wtorek, 20 grudnia 2016

Od Jacoba CD Harley

Dziewczyna wyjęła z kieszeni żyletkę i pokazała lekko pociętą rękę. Wyrwałem żyletkę z jej ręki i wyrzuciłem za siebie.
- Po co to robisz? - zapytałem.
- Ty jesteś... A raczej byłeś z Bellą? - zapytała Harley.
- Nie, przynajmniej tak mi się wydaje - odparłem i powtórzyłem pytanie.
- Zrobiłam to... Bo... Trochę mnie wkurzyła ta sytuacja. Wiem, że to nie jest w porządku - odparła.
- No właśnie - rzekłem i przytuliłem dziewczynę. Nie przeżyłbym, gdyby coś jej się stało. To moja przyjaciółka. Miałem ochotę coś powiedzieć, coś co... Nie ważne zresztą. Wyszliśmy z kabiny i ruszyliśmy w stronę pokoju szpitalnego Harley. Mijaliśmy chorych, starszych ludzi, lecz dzieci również tam były. Widziałem oddział onkologiczny. Straszny widok. Już umierający ludzie, dzieci, i obok nich rodzina. Ostatnie chwilę. Mocniej złapałem Harley za rękę. Smutno mi było. Bardzo.
- Harley? - zapytałem, a ona udzielila mi głosu. - Dobrze się czujesz?
- Tak. Lepiej - odparła. Nagle złapałem się za brzuch.
- Ałć! - krzyknąłem. Dalej pamiętam tylko głos Harley.



Harley? Co tam wymyślisz?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz