Poprosiłem tylko doktora, aby przekazał Marze, że czekam na dworzu. Świerze powietrze dobrze mi zrobi. Wyszedłem drzwiami i skierowałem się w stronę parkingu. Powietrze było mroźne. Oparłem się o maskę auta. Sięgnąłem do auta po paczkę papierosów. Czasem zdarzało mi się zapalić.
- Od kiedy palisz?- spytała Mara
Spojrzałem na papierosa trzymanego w ręce, który był już do połowy spalony. Zaśmiałem się.
- Zdarza się- wzruszyłem ramionami
Zerknąłem na zegarek. Wpół do pierwszej.
- Wracamy?- spytała dziewczyna i spojrzała na mnie wyczekująco
- Tak- odparłem i wyrzuciłem ostatki papierosa na żwirowych podjazd
Wsiadłem za kierownicę jeepa i ruszyliśmy w stronę akademii.
Chciałem się tylko znaleźć w swoim pokoju. Zaparkowałem na parkingu. Dochodziła pierwsza.
- Wszytko gra?- spytała Mara i połozyła rękę na moim ramieniu
Spojrzałem na nia i sie uśmiechnałem.
- Tak. Jestem zmęczony i tyle- odparłem, a potem wysiedlismy z auta
Mara? Ołł... taaaki braaak weeeny.....
Chciałem się tylko znaleźć w swoim pokoju. Zaparkowałem na parkingu. Dochodziła pierwsza.
- Wszytko gra?- spytała Mara i połozyła rękę na moim ramieniu
Spojrzałem na nia i sie uśmiechnałem.
- Tak. Jestem zmęczony i tyle- odparłem, a potem wysiedlismy z auta
Mara? Ołł... taaaki braaak weeeny.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz