niedziela, 11 grudnia 2016

Od Quinlan CD Will'a

Było już po kolacji. Weszłam powolnym krokiem do stajni. Rozglądałam się wokół obserwując każdego konia w środku. W trakcie mego pobytu zdążyłam już "zapoznać się" z większością zwierząt znajdujących się tu. Chociaż większość właścicieli koni o tym nie wiedziało. Po prostu zazwyczaj przychodziłam tutaj późnym wieczorem kiedy już nikogo nie było. Dzięki temu mogłam na spokojnie poznać wszystkie konie jakie się znajdowały w stajni. Jak zwykle na początku kierowałam się w stronę gdzie był boks należący do Rosie. Prawie dotarłam na miejsce kiedy nagle zauważyłam dość ciekawy widok. Mianowicie, dwa boksy dalej od tego GrayRose znajdował się koń, którego na pewno wcześniej tutaj nie widziałam. Podeszłam bliżej i spojrzałam na plakietkę jaka wisiała na drzwiach. "Black Jack - właściciel William Grant". Musieli tutaj dopiero przyjechać, bo nie kojarzę ani konia ani nazwiska chłopaka. Zamyśliłam się na chwilę, ale zaraz wróciłam do rzeczywistości. Zaczęłam uważnie przyglądać się ogierowi. Był cały czarny. Jedynie jego "skarpetki" i kilka miejsc na łbie miało kolor biały. W grzywie i ogonie konia natomiast znajdowały się czerwone wstążki. Nie powiem. Ciekawy widok. Black Jack wydawał mi się raczej dość przyjazny i spokojny. Ale... Jak to się mówi. "Nie oceniaj książki po okładce".
- Podobno rzuca się na wszystko, co tylko się rusza - usłyszałam nagle czyiś głos obok.
Zaskoczona tym, że ktoś tutaj jest razem ze mną szybko cofnęłam się dwa kroki w tył. Swój wzrok utkwiłam w "intruzie", który stał teraz przede mną. Był to jakiś chłopak. Nie znałam go. Może jest nowy? Może to on jest właścicielem tego konia? Dokładnie skanowałam go wzrokiem. Był ode mnie wyższy o dobre dziesięć centymetrów.  Miał wyjątkowo bladą skórą. Jego włosy były ciemnobrązowe, a oczy błękitne. Nagle jakbym otrzeźwiała. Wybudziła się z transu i zrozumiała co się stało.
- Jak mogłeś mnie tak przestraszyć?! Chciałeś aby zeszła tutaj na zawał?! - warknęłam zła i dodałam zaraz. - Co ty tutaj właściwie robisz?!
- Hm.. Mógłbym w sumie zapytać się ciebie o to samo. Szczególnie, że właśnie stałaś i wpatrywałaś się w mojego konia - odpowiedział niewinnie.
Moje oczy lekko się powiększyły. Czyli to jednak był jego ogier. Poczułam jak lekki rumieniec wpływa na moje policzki z zawstydzenia przez to, że przyłapał mnie. Co on musiał sobie pomyśleć? Zaraz jednak się ogarnęłam nie chcąc pokazywać swoich słabości. Ponownie przybrałam obojętną minę.

Will? 
Trochę krótsze niż twoje, ale towar zbytnio nie chce mi działać xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz