niedziela, 18 grudnia 2016

Od Maxa CD Samanthy


Sam usiadła na moim łóżku w siadzie skrzyżnym. Spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem, który przypominał oczy szczeniaczka. Poczułem coś dziwnego w żołądku. Jakby… Motylki? A może mi się tylko zdawało i to uczucie to tylko zapowiedź grypy żołądkowej. Jeśli tak, to byłaby niezła kicha, gdybym teraz dostał sraczki…
- Zagrasz? – dziewczyna przerwała moje, dosłownie gówiane, przemyślenia i podała mi skrzypce uśmiechając się lekko
- Dla ciebie? Pff… - powiedziałem akcentując lekceważąco, a Sammy zmarszczyła brwi przechylając lekko głowę w lewo, no teraz jeszcze bardziej przypominała słodkiego szczeniaka - Oczywiście
Chwyciłem skrzypce wkładając je pod brodę. Przyłożyłem smyczek do strun i znieruchomiałem. Co by tu zagrać…? Gorączkowo szukałem w głowie odpowiedniej piosenki, kiedy nagle mnie olśniło. Przekartkowałem mój zeszyt do nut, otwierając go na odpowiedniej stronie i położyłem go na pulpicie. Ponownie przystawiłem smyczek do strun i zacząłem grać (klik). Sammy siedziała niemal w bezruchu, obserwując każdy mój ruch. Nie powiem, troszkę się peszyłem i denerwowałem. Patrzyłem jak smyczek ślizga się po strunach czarnych skrzypiec. Wziąłem głębszy oddech i zamknąłem oczy porywając się dźwiękom wydobywającym się z instrumentu. Nuty znałem prawie na pamięć, jakbym sam je napisał. Zdenerwowanie minęło, a myśli uciekły gdzieś daleko zastępując się przyjemną pustką. Gra na tym wspaniałym instrumencie zawsze pomagała mi się odprężyć i zapomnieć o przykrościach dnia. Ilekroć grałem na skrzypcach, mój brat Samuel, zawsze wiedział, że coś mnie gryzie. Sammy i ja świetnie się dogadujemy i przyznam się, że mi go brakuje. Na szczęście za niecałe dwa tygodnie znów go zobaczę. Wspomnienie o bracie spowodowało, że przerwałem grę freestyle’owym ściszeniem w połowie piosenki. Spojrzałem na Sam uśmiechając się krzywo.
- Sammy, właśnie sobie zdałem sprawę, że nazywam ciebie i mojego brata dokładnie tak samo – podszedłem do łóżka i usiadłem blisko niej, znów zapatrzyłem się w jej hipnotyzujące złote oczy
- Naprawdę? – udała zaskoczenie, próbując powstrzymać uśmiech. Pewnie musiała się prędzej domyślić, bo zdarzyło mi się kilka razy przy niej wspomnieć o Sammy’m
- Mhm – mruknąłem nadal wpatrując się w jej oczy, nie miała już makijażu, ale mimo tego nadal pozostały zjawiskowe
Żołądek znów mnie postraszył grypą, a serce zabiło mocniej. Wstrzymałem oddech, bojąc się nabrać kolejnego wdechu. Próbowałem tłumić te wszystkie objawy i Sammy może by tego nie zauważyła, gdyby nie zdradził mnie rumieniec.

Sammy? ^^ <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz