czwartek, 11 maja 2017

Od Charlotte do Nialla

Zamiast od razu odpowiedzieć blondynowi, przegryzłam wargę, jakbym zastanawiała się nad jego pytaniem.
- Chcesz mnie oznaczyć? - upewniłam się, próbując bezskutecznie wyrwać się spod Nialla, któremu jakimś cudem trzymanie mnie nie sprawiało najmniejszej widoczniej trudności. Wystarczyło kilka prób ucieczki, bym porzuciła ten pomysł, bo męczyłam się tylko ja.
Jasnowłosy skinął głową, uśmiechając się lekko. God, jak ja uwielbiałam ten uśmiech.
- A kto powiedział, że jestem twoja? - zauważyłam zarozumiale, z satysfakcją obserwując zaskoczenie malujące się na twarzy chłopaka. - Nigdy nie spytałeś o bycie razem, jeśli by się tak głębiej zastanowić. Więc, nadal jesteśmy singlami, nie?
Horan pochylał się nade mną całkowicie zdębiały. Miałam ogromną ochotę się roześmiać, ale żeby dobrze odegrać swoją rolę musiałam chociaż zachować pozorną powagę.
- No...
Nie mogłam powstrzymać parsknięcia, bo Niall, ten Niall który zawsze miał gotową jakąś ciętą ripostę był kompletnie skołowany i nie wiedział co ze sobą zrobić. Korzystając z okazji uwolniłam dłonie z jego uścisku i położyłam je na policzkach chłopaka.
- I bardzo dobrze zrobiłeś, oficjalne proszenie jest nudne - potarłam swoim nosem o koniuszek jego.
- To znaczy, że mogę? - spytał z szelmowskim błyskiem w oku, a ja w odpowiedzi jedynie trzepnęłam go w ramię.
- Mhm - mruknęłam w końcu po długiej chwili milczenia i wpatrywania się w jasne oczy Irlandczyka. Nie musiałam długo poczekać, bo chłopak odgarnął z mojej szyi włosy i zbliżył do niej usta. Zadrżałam, czując ciepło jego oddechu.
Niall odsunął się ode mnie, cmokając krótko w usta.
- Voilà - klapnął na łóżko, strzelając mi uśmieszek.
- Możesz się teraz odwdzięczyć - zaproponowałam radośnie, wyłączając telewizor, by nie zagłuszył chłopaka.
- Co?
Zgarnęłam z biurka ćwierćlitrową butelkę po wodzie i złapałam ją niczym mikrofon.
- I wasn’t jealous, before we met... - zanuciłam jedną z piosenek ABBY, szczerząc się radośnie. Nie ma szansy, że Niall jej nie zna. To przecież klasyka, a każdy powinien choć raz w życiu obejrzeć Mamma Mię. - Now every woman I see, is a potential threat...
- No way! - zaoponował, zatykając się uszy poduszkami.
- Przestań, znasz to na bank - poprosiłam, kontynuując śpiew. - And I’m possessive...
- It isn’t nice - Niall dołączył wokalem, a ja zaklaskałam entuzjastycznie niczym małe dziecko. - You’ve heard me saying, that smoking was my only vice...
Nasze głosy zaczęły się przeplatać tworząc całkiem przyzwoitą mieszankę. Nigdy nie byłam dobra w śpiewaniu, ale piosenek ABBY nie da się popsuć. Tym bardziej przy Niallu, od którego starałam się nie być dużo gorsza.
- But now it isn’t true, now everything is new. And all I’ve learned, has overturned... - nuciłam, dochodząc powoli do refrenu. - I beg of you...
- Doooon’t goo wasting your emotiooons! - to już nie był śpiew, a krzyk. Rytmiczny, ale krzyk. - Lay all your love on meeee!
Zwijałam się ze śmiechu, obserwując energicznie gestykulującego blondyna i mimo chęci, nie potrafiłam się opanować.
Wszystko skończyło się na tym, że zwaliliśmy się oboje na łóżko, zmęczeni śpiewem i całym pseudo-tańcem. Jeffrey i Elbise siedzieli pod biurkiem, najwyraźniej wystraszeni całą sytuacją. Suczka była bardziej znudzona aniżeli przestraszona, więc pewnie poczuła się do roli matki, dotrzymując towarzystwa owczarkowi.
- To teraz Mamma Mia? - podsunęłam żartobliwie, za co oberwało mi się poduszką.
- Zamilcz okrutna kobieto!
- Ja? Okrutna? Chyba coś ci się pomyliło, Horan.
Blondyn przewrócił oczami. 
- Przez te twoje stare piosenki jestem wykończony!
Tym razem to on dostał. Poduszka zmieniła trajektorię lotu i wylądowała prosto na jego twarzy.
- Sam jesteś stary, głupku. ABBA jest ponadczasowa - udałam oburzoną jego słowami. - Za karę będziemy oglądać co tydzień Mamma Mię! Aż w końcu nauczysz się wszystkich dialogów na pamięć!
Odpowiedziało mi ciężkie westchnięcie.
- Za jakie grzechy na ciebie trafiłem, Reynolds? 
- W poprzednim życiu musiałeś być co najmniej seryjnym mordercą - podpowiedziałam, obejmując go jednym ramieniem. - Mamma mia, here I go again. My, my, how can I resist you?
- Nieee - Niall zatkał mi usta swoją dłonią, ignorując moje mordercze spojrzenie. - Starczy.
Parsknęłam, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- No weź, nie umiesz się bawić...

Niall? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz