poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Belli cd. Luke'a

- Jasne. Wezme mojego konia, przyda mu się rozprostowanie nóg. - zaśmiałam się.
Poszliśmy do stajni. Zabrałam uwiąz i przypięłam do kantara Jokera. Ten tylko prychnął, lecz nie zaprzeczał. Wyprowadziłam go, ale gdy zauważył chłopaka zaczął dębować i wierzgać.
- Spokojnie mały. - wyszeptałam i okiełznałam go. Prowadziłam go do wyjścia.
- No nie powiem, masz gust - zaśmiał się.
- Wiem. - odwzajemniłam gest.
Szliśmy przed siebie rozmawiając. Zdziwiłam się, że Joker nie próbuje uciekać. Ale to chyba dobrze, prawda?

***

Siedziałam na łóżku z telefonem w ręce. Nagle zgasło światło. Zdziwiłam się. Czyżby wywaliło korki? Zapaliłam latarkę w telefonie i ruszyłam zapalić świeczkę. Telefon schowałam do kieszeni i postanowiłam wybrać się do Luke'a. Wzięłam ogień w rękę i ruszyłam do jego pokoju. Otworzyłam drzwi, ale mieszkanie było puste. Przeszłam do Seleny. Na łóżku siedział Luke, Pain oraz Selena.
- Nie jestem zaproszona? - zaśmiałam się, ale tak na prawdę wylewałam w duszy wiele łez... Przecież ja nigdy nie jestem zaproszona... Egh... głupi okres, dlaczego zawsze w tym czasie mam zmienne uczucia?
Postawiłam świeczkę na stoliku do kawy i ruszyłam w stronę wyjścia. Usiadłam na parapecie dużego okna i wpatrywałam się w dal. Po chwili światło się włączyło, lecz znów zgasło. W oddali zauważyłam.... HURAGAN!? Kurwa.... nieeee! B-boje się? Wbiłam do pokoju.
- Huragan... - wyszeptałam.
- Co!? - usłyszałam trzy głosy na raz...

Luke?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz