- Puki nie zaśpiewasz nie wypuszczę ciebie- puścił mnie i zagrodził drogę ucieczki
- No to sobie tu posiedzę- przytaknęłam co spotkało się ze zdziwieniem ze strony Zaina
Usiadłam na łóżku, podkładając pod plecy poduszki i opierając się wygodnie, jednocześnie mierząc Zaina chłodnym spojrzeniem. Chłopak zaśmiał się i skoczył na długą stronę łóżka.
- Głupek- powiedziałam
Wlepił we mnie te swoje czekoladowe oczy. Pierwszy raz w sumie zwróciłam tak na nie uwagę. Czekolada. Zjadłabym w sumie.
- A ze mną nie chcesz zaśpiewać?- zrobił maślane oczka
Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- Nie lubie śpiewać. Ostatni raz śpiewałam w podstawówce na jakimś występie- przypomniałam sobie
- A pod prysznicem?- spytał zdziwiony- Przecież to standard- westchnął z dezaprobatą
Czasem się zdarzało.
- To pozostanie tajemnicą- wyszczerzyłam się
Wyciągnęłam się na łożku. Zain się przesunął na drugą część, bo ja jak zwykle zajmowałam połowę łóżka. Norma. Po dłuższym czasie siedzenia moje powieki co jakiś czas opadały. Zain zaśmiał się co mnie wybudziło.
- Spać mi się chce. Mogę iść?- spytałam na wpół przytomna
- A śpiewanie?- spytał
Zamruczałam coś pod nosem, nawet nie wiem czy to słyszał. Przewróciłam się na bok tak aby chłopak nie widział mojej twarzy. Nie wiem ile czasu minęło, ale ostatnim co poczułam było to, że tos kładzie się za mną. A no i jeszcze przebiegła przeze mnie Sharika, chcąc dostać się do swojego właściciela.
~***~
Wstałam rano. Rozejrzałam się dookoła i dopiero teraz się zorientowałam, że nie jestem w swoim pokoju. Ujrzałam kota, który próbował wejść do niedomkniętej szafy. A ten się potem dziwi, że jego rzeczy są w masakrycznych stanie. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Było przed ósmą. Trening się już zapewne skończył. Wyszłam z pokoju. Na szczęście Zain nie wpadł na głupi pomysł zamknięcia mnie w nim. Kilka kroków później znalazłam się przed swoim pokojem i go otworzyłam. Everina uradowana skoczyła na mnie. Biedactwo tak długo bezemnie. Poszłam się szybko ogarnąć do łazienki i przebrć w inne ciuchy. Wzięłam lekką kurtkę na siebie i wyszłam z pokoju z psem. W wejściu minęłam się z Zainem, który wracał z treningu.
- O proszę! Kto to wstał- przepuścił mnie w drzwiach i szeroko się uśmiechnął
- Dobrze, że nie tam nie zamknąłeś- odparłam i przewróciłam oczami
- Miałem taki plan - zaczął niepewnie, czekając na moją reakcję - Ale byś mnie chyba udusiła- zaśmiał się, pospiesznie tłumacząc i idąc dalej w stronę pokoju, ja z Everiną poszłyśmy na niedługi spacer
~***~
Ostatnie trzy minuty. Ostatnia lekcja i matematyka. Oczywiście nasz cudowny projekt, który przedstawiliśmy kilka lekcji temu, został nagrodzony najwyższymi notami. Nic dziwnego kiedy robi się coś takiego w duecie ze mną. Nie mogłam w ogóle skupić się na ostatnich minutach. W końcu na ziemię sprowadził mnie Zain.
- Wieczorem pojedziemy w bardzo ciekawe miejsce z bardzo ciekawymi ludźmi, wiesz?- szepnął aby nie zwrócić na siebie uwagi nauczyciela
Spojrzałam na niego chcąc zapytać o szczegóły, ale rozległ się dźwięk dzwonka i ludzie z klasy wyszli bardzo szybko. W tym też Zain. Wróciłam do pokoju i plecak znalazł się gdzieś w kącie pokoju.
Do obiadu niedużo czasu, a ja już byłam głodna. Nie mając niż lepszego do roboty zeszłam do stołówki, w której ni było prawie nikogo.
~***~
Ktoś zapukał w moje drzwi. Zerknęłam szybko na zegar. Od dziesięciu minut powinien trwać trening. Nie zdziwię się jak to będzie Zain, który znów się spóźni na zajęcia. W drzwiach stał właśnie on, ale nie był ubrany jak na typowy trening.
- Nie masz treningu?- spytałam zdziwiona
- Odwołali- powiedział krótko i oparł się o futrynę czekając na mnie
Przyjrzałam się jemu i w tej jednej chwili wydawał mi się pociągający. Boże Brooke... Weź przestań. Przerwałam szybko ten dziwny ciąg myślowy.
Ja chce wiedzieć gdzie jedziemy! Podbiegłam do niego w podskokach i stanęłam przed jego sylwetką.
- Gdzie jedziemy?- spytałam z bananem na twarzy
- Brałaś coś?- zaniepokoił się
Prychnęłam i założyłam ręce na piersi.
- Ojej! Dopisuje mi dzisiaj dobry humor, a ty i tak jesteś niezadowolony- chwyciłam za kurtkę i zamknęłam za sobą drzwi- Zaraz mogę to zmienić- uśmiechnęłam się złośliwie, ale ten już ruszył w stronę drzwi wyjściowych
- Wypad do Londynu z moimi cudownymi znajomymi- wytłumaczył i obrócił się w moja stronę z szerokim uśmiechem
No chyba nie.
Złapałam go za rękę, zatrzymując przy okazji.
- Ale pamiętaj, bez głupich pomysłów i upijania się tak, że potem trzeba będzie ciebie zbierać, jasne?- spytałam
Zain uśmiechnął się szeroko.
- Ja zawsze mam wszytko pod kontrolą- puścił oczko i pociągnął za sobą
Zejnuś, kochanie? C:
Tylko ja mogę do niego mówić kochanie... Zain?!
OdpowiedzUsuńNo emmm... to musicie się dogadać skarby moje drogie ♥
UsuńSam sobie jedziesz do tego Londynu!
UsuńNie. Nie rób mi tego. Będę jedynym twoim kochaniem
UsuńBo się obrażę...
OdpowiedzUsuńTo się przekroję na pół
UsuńDaj włos to stworzę kolna :)))
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie krój się... wolę Cię oddać w całości xD
OdpowiedzUsuń