Poirytowana miałam ochotę przewrócić oczami, jednak się powstrzymałam.
- Pain Ferrars. - odparłam krótko. Rozejrzałam się po stołówce, może znalazłaby się jakaś dobra dusza i zabrała mnie stąd?
Chwyciłam pozostałe na moim talerzu jabłka i wstałam od stołu.
- muszę iść. - wymamrotałam kierując się w stronę wyjścia.
- to do zobaczenia, Pain - krzyknął za mną Diego.
Pchnęłam drzwi, wychodząc na mroźne powietrze. Zadygotałam lekko, truchtem biegnąc w stronę stajni.
Gdy tylko otworzyłam drzwi, przywitało mnie radosne rżenie koni oraz zapach świeżej słomy. Całkiem na końcu stajni, po prawej stronie znajdował się boks Another Chance.
Nagle w kieszeni zawibrował mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz.
JACE!
- No hej, brat! Co tak długo? - zapytałam opuszczając stajnię. Gdyby mnie teraz zobaczył jakiś instruktor, albo co gorsza właściciel...
- Hej Yui, mam dla ciebie niespodziankę... - wyczułam, że w tym momencie łobuziersko się uśmiechał.
- Jaką? - zapytałam.
- jutro wieczorem czekaj na podjeździe. Muszę kończyć, pa - rozłączył się nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Poczułam, że ktoś mi się przygląda. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka poznanego na stołówce.
Diego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz