czwartek, 11 maja 2017

Od Juliet cd. Andy

-I dopiero mi to mówisz ! - pisnęłam, dźgając go w bok
- Nie było okazji - wzruszył ramionami, przytulając mnie do siebie.
Przez krótką chwilę nic nie mówiliśmy, wystarczyła nam nasza obecność. Jeszcze nigdy w życiu nie zależało mi na nikim, tak jak na nim. Wydaje się to wspaniałe, ale z jeden strony okropnie się boję. Jeżeli nam nie wyjdzie? Albo co gorsza znudzi się moim towarzystwem?
-Andy, idziemy pojeździć? - spytałam, odwracając głowę.
- Muszę wyprowadzić tych urwisół i zadzwonić do mamy - zaśmiał się, całując moją skroń - Dołączę to Ciebie później jak chcesz.
- Jasne - wstałam szukając mojej koszulki, która leżała przy biurku chłopska. Nie mam pojęcia jak się tam znalazła. - W takim razie do zobaczenia, chłopaku - naciągnęłam na siebie bluzkę i pochyliłam się ku jego ustą. - Dziewczyno - cmoknął mnie i również wstał. Uśmiechnęłam się słodko i wyszłam.
U siebie szybko się przebrałam i jeszcze szybciej ruszyłam do stajni. W środku był jakiś chłopak, które nie znałam, nawet go nie kojarzyłam. Czyli na pewno mnie mieszka w akademiku. Podeszłam do boksu mojej klaczy, nie zważając na badawcze spojrzenie blondyna.
- Część ślicznotko - podszedł bliżej mnie i oparł się o dzwiczki.
- Umm hej , jesteś nowy? Nigdy Cię tu nie widziałam
-  Przyjechałem do wujka i szczerze mówiąc nie żałuję - uśmiechnął się zalotnie, a mi zachciało się wymiotować. Przyniosłam cały sprzęt potrzebny do wyczyszczenia Dream, niestety PAN PEWNY SIEBIE dalej tam był.
- Nie chcesz może wyskoczyć na kolację?- spytał, stając przede mną.
- Nie, nie chcę - powiedziałam próbując go wyminąć
- Uwierz mi będziesz zadowolona - złapał mnie za nadgarstek i pociągną ku sobie.
- Powiedziałam nie! A teraz mnie puść! - krzyknęłam, licząc, że mnie posłucha.
- Lepiej się zgódź - wypuściłam powietrze, starając się wyrywać. Chłopak jednak był silny i nie dawał za wygraną.
- Jakiś problem? - usłyszałam głos Andy'ego i lekko się uśmiechnęłam.
- To nie Twoja sprawa - powiedział, przejeżdżając dłonią po moim policzku
- Chyba jednak tak, bo chodzi  o moją dziewczynę - od razu rozluźnił uścisk, a ja szybko się wyrwałam i starałam przy Andy'm. Obarczył nas gniewnym spojrzeniem i szybko opuścił budynek. Przytuliłam się o Black'a, wypuszczając powietrze.
- Dziękuję - szepnęłam, złapał mnie pod brodę i spojrzał w moje oczy.
- Od tego jestem - uśmiechnął się, znów mnie przytulając.
Nienawidzę takich chłopaków, są zbyt pewni siebie. To jest wręcz obrzydzające, nikt im chyba porządnie nie przyłożył.
- Zrobiłeś mi tyle malinek, że nie wiem które mam chować - zaśmiałam się, zmieniając temat.  Tak jak zaczął od szyi, to dopiero skończył za obojczykiem. Przyznaje wyglądała fajnie i w ogóle, ale jak mam założyć bluzkę, nie pokazując ich. To nie wykonalne.
- To dopiero początek - szepnął przygryzając płatek mojego ucha, cicho jęknęłam odwracając się i natrafiając na jego usta.
~*~*~*~*~*~*~*~
Po przejażdżkę znowu się rozdzieliliśmy, musieliśmy się przebrać, ponieważ w drodze powrotnej złapała nas ulewa. Przebrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i zamknęłam pokój.
-Andy! - krzyknęłam wchodząc do niego.
Przytulał się z jakąś dziewczyną, a gdy szerzej otworzyłam drzwi, gwałtownie się odsunął. - Przeszkadzam?
- Nie, nie. To jest Miranda - uśmiechnął się - Juliet - wskazał na mnie. Dziewczyna wystawiła rękę w moją stronę, a ja po kilku sekundach ścisnęłam ją.
- Nie będę wam przeszkadzać - szepnęłam, wiedząc, że im naprawdę przeszkadzam. Andy nic nie powiedział, więc pośpiesznie wyszłam.
Pół dnia przesiedziałam w swoim pokoju, czekając kiedy będę pójść do swojego chłopaka. Jednak zza ściany dalej dobiegły głos, a mnie coraz bardziej to irytowało. Czy ona naprawdę nie miała kiedy przyjechać? Musiała akurat dzisiaj. Przed kolacją postanowiłam wyjść na spacer, to powinno odciągnąć moje myśli. Wzięłam kurtkę i otworzyłam drzwi, wyszłam na zewnątrz i stanęła przed czym? Przed obściskującym się Andy'm i Mirandą. Ugryzłam się w język i trzasnęłam drzwiami, dając im do zrozumienia, że już nie są sami.
- Przyjedź jeszcze - powiedział, całując ją w czoło i machając na pożegnanie. Patrzył na nią prawie tak samo jak na mnie. Bacznie go obserwowałam, a ten nie spuszczał jej ze wzroku. Gdy zniknęła na schodach, odwrócił się i szeroko się uśmiechnął.
- Gdzie idziesz?
- Mam zamiar się przejść- szepnęłam zaczynając iść, chłopak jęknął.
- Co Cię znowu gryzie? - złapał mnie za talię i odwrócił w swoją stronę.
- Nic mnie nie gryzie. - odpowiedziałam szybko
- Przecież widzę. Juliet!
- Widzę jak na nią patrzeć. Wiem, że mnie kochasz i nie chciałbyś mnie skrzywdzić, ale.... nie wiem co z tym zrobić. - spojrzałam na niego, a ten mocno zacisnął szczękę.






Andy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz