środa, 14 grudnia 2016

Od Noaha CD Harley

Wraz z Harley zgarnęliśmy szmatki. Zamoczyliśmy je w ciepłej wodzie, a następnie zaczęliśmy nacierać nimi źrebaka. Wykonywaliśmy czynność w ciszy. Co chwilę było jedynie słychać chlupanie wody kiedy zamaczaliśmy w niej szmatki. Każdy był zajęty swoimi własnymi myślami. Osobiście byłem dość zakłopotany tym, że dziewczyna stała nadal w samym staniku. Nie wiedziałem jako mogło ją to nie krępować. Jednak najwyraźniej zdrowie i bezpieczeństwo źrebaka było o wiele ważniejsze od wszystkiego innego. A może po prostu tak czuła się komfortowa? Pewnie nigdy się tego nie dowiem... Szczególnie, że nawet nie odważyłbym się zapytać o taką rzecz. Do tego po mojej głowie cały czas krążyły myśli na temat tego co się wydarzyło. Co by było jakbyśmy odpowiednio szybko nie zareagowali? Czy źrebię by się utopiło? Wtedy to już bym miał wyrzuty sumienia do końca życia... Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Ponownie włożyłem szmatkę do wody. Jednak poczułem, że ta była już zimna. Westchnąłem i spojrzałem na dziewczynę na przeciwko.
- Pójdę po nową wodę - powiedziałem tylko i zgarnąłem miskę.
Ruszyłem przed siebie w kierunku skąd mógłbym zdobyć wodę. Postanowiłem, że najbliższe jej źródło to prysznic. Akurat znajdowaliśmy się na prawdę niedaleko od tego miejsca. W między czasie wylałem tą zimną. Po chwili znalazłem się na miejscu. Postawiłem miskę na ziemi. Do ręki zgarnąłem prysznic i nastawiłem go na leżący przedmiot. Odkręciłem ciepłą wodę. Kiedy miska była pewna zakręciłem prysznic i odłożyłem na miejsce. Ostrożnie chwyciłem w ręce misę z wodą. Ruszyłem przed siebie. Po kilku minutach wróciłem do Harley. Położyłem miskę na ziemi. Ponownie zacząłem nacierać źrebaka. W końcu maluch przestał się trząść i zaczął się wiercić.
- Chyba już jest okej. Szczególnie patrząc jak próbuje się już wyrwać z naszych rąk - zaśmiałem się cicho

Harley? Sorry, że takie krótkie, ale BW robi swoje... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz