Sam usiadła na moim łóżku w siadzie skrzyżnym. Spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem, który przypominał oczy szczeniaczka. Poczułem coś dziwnego w żołądku. Jakby… Motylki? A może mi się tylko zdawało i to uczucie to tylko zapowiedź grypy żołądkowej. Jeśli tak, to byłaby niezła kicha, gdybym teraz dostał sraczki…
- Zagrasz? – dziewczyna przerwała
moje, dosłownie gówiane, przemyślenia i podała mi skrzypce uśmiechając się lekko
- Dla ciebie? Pff… - powiedziałem
akcentując lekceważąco, a Sammy zmarszczyła brwi przechylając lekko głowę w
lewo, no teraz jeszcze bardziej przypominała słodkiego szczeniaka - Oczywiście
Chwyciłem skrzypce wkładając je
pod brodę. Przyłożyłem smyczek do strun i znieruchomiałem. Co by tu zagrać…?
Gorączkowo szukałem w głowie odpowiedniej piosenki, kiedy nagle mnie olśniło.
Przekartkowałem mój zeszyt do nut, otwierając go na odpowiedniej stronie i
położyłem go na pulpicie. Ponownie przystawiłem smyczek do strun i zacząłem
grać (klik). Sammy siedziała niemal w bezruchu, obserwując każdy mój ruch. Nie
powiem, troszkę się peszyłem i denerwowałem. Patrzyłem jak smyczek ślizga się
po strunach czarnych skrzypiec. Wziąłem głębszy oddech i zamknąłem oczy porywając
się dźwiękom wydobywającym się z instrumentu. Nuty znałem prawie na pamięć,
jakbym sam je napisał. Zdenerwowanie minęło, a myśli uciekły gdzieś daleko
zastępując się przyjemną pustką. Gra na tym wspaniałym instrumencie zawsze
pomagała mi się odprężyć i zapomnieć o przykrościach dnia. Ilekroć grałem na
skrzypcach, mój brat Samuel, zawsze wiedział, że coś mnie gryzie. Sammy i ja
świetnie się dogadujemy i przyznam się, że mi go brakuje. Na szczęście za
niecałe dwa tygodnie znów go zobaczę. Wspomnienie o bracie spowodowało, że
przerwałem grę freestyle’owym ściszeniem w połowie piosenki. Spojrzałem na Sam
uśmiechając się krzywo.
- Sammy, właśnie sobie zdałem
sprawę, że nazywam ciebie i mojego brata dokładnie tak samo – podszedłem do
łóżka i usiadłem blisko niej, znów zapatrzyłem się w jej hipnotyzujące złote
oczy
- Naprawdę? – udała zaskoczenie,
próbując powstrzymać uśmiech. Pewnie musiała się prędzej domyślić, bo zdarzyło
mi się kilka razy przy niej wspomnieć o Sammy’m
- Mhm – mruknąłem nadal wpatrując
się w jej oczy, nie miała już makijażu, ale mimo tego nadal pozostały
zjawiskowe
Żołądek znów mnie postraszył
grypą, a serce zabiło mocniej. Wstrzymałem oddech, bojąc się nabrać kolejnego
wdechu. Próbowałem tłumić te wszystkie objawy i Sammy może by tego nie
zauważyła, gdyby nie zdradził mnie rumieniec.
Sammy? ^^ <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz