wtorek, 20 grudnia 2016

Od Harley CD. Jacoba

W drzwiach stanął uradowany chłopak. Jego szereg białych zębów nie znikał z jego twarzy. Uśmiechnęłam się na jego widok.
-Jak poszedł egzamin na stopień zaawansowany?- Zapytałam się, i tak wiedziałam, że na pewno zdał ale grzeczność tego wymagała.
-Zdałem, jesteśmy już na równym poziomie- wystawił język i usiadł na krześle.
-Już niedługo Jadę na mistrzostwa Cambell, więc i tak Cię przegonię- puściłam mu oczko i usiadłam. Przytuliłam chłopaka na powitanie. Od kilku dni czułam coś dziwnego, nie czułam tego od bardzo ale to bardzo dawna.
-Był dzisiaj lekarz?
-Był i powiedział, że w najlepszej opcji będę mogła wyjść dopiero za 5 dni- westchnęłam i z szafki wzięłam kubek z ciepłą jeszcze czekoladą. Mama nie dawno co wyszła więc miałam okazję normalnie pogadać z Jacobem.
-Nie jest źle- powiedział i stuknął mnie w ramię. Natychmiastowo się za nie złapałam.
-Ała- powiedziałam i wydęłam wargi w celu zrobienia miny wskazującego na to, że mam focha.
-Przepraszam, nie chciałem- powiedział.
-Luzik, nic się nie stało- otarłam łezke z policzka i usiadłam. Stopy opadły na zimną podłogę i powoli wstałam o własnych siłach. Uradowana przeszłam się po sali, poczułam się jakbym zrobiła nie wiadomo co. Wielkie osiągnięcie, czy coś.
-Idziemy do baru szpitalnego?- Zapytałam i wyjęłam paczkę papierosów z torby.

Jacob?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz