— Pozwól mi być dżentelmenem, Marie. — Uśmiechnąłem się do dziewczyny, na co ta wywróciła oczami.
— Ależ proszę bardzo, niczego nie bronię — odpowiedziała, wzruszając ramionami.
— Jak ci się żyje w Morgan University? — Zmieniłem temat, chcąc dowiedzieć się trochę więcej o dziewczynie.
Marie była bardzo interesującą osobą, jednak nie wiem, czy moje spostrzeżenia są trafne, ale wydaje mi się, że należy do tych bardzo lubianych w MU. Nie znam jej zbyt długo, ale jeszcze nie zauważyłem, żeby z kimś trzymała się bliżej.
— Muszę przyznać, że całkiem w porządku — odparła po chwili namysłu — Uniwersytet daje naprawdę duże możliwości, warunki są bardzo dobre, nie licząc tej okropnej pogody.
— A jak ludzie? Jeszcze nikogo nie poznałem poza tobą i nie wiem, czy warto poznawać kogoś jeszcze.
— No cóż.. znajdzie się kilka osób, które są całkiem OK. Em.. z natury nie jestem zbyt przyjazną osobą, więc ciężko mi to oceniać.
— Serio? Nie zauważyłem. Dla mnie byłaś miła.
Miło przywitała mnie w nowym miejscu, zaproponowała pomoc, a teraz mówi, że nie jest przyjazną osobą? Dobra, przyznaję, sam z reguły jestem dość wrednym typem, jednak przy dziewczynie nie poczułem potrzeby, by takim być.
— Czuj się zaszczycony — zaśmiała się uroczo — Mam dość specyficzny charakter, nie wszyscy muszą mnie lubić.
Nie zdążyłem powiedzieć nic więcej, bo w tym momencie podeszła do nas kelnerka.
— Karmelowe latte, americano oraz sernik. — Uśmiechnęła się, stawiając zamówienie na stoliku.
Podziękowałem jej skinieniem głowy i zaraz potem usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Wyjąłem go z kieszeni i zaraz zobaczyłem nową wiadomość od... Candelarii. Nie ukrywam, że nie spodziewałem się, że dziewczyna po moim wyjeździe, jeszcze się do mnie odezwie. Postanowiłem jej nie odpisywać i odłożyłem iPhone'a na stolik.
— Najważniejsze to być sobą. — Uśmiechnąłem się do Marie, biorąc łyk kawy.
Zaraz mój telefon ponownie się rozdzwonił, a wiadomości przychodziły jedną za drugą.
— Ktoś się chyba za tobą stęsknił — rzuciła, próbując swojej karmelowej latte.
— Coś w tym stylu.
— Nie odpiszesz? — spytała, widząc, że nie mam zamiaru nawet przeczytać wiadomości.
— Chyba nie mam ochoty, moja była mnie.. prześladuje, jeżeli można to tak nazwać — mruknąłem, nieumyślnie zerkając na wyświetlacz — Nie dociera do niej, że zerwaliśmy jakieś pół roku temu.
Zaraz przyszła kolejna wiadomość i kolejna, a po niej jeszcze jedna.
— Może to coś ważnego? Może czeka przed wejściem i chce, żebyś do niej wyszedł — zaśmiała się.
Postanowiłem sprawdzić wiadomości dla swojego spokoju, jednak okazało się, że Marie prawie miała rację, bo Candelaria napisała, że właśnie przyjechała do miasta i czeka na autobus, by odwiedzić mnie w Morgan University, bo chce pogadać.
— Niestety muszę przyznać ci rację. — Spojrzałem na dziewczynę, która od razu odstawiła kubek z kawą.
— Naprawdę tu przyjechała?
— Tak, jest tu w mieście i zaraz chce jechać do akademii.
— Nie lepiej ci się z nią spotkać tutaj? Będziesz miał to z głowy, skoro i tak ma przyjechać. — Wzruszyła ramionami.
— Problem w tym, że ona nie chce mi dać spokoju, nawet jak z nią tutaj pogadam, to będzie zdolna przyjechać do MU.
— Jejku, kogo ty sobie znalazłeś — zaśmiała się, kończąc swój kawałek sernika.
— Proszę, nie dobijaj mnie. Muszę coś z tym zrobić — westchnąłem.
— Spotkaj się z nią tutaj, już ci powiedziałam. Możesz to zrobić miło, ładnie jej wytłumaczyć, albo powiedzieć jej, żeby spierdalała, może to lepiej zadziała.
Chcąc nie chcąc musiałem odpisać Cande. Pomysł Marie był lepszy od spotkania się z dziewczyną w MU, gdzie mogłaby narobić dodatkowo większego zamieszania.
Gdy tylko odpisałem jej, że aktualnie jestem w mieście i możemy się spotkać, zaraz dostałem odpowiedź, że będzie czekać przy centrum handlowym.
— Wiesz co? Mam całkiem dobry pomysł. — Uśmiechnąłem się szeroko do Marie.
— Ten uśmiech chyba nie wróży nic dobrego. — Zmarszczyła brwi. — Słucham uważnie.
— Zgodziłabyś się poudawać moją dziewczynę?
Marie?
nie wiem co się dzieje z moją weną, w pewnym momencie zniknęła, ale coś udało się stworzyć C:
Mi się ten pomysł zdecydowanie nie podoba i Dżemikowi tym bardziej :/
OdpowiedzUsuńAle ona tylko udaje Sky..... xddd
Usuń