sobota, 6 maja 2017

Od Brooke CD Zaina

Zain stał przy mnie i czekał na tytuł. Może jakaś bajka? Zerknęłam na niego. Idealnie by pasowało. Jednak w końcu zdecydowałam się, z jego drobną pomocą, na Strażników Galaktyki. Następnie wręczył mi bilety, a niedługo potem wrócił z całym zapasem jedzenia.
- Będziesz gruby- westchnęłam
- A ty razem ze mną- uśmiechnął się i wskazał głową na salę
~***~
Wyszliśmy z sali kinowej.
- Wybrałaś nie najgorszy film- przyznał
- Chciałam na początku wybrać jakąś bajkę, wiesz?
- Bajkę?- spytał z niedowierzeniem na twarzy
- Bajkę.
- Ale jakąś fajną, prawda?
- Disney'a z tego co dobrze pamiętam- przypomniałam sobie
- Przeżyłbym- zaśmiał się
Idąc dalej na twarzy u chłopaka zobaczyłam tajemniczy uśmiech.
- Co jeszcze kombinujesz?- spytałam, a mój wzrok był zawieszony gdzieś w dali
- Skąd wiedziałaś?
Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Zaina. Jak się okazało, ta sierota nie umiała dopilnować kota, który z dwóch, oczywiście uwielbianych przez chłopaka, koszulek zrobił pobojowisko. Ja nie lubię się tak wałęsać po sklepach. No chyba, że w konkretnym celu, ale tu? Przystanęłam, a Zain odwrócił się w moją stronę z pytającym spojrzeniem. Miałam cichą nadzieję, że jak zrobię maślane oczka to odpuści. On jednak się tylko zaśmiał, złapał za rękę i pociągnął za sobą, utrzymując szeroki uśmiech. Kurde, następnym razem trzeba wymyślić coś lepszego. Obeszliśmy dwa sklepy, a ten dalej nic nie miał. A myślałam, że to kobiety wydziwiają. Proszę! Trafiłam na wyjątek wśród mężczyzn.
- Zain- powiedziałam przeciągając jego imię- Nogi mnie bolą, a wiesz, że nie mogę nadwyrężać kostki- dodałam
- Ale ty lubisz marudzić- odgryzł się
- Czasem lubię pomęczyć ludzi, to fakt- uśmiechnęłam się szeroko
Zain był zmuszony załatwić to co chciał w jak najszybszym czasie. Jeszcze co jakiś czas sobie pomarudziłam. Zain najpierw przestał mnie słuchać, ale potem był coraz bardziej zirytowany. Przed wyjściem poprosił o potrzymanie torby, w której były ubrania. Nie domyśliłam się, że ma w tym ukryte zamiary. Sądziłam, że chce znaleźć kluczyki albo coś w tym rodzaju, ale on po chwili podszedł do mnie i wziął na ręce.
- Ale...
- Nie ma żadnego, ale. Za dużo marudzisz- powiedział z powagą, ale gdy mu się dokładniej przyjrzałam widziałam, że na twarzy błądzi lekki uśmiech. Zapewne był zadowolony, że się z nim nie sprzeczałam. Czasem nie warto marnować swojej cennej energii. W kilka minut byliśmy na parkingu. Zain postanowił w końcu odstawić mnie na grunt.
- Proszę cię bardzo, słońce- uśmiechnął się łobuzersko, odbierając ode mnie siatkę i idąc na drugą stronę pojazdu
Otworzyłam drzwi i usiadłam na miejscu, opierając głowę o zagłówek.
- Muszę przyznać, wygodny jesteś- zaśmiałam się i spojrzałam kątem oka na chłopaka
- No nie- przykrył usta dłonią i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami- Usłyszeć taki komplement od Brooke Sky, bezcenne- pokręcił głową z typowym dla siebie uśmiechem
Pacnęłam go ręką w klatkę piersiową.
- Ał! Za co to?- spytał oburzony
- Weź już jedź- przekręciłam oczami z rozbawieniem
~***~
- Zain- weszłam do jego pokoju, a ten spojrzał na mnie z niezadowoloną miną
No co? On też tak do mnie wchodzi to teraz ma.
- Jutro przedstawiamy projekt, pamiętasz?- zagadnęłam i opadłam na krawędź łóżka
- Ja bym miał nie pamiętać?
Kiwnęłam głową w odpowiedzi. Przecież u niego wszytko jest możliwe. Nagle chłopak znalazł się przy drzwiach i patrzył na stolik nocny. Podążyłam za jego spojrzeniem i ujrzałam pająka. Na całe szczęście nie należał do tych większych. Nie lubiłam tych owadów, ale bez przesady.
- Zain- zaczęłam- To mały pająk- oznajmiłam tak na wszelki wypadek
- Pająki są okropne- powiedział uniesionym tonem
- Musisz stać się mężczyzną i go zabić- podeszłam do niego i wzięłam z podłogi buta, wręczając go chłopakowi
- Ale ja nie chcę.
Zaśmiałam się i wepchnęłam mu tego buta do ręki.
- Nie ma mowy. A jak na mnie skoczy albo coś?- próbował jakoś od tego uciec
- Jak go nie zabijesz wejdzie ci do łóżka. A jak to jest pani pająk?- tłumaczyłam jak małemu dziecku- Wtedy będziesz miał pełno małych pajączków w łóżku i w całym pokoju.
- Będę spać u ciebie- uniósł dumnie głowę i zbliżył się powoli do szafki
Trzepnął w mebel chyba z trzy razy, a ja znów usiadłam na łóżku czekając, aż chłopak skończy wyżywać się na stoliku.
- Zainuś?- spytałam gdy skończył, zmierzył mnie swoim spojrzeniem
Chyba nie lubił gdy się tak do niego zwracano. Na całe szczęście mojego imienia nie dało się zdrobnić.
- Wiesz, że nie musiałeś tak walić tym butem w szafkę? Wystarczyło, że byś przyłożył go do niej, a owad by już nie żył.
- Weź ty mnie nie pouczaj- odparł i rzucił butem ponad moją głową w stronę drzwi i opadł na łóżko, ale nie leżał długo, bo zaraz się poderwał i z błyskiem w oku spojrzał na mnie.
- Pamiętasz zakład?- spytał
Teraz ja opadłam na łóżko, głośno wypuszczając powietrze.
- Co znowu?- burknęłam

Zain?
Mówiłam, że wykorzystam pająki XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz