niedziela, 11 grudnia 2016

Od Jasmine CD Cole'a

Wjechałam stępem na jakąś ścieżkę, wszędzie był śnieg. Jechałam dalej przed siebie, klacz była trochę niespokojna. Po chwili dojechałam do małego jeziorka. Tafla wody była zmarznięta. Przystanęłam na chwilę i wpatrywałam się w jezioro. Kątem oka zauważyłam jakiś ruch,  zwróciłam głowę w tam tą stronę. Zobaczyłam konia którego ktoś dosiadał, jechali w moją stronę.

Z tej odległości nie mogłam ustalić kto to jest. Po chwili jednak rozpoznałam Cole"a. Oczywiście, kto inny?- pomyślałam
Chłopak podjechał bliżej.
- Czy ty mnie śledzisz? - zapytałam pół żartem pół serio.
- Niee... zbieg okoliczności - uśmiechnął się.
- Dobra.. skoro już tu jesteś może pokażesz mi gdzie tu można coś zobaczyć - lekko się uśmiechnęłam.
- To jedźmy - ruszył stępem przed siebie.
Z lasku wyjechaliśmy na ogromną, zaśnieżoną łąkę. Ruszyłam kłusem do przodu. Na szczęście nie było ślisko. Postanowiłam zagalopować, po chwili dogonił mnie Cole.
- Może mały wyścig? - spojrzałam na chłopaka.
- Czemu by nie - uśmiechnął się.
Zawrociliśmy konie i stanęliśmy w miarę równo, obok siebie.
Zaczęłam odliczać...3...2...1...Start!
Ruszyliśmy galopem, szliśmy łeb w łeb. Po chwili jednak Cole wyszedł na prowadzenie. Byliśmy już niedaleko ustalonej mety. Dałam luźniejszą wodzę klaczy a ta wystrzeliła do mety.
- Tak! - krzyknęłam triumfalnie.
- To jest nie fair! - oburzył się Cole.
- Życie - powiedziałam.
Poklepałam klacz. Nie chciałam już mówić, że większość chłopaków zawsze musi wygrać.
Ruszyliśmy stępem z powrotem do stajni.
Cole? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz