Ja naprawdę lubię Luke'a, ale czasami jest tak przestraszyliśmy irytujący... Uśmiechnąłem się. I chyba za to lubię go najbardziej. Bo nie próbuje się zmienić. Przyszła kolej na Carę. Dziewczyna zamknęła oczy i pogrzebała w pudełeczku. Zacisnąłem usta. Wylosowała skarpetkę albo... Już nie pamiętam tych smaków. Wzięła fasolę do twarzy. Skrzywiła się. Zaczęła przeżuwać.
-Chusteczka! - wykrzyczała.
Podstawiliśmy chusteczkę higieniczną pod jej rękę. Otworzyła oczy i chwyciła papier. Szybko wypluła słodycz.
-Nigdy więcej - zaśmiała się.
My także się zaśmialiśmy. Cara należała do osób wiedzących kiedy należy rozluźnić atmosferę. Szkoda że blondyn nie załapał od niej więcej wyczucia. Przyjrzałem się ścianą pokoju Cary. Niesamowite, że przez tyle czasu nie jadła czekolady, cukierków, żelków... Dość. Kątem oka zerknąłem na swoich towarzyszy. Ciekawe czy Briggan, Essix i Uraza jeszcze się nie pozabijali zamknięci w jednym pokoju. Musiałem wypuścić kotkę. Psy Cary momentalnie przypomniały mi o moich pupilach. Na zegarze dochodziła 15:00. Powinienem jeszcze zdążyć wyprowadzić Miss Isipi na pastwisko, zanim się ściemni. Przeprosiłem towarzystwo i opuściłem pokój Cary.
***
-Idiota - zaśmiał się Styles.
Luke od pięciu minut walczył z Zain'em na wzrok. Ja, Harry, Isabelle, Charlie, Niall i Lewis przyglądaliśmy się temu w milczeniu - aż Styles się nie odezwał. Wszyscy się zaśmialiśmy. Jednak czarnowłosy i jasnowłosy, traktowali to poważnie i nie zareagowali na zaczepki kolegi. Wszyscy wymieniliśmyrozbawione spojrzenia. Z tym towarzystwem nie można się nudzić, bo zaraz wymyślą coś straszliwie głupiego i zarazem tak ciekawego. W myślach dopingowałem Luke'a. W końcu jesteśmy jednym zespołem. Chociaż muszę przyznać iż jak Zain się zaweźmie na jakąś zabawę to nie ma na niego mocnych.
-Idioci - Isabelle poprawiła Harry'ego.
Teraz obaj zawodnicy nie mogli się powstrzymać i wybuchli śmiechem.
-Remis! - zawołała Charlie.
-To był nie fair! - darł się Malik.
Siedziałem w milczeniu, marząc żeby znaleźć pretekst do opuszczenia pokoju Lewis'a który dzisiaj stał się naszym gospodarzem. Nagle rozległo się pukanie. Do pokoju wparowała Cara i zaciągnęła mnie na korytarz. Uniosłem pytająco brew.
-O co chodzi? - zapytałem wprost.
Cara nadal nic nie mówiła. Jedyny ruch jaki wykonała to było przewrócenie oczami.
-Niedierpliwy jesteś, Hood - stwierdziła - Cierpliwość bardziej ci się opłaci.
Cara? Masz pole do popisu xddd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz