-Harley- powiedziałam i podałam dłoń chłopakowi. Spojrzałam na energicznego ogiera, który strzygł uszami i zaczął kopać przednią nogą w drzwi boksu. Szybko do niego podeszłam i podałam mu ziołowego cukierka, ogier z chęcią go schrupał i odwrócił się swoimi szanowynymi czterema literami w moją stronę.
-Wypchaj się- wydęłam wargi na znak focha i podeszłam do Jacoba. Zlustrowałam go i dopiero teraz zauważyłam nawet przystojnego chłopaka o ciekawych rysach dla obiektywu. Mojego obiektywu, za mało go znam żeby zaproponować mu zdjęcia ale może kiedyś. Wyszłam ze stajni i melancholijne sięgnęłam po paczkę papierosów. Od razu zapaliłam jednego i zaczęłam spokojnie palić. Poszłam w stronę akademika, była pora obiadowa, więc byłam głodna. Usłyszałam Krzyki. Za mną biegł Jacob. Zatrzymałam się i chwilę poczekałam na chłopaka. Po skończeniu papierosa wyrzuciłam go do kosza i weszłam do stołówki w towarzystwie Jacoba. Wszyscy skierowali na nas wzrok i było słychać ciche "uuuuu". Niewzruszona wzięłam talerz i szybko nałożyłam na niego lekką sałatkę i skierowałam się w stronę stolika. Zabrałam się do jedzenia ale zauważyłam, że chłopak się do mnie dosiadł.
-Smacznego- powiedziałam i wzięłam kolejny kęs sałatki.
Jacob?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz