Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jackson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jackson. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 stycznia 2017

wtorek, 3 stycznia 2017

Od Jackson'a cd. Malii

Gdy Malia wyszła z mojego pokoju zabrałem ubrania i poszedłem do łazienki wziąć prysznic. Ta dziewczyna naprawdę mnie zaskakuje. Chciałbym ją lepiej poznać i jestem prawie pewny tego, że mi się to uda. Przebrany w luźną koszulkę i spodenki wróciłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko.
Zabrałem telefon z szafki nocnej i wszedłem na Facebook'a. Od razu wyszukałem Malię i wysłałem jej zaproszenie, które niemal natychmiast zaakceptowała. Widząc zieloną kropkę przy jej nazwisku postanowiłem napisać.

@Jackson; Czuję się samotny :c
@Malia; Co ja Ci na to poradzę? xD
@Jackson; ..no nie wiem ;p
@Malia; Myślę, że wiesz ;3

Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się czy napisać to, co chciałem napisać, czy lepiej nie. Koniec końców uznałem, że raz się żyje. Nie zaszkodzi spróbować.

@Jackson; Mogłabyś przyjść, wtedy nie siedziałbym tu sam i nie byłbym samotny ;3

Nastała chwila ciszy. Czyżby Malia wymiękła?

@Malia; Co będę z tego miała? xd
@Jackson; Moje towarzystwo :3 XD
@Malia; hm.. a coś jeszcze?
@Jackson; Mogę cię posmyrać po plecach XDDDD
@Malia; DOBRA, JUŻ BIEGNĘ.

Zaśmiałem się widząc ostatnią wiadomość, myślałem, że trudniej będzie ją przekonać. Okazało się to o wiele łatwiejsze i po chwili dziewczyna wparowała do mojego pokoju.
- Mimo to mogłabyś zapukać. - Wywróciłem oczami.
Dziewczyna zaśmiała się i położyła się obok mnie na brzuchu.
- Chciałeś żebym przyszła to teraz wywiąż się z umowy. - Uśmiechnęła się.
Ponownie wywróciłem oczami przekręcając się na bok. Zacząłem kreślić różne kształty na jej plecach co chwila zjeżdżając na jej biodra.
- Może być? - zaśmiałem się widząc jak zamyka oczy.

Malia?

piątek, 30 grudnia 2016

Od Jackson'a cd. Malii

- Ja nigdy nie wymiękam - wyszczerzyłem się - Ale wątpię, że ty chcesz grać dalej?
- Czemu nie? - spytała pewnie sięgając do zapięcia stanika.
- Wiesz jak to by się mogło skończyć, prawda?
Dziewczyna wywróciła oczami.
- Czyli to przerywasz, przegrałeś. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Czy chcesz uprawiać ze mną seks? - spytałem prosto z mostu.
- Hm.. raczej nie. - Zmarszczyła brwi.
- W takim razie musimy przerwać naszą zabawę dokładnie w tym momencie - zaśmiałem się.
- I tak ty przegrałeś - mruknęła.
Podniosła swoje ubrania z podłogi i zaczęła się ubierać.
- Jeżeli chcesz możemy kontynuować - zaśmiałem się.
- Wymiękłeś. - Wystawiła język w moją stronę.
- Nie chciałem przesadzić. - Wywróciłem oczami.

Malia?

czwartek, 29 grudnia 2016

Od Jackson'a cd. Malii

Wyciągnąłem rękę i wziąłem od Malii butelkę wody.
- Może jednak to ja bardziej zaskakuję? - uniosłem brwi.
- A może jednak nie?
- Czy to odpowiadanie pytaniem na pytanie staje się już naszym zwyczajem?
- A coś ci się nie podoba? - zmarszczyła brwi.
- A może ty mi się podobasz?
- A może ty mi nie?
- Ja podobam się każdej - prychnąłem
- UPS. Przegrałeś - wyszczerzyła się.
Zaśmiałem się spuszczając na chwilę wzrok. Chce się tak bawić? Okej. Wstałem z łóżka i podszedłem do niej.
- Myślisz, że jesteś taka odważna? -spytałem marszcząc brwi
- Bardziej niż ty - uśmiechnęła się.
- Tak? To zagrajmy w tchórza. - uśmiechnąłem się szeroko.
Podejrzewałem, że nie przyjmie wyzwania, a jeśli już to pewnie i tak go nie wygra. Dziewczyna widocznie się zastanawiała i po chwili się odezwała.
- Naprawdę chcesz przegrać? - wykrzywiła usta w cwanym uśmiechu.
- Zobaczymy. - wzruszyłem ramionami.
- Okej - odpowiedziała Malia i usiadła "po turecku" na podłodze.
Podszedłem bliżej i usiadłem tak samo naprzeciwko niej.

Malia? ;3

Od Jackson'a cd. Malii

- Zaskakujesz mnie - mruknąłem z uśmiechem.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Po chwili film się zaczął.
- Czy to jakieś romansidło? - spytałem marszcząc brwi.


- Oglądaj to się dowiesz. - Wywróciła oczami.
Okazało się, że film jest o wilkołakach i wampirach. W sumie całkiem lubiłem takie klimaty, a Malia po chwili zaczęła zachwycać się głównymi bohaterami. 
- Jejku, jaki ten wampir jest przystojny - westchnęła - Ale ten wilkołak.. mmm..
Wywróciłem oczami na jej "wyznania".
- Ja tam wolę wilkołaki - zaśmiałem się. 
- A ja nie wiem, jedne i drugie postaci są super.
- Też jestem wilkołakiem - powiedziałem poważnie powstrzymując śmiech.
- Oczywiście - zaśmiała się.
- Nie wierzysz mi? 
- Jakoś niezbyt. - Wykrzywiła usta w szerokim uśmiechu.
- Jestem jednym, z nich, naprawdę - zacząłem się śmiać 


Malia? wiem, że kochasz ten gif XD <3 

Od Jackson'a cd. Malii

- Trzeba było, czy nie trzeba.. miałem taką ochotę to tak zrobiłem. - Uśmiechnąłem się.
- Wiesz co, wbrew pozorom irytujący z ciebie człowiek. - wywróciła oczami.


- Uznam to za komplement. - Wyszczerzyłem się.
- Jaki ty jesteś naprawdę? - spytała marszcząc brwi - Pokazujesz się innym jako arogancki, cholernie irytujący kobieciarz, a taki nie jesteś.
- Skąd wiesz, że nie jestem? - uniosłem brwi.


- Nie jestem głupia, chyba widzę.
Nic nie odpowiedziałem i wziąłem spory łyk kawy. 
- Masz może ochotę pójść do kina? - spytałem niby od niechcenia. 


Malia? Wybacz, że krótkie ;'(

środa, 28 grudnia 2016

Od Jackson'a cd. Malii

- Gotowa? - Uśmiechnąłem się.
- Jasne. - Odwzajemniła mój gest.


Wyszliśmy ukradkiem ze szkoły i skierowaliśmy się prosto do mojego samochodu. Tym razem również otworzyłem Malii drzwi, a jej komentarz brzmiał "i tak nie zaruchasz". 
Od razu skierowałem się w stronę galerii handlowej.
- Wracamy do akademika - mruknęła gdy zaparkowałem.
- Po co? - zmarszczyłem brwi
- Zapomniałam portfela - jęknęła przeszukując plecak.
Wywróciłem oczami.
- Malia, mam pieniądze. Poza tym to ja cię zapraszałem na kawę, więc ja płacę. 
Dziewczyna również wywróciła oczami i wysiadła z samochodu. Ruszyłem szybkim krokiem za nią. 
- Spokojnie, nigdzie nam się nie spieszy - mruknąłem.
Weszliśmy po schodach na piętro i Malia zatrzymała się przy sklepie z biżuterią. Zaczęła oglądać bransoletki na wystawie. 
- Podobają ci się? - spytałem.
- Zawsze je oglądałam z koleżanką. Są piękne, ale cholernie drogie. Szkoda tyle pieniędzy. 
- A która ci się najbardziej podoba?
- Nie wiem, wszystkie są piękne.
Zauważyłem, że w sklepie jest też spora liczba zegarków. Wszedłem do środka zostawiając zdezorientowaną Malię na zewnątrz. Wybrałem zegarek, który najbardziej mi się podobał i jedną z bransoletek, które oglądała dziewczyna. Kupiłem je i wyszedłem ze sklepu podając Malii pudełeczko z biżuterią. 
- Pojebało cię?
- Nie. Zegarek był cholernie drogi i dorzucali do niego bransoletkę - składałem - Chodźmy już na tą kawę 


Malia?

Od Jackson'a cd. Malii

- Witam ponownie. - Uśmiechnąłem się.
- No cześć - mruknęła biorąc gryza bułki.
No cóż.. nie da się ukryć, że Malia była bardzo ładną dziewczyną. Przypatrywałem się jej przez chwilę.
- Możesz przestać się tak patrzeć? Trochę mi to przeszkadza.
- Dlaczego? - Zmarszczyłem brwi.
- Nie lubię, gdy ktoś patrzy jak jem - burknęła.
Zaśmiałem się i skinąłem głową.
- To jak, jedziemy? - Spytałem gdy skończyła jeść.
- Już?
- Mhm
Malia tylko wzruszyła ramionami po czym się zgodziła. Wróciliśmy do swoich pokoi po kurtki i chwilę później spotkaliśmy się obok parkingu. Gdy podeszliśmy do mojego samochodu otworzyłem Malii drzwi.
- Cóż za dżentelmen. - Wywróciła oczami.
- Czasem mi się zdarza. - Uśmiechnąłem się szeroko.

Malia? wybacz, że krótkie

Od Jackson'a cd. Malii

- A może nawet nie wiesz, że tego chciałaś? 
- Czy ty znowu odpowiadasz pytaniem na pytanie? 
- A czy ty też właśnie tego nie robisz? - uniosłem brwi.
- Wiesz, że mnie tym denerwujesz? 
- A ty wiesz, że wyglądasz uroczo jak się denerwujesz? - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna wywróciła oczami i wstała.


- Idę spać, dobranoc - mruknęła podchodząc do drzwi. 
- Może masz ochotę wyskoczyć jutro na kawę? - spytałem unosząc brwi. 
- Czy to będzie randka? - zmarszczyła brwi.
Poruszałem brwiami.


- A chcesz, żeby była? 
- Niekoniecznie - mruknęła.
- Dobra - zaśmiałem się - Przyjacielskie wyjście na kawę?

Malia? ;3

Od Jackson'a cd. Malii

Usiadłem trochę niepewnie obok Malii.
- Uspokój się, przecież nie gryzę - wywróciła oczami - jeszcze.
Zmarszczyłem brwi i cicho się zaśmiałem. Malia miała charakter i.. to chyba dobrze. Lubię pewne siebie dziewczyny, oczywiście nie przesadnie. Znałem ją niecały dzień, a już wiedziałem o niej dość sporo.
- U mnie nie jest o wiele ciekawiej niż u ciebie - mruknąłem cicho.
- Ale jest się chociaż do kogo odezwać. - wywróciła oczami.
Odruchowo złapałem za jej dłoń, która wciąż była zimna. Westchnąłem ciężko i wstałem podchodząc do szafy. Wyjąłem z niej czarną bluzę z kapturem i rzuciłem ją w stronę dziewczyny.
- Chyba załatwię ci przenośny grzejnik.
- Przydałby się. - uśmiechnęła się delikatnie wciągając bluzę przez głowę.

Jackson, wymiękasz. Robisz się zbyt miły.. eh.. co te kobiety robią z człowiekiem.

Malia? XD masz bo mi zasnąć nie dasz

wtorek, 27 grudnia 2016

Od Jackson'a Cd. Malii

Westchnąłem, zdjąłem z siebie kurtkę i podałem ją dziewczynie. 
- Nie wygłupiaj się, będzie ci zimno - mruknęła pod nosem. 
- Nie za często zdarza mi się być miłym, skorzystałbym na twoim miejscu - zaśmiałem się cicho.
Malia wywróciła oczami i wzięła ode mnie kurtkę narzucając ją na swoje ramiona. 
- Myślisz, że wejść będzie ciężej? 
- Wątpię, pewnie wszyscy już poszli. - wzruszyłem ramionami. 
Gdy byliśmy już pod akademikiem sprawdziłem, czy ktoś jest na portierni. Czysto. Weszliśmy na górę bez większego problemu. Malia zatrzymała się przy jednych drzwiach i zdjęła z siebie kurtkę. 
- Dzięki - powiedziała podając mi ją 
- Jakby co wiesz gdzie mnie szukać. - uśmiechnąłem się - Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedziała z delikatnym uśmiechem. 
Poszedłem do swojego pokoju i od razu udałem się pod prysznic. 
Oczywiście zapomniałem wziąć coś do ubrania, więc po umyciu się zawinąłem ręcznik w pasie i wróciłem do pokoju. 


Przeszukując szafę usłyszałem za sobą ciche chrząknięcie.
- Faktycznie coś tam trenujesz - zaśmiała się cicho Malia kładąc się na moim łóżku.

Malia?

Od Jackson'a cd. Malii

- Raczej nie mam nic ciekawego do powiedzenia o sobie. - zmarszczyłem brwi
- Każdy może powiedzieć o sobie coś ciekawego. - wywróciła oczami
- Um.. ja nie.
- To może ci to ułatwię i będę zadawać pytania? - uniosła brwi. 
Skinąłem tylko głową, a dziewczyna rozpoczęła swój "wywiad".
- Interesujesz się czymś poza jeździectwem? 
- Gram w lacrosse, dużo trenuję
- Masz rodzeństwo? 
- Ym.. nie.
- Może dasz radę się bardziej rozwinąć? - wywróciła oczami.
-  Jestem adoptowany. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym dzień przed moimi narodzinami. Życie matki było podtrzymywane tak długo, aż lekarzom udało się zrobić cesarskie cięcie, które uratowało moje życie. Zostałem adoptowany przez Davida i Elizabeth Whittemore. Znienawidziłem ich za to, że nie powiedzieli mi o adopcji, a oni wciąż traktują mnie jak ukochanego syna, przesyłają mi ciągle spore kwoty na konto. O! Jeszcze lubię sport i jazdę na deskorolce. Wystarczająco się rozwinąłem? - burknąłem.


Malia? 

Od Jackson'a cd. Malii

- Ja? - spytałem niewinnie.
- A widzisz tu kogoś innego? - odpowiedziała zirytowana.
- Czy ty odpowiadasz pytaniem na pytanie? - uniosłem brwi.
- A czy ty właśnie nie robisz tego samego?
- Nie uważasz, że to dziwne?
- A ty nie uważasz, że jesteś idiotą?
- Dobra, wygrałaś. - uśmiechnąłem się - Jak się nazywasz?
- Malia.
- Jackson. - wyciągnąłem dłoń w jej stronę, a ona niepewnie ją uścisnęła.
- Więc co ode mnie chcesz? - mruknęła opierając ręce na biodrach.
- Po prostu wcześniej cię tu nie widziałem.
- Przyjechałam tu jakieś pół godziny temu, więc się nie dziw. Teraz pozwól mi dokończyc posiłek - mruknęła i wróciła do stolika.
Stałem jeszcze chwilę przy drzwiach po czym opuściłem stołówkę.
Udałem się prosto do swojego pokoju i poszedłem wziąć szybki prysznic.
~~~~
Około godziny 19 postanowiłem wyjść na spacer. Może to dziwnie zabrzmi, ale bardzo lubię chodzić na wieczorne spacery. Wychodząc z pokoju natknąłem się na "dziewczynę ze stołówki".


Malia? wiem, że słabe, wybacz ;-; 

Od Jackson'a cd. Blanki

- O niczym - odpowiedziały równocześnie.
Uśmiechnąłem się tylko i przygotowałem Astrę do treningu.
Zaprowadziłem ją na parkur i wskakując na jej grzbiet zaczęliśmy stępować. Po chwili przyszedł instruktor i zaczęliśmy trening.
~~
Gdy już odprowadziłem klacz do boksu pobiegłem szybko do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic i udałem się na stołówkę, bo właśnie była pora obiadu. 
W momencie gdy skręcałem w drugi korytarz poczułem jak ktoś na mnie wpada i odruchowo przytrzymałem tą osobę. Po chwili zorientowałem się, że to Blanca.
- Znowu się spotykamy. - uśmiechnąłem się. 
Po chwili zauważyłem się, że kawałek za nią stała Jennifer.
- Wiedziałam, że już się poznaliscie, ale nie, że aż tak - zaśmiała się. 
Dopiero zrozumiałem, że wciąż przytrzymuję Blankę. 


Blanca? mały brak weny ;//

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Jackson'a cd. Blanki

To już mój drugi dzień w tej akademii i muszę przyznać, że jest naprawdę w porządku. Najpierw obawiałem się, że nie będę tu pasował, że z nikim nie znajdę wspólnego języka, ale muszę przyznać, że jest całkiem dobrze.
Wziąłem głęboki wdech i zabrałem kluczyki od samochodu. Dzisiaj muszę jechać na miasto kupić nowe bryczesy i kantar dla Astry. Wyszedłem z pokoju i nawet nie zdążyłem się obejrzeć gdy ktoś na mnie wpadł.
Była to dziewczyna, którą widziałem tutaj pierwszy raz, ale przecież jestem tu dwa dni, więc..
- Przepraszam - powiedziałem szybko pomagając dziewczynie wstać.
- W porządku, nic się nie stało - zaśmiała się - To ja przepraszam, wybiegłam z pokoju, nawet nie spojrzałam..
- W porządku. - również się zaśmiałem
- Jestem Blanka, przyjechałam tu niedawno.- uśmiechnęła się - A ty jesteś..
- Jackson - odpowiedziałem wyciągając dłoń w jej stronę.
Dziewczyna uścisnęła moją dłoń.
- Dokąd tak pędzisz?
- Umówiłam się z z koleżanką
- To może nie będę cię zatrzymywał. Do później? - uśmiechnąłem się

Blanka? :3 wybacz, że krótkie ;-;

Od Jackson'a cd. Naomi

- Ekhm.. - chrząknąłem i sprawdziłem godzinę w telefonie - Stołówka jest już zamknięta o tej godzinie, ale zawsze można jechać na miasto coś zjeść.
- Um.. okej, dzięki - odpowiedziała niepewnie.
- Planowałem właśnie jechać, więc jeżeli chcesz możesz pojechać ze mną. - potarłem kark dłonią
Oczywiście, że nie planowałem jechać na miasto o tej porze, bo niby po co, ale wolałem się upewnić, że coś zje. Dziewczyna od razu odmówiła i pierwsze o czym pomyślałem to to, że nie ma pieniędzy.
- Stawiam pizzę, co ty na to? - uśmiechnąłem się delikatnie
- Nie, dzięki - odmówiła
- No proszę, nie każ mi jechać samemu. Nie lubię nigdzie jeździć sam. - zaproponowałem
- No dobrze - mruknęła niechętnie
- To za 15 minut na dole?
- Mhm
Dziewczyna wróciła do siebie, a ja wziąłem szybki prysznic i ubrałem się tak:


Zabrałem kluczyki z pokoju i gdy zszedłem na dół Naomi już tam czekała. 
- Gotowa? - uśmiechnąłem się słabo

< Naomi? >







Od Jackson'a cd. Naomi

Zazwyczaj po prostu bym ją zostawił i odszedł - cóż, taka natura rozpieszczonego jedynaka, ale coś mnie ruszyło i poczułem, że muszę jej jakoś pomóc. Wyglądała na zagubioną i na pewno miała jakieś.. poważne problemy.
Zawsze w takich momentach zastanawiam się, czy moja nienawiść do rodziców za to, że mnie okłamywali była słuszna. Przez tak długi czas nawet nie podejrzewałem, że mogę nie być ich biologicznym synem, bo nawet nie miałem podstaw, żeby o tym myśleć.
Dobra, koniec Jackson. Już wystarczy.
Pomogłem jej wstać i widząc łzy w jej oczach zapytałem, czy wszystko w porządku na co ona tylko kiwnęła głową.
- Jeżeli potrzebujesz pomo..
- Niczego nie potrzebuję - odpowiedziała szybko
- Um... Jak masz na imię?
- Naomi - powiedziała cicho - A ty?
- Jackson. - uśmiechnąłem się delikatnie i wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
Dziewczyna w pierwszej chwili od razu odskoczyła co upewnił o mnie w przekonaniu, że ma jakiś problemy. To co teraz zrobiła dowodzi tego, że była bita. Wystraszyła się, że chcę zrobić jej krzywdę.
- Nie musisz się mnie bać. - zmarszczyłem brwi - Nie zrobię ci krzywdy.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową po czym niepewnie uścisnęła moją dłoń.
- Odprowadzić cię do pokoju? - spytałem.
- Jak chcesz. - wzruszyła ramionami i udała się w swoją stronę.
Ruszyłem za nią i przeszliśmy kawałek w milczeniu i w pewnej chwili zatrzymała się przy drzwiach.
- Em.. tutaj mieszkam - mruknęła i przekręciła klucz w drzwiach
- A więc.. miłej nocy. Jakby coś się działo to wiesz gdzie mnie szukać, dwa pokoje dalej - uśmiechnąłem się delikatnie
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i zniknęła w swoim pokoju.
Co z tobą jest Jackson?
Gdzie się podział ten zakochany w sobie Jackson? Nah, ten zniknął już jakiś rok temu. A gdzie się podział Jackson, którego nie obchodzą problemy innych? Chyba właśnie zniknął. Zazwyczaj przejmowałem się tylko swoimi sprawami, a reszta nic dla mnie nie znaczyła. Czułem silną potrzebę, żeby pomóc tej dziewczynie. Tylko ona musi chcieć tej pomocy.
Potrzebuję pieniędzy? Mogę załatwić, mam bogatych "rodziców". Psycholog? Załatwię, nie ma problemu.
...
Opanuj się. Nawet jej nie znasz.
No właśnie, nie znam jej, ale bardzo chcę jej pomóc. Dlaczego? Nie wiem, może w końcu obudziły się we mnie jakieś ludzkie cechy.
Może dziś powinna odpocząć? Może to tylko gorszy dzień?
Wziąłem głęboki wdech i udałem się do swojego pokoju. Jutro spróbuję się z nią jakoś dogadać.
Powodzenia Jackson, chyba będzie ciężko.
Ekh.
NAOMI?
DAJ SOBIE POMÓC (:

sobota, 24 grudnia 2016

Jackson Whittemore i Astra

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/2f/f4/02/2ff4024bcf6e60869d6de759d93dd26b.jpg
Motto: "Warto mieć marzenia. Nawet żałośnie nierealne!"
Imię: Jackson
Nazwisko: Whittemore
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 czerwca 1995 (21 lat)
Pochodzenie: Wichita, Kansas, USA
Pojazd: Volvo XC90
Pokój: 24
Grupa: III
Poziom: Średnio zaawansowany
Koń: Astra
Głos: Colton Haynes
Partner: -
Rodzina:
David Whittemore - przybrany ojciec
Elizabeth Whittemore - przybrana matka
Aparycja: Jackson mierzy niewiele ponad 180 cm, jego włosy są jasnobrązowe, a oczy niebieskie. Jest dobrze zbudowany i na co dzień zazwyczaj nosi ciemne jeansy i jasne koszulki.
Charakter: Jackson jest sarkastyczny, inteligentny, z dziwnym poczuciem humoru, którego nikt nie rozumie. Niektórzy określają go mianem geniusza, miewa sto pomysłów na minutę. Sprytny, umiejący wykorzystać swój geniusz i charakter. Whittemore ma niskie poczucie własnej wartości, które stara się zatuszować udawaną pewnością siebie. Pomaga mu to i jako dobry aktor jest nie do zdarcia. Często staje się paranoiczny i obsesyjny, gdy za bardzo skupia się na jednej rzeczy. Kieruje się własną intuicją, polega na niej przy każdym trudnym wyborze. Zazwyczaj jest to trafny wybór, ale było kilka takich, za które płaci do dzisiaj. Waleczny, uparty i zmotywowany, za wszelką cenę dąży do skończenia zaczętej przez niego pracy. Nie lubi się poddawać, każdy odwrót uważa za swoją porażkę, która przyczynia się do jego samokrytyki. Nie wierzy w szczerość ludzkich intencji i uczuć. Za te prawdziwe uważa tylko ból i tęsknotę, ponieważ je trudno udawać. Boi się odrzucenia przez przyjaciół i rodzinę, wszystkie emocje zakopuje głęboko. Niektórzy uważają, że mimo wieku jest dziecinny. Natomiast jest on nad wyraz dojrzały i wyrozumiały, zwyczajnie nie okazuje emocji i wszystko maskuje żartem. Boi się odrzucenia oraz, że po raz kolejny zostanie zraniony śmiercią kogoś bliskiego. Czasami zachowuje się jak gówniarz, rani innych by samemu nie zostać zranionym. Żyje w swoim własnym świecie, nie dopuszcza do siebie myśli, że poza jego mieszkaniem i myślami jest jakiś inny świat.
Zainteresowania: jeździectwo, gra w Lacrosse, jazda na deskorolce, sport
Inne:
- w szkole zawsze był bardzo popularny,
- był kapitanem drużyny lacrossa
- jego przybrani rodzice są bardzo bogaci,
- jest adoptowany. Jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym dzień przed jego narodzinami. Życie matki Jacksona było podtrzymywane tak długo, aż lekarzom udało się zrobić cesarskie cięcie, które uratowało jego życie. Został adoptowany przez Davida i Elizabeth Whittemore. Jego ojciec twierdzi, że jego syn nie powiedział "Kocham Cię" odkąd się dowiedział, że jest adoptowany. Od tego czasu narzucił sobie wysoką poprzeczkę, jeśli chodzi o realizowanie jakichś celów,
1 | 2 | 3
Kontakt: Ziuta2704
Inne Pupile: -

~*~*~*~

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/8c/ac/5c/8cac5c2ac0d65618dc0304981f1e4bbb.jpg
Imię: Astra
Płeć: Klacz
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Data urodzenia: 13 czerwca 2011 (6 lat)
Charakter: Astra to żywiołowa, energiczna klacz, która uważnie słucha i na ogół chętnie współpracuje. Jest odważna i zazwyczaj bezproblemowa. Żwawo rusza na przeszkody i bardzo się stara. Spokój i opanowanie udziela jej się od jeźdźca niemal tak łatwo, jak stres i podenerwowanie, dlatego nie nadaje się zbytnio dla niedoświadczonych osób.
Specjalizacja: Skoki
Umiejętności: Chętnie współpracuje, ma dobre predyspozycje skokowe i wyścigowe, łatwo się rozprasza
Właściciel: Jackson Whittemore