Może się mylę, ale od początku tego spotkania twarz dziewczyny kilkakrotnie się zmieniła. Poczułem dziwnie znajome uczucie... Przypominała mi kogoś, kogo znam bardzo dobrze, ale kogo... ?
- W sumie, to nawet Ci się dziwię... - odezwałem się po chwili i otworzyłem jego boks. Przez kraty nie był tak dobrze widoczny. - Moja reakcja przy naszym pierwszym spotkaniu była podobna.
- Robi wrażenie... - usłyszałem zza pleców. Cofnąłem się na tyle daleko, aby stać za dziewczyną i nie zasłaniać jej ogiera. Dyskretnie obserwowałem każdy jej ruch.
- Z tą agresją, to żartowałem... no, prawie... - urwałem na chwilę, ale nieznajoma chyba tego nie zauważyła, a przynajmniej nie specjalnie się tym przejęła. Stała tak, patrząc na niego. Chyba domyślała się, o co mi chodziło, ale nie była do końca pewna. - Pogłaszcz go. - zachęciłem ją. Dziewczyna podeszła bliżej Jack'a i ostrożnie wyciągnęła rękę w jego stronę. Zaczęła delikatnie gładzić go po szyi. Uśmiechnąłem się lekko na to, jaką czujność i ostrożność zachowuje przez cały ten czas. Podszedłem do nich, chwyciłem jej rękę i zrobiłem kilka śmielszych i większych ruchów na jego sierści. Zostawiłem ich samych, a sam udałem się do paszarni. Zastygłem w bezruchu i zastanawiałem się nad posiłkiem dla ogiera. Pożyczyłem szare wiaderko i wrzuciłem do niego wcześniej nabrane dwie miarki owca i pół miarki musli dla koni sportowych. Już kierowałem się w stronę wyjścia, gdy moją uwagę przykuło coś ciekawego... bardzo odpowiedniego dla Black Jack'a. Rozejrzałem się i szybko zwinąłem trzy marchewki z ogromnego worka.
- Chyba nikt nie zauważy... - mruknąłem wychodząc z pomieszczenia. Po cichu wróciłem pod boks mego wierzchowca. Liliowowłosa dziewczyna wciąż dotrzymywała mu towarzystwa. Nachyliłem się na jej uchem.
- Tylko nie przyzwyczajaj się za bardzo. - szepnąłem ze śmiechem. Wyglądał, jakby kompletnie odleciał. Poklepałem go po szyi Pokręciłem głową z niedowierzanie, w jak błogim stanie się znalazł. - Blackie! Tu baza, wracaj na Ziemię! Nieźle zawróciłaś mu w głowie, a mogłabyś na chwilkę się odsunąć? - poprosiłem odkładając na bok kolację konia. Wyciągnąłem z kieszeni jedną marchewkę i przełamałem ją na pół. Ułożyłem ją na swojej dłoni i tak podaną zaserwowałem ogierowi. Jack włączył tryb odkurzacza, a warzywo zniknęło w ułamku sekundy. Jak zwykle, wciąż było mu mało i podjął się próby zlizania jakichś resztek, ale bezskutecznie. Kątem oka zaobserwowałem niewielki uśmiech u nieznajomej. Przyciągnąłem ją do nas i położyłem na jej dłoni drugi kawałek karotki. Wyciągnęła rękę, a zwierzak niemal rzucił się na przysmak i dokładnie wylizał jej rękę ze wszelkich możliwych pozostałości po marchwi.
Sięgnąłem do kieszeni po następną i cofnąłem się trzy kroki, a dziewczyna wraz ze mną. Podrzuciłem lekko warzywo, a Black stanął dęba, aby je złapać. Przypominało to trochę chwytanie patyka przez psy, ale wyglądało dużo lepiej. Powtórzyłem sztuczkę jeszcze dwa razy, a na zakończenie pokazałem mu puste ręce i wrzuciłem kolację do żłobu. Puste wiaderko odłożyłem na bok. Zamknąłem drzwi boksu i oparłem się o nie.
- Długo go tego uczyłeś? - usłyszałem gdzieś z dołu. Przez stosunkowo długi moment milczałem zamurowany, kompletnie nie wiedząc, co odpowiedzieć.
- To nie ja go tego nauczyłem... Tak właściwie, to żałuję, że w ogóle doszło do tego szkolenia... - mruknąłem tracąc cały dotychczasowy optymizm. Popatrzyłem w dół, na twarzy mojej towarzyszki malowało się zdziwienie. - Przepraszam, po prostu nie lubię o tym opowiadać... - sprostowałem, na co odpowiedziała kiwnięciem głowy. Nagle coś mnie olśniło. Pacnąłem się w czoło i zjechałem ręką w dół aż do ust. - Nie wierzę... Jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło. Pewnie wyszedłem na okropnego chama i palanta, prawda? Jak ja mogłem się nie przedstawić?! - pokrążyłem chwilę w prawo i w lewo, stukając się w czoło. - Jesteś idiotą, Will! Największym, jakiego znasz! - w końcu uspokoiłem się i stanąłem naprzeciwko nieznanej panny. Ukłoniłem się lekko mówiąc z nieśmiałym uśmiechem: - William Grant, ale chyba tego zdążyłaś się już dowiedzieć.
Quinlan? (Vaiana jednak działa! xD)
PS. Wykryto u mnie uzależnienie od gifów, więc musisz się przyzwyczaić
& Mam już genialny pomysł co do misji Will'a, także możesz zacząć się bać *psychopatyczny śmiech* xD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz