Wystawiłem głowę z pociągu, no to teraz taksi i będę w domu. Matka wysłała mnie tu bo na wsi dowiedzieli sie o.. ekhmmm mojej gejozie? Jak by tego nie było widać od zawsze. Nie okłamujmy się, widzieliście kiedyś hetero faceta z takim tyłeczkiem? No właśnie, nie. Koń jechał przyczepą z daleka. Oj coś czuję że następne 3 treningi spędzę na barankach. Fria nienawidzi przenosin i obcych miejsc. Zaciągnąłem walizkę do postoju taksówek.
-witam, można ?-Starałem się uśmiechnąć pomimo braku entuzjazmu ze strony kierowcy.
-Można.. Gdzie?-Zapytał burkliwie i władował moją walizkę na tył.
-Morgan University -Westchnąłem.
-Będzie drogo bo daleko.
-Mam inną opcje?
-Nie-Uśmiechnął się na swój starczy wredny sposób i ruszył. Patrzyłem przez okno i starałem się nie zamordować kierowcy za puszczanie discopolo. Najgorszy rodzaj ludzi tego słucha. Zero smaku. Uderzyłem głową o szybę. Ile jeszcze, przecież mi zaraz mózg wypłynie uchem.
-Zcisz pan -Poprosiłem..
-Nie
-Ja płace ja wymagam -Warknąłem.
-Ja kieruje ja wybieram -Odgryzł się i podkręcił głośność . Jęknąłem i ponownie walnąłem ryjkiem o okno. Za co.. Za co. Kiedy moja godzina w piekle dobiegła końca i zapłaciłem burakowi wcześniej specjalnie wymiotując mu na tylne siedzenie zabrałem walizki i podniosłem głowę na budynek. Piękne miejsce, nie ma co.
-Hej! Gdzie jest jakaś kadra?-Zapytałem pierwszą lepszą osobę.
<ktosiu ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz