poniedziałek, 8 maja 2017

Od Lewisa C.D. Hailey

Co ona tutaj właściwie robiła? Po co? Dlaczego? Cholera jasna i to zaraz po tym jak wyjechała Olivia. Przypadek? No może i przypadek, ale wyjątkowo bardzo nie na moją korzyść. A na dodatek postanowiła sobie mi pogrozić. Mi! Jakby mnie nie znała... chyba naprawdę stanowimy zbyt wybuchową mieszankę.
- Ty naprawdę sądzisz, że się boję twoich gróźb? - prychnąłem.
- Uważaj, bo mogę opowiedzieć komuś kilka twoich przygód, przyjacielu.
- A tu cię zaskoczę, bo Olivia wyjechała...
- Naprawdę? - wyszczerzyła się... ale to zjebałem.
- Pięknie się wygadałeś mistrzu - odparł Zain, po czym zacząć się śmiać.
- Jak ja cię nie nienawidzę Malik - warknąłem. Wysłał mi całusa w powietrzu, a ja się teatralnie wzdrygnąłem.
- Pomożesz mi z papierami? - zapytała Hail, podchodząc niebezpiecznie blisko do mnie. - Możesz przestać?
- Nie umiem robić dwóch rzeczy na raz.
- Problemy z koordynacją ruchową - poparł mnie Zain.
- Dokładnie - odparłem, jednak widziałem po minie Hail, że nie warto w to brnąć. - Chodź dziecko, tatuś załatwi za ciebie papiery.
- Dobrze, że tego Olivia nie słyszy - szepnął brunet, jednak na tyle głośno, żebym go usłyszał. Złapałem Hail za nadgarstek i pociągnąłem w stronę drzwi, przy okazji pocnąłem po głowie Zaina. - Auć, to bolało.
- Też cię kocham - wyszczerzyłem się.
- To co, dziś u ciebie? - zamruczał.
- Będę czekać, słońce - puściłem mu oczko i wyciągnąłem Hailey na korytarz.
- Czy wy coś... no wiesz - zapytała za drzwiami.
- Co? - skrzyżowałem ręce.
- No... kurde Lewis.
- Nie rozumiem.
- Jesteś istotą! Podoba ci się Zain? - jak dobrze, że akurat korytarz był pusty.
- Widziałaś tą twarz? - musiałem się nieźle postarać, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
- Jesteś gejem? - zapytała poważnie.
- Nie, skąd ten pomysł? - wzruszyłem ramionami i ruszyłem w stronę wyjścia, gdzie wcześniej zauważyła mnie Hail.
Mruknęła coś, jednak za bardzo się tym nie przejmował. W końcu zaczęła wrzeszczeć, żebym poczekał na nią, lecz jakoś nie miałem na to zbytniej ochoty. Ja jestem z tych, co gaszą ogień ogniem. Nie zamierzam ustępować z drogi jakiejś rozpieszczonej jedynaczce, która mnie denerwowała od dzieciństwa. Może i była ładna i słodka, i nawet przez jakiś czas nękały mnie myśli, że cholernie pociągająca, ale ona skrupulatnie zabijała to doprowadzaniem mnie do szału. Z Zainem nasze wszystkie docinki i krzyki, to tylko zabawa, ponieważ obaj dobrze wiemy, że długo bez siebie nie pociągniemy. Ma chore pomysły, które czasem aż bolą, jednak nie wyobrażam sobie życia bez szukania go po lasach, bo się zgubił, ściągania go z drzew lub po prostu wieczór kiedy leżymy i objadamy się jakimiś świństwami. Ona potrafiła przekroczyć granice, które powinny zostać nienaruszone. Początkowo mi się to podobało... do czasu, kiedy to dokonała zamachu na mojego życie prywatne. Od tamtej pory mój komfort zone był w ciągłym niebezpiecznie, a to nie wróżyło nic dobrego. Dokładniej mówiąc budziło to tą część mnie, której nawet ja sam się bałem. Najgorsze było to, że właściwie nie potrafiłem tego kontrolować. Tylko Zain, James i Gabriel mogą bezceremonialnie wwalać się z butami w moje życie, jednak dwóch ostatnich nie widzi takiej potrzeby.
Złapała mnie dopiero przy drzwiach, pociągnęła za ramię i odwróciła przodem do siebie.
- O co tutaj chodzi? Tłumacz się.
- Nie zamierzam.
- Lewis! - wydarła się.
- Możesz przestać krzyczeć?
- Nie! - jak z dzieckiem.
- Byłem zaskoczony i na tyle zdezowientowany oraz przytłoczony moimi problemami rodzinnymi jak i sercowymi, że postanowiłem uniknąć tej jakże trudnej konfrontacji, by uciec do Zaina, który nie rzuca mi się na szyję przy dziewczynach, które przyprowadzam - odparłem jednym tchem. Może to prawda, że nie powinienem dusić w sobie emocji.
- To o to chodzi? - zdziwiła się.
- Tak. Nienawidzę niezręcznych sytuacji i ty o tym doskonale wiesz.
- Po prostu przywitałam przyjaciela, które długo nie widziałam - prychnęła odgarniając włosy do tyłu.
- Jakoś nigdy wcześniej nie widziałaś potrzeby rzucania mi się na szyję.
- Nutka żalu, że dopiero teraz to zrobiłam? - zapytała i palcem przejechała po moim torsie.
- Nutka zazdrości, bo nie jesteś jedyną dziewczyną, na którą mógłbym zwrócić uwagę?

Hailey?
Następne będzie lepsze, obiecuję <3

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. DOBRZE JEJ POWIEDZIALES

      Usuń
    2. I tak mnie kocha. Nawet jak sobie będzie wmawiał, że nie ♥

      Usuń
    3. Ja się nie zamierzam wypowiedzieć.... *szeptem dodaje* Znasz mnie Hail, wiesz co czuję...

      Usuń
    4. Ale ja nie powiedziałem, że do niej czuję *wkłada ręce do kieszeni i wzrusza ramionami*

      Usuń