Źrebak wiercił się ale ja zamyślona siedziałam nad nim i myślałam jakim będzie koniem. Wrzuciłam szmatkę do miski, a chłopak pomachał mi przed oczami. Jak z transu podniosłam się i oblałam się delikatnym rumieńcem. Całkowicie zapomniałam o tym, że nie założyłam żadnej koszulki. Popatrzyłam się na Noaha i wymieniłam z nim przepraszające spojrzenie. Zamknęłam boks i jak najszybszym krokiem ruszyłam do akademika. Byłam poirytowana moim zachowaniem. Przy Noahu czułam się inaczej niż przy wszystkich. ~Wyrzuć tą myśl idiotko~ pomyślałam i weszłam do akademika. Po schodach skierowałam się w prawo i weszłam do pokoju. Od razu rzuciłam się do szafy i naciągnęłam na siebie porozciągany szary sweter. Wyjęłam paczkę papierosów z torby i z zdenerwowania jednego zapaliłam. Nie zwracając uwagi na to, że jestem w pokoju i zaraz rzucą się na mnie sprzątaczki jak i dyrekcja, wypuściłam pierwszy dymek z ust. Jeden papieros przerodził się w butelkę wina i wypaloną całą paczkę. Moje oczy były podkrążone a usta napuchnięte po piciu z ciasnej szyjki butelki. Drzwi były zamknięte a wręcz zabarykadowane, więc nie martwiłam się tym, że ktoś mi przeszkodzi. Przeglądałam wiadomości i usuwałam wszystkie typu "Hej kochanie, wrócisz do mnie?" I wyklinałam tych co mnie kochają. Niech się pierdolą. Nie ma miłości są tylko cholerne zauroczenia. Miałam ochotę zatopić się w czyichś ramionach i tak zasnąć, żeby być już na wieki bezpieczna. Żeby czuć się naprawdę kochana ale przez tego jednego, jedynego na ziemi. Nie musi być koniecznie na białym rumaku, zaakceptuję wszystkie naście a nawet brak wierzchowca, ale tylko wtedy, kiedy wiem, że on kocha mnie, a ja jego. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, No nie ktoś będzie musiał zobaczyć mnie w takim stanie. Otworzyłam trzy zamki i w drzwiach zobaczyłam Noaha opartego o futryne drzwi. Spojrzałam na niego wzrokiem typu: "Nie radzę mnie oglądać, będą Ci się śniły koszmary".
-Dawałaś Black'owi leki?- Zapytał tonem osoby, która naprawdę się przejmuje. Zamknęłam drzwi i zjechałam po nich plecami usiadłam i schowałam moją płaczącą twarz w dłoniach. Wszystko jest kurwa nie tak jak chciałam, wszystko.
~Godzinę poźniej~
Zebrana w sobie wyszłam z lekami dla źrebaka do stajni. Gdy tylko otworzyłam boks miałam ochotę usiąść z wrażenia. Noah oparty o ścianę spał, a źrebak, którego głowa spoczywała na jego kolanach czuwał ale widać było, że zaraz również zaśnie. Z przepraszającym wzrokiem lekko dotknęłam źrebaka a ten od razu wstał na równe nogi. Chłopak nadal spał i to było urocze. Szybko schowałam tabletkę w jabłko a odsadek od razu to pożarł. Odsadek od razu położył się przy chłopaku, ja usiadłam w rogu boksu i oparłam się o ścianę boksu.
~Ranek~
Powoli otworzyłam oczy i z przerażeniem zobaczyłam, że jestem w boksie, a chłopak i źrebak smacznie śpią.
-Wstawaj musimy iść na lekcje!
Poderwałam się w górę i miałam ochotę potrząsnąć chłopakiem ale tylko go dotknęłam, a on się obudził.
Noah?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz