wtorek, 9 maja 2017

Od Liama CD Scarlett

Odprowadziłem dziewczynę pod pokój i pożegnawszy się wróciłem do swojego. Na całe szczęście nauczyciele dzisiaj mieli jeden z tych lepszych dni i mało było zadane. Szybko zrobiłem co musiałem, a potem spojrzałem na psy siedzące na dywanie. Frugo wbił we mnie spojrzenie, a jego niebieskie oczy jakby mnie przenikały. Zamerdał wesoło ogonem i wstał, leniwie podchodząc do mnie. Usiadł przy krześle i oparł swoją głowę na mojej nodze. Podrapałem do za uchem na co przymknął oczy i oddał się pieszczotom. Chester, zazdrośnik jeden, nie czekając ani chwili dłużej podszedł również do mne i nosem szturchnął drugą, wolną rękę. Jak dobrze, że mam dwa psy i dwie ręce. Z trzecim psem byłby problem. Spojrzałem na zegar. Była jeszcze dosyć wczesna pora. Zanudzę się na śmierć jak tu zostanę. Może pojadę do miasta? Ale co będę tam robić? Wpadł mi nagle świetny pomysł. Ubrałem się i chwytając przy wyjściu kluczyki od auta oraz telefon ruszyłem pod pokój Scarlett. Zapukałem do drzwi, a po kilku krótkich chwilach dziewczyna pojawiła się w nich.
- Chcesz wyskoczyć na kawę?- spytałem i oparłem się o framugę drzwi
Scarlett lekko się uśmiechnęła, a potem zerknęła na stos książek na biurku. Wyminąłem moją towarzyszkę i podszedłem do biurka, zaciekawiony z jakiego przedmiotu są książki - fzyka i chemia.
- Mam niedługo testy z tego- westchnęła podchodząc i wskazując na biurko z rezygnacją
- Szybki wypad do miasta i wracamy się uczyć- uśmiechnąłem się szeroko patrząc na dziewczynę
- Wtacamy?- powtórzyła z zapytaniem
- Pomogę ci- z uśmiechem wyszedłem na korytarz, a Scarlett łapiąc kurtkę i torebkę wyszła za mną, zamykając drzwi i klucz chowając do kieszeni. Wyszliśmy z dużego, akademickiego budynku kieruąc się na parking. Dziewczyna odruchowo poszła w stronę swojego auta, ale ja pociągnąłem ją za rękaw kurtki w swoją stronę. Zasiedliśmy w aucie, po czym odpaliłem je i ruszyłem drogą w stronę miasta. Czemu musiałam się ono znajdować akurat piętnaście kilometrów stad? Nie można było tego jakoś bliżej wybudować czy coś?

~***~

Zaparkowałem na parkingu, który był pusty, nie licząc dwoch może trzech aut. Lubiłem to miejsce. Jest tu tak spokojnie. Wysiedliśmy z auta i udaliśmy się do kawiarni znajdującej się niedaleko. Otworzyłem drzwi puszczając dziewczynę przodem. I tu było cicho. Kilka stolików było zajętych jednak jak na tak spory lokal nie rzucało się to w oczy. Usiedliśmy przy oknie. Przewiesliłem kurtkę o oparcie krzesła i usiadłem. Scarlett zeobilysmie zresztą to samo. Wyjrzałem przez nie, podpierając głowę na ręce.

~***~

Po miłym wypadzie do kawiarni, wróciliśmy do akademii. Zaczynało się ściemniać, a słońce już dawno zniknęło za horyzontem. Udałem się prosto za dziewczyną do jej pokoju. Ściągnąłem kurtkę i siadając przy biurku, jednocześnie łapiąc za jedną z książek, spojrzałem na Scarlett, która zasiadła na łóżku mierząc mnie niepewnym spojrzeniem.

Scarlett?
Bardzo przepraszam, że tak długo i za jakoś tego opowiadania :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz