłoni.
Było już o wiele lepiej, jednak wciąż miałam problemy z opanowaniem drżenia rąk. Oddech wciąż był płytki, a serce znów zaczynało szaleć. 
- Mogę cię przytulić? - spytałam.
Super! Włączył mi się tryb "najpierw mówię, potem myślę". Pewnie zabrzmiałam jak jakaś desperatka, czy coś..


Ashton? 

Od Seleny cd. Ashton'a

Domyśliłam się co chłopak zamierzał zrobić, jednak widziałam, że w pewnym momencie się zawahał. 
Nieśmiało zbliżyłam się do niego, a on objął mnie w talii. 
- Dobranoc. - Uśmiechnął się i odsunął ode mnie. 
- Dobranoc. - Odwzajemniłam uśmiech. 
Chłopak udał się w stronę swojego pokoju, a ja weszłam do siebie. Zabrałam z szafy swoją piżamę i od razu poszłam wziąć prysznic.
Gorąca woda spływała po moich plecach zostawiając po sobie przyjemny dreszcz. Uwielbiałam gorące prysznice, jednak ten nie był wcale taki fajny... w pewnym momencie zgasło światło.

Cholera.

Wyszłam z kabiny i po omacku znalazłam ręcznik, w który się owinęłam. Zabrałam ubrania i szybko wróciłam do pokoju, żeby znaleźć telefon i zapalić w nim latarkę.
Na szczęście szybko mi się to udało, ale większym problemem okazała się słaba. Szybko przebrałam się w spodenki i koszulkę mając nadzieję, że zdążę zasnąć zanim całkiem się rozładuje. Niestety, myliłam się.
- Cudownie - mruknęłam pod nosem.
Nienawidziłam ciemności. Bałam się jej. Dlaczego? Wszystko przez ojca. Właśnie wtedy, gdy robiło się ciemno zaczynał bić mamę, Scott'a, mnie.. od tego czasu nie potrafię zasnąć sama w ciemnym pokoju. Zawsze muszę mieć zapaloną niewielką lampkę.
Na początku, gdy państwo Hemmings mnie adoptowali spałam z zapalonym światłem lub w jednym pokoju z moim przyrodnim bratem.
Moje ręce zaczynały się trząść, a moje serce biło jak szalone. Mój strach z chwili na chwilę coraz bardziej narastał. Wiedziałam już co się ze mną dzieje. Atak paniki.
Zdarzały mi się dość często podczas braku prądu i... nie dawałam sobie z nimi rady.
Upadłam na podłogę tracąc czucie w nogach. Mój oddech był płytki i jednocześnie bardzo szybki. Zaczęłam się bać, że niedługo przyjdzie ojciec i zacznie mnie bić.. pamiętałam to wszystko.
Po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają.



Ashton? ale drama XDD 

środa, 28 grudnia 2016

Od Seleny cd. Ashton'a

 Nie chcę wrócić do nałogu. Chociaż jeden papieros nie oznacza, że do tego wrócę. Prawda?
Niepewnie skinęłam głową, a chłopak podsunął mi paczkę.  Wyjęłam jednego z paczki i przyłożyłam do ust. Wzięłam od Ashton'a zapalniczkę i podpaliłam papierosa. 
Zaciągnęłam się mocno i poczułam jak dym wypełnia moje płuca. Tak dawno tego nie czułam i dopiero zrozumiałam jak bardzo mi tego brakowało. Po chwili spokojnie go wypuściłam.


- Czyli to nie twój pierwszy raz. - Uśmiechnął się szeroko Ash.
Kiwnęłam przecząco głową i delikatnie się uśmiechnęłam. 
- Miałam problem z... zaciąganiem się. Przez długi czas mnie uczyli, aż w końcu wpadli na pomysł z wymienianiem się dymem. Cóż.. dzięki temu się nauczyłam. - uśmiechnęłam się delikatnie do wspomnień.
- Przecież to nie jest trudne. - zmarszczył brwi.
- Dla mnie było - zaśmiałam się cicho. 
Dopiero zauważyłam jak przez ten krótki czas zrobiło się ciemno. Wokół panował mrok oświetlany delikatnie przez blask księżyca. 
Cholera. Cholera. Cholera.
- Em... już ciemno. Możemy wracać? - spytałam.


Ashton?
wybacz, że krótkie, następnym razem bardziej się postaram ;3

wtorek, 27 grudnia 2016

Od Seleny cd. Ashton'a

Szczerze? Ucieszyłam się, że Ashton zaproponował mi spacer. Może w końcu kogoś lepiej poznam, bo raczej nie mam tu za wielu znajomych.
Otworzyłam szafę w poszukiwaniu czegoś "odpowiedniego" do ubrania. Założyłam to

I naciągnęłam na siebie jeszcze kurtkę moro.
Zabrałam swoją komórkę i szybko zeszłam na dół. Zostawiłam klucz od pokoju w portierni, bo znając moje umiejętności prawdopodobnie bym go zgubiła.
Gdy wyszłam z akademika zauważyłam, że Ashton czeka już obok stajni.
- To w którą stronę idziemy? - spytałam z uśmiechem.
- Hm.. możemy tam - odpowiedział wskazując drogę kawałek przed nami.
Była to ta sama ścieżka w której wczoraj "spotkałam" psa Ash'a. Ruszyliśmy przed siebie, a ja lekko przeraziłam się tym, że zaczynało robić się ciemno. Chciałam zacząć jakiś temat, ale niezbyt wiedziałam o czym mówić.
- Um.. jak ci się podoba w akademii? - spytałam.
Ashton?

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Seleny cd. Ashton'a

Ból rozchodził się w okolicy ramion i odcinka lędźwiowo-krzyzowego kręgosłupa. Podejrzewam, że będzie z tego niezły siniak.
- Dzięki - mruknęłam delikatnie gładząc plecy dłonią
Ashton zdjął Moon ogłowie i odniósł sprzęt do siodlarni. Pogłaskałam klacz na odchodne i już chciałam wychodzić, gdy zatrzymał mnie Ash.
- Może powinnaś jechać do lekarza. - potarł kark dłonią.
- Nie, jest w porządku. - uśmiechnęłam się delikatnie - Tylko trochę się poobijałam
- Na pewno? - uniósł brwi.
- Tak, na pewno - zaśmiałam się
Ashton odprowadził mnie do pokoju.
- Em.. może wejdziesz? - spytałam, gdy byliśmy już przy drzwiach
Ashton? wybacz, że krótkie ;/

Od Seleny cd. Jace'a

Spędziliśmy drogę w przyjemnej dla nas obojga ciszy, a Jace położył dłoń na moim kolanie pocieszająco je gładząc.
Zaparkował samochód na parkingu przy akademii.
- Nie chce mi się wychodzić na ten deszcz - zaśmiał się cicho.
- Niestety nie mam tu parasolki. - zmarszczyłam brwi.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę w samochodzie, ale nie zapowiadało się na to by przestało padać.
Wysiedliśmy z auta i szybko pobiegliśmy do akademika. Przez tak krótki odcinek drogi zdążyliśmy już nieźle zmoknąć.
- Dziękuję, że ze mną pojechałeś. - uśmiechnęłam się do chłopaka gdy wchodziliśmy do schodach
- Przyjemność po mojej stronie. - odwzajemnił uśmiech
Zatrzymałam się przy swoich drzwiach, a chłopak zrobił to samo.
- Wszystko w porządku? Może chcesz porozmawiać, czy coś.. - potarł kark dłonią
Westchnęłam głośno zanim zebrałam się na odpowiedź.
- Um.. chyba dam sobie radę - uśmiechnęłam się słabo
Jace?

Od Seleny cd. Ashton'a

Po śniadaniu rozeszliśmy się z Ashton'em w swoje strony. Ja wróciłam do pokoju, żeby przygotować się na trening. Dzisiaj czas na ujeżdżenie czyli to co z Dark Moon lubimy najbardziej. Założyłam na siebie to
i związałam włosy w luźną kitkę.
Poszłam szybko do stajni, żeby się nie spóźnić i zabrałam za szczotkowanie Moon. Klacz rozpierała energia, o mało nie wybiegła z boksu gdy go otworzyłam. Za każdym razem gdy tylko odwróciłam się do niej tyłem podgryzała moją kurtkę.
- Moon - westchnęłam głaszcząc ją po chrapach - Daj z siebie wszystko na treningu
Klacz zarżała radośnie, a ja osiodłałam ją i wyprowadziłam z boksu.

Gdy znajdowałyśmy się już na ujeżdżalni wskoczyłam na jej grzbiet. Klacz posłusznie ruszyła stępem, a po chwili zaczęła się cofać.
- Co jest Moon? - zapytałam cicho
Klacz zarżała głośno i zadębowała. Cudem udało mi się na niej utrzymać, jednak po chwili zaczęła strasznie wierzgać. Musiała się czegoś przestraszyć.
W pewnym momencie nie dałam już razy się utrzymać, ani jej uspokoić i zaliczyłam bliskie spotkanie z ziemią.
- Żyjesz? - usłyszałam krzyk.
- Oczywiście. - wywróciłam oczami podnosząc się.
Zobaczyłam przed sobą Ashton'a próbującego uspokoić moją klacz


Ashton? brak weny 

Od Seleny cd. Jace'a

- Em.. my nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem - mruknęłam cicho - Jesteśmy bardzo podobni z charakteru, ale to mój przyrodni brat. Jego rodzice mnie adoptowali gdy.. byłam młodsza
W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Trudny temat.
- Rozumiem, przepraszam - odpowiedział spuszczając lekko wzrok.
- W porządku - uśmiechnęłam się i zaparkowałam pod galerią handlową
Weszliśmy do środka i zaczęliśmy ciężkie poszukiwania Starbucksa. Okazało się to dość trudne, bo żadne z nas nie wpadło na pomysł sprawdzenia planu galerii. Gdy wreszcie nam się to udało zamówiliśmy kawy i zajęliśmy miejsce przy wolnym stoliku.
- Więc Pain to twoja siostra? - zagadnęłam.
-Tak, poznałyście się już, prawda? - uśmiechnął się
- Taak, miałyśmy już okazję.. - w tym momencie mnie zatkało
Gdy zwróciłam wzrok w znajomą postać znajdującą się za chłopakiem. To była moja matka. Co ona tu kurwa robi? Nienawidzę jej.
- Wszystko w porządku? - zmarszczył brwi Jace
Dopiero zrozumiałam, że po moich policzkach spływają łzy. Wszystko do mnie wróciło. To jak ojciec nas bił, jak.. zabił Scott'a, to jak mama była zła gdy poszłam z tym na policję.
Wzięłam jedną z serwetek i wytarłam łzy.
- Przepraszam - mruknęłam - Możemy już stąd iść?
Miałam tylko nadzieję, że matka ( nawet nie zasługuje na taki tytuł ) mnie nie zauważy.


Jace? wybacz, że krótkie ;-;

Od Seleny cd. Ashton'a

Nie ukrywam, że ta cisza była dość.. krępująca. Nigdy nie lubiłam takich momentów, więc pierwsza postanowiłam to przerwać.
- Em.. chyba powinnam już wracać. - tylko tyle udało mi się z siebie wydusić
Brawa za oryginalność i kreatywność Sel!
- Tak, my też - mruknął.
Wróciliśmy razem do akademii i towarzyszyła nam ta sama cisza, jednak tym razem była mniej krępująca. Demon szedł posłusznie przy nodze Ashton'a i już nie był tym samym "groźnym psem". Gdy byliśmy już przy akademiku chłopak otworzył mi drzwi na co mruknęłam ciche dzięki.
- Em.. dobranoc. - uśmiechnęłam się delikatnie zatrzymując przy drzwiach mojego pokoju.
- Dobranoc. - odwzajemnił uśmiech i udał się dalej
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka. Od razu zabrałam swoją piżamę z łóżka i udałam się pod prysznic
~~
Jak ja nienawidzę rano wstawać!
Wzięłam kilka głębokich wdechów aż w końcu zebrałam wystarczajacą ilość sił by sięgnąć po dzwoniący w telefonie budzik i go wyłączyć. Jednym szybkim ruchem podniosłam się z łóżka, co było złym pomysłem, bo skończyło się silnymi zawrotami głowy. Znajdując swoje kapcie-kaczuszki doczłapałam się do łazienki.
O godzinie 8 byłam już gotowa, żeby pójść na śniadanie jednak przed tym chciałam zabrać Arona z pokoju Luke'a. Zajmowaliśmy się psem na zmianę i teraz była moja kolej, a mój szanowny brat Luke Hemmings na pewno nie ruszy swojego tyłka, żeby go przyprowadzić.
Zakładając znowu kapcie-kaczuszki wyszłam z pokoju i udałam się do Luke'a. Wparowałam bez pukania, a brat jeszcze słodko sobie spał. Aron od razu podniósł się z miejsca i podbiegł do mnie. Pogłaskałam go po głowie po czym rzuciłam w Luke'a poduszką.
- Co ty robisz? - mruknął chowając twarz w poduszce
- Wstawaj Luke, już 8. Chodź na śniadanie - jęknęłam
- Jeszcze 5 minut...
Wywróciłam oczami i wyszłam z jego pokoju. Trzaskając drzwiami szybko się odwróciłam i o mało co nie wpadłam na Ashton'a.
Cholera. Kapcie-kaczuszki nie pomagają w zwiększeniu pewności siebie.
Ashton? XD

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Seleny do Ashton'a

Ten dzień zdecydowanie nie należał do dobrych.
Dark Moon nie miała dziś chęci ze mną współpracować. Podczas jazdy zaczęła okropnie wierzgać co oczywiście skończyło się bliskim spotkaniem z ziemią.
Jestem cała obolała po wczorajszym treningu i dodatkowo po dzisiejszym upadku.
Moje "przyjaciółki" nie odzywają się odkąd wyjechałam - kolejny dowód na to, że nikomu nie zależy na przyjaźni ze mną.
Zwykły szary dzień, a ja złapałam zimowego dołka. Najchętniej poszłabym spać, albo nie wiem, rzuciła się z mostu?

Selena, ogarnij się. Nie będziesz skakać z żadnego mostu.

Fakt, miałam kiedyś "problemy z moją psychiką", ale to wszystko przez moją starą rodzinę. Teraz jest inaczej, jest dobrze. Nie chcę wrócić do starych nawyków palenia albo.. wymiotowania. Taa.. bulimia też mnie dotyczyła. Tak to jest gdy twoi rodzice są..

Skończ się dołować, już wystarczy.

Chyba potrzebuję trochę świeżego powietrza.. Wzięłam głęboki wdech i podniosłam się z łóżka. Założyłam buty, kurtkę i wyszłam z pokoju zamykając go na klucz. Zbiegłam na dół i od razu udałam się do wyjścia.
Chłodny wiatr uderzył we mnie powodując przyjemne uczucie orzeźwienia. Było już ciemno, a ja urządziłam sobie spacer. Świetnie! Mam nadzieję, że nikt nie wyskoczy z krzaków i mnie nie zamorduje. Wywróciłam oczami na moje dziwne myśli i ruszyłam w stronę drogi prowadzącej do lasu. Zatrzymałam się w momencie, gdy zobaczyłam kilkanaście metrów dalej jakiś kształt. Nie potrzebowałam zbyt wiele czasu by zorientować się, że to pies.

Cholera. Boję się psów.

Tak wiem. Mam psa, a boję się psów. Logika Seleny. Po prostu chodzi o to, że Arona się nie boję, bo go znam, a jeżeli zobaczę jakiegoś psa, który nie jest na smyczy to.. cholernie się go boję. Nigdy nie wiadomo co może zrobić, albo przejdzie obojętnie, albo mnie zaatakuje. Niewiele myśląc zrobiłam zwrot w tył i ruszyłam z powrotem do akademii. Gdy odruchowo odwróciłam głowę zauważyłam, że pies biegnie w moją stronę.

Cholera. Cholera. Cholera.

Szłam szybkim krokiem przed siebie nie mając żadnych szans na zgubienie go. Teraz tylko modlić się, żeby był niegroźny.
W pewnym momencie usłyszałam głośne szczekanie i pies wyprzedził mnie zagrażające drogę. Gdy spróbowałam go ominąć ten również przesuwał się w tą samą stronę i zaczynał groźnie warczeć.
Po chwili usłyszałam gwizd, a pies posłusznie usiadł, jednak nie spuścił ze mnie wzroku ani na chwilę.
Od strony akademii właśnie szedł ktoś w naszą stronę. Po posturze domyśliłam się, że to chłopak i prawdopodobnie właściciel psa.

Ashton? Ratuj XDD

Od Seleny cd. Jace'a

- Idziesz na jazdę? - spytałam.
- Tak, planowałem wybrać się w teren. Jedziesz ze mną? - zaproponował z uśmiechem.
- Nie, dzięki. Niedawno wróciłam. - uśmiechnęłam się - Nie będę cię już zatrzymywać, do zobaczenia
- Do zobaczenia. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech i ruszył w stronę schodów
Wróciłam do swojego pokoju i od razu udałam się do łazienki, żeby wziąć prysznic.
Gorąca woda spływała po moich plecach zostawiając po sobie przyjemne uczucie ciepła. Wychodząc spod prysznica owinęłam moje rozgrzane ciało białym ręcznikiem i wróciłam do pokoju, by znaleźć coś do ubrania. Założyłam na siebie jasne jeansy i bordową bluzę z napisem HEMMINGS na plecach. Gdy już się ogarnęłam naszła mnie ogromna ochota na kawę ze Starbucksa. Od razu wzięłam telefon i wybrałam numer Luke'a, który odebrał po pierwszym sygnale.
- Luluś! Jedziesz ze mną do miasta na kawę?
- Selena... właśnie wróciłem z treningu. Możemy jechać jutro?
- PFF, jadę sama.
- No proszę, jutro.
- Okej, ale ja jadę też dzisiaj - zaśmiałam się i rozłaczyłam
Założyłam buty oraz czarną kurtkę. Wzięłam torebkę, klucze od samochodu i wyszłam z pokoju. Zamknęłam go i schodząc na dół zostawiłam klucz w portierni. Z rozmachem otworzyłam drzwi i wychodząc poślizgnęłam się na oblodzonych schodach. Zamiast na tyłek zaczęłam lecieć do przodu, ale na szczęście ktoś tam był i mnie złapał. Podniosłam wzrok i zobaczyłam chłopaka, na którego wpadłam jakiś czas temu.
- Znowu na siebie wpadamy - zaśmiał się - A raczej ty na mnie.
- Przepraszam - wyjąkałam znowu
- Nah, nie masz za co. - uśmiechnął się - Wybierasz się gdzieś?
- Jadę do miasta, mam ochotę na kawę
- Sama jedzisz?
Kiwnęłam głową i zebrałam w sobie trochę odwagi i pewności siebie.
- Masz ochotę pojechać ze mną? - spytałam uśmiechając się

Jace? ;3

Od Seleny do Jace'a

Zabrałam z siodlarni skrzynkę Dark Moon i od razu skierowałam się do jej boksu. Klacz przywitała mnie cichym rżeniem i widocznie ucieszyła się z "odwiedzin".
- Hej piękna. - uśmiechnęłam się gładząc ją po szyi
Wyciągnęłam ze skrzynki zgrzebła i zaczęłam czyścić klacz co poszło mi wyjątkowo szybko
- Masz ochotę pojeździć? Rozruszasz się trochę - powiedziałam zabierając się za czyszczenie kopyt
Gdy klacz była już gotowa osiodłałam ją i wyprowadziłam z boksu.
Razem z Moon skierowałyśmy się na krytą halę. Klacz strasznie nie lubi śniegu, więc uznałam, że nie zaszkodzi pójść jej tym razem "na rękę".
Gdy znalazłyśmy się na środku hali wskoczyłam na jej grzbiet i Moon ruszyła żwawym stępem. Po krótkiej chwili popędziłam ją do kłusa i zaczęłyśmy ćwiczyć na zmianę zebrany i rozciągnięty kłus.
~~~
Po dość męczącej jeździe odprowadziłam klacz do boksu i rozsiodłałam.
- Świetnie się dziś spisałaś - szepnęłam do klaczy głaszcząc ją po głowie.
Odłożyłam sprzęt do siodlarni i udałam się w stronę akademika.
Gdy weszłam do środka odebrałam z portierni klucz i skierowałam się w stronę mojego pokoju. Niestety, dzięki mojego ciągłemu "roztrzepaniu" podczas skręcania w drugi korytarz wpadłam na kogoś.
- Prze-przepraszam - wyjąkałam

Jace? (:

piątek, 23 grudnia 2016

Od Seleny do Victora

Siedziałam w pokoju i wyglądałam przez okno z którego widać było ogromny padok i kilka koni. 
Tak się bałam przyjeżdżać tutaj, a okazuje się, że na razie jest w porządku. Zaraz zacznie się nauka, poznawanie ludzi, czego tak bardzo się obawiam. Dodatkowo jutro jest bal, a ja nie wiem czy i z kim jak już pójdę. Znam tutaj tylko mojego brata i Bellę, którzy z tego co wiem idą razem. Wyjęłam z szafy kilka sukienek uważnie się im przyglądając. Każda była na swój sposób piękna, a ja jak zwykle miałam dylemat.






Ta długą spodobała mi się chyba najbardziej, ale uznałam, że jest chyba zbyt... hmmm.. nieodpowiednia na taką okazję. Zabrałam wszystkie sukienki i uznałam, że poproszę o pomoc Luke'a. Założyłam kapcie i wyszłam z pokoju. Z międzyczasie sprawdziłam wiadomości na fb i bez patrzenia na drzwi weszłam do środka.
- Hej, Luke. Pomożesz mi wybrać sukie... - przerwałam gdy zorientowałam się, że to nie pokój Luke'a 
- Nie jestem Luke, ale mogę pomóc - zaśmiał się chłopak wstając z łóżka 

VICTOR? ;3