- Jesteś idiotą myśląc, że bym się nie zgodziła - zaśmiałam się, opierając sie o jego czoło.
- Nigdy nic nie wiadomo - wzruszył ramionami
- Zostałam oficjalną dziewczyną Andy'ego Biersack'a - znowu pochyliłam się ku jego ustą.
- Obiecuję, że dostaniesz coś w ramach rekompensaty - uśmiechnął się, zbierając włosy z mojej twarzy
- Nic nie potrzebuje, okej?
- Chce żeby było tak.... oficjalnie. Tak jak powinno być - szepnął, siadając na łóżku, jednocześnie ciągnąc mnie za rękę i usadawiając na swoich kolanach.
- Kochanie - zaśmiałam się cicho, czułam jakbym rozmawiała z małym dzieckiem.- Oficjalnie nie oznacza jakiś kwiatów czy nawet kolacji. Liczy się uczucie - chłopak pokiwał głową
- Uwielbiam Twoje przemowy, jesteś wtedy taka władcza - pacnełam go w ramię, w między czas zaczął dzwonić telefon Andy'ego, a ten nawet się nie ruszył.
- Telefon Ci dzwoni, nie odbierzesz?
- Nie - powiedział krótko
- Odbierz, może to coś ważnego
- Siedzisz mi na kolanach, więc nie możesz dzwonić, a co może być ważniejszego od Ciebie. - w tym momencie wszystko się zmieniło. Nie muszę dramatyzować, że mnie odepchnie. Nie muszę martwić się o jego byłe. Po prostu nie muszę się bać, że ktoś mi go odbierze.
- Andy -szepnęłam - Też Cię kocham
Przycisnął wargi do moich ust, a ja westchnęłam u jego usta. Zarzuciłam ręce na jego szyję i przyciągnęłam co bliżej nie zostawiając między nami żadnej przestrzeni. Jednym szybkim ruchiem chłopak położył mnie łóżku, sam zajmując miejsce obok. Przysunęłam się bliżej i oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Przelotnie pocałował mnie czoło, przymknęłam oczy wsłuchując się w bicie jego serca.
- Nigdy nic nie wiadomo - wzruszył ramionami
- Zostałam oficjalną dziewczyną Andy'ego Biersack'a - znowu pochyliłam się ku jego ustą.
- Obiecuję, że dostaniesz coś w ramach rekompensaty - uśmiechnął się, zbierając włosy z mojej twarzy
- Nic nie potrzebuje, okej?
- Chce żeby było tak.... oficjalnie. Tak jak powinno być - szepnął, siadając na łóżku, jednocześnie ciągnąc mnie za rękę i usadawiając na swoich kolanach.
- Kochanie - zaśmiałam się cicho, czułam jakbym rozmawiała z małym dzieckiem.- Oficjalnie nie oznacza jakiś kwiatów czy nawet kolacji. Liczy się uczucie - chłopak pokiwał głową
- Uwielbiam Twoje przemowy, jesteś wtedy taka władcza - pacnełam go w ramię, w między czas zaczął dzwonić telefon Andy'ego, a ten nawet się nie ruszył.
- Telefon Ci dzwoni, nie odbierzesz?
- Nie - powiedział krótko
- Odbierz, może to coś ważnego
- Siedzisz mi na kolanach, więc nie możesz dzwonić, a co może być ważniejszego od Ciebie. - w tym momencie wszystko się zmieniło. Nie muszę dramatyzować, że mnie odepchnie. Nie muszę martwić się o jego byłe. Po prostu nie muszę się bać, że ktoś mi go odbierze.
- Andy -szepnęłam - Też Cię kocham
Przycisnął wargi do moich ust, a ja westchnęłam u jego usta. Zarzuciłam ręce na jego szyję i przyciągnęłam co bliżej nie zostawiając między nami żadnej przestrzeni. Jednym szybkim ruchiem chłopak położył mnie łóżku, sam zajmując miejsce obok. Przysunęłam się bliżej i oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Przelotnie pocałował mnie czoło, przymknęłam oczy wsłuchując się w bicie jego serca.
*~*~*~*~*~*~*~*~*
W nocy było dość gorąco, co było spowodowane nie tylko temperaturą, ale również szczelnym uściskiem chłopaka. Nawet nie wiem kiedy zdjęłam koszulkę, rano po prostu obudziłam się bez, zostając w samej bieliźnie. Zaczęłam obcałowywać twarz Andy'ego, ten obdarzył mnie czułym pocałunkiem. - Aż tak bardzo jestem gorący?-zaśmiał się, zerkając na moje ciało.
- Oczywiście - "niechcąco" odkryłam się bardziej, chłopak cicho jęknął. Zaśmiałam się, przytulając do jego boku.
-Andy! Są już pierwsze artykuły z naszego koncertu... Musisz to przeczytać... - najpierw usłyszeliśmy krzyk Nialla'a, a potem jakby nigdy nic otworzył drzwi kluczem. Black okrył mnie kołdrą i delikatnie się podniósł, napotykając wzork Niall'a. - Wiedziałam, że ze sobą sypiacie!!! - krzyknął "szcześliwy" zamykając drzwi z drugiej strony.
- Ugh.. on jest niemożliwy. Skąd ma klucze do Twojego pokoju? - spojrzałam na niego.
- Uwierz mi to długa historia - zaśmiał się - A ja nam czas - wzruszyłam ramionami, siadając na nim okrakiem.
Andy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz