wtorek, 9 maja 2017

od Daniela do Casey

Głośny brutalny dźwięk zaatakował moje biedne uszy. Budzik, ktokolwiek wynalazł ten pomiot szatana jest gorszy od Hitlera i mojego konia w jednym... Hitler na Frii... Para idealna.. Wyturlałem się na podłogę i cicho jęknąłem.Nienawidzę w.. Jaki mamy dziś dzień tygodnia? Wtorek , nienawidzę wtorków ! Po chwili podniosłem się i i poszedłem myc, poranna toaleta to podstawa, czy coś. Wyszedłem na korytarz... Nikogo nie było, czy wszyscy już byli na śniadaniu? Westchnąłem i powoli dotarłem do stołówki. Wszystkie miejsca zajęte.. Super. Nabrałem jedzenia i stanąłem patrząc po stolikach. Chcę usiąść z kupą mięśni? A może plastik? Ooo proszę, fioletowe włosy, orginalność.... Westchnąłem.. Dziewczyna o średnio długich blond włosach wydawała się być odpowiednio normalna.. Podszedłem do stolika przy którym siedziała razem z znajomymi.
-Można?-Zapytałem wskazując krzesło.
-No nie wiem.. -Uśmiechnęła sie zaczepnie.
-Skarbie, to krzesło będzie pobłogosławione jak na nim spocznę-Prychnąłem.
-Nie jestem twoim skarbem-Mruknęła i napiła się herbaty.
-Wybacz kochanie -Posłałem jej szeroko wyszczerzony uśmiech.
-Spadaj -Prychnęła.
-Coś czuję że się dogadamy. Daniel jestem -Wgryzłem się w kanapkę.
-Casey-Kiwnęła głową.
-Miło poznać, ładny kolorek..-Kiwnąłem w kierunku jej włosów.
-Dzięki, twoje też nie są złe-Mrugnęła
-Wiadomo, farbowane najlepsze, nasz umysł sam się nie poddał wiec się maskujemy -Mruknąłem z nad kanapki. Słyszałem kiedyś powiedzonko że jak blondynka ma odrosty to umysł walczy.. 
Dziewczyna tylko prychnęła wypluwając trochę herbaty do kubeczka.
<Casey?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz