-Że co proszę?- Wydusiłam po chwili i zupełnie przez przypadek odchrząknęłam.
-Czy pójdziesz ze mną na bal?- Powtórzył tym razem mocniejszym tonem.
-Nie wiem sama Dylan, nie znam Cię za długo...- odpowiedziałam, a chłopak wziął kluczyki i poszedł w stronę parkingu. Stałam tak trzymając ogierka z piętnaście minut aż w końcu zobaczyłam zieloną przyczepę. Były właściciel odsadka zaczął pokazywać, że nic nie przeszkadza w tyłowaniu. Chłopak wyszedł i otworzył przyczepę. Bez żadnego problemu wprowadziłam źrebaka po rampie. Cmoknęłam go w miękkie chrapy i wyszłam z przyczepy. Nacisnęłam na czerwony przycisk i rampa automatycznie się zamknęła. Weszłam do samochodu i spojrzałam na Dylan'a.
-Teraz będzie jeszcze dłużej, bo nie będę mogła przycisnąć- powiedziałam i Wywróciłam oczami.
Dylan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz