poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Édith

Szybko wyskoczyłam z samochodu, wlokąc za sobą Dominique'a i pokierowałam się w stronę bagażnika. Wyciągnęłam dwie dość spore walizki i skierowałam się do dość dużego budynku. Rzuciłam okiem na kartkę, którą gniotłam w dłoni "Pokój 31". Wszystko super tylko jak ja mam do cholery tam trafić? Je baise! Spiesznym krokiem podeszłam do jakiejś tabliczki, bingo! Skierowałam się w stronę, którą nakazywała mi ta mini mapa. Kurczę... Ile tu schodów. No dobra! Jesteś w końcu Édith Croisseux! Idziemy! Wspinaliśmy się na wyznaczone piętro chyba... 10 minut! Jestem wykończona... Ale widocznie Dominique nadal tryska energią, nie dziwię się, to nie on musiał prowadzić samochód. Wygrzebałam z kieszeni klucz i otworzyłam pokój, spuściłam psa ze smyczy i jakoś wgramoliłam się do środka. Pokój jest dość ładnie urządzony, jest łóżko, kilka szafek i przede wszstkim - dużo miejsca. Zamknęłam za sobą drzwi i pierwsze co zrobiłam to wyciągnęłam miski dla Dominique'a i oczywiście je napełniłam, pewnie jest już zmęczony podróżą, w końcu jakżeby inaczej? Jechaliśmy prawie 12 godzin! Z przerwami, ale jednak. Éith, ale żeś sobie wymyśliła akademię... gdybyś nie mogła bliżej! Mam jedynie nadzieję, że będzie tak cudownie jak to opisują. O! Spojrzałam na zegarek, 16 - o 17 powinien przyjechać Fabrice.
- Chyba pójdę na zewnątrz... - o kurczę. Zaczynam mówić do siebie, no dobra, spokojnie Éith.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Oparłam się o twardą ścianę stajni i wyciągnęłam smartfon. Uff, przynajmniej mam zasięg. Po kilku minutach przeglądania najróżniejszych wieści ze świata poczułam szturchnięcie.
- Cześć. - Spojrzałam zza telefonu, obok mnie stał/a...

Ktoś? Coś? :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz