piątek, 5 maja 2017

Od Andy'ego cd. Juliet

- Spokojnie, Ju - szepnąłem, gładząc ją delikatnie po plecach.
- J-jak mam być spokojna? - załkała - Ja już tak dłużej nie potrafię.
- Już późno, skarbie. Powinnaś teraz odpocząć - powiedziałem cicho, kładąc jej ręce na ramionach i zmuszając do nawiązania kontaktu wzrokowego - Przepraszam, że tak się wcześniej zachowałem, naprawdę nie chciałem, żeby tak wyszło.
- A-ale tu nie chodzi tylko o to - odpowiedziała łamiącym się głosem.
- Spokojnie, powinnaś odpocząć.
Widziałem, że z chwili na chwilę z dziewczyną robi się coraz gorzej, więc opcja odpoczynku wydawała się bardzo dobrym wyjściem. Dalsze rozmowy mogłyby skończyć się dużo gorzej, a ja nie potrafiłem już patrzeć na jej łzy.
- Jest późno, musisz się wyspać. Porozmawiamy jutro, na spokojnie, bez żadnych nerwów i płaczu, zgoda? - Zaproponowałem, ponownie ją do siebie przytulając.
- Okej - szepnęła, a jej głos delikatnie się załamał.
Moje serce pękało na pół, gdy każde jej słowo przepełnione było bólem. Dziewczyna cierpiała, a ja nie mogłem tego znieść, musiałem jakoś wszystko naprawić. Sporo spraw złożyło się na raz, a ja chciałbym rzucić to wszystko w niepamięć i móc zostać tylko z Juliet. Nikogo więcej do pełni szczęścia nie potrzebuję, no dobra Ares i Amfitryta też, ale teraz liczy się tylko moja kochana panna Simms.
- Zostaniesz na noc, prawda?
- Myślałam, że może lepiej będzie mi wrócić do siebie - powiedziała cicho.
- Nie zostawię cię samej w takim stanie. Mogę spać na fotelu, albo z Aresem na dywanie. - Wzruszyłem ramionami, powodując delikatny uśmiech na twarzy dziewczyny.
- Nie będziesz spał na podłodze, skoro łóżko jest wystarczająco duże.
- Zrobię wszystko, tylko zostań ze mną - szepnąłem, całując dziewczynę w policzek.
Kiwnęła niepewnie głową i powiedziała, że pójdzie wziąć prysznic i zaraz potem wróci. Nie chciałem jej stąd wypuszczać, wolałem ciągle mieć ją przy sobie, by mieć pewność, że już nie będzie płakać. Gdy tylko opuściła mój pokój, zacząłem błagać w myślach, by jak najszybciej z powrotem tu przyszła. Sam by nie tracić czasu, wziąłem coś do przebrania i poszedłem wziąć szybki prysznic.
~~*~~*~~
Gdy wyszedłem z łazienki, nie miałem zielonego pojęcia, co ze sobą zrobić. Usiadłem pod ścianą, chcąc jakoś logicznie o tym wszystkim pomyśleć. Juliet miała problemy, nie wszystkie były związane
ze mną, jednak w wielu z nich miałem swój udział. Ja po prostu nie potrafię okazywać uczuć, jak każdy normalny człowiek. Jestem całkiem inny, robię to na swój niedoskonały sposób, którego choćbym chciał, nie umiem i nie wiem nawet jak zmienić. To naprawdę trudne, gdy nie potrafisz pokazać, co tak naprawdę czujesz. 
Podniosłem się z podłogi i w tym samym momencie do pokoju weszła Juliet. Czy to już odpowiedni moment, by zadać TO pytanie? Chwila, chwila, co ona ma za koszulkę? 
- Skąd masz moją koszulkę? - Zmarszczyłem brwi.
- Jaką koszulkę? - spytała, udając zdziwioną i zakładając ręce na piersi.
- Ładnie w niej wyglądasz - zaśmiałem się, widząc jej reakcję.
- Dzięki. Nie zamierzam ci jej oddać,
- Ju? Mogę cię o coś spytać? - Andy i tak wiem, że nie dasz rady jej o to zapytać.
- Em.. jasne, o co chodzi? 
- Bo.. hm.. jeżeli zacznę się jąkać, to bardzo przepraszam. - Potarłem kark dłonią - Bardzo cię lubię, w sumie to nie lubię, kocham cię, już ci to powiedziałem, ale powtórzę jeszcze raz, bo naprawdę mi zależy i.. ja pierdolę, nie potrafię zebrać słów.
- Okej, spokojnie, rozumiem. 
- Właśnie nie rozumiesz, jeszcze nie rozumiesz, bo miałem cię najpierw spytać.
- Andy, przestań tak kręcić. Po prostu mów o co chodzi - jęknęła, opierając ręce na biodrach.
- Wiem, że to takie nieoficjalne, nie pomyślałem wcześniej o tym, że powinienem coś kupić, byłoby wtedy bardziej oficjalnie. Dobra, już przestaję mieszać. - Potrząsnąłem głową. - Zaraz cię pocałuję, gdy to odwzajemnisz, zgodzisz się być moją dziewczyną, a gdy nie..
Tu już nie zdążyłem dokończyć, bo Juliet położyła swoje dłonie na moich policzkach i wpiła się w moje usta. 

Juliet?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz