sobota, 12 sierpnia 2017

Od Blair CD Cole'a

Kiedy zobaczyłam Cole'a prowadzącego z niezadowoleniem młodego ogierka zastanawiałam się co się stało, ale kiedy zobaczyłam, że jest ubrudzony błotem na pośladkach nawet nie zapytałam w jaki sposób do tego doszło. Jedyne co zrobiłam to uniosłam brwi ze zdziwienia, a kiedy minął mnie wybuchnęłam śmiechem. Ruszyłam za chłopakiem i podeszłam do mojego kochanego gniadosza w celach czysto pieszczotliwych. Cole poprosił o przesunięcie naszego zwiedzania akademii na co przystałam i ruszyliśmy w stronę akademików, aby chłopak mógł się przebrać. Gdy wyszliśmy ze stajni i szliśmy żwirową ścieżką zapytałam:
-Czy wszyscy tutaj tacy są?
-Czyli jacy? Z czasem będzie inaczej. - powiedział, a ja momentalnie podłamałam się wewnętrznie
Szliśmy przez chwilę rozmawiając o koniach kiedy dotarliśmy do akademika. Okazało się, że nasze pokoje znajdują się zaraz obok siebie. Chłopak na chwilę znikną w czeluściach swojego pokoju, a ja czekałam na korytarzu. Wydawał się bardzo miły i ucieszyłam się, że chociaż jego poznałam. Z zamyślenia wytrącił mnie SMS od mojego byłego:
- GDZIE JESTEŚ??? Masz wrócić do Sztokholmu i mi to wszystko wytłumaczyć. JAK NAJSZYBCIEJ!
Kiedy zobaczyłam jego treść osłupiałam i zamarłam. Poczułam jak robi mi się słabo. W tym momencie zza drzwi wyszedł chłopak, który ewidentnie zauważył, że coś jest nie tak.
- Ej wszystko ok? Źle wyglądasz.
- Tak, tak jest w porządku. To co? Zaczynamy? - zmieniłam temat, ale chłopak widział, że coś się stało

W ciągu niecałych dwóch godzin udało nam się zwiedzić całą akademię. Cole wszystko mi dobrze wyjaśnił i opowiedział szczegółowo o każdym miejscu. Bardzo dobrze mi się go słuchało i przyjemnie spędziłam to późne popołudnie. Miałam nadzieję, że on też nie zanudził się jakoś szczególnie. O godzinie 19 byłam już tak padnięta, że nie miałam już siły na nic. Ten dzień był mimo wszystko męczący, miałam ochotę już położyć się do łóżka. Zapaliłam ostatniego papierosa częstując chłopaka i razem poszliśmy w stronę akademika. Cole odprowadził mnie pod drzwi pokoju, a ja o mało nie przewróciłam się na prostej drodze.
- Tobie to już przydałoby się położyć bo zaraz zrobisz sobie krzywdę. - zaśmiał się
- Chyba tak... Dzięki za dzisiejszy dzień, mam nadzieję, że nie zanudziłam cię jakoś szczególnie. - zachichotałam
- Niee, było miło. - powiedział chłopak posyłając mi uśmiech
Odwzajemniłam go i pożegnaliśmy się rzucając luźne: "Do zobaczenia"

Kolejnego dnia

Wstałam dosyć wcześnie, a z racji, że dzisiaj nie było żadnych treningów i nie miałam nic innego do roboty, ogarnęłam się szybko i wyszłam do stajni. Miałam na sobie tylko shorty i koszulkę, a praktycznie rozpływałam się. Na zewnątrz było okropnie duszno i parno. Definitywnie miało dzisiaj padać. Weszłam do stajni i udałam się w stronę boksu mojego gniadosza. Kiedy Fijero mnie zauważył zarżał radośnie, a ja pogłaskałam go po chrapkach. Przyniosłam szczotki i wyprowadziłam ogiera z boksu, Przywiązałam go i zaczęłam dokładnie szczotkować jego sierść.
Nagle zauważyłam Cole'a prowadzącego swojego ogiera Avenger'a. Przyznam, że lekko zdziwiłam się jego obecnością, sama nie wiem czemu
- Cześć. - przywitał się ze mną chłopak
- Hej! Znowu na siebie wpadamy jak miło. - prawie krzyknęłam uśmiechając się szeroko
- No kto by pomyślał, że się spotkamy... - powiedział śmiejąc się - Masz jakieś plany dotyczące treningu? - zapytał
- No właśnie jeszcze nie mam nic w głowie. - powiedziałam zamyślona
- To w takim razie może potowarzyszysz mi w drodze nad jezioro? Fijero przynajmniej trochę się ochłodzi. o ty na to? - zapytał
- Hm, w zasadzie czemu nie? - powiedziałam i udałam się szybko po ogłowie Fijera
Szybko wróciłam i założyłam je na głowę mojego miśka. W prawdzie na początku trochę się stawiał, ale przyjął wędzidło. Wyprowadziliśmy wspólnie konie ze stajni i wtedy przyszedł czas na wsiadanie na oklep. Cole'owi nie sprawiło to problemu z racji iż miał ponad 190cm wzrostu. Ja natomiast nie mogłam się wgramolić na mojego osiołka za żadne skarby. Chłopak śmiał się wniebogłosy patrząc na mnie.
- Pomóc ci mała? - wydusił przez śmiech
- Ha ha ha nie potrzebuje pomocy. I nie mów do mnie "mała". - powiedziałam zirytowana
Chłopak już miał zsiadać kiedy zauważyłam murek, na który weszłam i w końcu wspięłam się na grzbiet Fijera
- Gotowa do drogi "mała"? - popatrzył na mnie i zaśmiał się po raz kolejny
- Tak. Ruszaj już i nie mów do mnie "mała". - powiedziałam prawie obrażona
Ruszyliśmy wolnym stępem, a ja po raz kolejny dzisiaj zapaliłam.
- Czyżby nałóg koleżanko? - zapytał ironicznie chłopak
- Może tak, a może nie. - zaśmiałam się paląc
- No to nie ma się co dziwić, że nie urosłaś. - zażartował
- Ej, ja to mam w genach moje 150cm nie ma nic do papierosów. - powiedziałam broniąc moich "przyjaciół"
- Tak, tak wmawiaj sobie. - powiedział z chichotem i ruszył kłusem zostawiając mnie w tyle.
- Ej to nie fair! Czekaj! - ruszyłam galopem za chłopakiem, który i tak w szybkim tempie mnie dogonił
Ścigaliśmy się praktycznie do samego jeziora, widok stamtąd był nieziemski. Przyglądałam się temu miejscu i od razu rozluźniłam się. Prawie poczułam, że spokój ogarnął też mojego konia.
- No dawaj kto pierwszy w jeziorze! - krzyknął mój kompan i ruszył dzikim galopem przed siebie
Nie dawałam za wygraną, ale ostatecznie nie udało mi się wygrać tego wyścigu. Kiedy moje ciało zetknęło się z wodą poczułam się jakbym dostała w twarz. Woda była okropnie zimna, a z racji, że Fijero uwielbia wodę musiał wypłynąć praktycznie na sam środek jeziora. Cole i Avenger płynęli zaraz za nami. To było świetne uczucie. W pewnym momencie Cole zsunął się ze swojego ogierka i zaczął pływać obok niego. Prosiłam go żeby nie oddalał się, ponieważ ja bałam się mimo wszystko pływać w takich głębokich miejscach. Zanim się zorientowałam straciłam chłopaka z oczu. Bardzo zdenerwowałam się gdyż nie mogłam znaleźć chłopaka wzrokiem.
- Cole! Cole! - zaczęłam krzyczeć przerażona i kiedy w moich oczach zebrały się łzy tuż obok Fijera pojawił się chłopak.
- Woda jest świetna powinnaś się zanurzyć cała. - powiedział uśmiechnięty
Kiedy go zobaczyłam zdenerwowałam się bardzo zawróciłam konia i już miałam wypływać z jeziora kiedy zdezorientowany chłopak zatrzymał mnie.



Cole?
Musiałam to napisać nieważnie, która godzina mam nadzieję, że nie najgorsze ^^

14 komentarzy:

  1. Mi tam osobiście się podoba, jeśli mogę się wypowiedzieć ^^
    Coleł, powiedz coś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi się podoba - już chwaliłam naszą Blair na hwr c:

      Usuń
  2. Jejku dziękuje :3
    Serduszko mi aż bije szybciej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie częściej bić szybciej, bo zamierzam czytać wszystkie opka XD
      P.S. Masz bardzo ładny styl pisania

      Usuń
    2. Bardzo mi miło
      Cieszę się że ci się podoba ^^

      Usuń
  3. Ahh Lewis kolejne opka z moim udziałem bd czytać? XD
    Musze się znowu starać podwójnie - już mi wystarczy, że u Brooke muszę się starać cx

    OdpowiedzUsuń
  4. Presje na mn wywierasz, skarbie *wzdycha*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty na mnie też wywierasz Coleł i na Zaina też *fuka i się odwraca*

      Usuń
    2. No, ale się chyba nie obrazisz? *obejmuje i tuli do plecków*

      Usuń
    3. Zastanowię się nad tym *mruka*

      Usuń
    4. i tak wiem, że ci przejdzie *wzrusza ramionami*

      Usuń
  5. Pożyjemy, zobaczymy maj dir

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehh i weź tu się dogadaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zain potrafi się dogadać *mruka*

      Usuń