Uważnie obserwowałem ogiera, tak, że nawet nie zauważyłem, kiedy
dziewczyna w boksie obok zaczęła coś do mnie mówić. Odwróciłem wzrok od
Immortal'a i spojrzałem na nią.
- Hm...? Nie, nie stoję tutaj długo. Będę musiał tego dzikusa rozruszać,
bo zdemoluje boks... I dzięki. - uśmiechnąłem się ciepło. Dziewczyna
miała we włosach pełno słomy, do tego widać było, że jest niewyspana.
Heh, słodko to wyglądało.
- Tak w ogóle, to jestem Jace. - wyciągnąłem dłoń w jej kierunku.
- Caroline. - na jej ustach pojawił się lekki uśmiech. - Jesteś nowy, prawda? - uniosła brew.
- Tak, dzisiaj przyjechałem. - westchnąłem cicho. - Nie mam nawet
pojęcia, gdzie jest mój pokój. - wzruszyłem ramionami. Miejmy nadzieję,
że moja kochana siostrzyczka już wszystko załatwiła, a jak nie... no
cóż, zemsta jest słodka.
Caroline?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz