niedziela, 7 maja 2017

Od Nialla cd. Charlotte

- Teraz kolej na Katy! - zawołałem, gdy utwór dobiegł końca.
- Teraz kolej na Radioactive. - Wyszczerzyła się, gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięki kolejnej piosenki.
- Cholera, lubię to - mruknąłem pod nosem - ale jak zdążymy, to następna będzie Katy.
- Nie ma problemu - zaśmiała się, opierając głowę o szybę.
Próbowałem wsłuchać się w tekst, jednak moją głowę przepełniał zbyt duży natłok myśli. To wszystko co wydarzyło się w ostatnim czasie, wróciło do mojego umysłu ze zdwojoną siłą. Nie potrafiłem myśleć o niczym innym, niż o Charlotte, która stała się dla mnie całym moim światem. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłem tak szczęśliwy i czy w ogóle w moim życiu był taki moment. Pierwszy raz czuję się.. tak. Określenie tego uczucia jest cholernie trudne, czuję, że mając przy sobie Charlie, mam wszystko. Nigdy nie spotkałem się z takim uczuciem, była to dla mnie zupełna nowość.
Wjechałem na parking pod akademikiem i zerknąłem na zegarek. Wciąż trwała cisza nocna, skończy się za jakieś półtorej godziny, ale oczywiście właściciele zostali poinformowani, że właśnie w okolicach tej godziny wrócimy. Spojrzałem na Charlotte, która wciąż trwała w tej samej pozycji i dopiero teraz zauważyłem, że ma zamknięte oczy.
- Charlieee - szepnąłem - śpiiisz?
- Nie, oglądam powieki - odpowiedziała, wciąż nie ruszając się z miejsca, ani nawet nie otwierając oczu.
- Czyli mogę cię zanieść na górę? - Uśmiechnąłem się szeroko, podejrzewając, że to od razu ją rozbudzi i nie myliłem się.
- Nie trzeba, dam sobie radę. - Uniosła się w siedzeniu, a ja wysiadłem z auta.
Szybko obszedłem pojazd i otworzyłem Charlotte drzwi. Dziewczyna z delikatnym uśmiechem na twarzy podała mi rękę i już mieliśmy ruszyć do akademika.
- Nie zabieramy teraz rzeczy? - mruknęła na wpół śpiąco.
- Przyjdziemy po nie, jak się wyśpimy. Zgoda?
- Potrzebuje przynajmniej kosmetyczki, nie mam drugiej szczoteczki do zębów w pokoju.
Westchnąłem, ponownie otwierając samochód, a zaraz potem bagażnik. Dziewczyna szybko odnalazła w swoich rzeczach to, co było jej potrzebne i po cichu udaliśmy się na górę. Zatrzymaliśmy się przy pokoju Charlotte, bo oczywiście uparłem się, że odprowadzę ją pod same drzwi. Nastąpiła chwila ciszy, przez którą cały czas patrzeliśmy sobie w oczy. Odgarnąłem delikatnie kosmyk włosów, który opadł dziewczynie na twarz, a na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec.
- Onieśmielam cię? - spytałem, uśmiechając się szeroko.
- Ta, jasne - odpowiedziała, uśmiechając się ironicznie.
- W takim razie, co to? - Uszczypnąłem delikatnie jej skórę na policzku, na co dziewczyna wywróciła jedynie oczami.
- To nic takiego - zaśmiała się uroczo.
To już nie była ta sama dziewczyna, co jakiś miesiąc, czy dwa miesiące temu. Coraz częściej można było zobaczyć jej piękny uśmiech, który tak bardzo uwielbiałem. Bardziej otworzyła się na ludzi, chociaż wciąż miała trochę problemów ze swoją "aspołecznością".
- Lubię jak się rumienisz. - Uśmiechnąłem się, kładąc jej dłoń na policzku. - Dobranoc, Charlie.
Zbliżyłem nasze twarze i delikatnie musnąłem usta Charlotte. Poczułem jak dziewczyna się uśmiecha i pogłębia nasz pocałunek. Chciałbym, żeby takie chwile trwały w nieskończoność, jednak już po chwili odsunęliśmy się od siebie.
- Dobranoc, Niall. - Uśmiechnęła się słodko.
~~*~~*~~
Obawiałem się, że będę miał problemy z zaśnięciem, jednak gdy tylko przekroczyłem próg swojego pokoju i położyłem się na łóżku, wszystkie obawy zniknęły. Nie miałem nawet siły, żeby iść zabrać Corę od Harry'ego. Miałem jedynie nadzieję, że nie zrobili sobie nawzajem krzywdy.
Ruszyć tyłek z łóżka, udało mi się dopiero w porze obiadowej. Poszedłem najpierw do łazienki wziąć szybki prysznic, umyć zęby i ogólnie się jakoś ogarnąć. No cóż, muszę przyznać, że chyba wystarczająco się wyspałem, jednak wciąż miałem ogromną chęć wrócić do łóżka. Dużo silniejszy od zmęczenia okazał się głód, a że akurat była pora obiadowa, postanowiłem od razu pójść na posiłek. Zastanawiałem się, czy zajść po Charlotte, ale koniec końców uznałem, że lepiej dam jej się wyspać. Jeżeli przegapi obiad, to jak wstanie, będziemy mogli pojechać coś zjeść na miasto. Stoczyłem się leniwie po schodach i skierowałem prosto w stronę stołówki. Gdy tylko wszedłem do pomieszczenia, od razu zauważyłem Charlie, stojącą przy jednym ze stolików i nalewającą sobie kawy.
Podszedłem do niej po cichu, starając się, by mnie nie zauważyła, a gdy byłem już blisko, przytuliłem dziewczynę.
- Niall! Uważaj, bo rozleję mleko - jęknęła, po czym rozejrzała się po stołówce.
- Spokojnie, nikt nie widział. Nie musisz się martwić. - Wywróciłem oczami, podchodząc po talerz z posiłkiem.
- To nie tak.. nie chodzi mi o to, tylko..
- Rozumiem - przerwałem jej, siadając przy stoliku - nie lubisz być w centrum uwagi, nie ma w tym nic złego.
- Coś w ten deseń. - Zmarszczyła brwi i biorąc kubek do ręki, usiadła naprzeciwko mnie.
- Dlaczego po mnie nie przyszłaś? - spytałem, zajadając się przepysznym kotletem drobiowym z ziemniakami i surówką.
- Nie chciałam cię budzić. Przecież jakbyś nie poszedł na obiad to zamówiłoby się jakąś pizzę, albo pojechało zjeść coś na miasto. - Wzruszyła ramionami.
Spojrzałem na nią, opierając brodę na ręce.
- Wow. Jesteśmy sobie przeznaczeni - westchnąłem, zapatrzony w nią, jak w obrazek.  
- Czy ja o czymś nie wiem? - Uniosła brwi.
- Wiesz o wszystkim, skarbie - ponownie westchnąłem i chwilę później wróciłem do swojego posiłku.
Nie wiem, czy to po prostu ja byłem aż tak głodny, czy ten obiad był naprawdę przepyszny. Charlotte zaraz przesunęła prawie pełny talerz i wzięła łyka kawy.
- Mięso zjedz, ziemniaki możesz zostawić - odezwałem się, przypominając sobie słowa mojej  babci i widząc, że Charlie ma zamiaru więcej jeść.
- Po pierwsze nie jestem głodna, a po drugie jestem już dorosła i nie musisz mnie pilnować z jedzeniem.
- Mięso zjedz, ziemniaki możesz zostawić - powtórzyłem, szybko upijając łyka kawy z jej kubka - Zaraz przyniosę ci jeszcze jakiś deser.
- Co cię dzisiaj napadło? - zaśmiała się - Jak przytyję, to będzie twoja wina.
- Nawet jeśli, to i tak będę cię kochał - odpowiedziałem, podsuwając jej talerz pod nos - No już, za braciszka. Dziewczyna westchnęła ciężko i zaczęła dłubać widelcem w talerzu. Mały sukces za mną, udało jej się zjeść prawie wszystko, w międzyczasie rzucając mi kilka nienawistnych spojrzeń. 
Gdy skończyliśmy posiłek, w sumie to ja skończyłem, bo Charlotte i tak nie zjadła wszystkiego, spokojnym krokiem udaliśmy się na górę.
- Z tą pizzą to nie jest taki głupi pomysł. - Uśmiechnąłem się, złączając nasze dłonie.
- Czy ty myślisz tylko o jedzeniu? - westchnęła.
 - Nie tylko - zaśmiałem się - czasem myślę też o tobie. 
- Tylko czasem? - Uniosła brwi. 
- Okej, niech ci będzie. Cały czas - przyznałem się, całując dziewczynę w czoło. 
Koniec końcem zdecydowaliśmy, że pójdziemy do pokoju Charlie, a wieczorem wyskoczymy do miasta coś zjeść. Aktualnie leżeliśmy na łóżku, oglądając pierwszy lepszy film, jaki znaleźliśmy w telewizji (uznajmy, że mają telewizory w pokojach xd), który po krótkiej chwili okazał się typowym romansidłem. 
- Błagam cię, możemy włączyć coś innego? - Wiedziałem, że dziewczyna i tak się nie zgodzi, ale warto było spróbować
- Skoro już zaczęliśmy oglądać, to obejrzymy do końca. 
- No proszę - jęknąłem dźgając ją palcem w bok. 
- Nie. - Uśmiechnęła się, odpychając moją rękę.
- Proooooszę - powtórzyłem wcześniejszą czynność, jednak tym razem Charlie odwdzięczyła mi się tym samym. 
Prośba o przełączenie filmu, skończyła się zaciętą walką na łaskotki, którą niestety zacząłem przegrywać. 
- Wystarczy już! - zawołała w pewnym momencie. - Niech ci będzie, możemy przełączyć. 
- No wiesz co, dopiero się rozkręcałem.
- Niall, daj spokój. Przegrałbyś - zaśmiała się.
- Chcesz się założyć? - Uniosłem brwi, czekając aż przyjmie moje wyzwanie. 
- Niekoniecznie. Wtedy za bardzo byś się starał. 
Chcąc nie chcąc bitwa rozpętała się po raz drugi, jednak tym razem dołączyły się do niej jeszcze poduszki. Nie potrzebowałem zbyt wiele czasu, by z hukiem spaść na podłogę i jednocześnie zwrócić tym uwagę psów na siebie. 
- Przegrałeś - zaśmiała się Charlotte.
- To jeszcze nie koniec! - jęknąłem, podnosząc się z podłogi. 
Usiadłem z powrotem na łóżku i od razu zauważyłem, jak Charlie ukradkiem próbuje złapać poduszkę. Szybko przekręciłem się tak, że byłem teraz nad nią i szybciej złapałem element pościeli, odrzucając go na bok. 
- Chciałaś mnie zaatakować? - Uniosłem brwi, patrząc dziewczynie w oczy.
- Ja? Skądże. - Uśmiechnęła się niewinnie.
W tym momencie wpadł mi do głowy dość dziwny pomysł, który i tak postanowiłem wypróbować.
- Charlie? - Uśmiechnęłam się do dziewczyny, odgarniając delikatnie włosy z jej szyi - Mogę ci zrobić malinkę?



Charlie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz