niedziela, 7 maja 2017

od Matyldy cd Phil`a

Wstałam dość wcześnie bo chciałam zabrać Teofila na łąke, było dość ciepło a praca na lince w taką pogodę wydawała się czymś idealnym. Pociągnęłam grubasa za sobą bo się zatrzymał aby skosztować trawki. Po jakiejś godzinie pracy wsiadłam na nie osiodłanego konia, nie miał z tym problemu. Obydwoje woleliśmy jazdę w ten sposób. Powód ? Moje kolana mniej bolały jak nie musiałam mieć ich ugiętych. Zdecydowałam się wrócić do stajni. Wolnym stępem dotarliśmy pod wejście. Zeskoczyłam i poprowadziłam zwierzę do jego boksu. Obok mnie ktoś szorował konia. Wdrapałam się na plecy Teofila i zajrzałam do boksu. Był to chłopak, czyścił konia, kojarzyłam go bo razem z teofilem wychodziły na łąkę. Przechyliłam głowę i zaciekawiona patrzyłam jak osobnik unosił kopyto i delikatnie je oczyszczał.
-Hejka -Zdecydowałam się odezwać. Kopyto było już na ziemi , całe szczęście, a chłopak odleciał kawałek.
-Jezu ile tu siedziałaś, wystraszyłaś mnie -Prychnął.
-Oj, sorki nie chciałam, od chwili? Wróciłam z łąki z grubciem -Uśmiechnęłam się lekko klepiąc osobnika na którym siedziałam, gdyby nie on nie miała bym możliwości zajrzenia do boksu obok.
-Okay-Pokiwał głową .
-Jestem Matylda, nowa, a to Teofil -Dodałam licząc na odpowiedź.
-Phil,a to Bułat -Wskazał gniadosza głową.
-Miło poznać! Nie znam dużej ilości osób, w sumie to jesteś jedna z pierwszych -Uśmiechnęłam sie.
Popatrzył tylko na mnie z uśmiechem i pokiwał głową.Zsunęłam się z grzbietu konia i zniknęłam mu z pola widzenia.
<phil?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz