czwartek, 8 grudnia 2016

Od Samanthy CD Noaha i Belli

Jęknęłam męczeńsko i oparłam głowę o blat ławki, błagając by lekcje się skończyły. Od kilku dni byłam piekielnie zmęczona balansując na granicy życia i śmierci. Cienie pod moimi oczami zamaskowałam cienką warstwą makijażu, chcąc ukryć swój stan przed wścibskimi nauczycielami. Z własnego doświadczenia wiem, że lubią zadawać niezbyt wygodne pytania, udając zmartwienie na wieść o jakichkolwiek problemach. Czekały mnie jeszcze trzy lekcje, nie zaliczając do nich oczywiście biologi. Nauczycielka weszła do klasy równo z dzwonkiem, przeczesując wzrokiem klasę i zatrzymując wzrok na wolnych miejscach. Zacmokała z dezaprobatą i zajęła miejsce za biurkiem. Wyciągnęła z teczki jakieś kartki i zaczęła pisać coś na tablicy. Gdy tylko dostrzegłam nagłówek "Projekt" ogarnęło mnie uczucie podobne do tego, gdy zupełnie opuszczają mnie siły i mam wrażenie, że świat mi się wali. Nie miałam ochoty wylądować w zespole z jakimiś amebami, za które odwalę całą pracę.
- No dobrze... - zaczęła pani Olivia, klasnąwszy w dłonie. - Jako, że ostatnio dużo rozmawialiśmy o wszelkich rezerwatach, sposobach rozmnażania i różnicach gatunkowych zadam wam projekt, który wykonacie w grupach. Każda z nich będzie liczyć trzy osoby. Temat na jaki będziecie pisać musicie podzielić po równo, a każdy zespół będzie miał swój. Zaraz rozdam wam notatki i przydział, spróbujcie się dogadać, a miło spędzicie czas.
Reakcje w klasie były różne. Od radosnych pisków przez przewrócenie oczami, kończąc na westchnieniach pełnych niechęci.
- Dlaczego życie jest takie okrutne? - mruknęłam cicho, a w tym samym czasie nauczycielka minęła moją ławkę.
- Samantho, spróbuj myśleć pozytywnie - uśmiechnęłam się ciepło i podała mi kartkę.
Bella Quinn i Noah Skyfull. Zaczęłam szukać uczniów, z którymi miałam współpracować. Wiedziałam, że chłopak jest nowy, ale za nic nie mogłam skojarzyć nazwiska dziewczyny z jakąkolwiek uczennicą. Gdy tylko zadzwonił dzwonek i wszyscy wyszli na przerwę, podeszłam do szatyna, delikatnie klepiąc go w ramię. Obrócił się gwałtownie, a ja w ostatniej chwili uniknęłam zderzenia z jego torbą.
- Noah? - zapytałam, na co on przewrócił oczami.
- Na to wygląda - warknął, a mnie zaskoczył jego oschły ton. Nie przypominałam sobie, żebym kiedykolwiek mu coś zrobiła.
- Jestem Samantha - wymusiłam uśmiech, poprawiając torbę. - Wiem, że mamy na pracę dużo czasu, ale chciałabym zacząć ją jak najszybciej. Nie miałbyś nic przeciwko, gdybyśmy spotkalibyśmy się po treningach w bibliotece i wspólnie coś wymyślili.
W tym czasie podeszła do nas dziewczyna, najpewniej Bella.

Noah? Bella?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz