Zazwyczaj po prostu bym ją zostawił i odszedł - cóż, taka natura rozpieszczonego jedynaka, ale coś mnie ruszyło i poczułem, że muszę jej jakoś pomóc. Wyglądała na zagubioną i na pewno miała jakieś.. poważne problemy.
Zawsze w takich momentach zastanawiam się, czy moja nienawiść do rodziców za to, że mnie okłamywali była słuszna. Przez tak długi czas nawet nie podejrzewałem, że mogę nie być ich biologicznym synem, bo nawet nie miałem podstaw, żeby o tym myśleć.
Zawsze w takich momentach zastanawiam się, czy moja nienawiść do rodziców za to, że mnie okłamywali była słuszna. Przez tak długi czas nawet nie podejrzewałem, że mogę nie być ich biologicznym synem, bo nawet nie miałem podstaw, żeby o tym myśleć.
Dobra, koniec Jackson. Już wystarczy.
Pomogłem jej wstać i widząc łzy w jej oczach zapytałem, czy wszystko w porządku na co ona tylko kiwnęła głową.
- Jeżeli potrzebujesz pomo..
- Niczego nie potrzebuję - odpowiedziała szybko
- Um... Jak masz na imię?
- Naomi - powiedziała cicho - A ty?
- Jackson. - uśmiechnąłem się delikatnie i wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
Dziewczyna w pierwszej chwili od razu odskoczyła co upewnił o mnie w przekonaniu, że ma jakiś problemy. To co teraz zrobiła dowodzi tego, że była bita. Wystraszyła się, że chcę zrobić jej krzywdę.
- Nie musisz się mnie bać. - zmarszczyłem brwi - Nie zrobię ci krzywdy.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową po czym niepewnie uścisnęła moją dłoń.
- Odprowadzić cię do pokoju? - spytałem.
- Jak chcesz. - wzruszyła ramionami i udała się w swoją stronę.
Ruszyłem za nią i przeszliśmy kawałek w milczeniu i w pewnej chwili zatrzymała się przy drzwiach.
- Em.. tutaj mieszkam - mruknęła i przekręciła klucz w drzwiach
- A więc.. miłej nocy. Jakby coś się działo to wiesz gdzie mnie szukać, dwa pokoje dalej - uśmiechnąłem się delikatnie
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i zniknęła w swoim pokoju.
- Jeżeli potrzebujesz pomo..
- Niczego nie potrzebuję - odpowiedziała szybko
- Um... Jak masz na imię?
- Naomi - powiedziała cicho - A ty?
- Jackson. - uśmiechnąłem się delikatnie i wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
Dziewczyna w pierwszej chwili od razu odskoczyła co upewnił o mnie w przekonaniu, że ma jakiś problemy. To co teraz zrobiła dowodzi tego, że była bita. Wystraszyła się, że chcę zrobić jej krzywdę.
- Nie musisz się mnie bać. - zmarszczyłem brwi - Nie zrobię ci krzywdy.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową po czym niepewnie uścisnęła moją dłoń.
- Odprowadzić cię do pokoju? - spytałem.
- Jak chcesz. - wzruszyła ramionami i udała się w swoją stronę.
Ruszyłem za nią i przeszliśmy kawałek w milczeniu i w pewnej chwili zatrzymała się przy drzwiach.
- Em.. tutaj mieszkam - mruknęła i przekręciła klucz w drzwiach
- A więc.. miłej nocy. Jakby coś się działo to wiesz gdzie mnie szukać, dwa pokoje dalej - uśmiechnąłem się delikatnie
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i zniknęła w swoim pokoju.
Co z tobą jest Jackson?
Gdzie się podział ten zakochany w sobie Jackson? Nah, ten zniknął już jakiś rok temu. A gdzie się podział Jackson, którego nie obchodzą problemy innych? Chyba właśnie zniknął. Zazwyczaj przejmowałem się tylko swoimi sprawami, a reszta nic dla mnie nie znaczyła. Czułem silną potrzebę, żeby pomóc tej dziewczynie. Tylko ona musi chcieć tej pomocy.
Potrzebuję pieniędzy? Mogę załatwić, mam bogatych "rodziców". Psycholog? Załatwię, nie ma problemu.
...
Potrzebuję pieniędzy? Mogę załatwić, mam bogatych "rodziców". Psycholog? Załatwię, nie ma problemu.
...
Opanuj się. Nawet jej nie znasz.
No właśnie, nie znam jej, ale bardzo chcę jej pomóc. Dlaczego? Nie wiem, może w końcu obudziły się we mnie jakieś ludzkie cechy.
Może dziś powinna odpocząć? Może to tylko gorszy dzień?
Wziąłem głęboki wdech i udałem się do swojego pokoju. Jutro spróbuję się z nią jakoś dogadać.
Może dziś powinna odpocząć? Może to tylko gorszy dzień?
Wziąłem głęboki wdech i udałem się do swojego pokoju. Jutro spróbuję się z nią jakoś dogadać.
Powodzenia Jackson, chyba będzie ciężko.
Ekh.
NAOMI?
DAJ SOBIE POMÓC (:
DAJ SOBIE POMÓC (:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz