Otworzyłam delikatnie powieki. Rozejrzałam się po pokoju. Byłam u Luke'a. Tylko, gdzie on jest? A co jeśli właśnie spełnia się mój sen? Nie... to nie jest prawda!
- Luke!? - wrzasnęłam.
Zauważyłam w rogu pokoju sylwetkę... kobiety! O nie.... NIE! Po chwili dołączył się śmiech, a drzwi pokoju się otworzyły. Stał w nich chłopak. Serce przyspieszyło mi niemiłosiernie. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę i powoli zbliżała się. Chłopak podbiegł do mnie, a ja schowałam się za nim. Wiedziałam, że Marie go nie tknie.
- Chłopcze, ależ ty naiwny jesteś. Wolisz kogokolwiek innego ode mnie? Przecież ja to robię dla twojego dobra. - powiedziała flirtującym głosikiem.
- To dla mojego dobra dołącz do swojego męża!
Usłyszałam strzał. W drzwiach byli moi ochroniarze. Jak dobrze, że się pojawili. Wtuliłam się w tors Luke'a. To prawdopodobnie on wezwał CIA. Usłyszałam jak trzęsie parą kluczy.
- Mam je. - zaśmiał się.
Luke? Brak weny ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz