Weszłam ze zmęczonym ogierem do stajni. Dałam mu dzisiaj popalić na treningu crossowym. Przeszkody nie były trudne ale trzeba się było na trasie wyginać. Byłam dumna z Baloubet'a, ponieważ pierwszy raz od dość długiego czasu zaczął otwierać zad. Na korytarzu stała brązowowłosa dziewczyna trzymająca kasztanowatą klacz z latarnią. Kasztanka zaczęła skubać włosy dziewczyny. Zaśmiałam się pod nosem.-Ej! Co jest?- Złapała za kantar klaczy i odciągnęła ją od włosów. Roześmiana wprowadziłam ogiera do boksu i zaczęłam go rozsiodływać. Zdjęłam czaprak, koń morze. Cały spieniony.
![]() |
| Taki kantarek ;3 |
-Harley, a Ty?- Zapytałam.
-Jennifer- powiedziała i podała mi rękę.-Nie chcę Cię obrazić, ale masz końską ślinę na włosach- powiedziałam i wskazałam na jej głowę. Jennifer szybko ściągnęła ślinę mokrą ręką. Wróciłam do ogiera i założyłam skórzany kantar. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, wróciłam do dziewczyny.
-Co trenujesz?- Zapytała.
-Ja? Skoki, cross, ponieważ mam do tego konia. W najbliższym czasie chcę kupić wyścigowca, i zacząć się ścigać- powiedziałam. -A Ty?
Jennifer?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz