-Nie dotykaj się do mojego konia- rzuciłam i zostawiłam dziewczynę w otoczeniu siodeł i ogłowi. Może znajdzie tam przyjaciół. Ogier znowu zaczął wariować. Złapałam uwiąz i podpięłam go pod kantar.
-Chodź mały idziemy się przejść- wyszeptałam i wyszłam ze stajni. Ogier szedł miarowym stępem raz po raz trącając mnie pyskiem. Śnieg pruszył lekko i pobielał jeszcze mocniej sąsiednie okolice. Obłoki mojego oddechu i oddechu konia mieszały się i tworzyły dużą, białą i ciepłą chmurę. Wyjęłam z kieszeni miodowego cukierka i podałam go koniu. Ogier z ochotą go schrupał.
-Co Ty na krótki spacerek na oklep?- Zapytałam, na co ogier odpowiedział parsknięciem. Uznając to na znak zgody, podskoczyłam i silnym ruchem wciągnęłam się na górę. Nie zwracając uwagi na okolicę zaczęłam galopować. Ufałam Baloubet'owi. Pędziliśmy przez okoliczne lasy i łąki. Aż w końcu na torze crossowym spotkalismy ów dziewczynę na swoim koniu.
Bella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz