Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2017

Od Edwarda CD. Oliego

Skierowałem się na halę. Chciałem poznać jakąś nową osobę czy coś, nie znam tutaj jeszcze za dużo osób, a jestem już całkiem długo. Jakoś nie miałem ochoty dzisiaj jeździć, wolałem patrzeć. Ku mojemu zdziwienu, na hali był nie kto inny, jak Oli. Uśmiechnąłem się i skierowałem się do drzwi, którymi chłopak właśnie wychodził. Mój uśmiech się poszerzył, jak chłopak nie zwracał na mnie uwagi. Czyli jednak ma mi to za złe. Podobało mu się to nie moja wina. Powinien być szczęśliwy. Stanąłem obok niego i poklepałem to radośnie po ramieniu.
- Oli, no hej! Chyba nie masz mi tego za złe? - uśmiechnąłem się, lecz nie otrzymałem odpowiedzi.
- Ej no, nie obrażaj się na mnie, przecież Ci się podobało.
- Wcale mi się nie podobało. - strącił moją dłoń z ramienia, po czym ruszył do stajni, by zdjąć sprzęt z konia.
- Nie bądź taki, to ty pode mną jęczałeś, nie ja. - dolewałem oliwy do ognia. Ta kłótnia mogła być całkiem ciekawa.
- To ty mnie upiłeś, a potem zaciągnąłeś do łóżka.
- Ale ty się na to zgodziłeś. - wzruszyłem ramionami.
- Możesz dać mi spokój? - zapytał z lekkim zdenerwowaniem w głosie.
- Weź no, ja tu staram się być miłym, a ty mnie tak traktujesz. - zrobiłem smutną minkę.
- Nie rozumiesz, że chciałem, by mój pierwszy raz był z dziewczyną, a ktoś taki jak ty, można powiedzieć, że mnie zgwałcił? - zacisnął pięści na trzymanym siodle.
- Ej, ale gwałtem tego nie nazywaj, zgodziłeś się na to.
- Bo za dużo wypiłem!?
- Dobra, spokojnie. Nie bądź zły. - chciałem go jakoś uspokoić, bo jakieś dwie dziewczyny weszły do stajni.
- Nie ma spokojnie i będę zły. To wszystko twoja wina.
- Do cholery, uspokój się. Skończ zdejmować sprzęt z konia i pójdziemy do mnie, tam pogadamy na spokojnie. - starałem się jakoś bo uspokoić.
- I znowu mnie zgwałcisz, co? - podrapał się nerwowo po karku. Akurat w momencie, w którym te dziewczyny koło nas przechodziły, on musiał palnąć takie coś. Zabije go.
- Zamknij się już dla łaski i kończ to, co robisz. - po moich słowach prychnąłe i kontynuował rozsiodływanie konia. Odprowadził swojego rumaka do boksu, a ja czekał na niego przy wyjściu. Mam nadzieję, że tylko się zjawi, a nie ucieknie jak jakaś mała dziewczynka. Ku moim oczekiwanią, chłopak po paru minutach zjawił się w wyjściu. Gdy tylko mnie wyminął, dorównałem mu kroku, oraz prowadziłem go do mojego pokoju. W kompletnej ciszy, doszliśmy do mojego pokoju. Otoworzyłem drzwi od mojego pokoju i wpuściłem chłopaka przodem. Nie chciałem by znowu mi uciekł. Zamknąłem za nami drzwi i wskazałem Oliemu na sofę.
- Siadaj, i porozmawiajmy o tym. - chłopak usiadł na sofie, a ja kawałek od niego.

Oli?

Od Edwarda CD. Maxim

Przytuliłem ją mocno, a ona szybko odwzajemniła ten uścisk. Wziąłem ją na ręcę i skierowałem się w stronę łóżka. Położyłem ją na nim delikatnie i położyłem się obok niej.
- Teraz idziemy spać, a jutro załatwimy sprawę tej dziewczynki. - powiedziałem, głaszcząc ją po głowie.
- Taki miałam zamiar. - uśmiechnęła się lekko i przekręciła w moją stronę, obejmując mnie lekko. Przykryłem nas kołdrą, rozmyślając o mojej byłej. Jeszcze jej było mało. Laska nie w moim typie i tyle, po problemie. Maxim widząc, że nas czymś rozmyślam, potrząsnęła mną i powiedziała.
- Nad czym ty tak myślisz?
Szybko się otrząsnąłem i wytrzeszczyłem oczy.
- E... O tobie, czyż to nie oczywiste? - zaśmiałem się cicho, by jakoś z tego wybrnąć.
- A o czym tam ze mną myślisz? - uśmiechnęła się szeroko. Ja już wiem co jej tam po główce chodzi. Przysunąłem się do jej ucha i wyszeptałem.
- Jak bym się brał tu i teraz... - odsunąłem się, patrząc na zaczerwienioną twarz dziewczyny.
- Debil... - powiedziała cicho, po czym odwróciła się dwrzuciłemcami. Prychnąłem cicho i przytuliłem się do jej pleców.
- Dobranoc Kotku. - powiedziałem, wtulając się w jej plecy.
- Dobranoc. - odwróciła się w moją stronę i pocałowała mnie w czoło. Zamknąłem oczy i raczej szybko zasnąłem.

~*~

Obudziłem się sam z siebie, dalej leżąc w objęciach Maxim. Po woli, wysunąłem się z jej ramion i wstałem z łóżka. Chciałem zrobić taką małą niespodziankę i zrobić coś do jedzenia. Napisałem szybko na kartce, że zaraz wracam, bo poszedłem na chwilę do pokoju, po nowe ciuchy. Ubrałem te wczorajsze ubrania i szybko skierowałem się do kuchni. Postawiłem na coś prostego, czyli na jajecznicę z boczkiem. Wyjąłem składniki i już po paru minutach patelnia była nagrzana. Wrzuciłem na nią kawałek masła i wbiłem cztery jajka. Pokroiłem boczek w kostki i go też wrzuciłem. Gdy jajecznica była gotowa, nałożyłem ją na talerze, a patelnię wsadziłem do zmywarki. Wziąłem talerze i wyszedłem z kuchni, kierując się do pokoju Maxim. Otworzyłem łokciem drzwi od pokoju i powoli je za sobą jakoś zamknąłem. Położyłem na stole nasze śniadanie i spojrzałem w stronę łóżka. Maxim właśnie się przyciągała i spoglądała na mnie.
- Witam damę. - uśmiechnąłem się do niej, a ta przetarła dłońmi oczy. Wziąłem jeden z talerzy i usiadłem obok niej na łóżku.
- Zrobiłeś śniadanie? - wzięła ode mnie talerz.
- Smacznego skarbie. - cmoknąłem ją w policzek. Wzięła widelec i zaczęła jeść śniadanie. Ja skierowałem się do stolika i sam zabrałem się za jedzenia. Gdy dziewczyna skończyła jeść, podeszła do mnie i podała mi talerzyk. Położyłem go na moim i odłożyłem na bok.
- Ubieraj się bo już 11, musimy iść do Alexa i Bonnie. - powiedziałem i wstałem z krzesła.
- No dobrze, już się ubieram. - pstryknęła mnie w nos i skierowała się do szafy. Zabrała czystą bieliznę i jakieś sporty oraz białą koszulkę.
- Pod żadnym pozorem nie wchodź mi do łazienki. - pogroziła mi palcem i zamknęła się w łazience. Usiadłem grzecznie na krześle, czekając na nią. Wyszła z łazienki, jeszcze poprawiając koszulkę. Spojrzałem na nią kątem oka. Niby zwykłe ciuchy, lecz wyglądała w nich ładnie. Zgarnęła ze stolika listy i skierowała się do drzwi. Wstałem że stołka i podszedłem do niej.
- Ty im to tłumaczysz, nie ja. - powiedziałem otwierając przed nią drzwi.
- Tak, wiem. - westchnęła cicho i skierowała się do ich pokoju. Bez pukania otworzyła drzwi i weszła do niego, jakby to był jej pokój.
- Alex, Bonnie! Mam sprawę. - powiedziała i usiadła na krześle. Jak na zawołanie Alex podniósł się z łóżka, a Bonnie wyszła z łazienki. Usiadłem obok Maxim, a oni zabrali krzesła od stołu i usiedli naprzeciw nas. Maxim podała im listy, zaczynając swoją przemowę.
- To są listy do waszej rodziny, w sprawie Kim. - wzięła głęboki wdech i spojrzała się z troską na Alexa i Bonnie. - Stan Kim się pogarsza i zostało jej parę miesięcy życia. - spuściła wzrok, by na nich nie patrzeć. Spojrzałem na Bonnie. Wytrzeszczyła oczy czytając ten list. Alex wyglądał tak samo.
- To... Prawda...? - zapytała niepewnie Bonnie.

Maxim?

poniedziałek, 24 lipca 2017

Od Edwarda CD. James'a

W pewnej chwili sam nie wiedziałam co się dzieje. Miałem mroczki przed oczami, jakbym miał zaraz zemdleć, lecz na moje szczęście to się nie stało. W pewnym momencie poczułem jak coś ciepłego spływa mi po ustach. Czyli nos złamany, super. Na moje szczęście, chłopak odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie z pogardą. Wytarłem rękawem bluzy krew, która dalej spływała mi z nosa i podniosłem lekko wzrok na chłopaka, który stał przede mną. Parsknął cicho, a ja spojrzałem na urudzony krwią rękaw.
- Już ci wystarczy? - zapytałem odkasłując.
- Ta, uważaj by to się nie powtórzyło, bo w tedy to już cię zabije. - powiedział z chęcią mordu w oczach i skierował się do wyjścia.
Wstałem podpierając się boksu. Przechyliłem głowę do tyłu i trzymałem przy nosie rękaw, by jakoś zatamować krwawienie. Ciekawe tylko czy ta bluza się dopierzę... Gdy jakoś udało mi się to zatamować, założyłem na głowę kaptur, by nikt z personelu nie widział w jakim jestem stanie i skierowałem się do swojego pokoju. Przez napływ adrenaliny nawet nie odczuwałem bólu, albo straciłem czucie. Przekręciłem klucz w drzwiach od mojego pokoju i weszłem do niego, wręcz trzaskając drzwiami za sobą. Od razu podszedłem do mini lodówki i wyjąłem z niej opakowanie z lodem, by jakoś zmiejszyć późniejszy ból. Usiadłem na kanapie, włączając telewizor i przyłożyłem sobie lód do twarzy. Co chwilę zdejmowałem go z twarzy, bo jednak był za zimny, a nie chcę nabawić się jakiejś choroby. Nastawiłem sobie nos, bo tak jak myślałem, był złamany. Wrzuciłem brudną bluzę do prania i westchnąłem, wracając na kanapę. Dopiero teraz poczułem ból. Skrzywiłem się lekko i jak najszybciej łyknąłem dwie tabletki przeciwbólowe. Już wiem z kim nie zadzierać, by nie dostać po ryju. Chociaż dalej nie rozumiałem o co była ta cała bójka. Po co robić taką akcję przez jakiś pocałunek? Wypiłem z pół butelki coli. Nawet po tych dwóch tabletkach, dalej odczuwałem ból. O tyle dobrze, że skończyło się tylko na złamanym nosie. Spojrzałem na telefon leżący na stole i jakby na zawołanie nagle zadzwonił. Spojrzałem na ekran telefonu. Dzwoniła Maxim. Nawet nie miałam zamiaru odbierać, chciałam trochę odpocząć. Odstawiłem lód do lodówki i skierowałem się do łazienki, wcześniej zabierając ze sobą czyste ubrania. Położyłem je na jednej z szafek i odkręciłem letnią wodę pod prysznicem. Zdjąłem z siebie wszystko, po czym wszedłem pod prysznic. Przemyłem szybko twarz z resztek krwi i wziąłem się za szybki prysznic. Po skończeniu przebrałem się w czyste ciuchy i spojrzałem w swoje odbicie w lustrze. Nie było AŻ takiej tragedni. Podbite oko i trochę siny nos. Najwidoczniej miałem farta. Przeczesałem palcami mokre włosy i wtarłem w posiniaczone miejsce, maść na siniaki czy coś podobnego. Sam nie wiem czy wziąłem dobrą maść, ale teraz myślałem tylko o drzemce. Czym prędzej zgasiłem światło w łazience i skierowałem się na łóżko. Wyłączyłem telewizor i okryłem się kołdrą. Rozmyślając o dzisiejszej akcij, dość szybko usnąłem.

James? 
Taki trochę brak pomysłu i wybacz Zain, ale Edzio nie został powieszony na wieszaku na ogłowia XD

niedziela, 23 lipca 2017

Od Edwarda CD. Maxim

Patrzyłem się cały czas na Maxim, nie dowierzając. Nie znałem ten całej Kim, lecz jak widać po reakcji Maxim, ona ją znała. Nie miałem ja na razie zamiaru się odzywać. Meq nie wraca już dość długo, więc może wróciła do akademii, ale to tylko takie moje przypuszczenia. Ręcę Maxim całe się trzęsły. Spoglądała na tą kartkę z otwartymi oczami. Jednym sprawnym ruchem, wysunąłem jak kartkę z rąk. Nie było to wcale trudne, bo nawet nie próbowała jej zabrać. Odłożyłem list na bok i bez słów, mocno ją przytuliłem. Dziewczyna bez rzadnych sił odwzanemniła mój gest. Poczułem jak bardzo się trzęsie i zaciska ręcę na mojej koszulce. Siedziliśmy tak w ciszy nic nie mówiąc. Głaskałem ją po głowie, starając się ją jakoś trochę uspokoić. Po chwili wzięła głęboki wdech i odsunęła się ode mnie. Spojrzałem w jej szkliste oczy. Niech mi tylko tutaj nie płacze.
- Wiem, że nie powinienem pytać, lecz znasz tą Kim...? - zawachałem się trochę. Maxim przytaknęła wolno głową.
- T...Tak... To młodsza siostra Bonnie i Alexsa... - powiedziała jąkając się. Spojrzałem na nią ze współczuciem.
- Może... Wróćmy do akademii i powiedzmy to im...? - zapytałem cicho i złapałem jej dłoń, splatając nasze palce.
- Dobrze... - wstała powoli i zaczęła sprzątać pozostawione przez nas rzeczy. Wyłączyłem laptopa, odkładają go na miejsce i pomagając dziewczynie.
Po parunastu minutach salon był posprzątany. Maxim poszła jeszcze pościelać łóżko, a ja zabrałem telefon i kluczyki od auta. Założyłem buty i wziąłem do ręki bluze. Maxim do mnie dołączyła i zrobiła to samo co ja. Otworzyłem jej drzwi i zamknąłem je za nami. Skierowaliśmy się w ciszy do samochodu. Wziąłem nasze bluzy i wrzuciłem je do tyłu auta, siadając na miejscu kierowcy. Włączyłem radio i odpaliłem samochód. Maxim w tym czasie, włączyła nawigację na moim telefonie, by wiedzeć jak dojechać do akademii. Trzymała dalej w rękach te listy. Wyjechałem z podjazdu domu i skierowałem się drogą, jaką wskazywała nawigacja.
Przez całą drogę, żadne z nas się do siebie nie odzywało. Droga do akademii nie trwała długo, bo dość szybko do niej dojechaliśmy. Zgasiłem samochód i wysiadłem z niego. Podszedłem do drzwi od strony pasażera i otworzyłem je. Maxim podziękowała mi, a ja wyjąłem bluzy z tylnich siedzeń. Szedłem obok dziewczyny, nie wiedząc nawet gdzie chce najpierw iść. Jak się okazało, kierowaliśmy się do jej pokoju. W pośpiechu szukała kluczyków od swojego pokoju, a gdy go znalazła, jak najszybciej otworzyła drzwi i wbiegła do pokoju. Czym prędzej weszłem za nią i zamknąłem za sobą drzwi. Ta rzuciła się na łóżko z głośnym westchnięciem zadowolenia.
- Jutro do nich pójdziemy, jest już późno, a ja chcę od tego odpocząć... Wątpię, by byli zadowoleni z tej wiadomości. - rzuciła na szafkę nocną listy i schowała twarz w poduszkę.
- Rozumiem Cię i też tak sądzę. - usiadłem obok niej i podrapałem się nerwowo po karku. Usiadła po turecku na łóżku i spojrzała na mnie.
- Zostajesz u mnie na noc? Czy wolisz iść do siebie...? - gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały, odwróciła wzrok zarumieniona.
- Jeśli mogę zostać, to z chęcią. Chce Ci jakoś poprawić humor. - uśmiechnąłem się, dalej na nią spoglądając. Przytaknęła głową i wstała, kierując się do szafki obok szafy z ubraniami. Wyjęła z niej czekoladki i skierowała się w moją stronę, siadając mi na kolanach. Otworzyła pudełko i przysunęła mi jedną czekoladkę do ust. Patrzyłem na nią zdziwiony jej zachowaniem, lecz od razu zjadłem czekoladkę, gryząc ją delikatnie w palca.
- Głupek... - powiedziała cicho i uśmiechnęła się lekko.
- Oj tam, wiem to. - złapałem ją w talii, by nie spadła z moich kolan. Pochłaniała czekoladkę za czekoladką, a ja Przyglądałem się jej, starając się nie parsknąć śmiechem.
- Wiem, że nie lubisz czekolady, ale czemu tak nagle ją jesz? - zapytałem.
- Sama nie wiem... Może ze stresu...
- No dobrze, tylko nie zjedz jej za dużo, bo będziesz gruba. - zaśmiałem się cicho, a ta spojrzała na mnie zabójczym wzrokiem. - Dobrze, dobrze, bo zabijesz mnie tym wzrokiem. Co robimy? - przysunąłem się do niej i zlizałem jej z ust kawałek czekolady.

Maxim?

sobota, 22 lipca 2017

Od Edwarda CD. Maxim

Odwróciła się do mnie tyłem, a ja nie wiedziałem o co jej chodzi. Położyłem jej ręke na biodrze i przysunąłem się do niej.
- No weź~ - powiedziałem szeptem.
- Nie dostaniesz więcej. - odwróciła się w moją stronę i cmoknęła mnie szyko w usta.
- Tak chcesz się bawić? - uśmiechnąłem się chytrze.
- Co? O co ci chodzi?
- O to. - usiadłem na niej i zacząłem ją łaskotać. Dziewczyna rzucała się i błagała, bym przestał. Podnieciła mojego kolegę, to niech teraz cierpi. Maxim głośno się śmiała i widziałem jak pojedyńcze łzy, spływają jej po policzku. Odsunąłem się po paru minutach, niech wie, co to zemsta. Wstałem z niej szybko, tym samym schodząc z łóżka.
- Edzio, zabije cię! - rzuciła się na mnie, a ja się odsunąłem.
- Nie tak prędko! - zaśmiałem się cicho i zerknąłem na dziewczynę. Siedziała z głową w dół, cicho piszcząc. Przypomniałem sobie o jej nodzę i natychmiast usiadłem o nim niej, sadzając ją na kolanach.
- Maxim, wszystko dobrze? - powiedziałem cichutko.
- Mam cię! - momentalnie mnie przewróciła i złączyła nasze usta. Odsunąłem się.
- Nie udawaj tak! Martiwłem się, że coś ci się stało! - zacisnąłem palce u nasady nosa.
- W...wybacz... Już nie będę... - wstała ze mnie i opadła na łóżko.
- Ej, ale nie miej mi tego za złe, że na Ciebie nakrzyczałem...  - usiadłem obok niej i ją przytuliłem. Siedzieliśmy tak w ciszy, przytuleni do siebie. Po chwili, dziewczyna usiadła mi na kolanach, a ja się uśmiechnąłem.
- Nie myśl, że tak ci szybko wybaczę. - zacisnęła usta w wąską kreskę. Wyglądała śmiesznie, a zarazem uroczo. Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do salonu, gdzie znajdował się telewizor. Ból ręki dawał się we znaki, lecz starałem się go ignorować, co nie było takie proste. Z bólu przygryzłem dolną wargę. Odstawiłem Maxim na sofie w salonie i odetchnąłem z uglą. Podałem jej pilota i usiadłem obok.
- Co oglądamy? - zapytałem, a dziewczyna wzięła ode mnie pilota.
- Hm... Jakiś romans? - od razu skrzywiłem się na wyraz romans. Nie nawidziłem tych nieszczęsnych komedii romantycznych. Maxim zauważyła mój wyraz twarzy i się zaśmiała.
- Żartowałam, obejrzmy jakiś kryminał albo Sci fiction.
- Okej, to ty wybierasz. - skinęła lekko głową i zabrała spod stołu laptopa. Zaczęła szukać w nim jakiegoś ciekawego filmu, a ja skierowałem się do kuchni, po jakieś smakołyki. Wyjąłem opakowanie z karmelowym popcornem i sądziłem je do mikrofalówki. Maxim dalej walczyła szukając jakiegoś fimu. Uśmiechnąłem się lekko i wyciągnąłem zrobiony popcorn. Przesypałem go do miski, wyjmując jeszcze z lodówki zimne piwo i colę. Odstawiłem rzeczy na stole obok sofy i wróciłem jeszcze po szklanki. Postawiłem je obok i przyszedłem się do dziewczyny, która już włączała film. Włączyła Interstellar. Kojarzyłem ten film, lecz nigdy to nie oglądałem. Otworzyłem piwa i jedno z nich podałem Maxim. Postawiłem na kolanach popcorn i od razu wziąłem garść, zajadając nim się. Oglądaliśmy sobie w skupieniu film, co jakiś czas jedząc popcorn i popijając piwo, albo colę. Na ekranie wyskoczyły już napisy końcowe. W tym samym momencie, co wyskoczyły napisy końcowe, ktoś zapukał do drzwi. Spojrzałem na Maxim.

Maxim?

czwartek, 20 lipca 2017

Od Edwarda Do Milesa

Przeleżałem cały ranek przed telewizorem, oglądając byle co. Nie chciało mi się nic robić, najchętniej to bym spał do południa, lecz mój organizm mi na to nie pozwalał. Wstałem z łóżka i podszedłem do mini lodówki, wyciągając z niej piwo. Zimne, malinowe piwo. Wróciłem na kanapę i otworzyłem puszkę z piwem. Wziąłem dużego łyka i odetchnąłem z ulgą. Była dopiero 12, a czułem się, jakby była przynajmniej 17. Popijałem piwo i oglądałem jakieś nudne programy telewizyjne, od czasu do czasu, pisząc z Maxim. Chciała do mnie przyjść, a ja jakoś się wywinąłem, mówiąc, że mam wiele rzeczy na głowie. Haani podniosła do mnie uradowana i wskoczyła na kanapę, siadając obok mnie. Pogłaskałem ją po głowie, a ta rozdziawiła pysk, wystawiając język. Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem ją łaskotać, na co tak zaczęła się na mnie rzucać. Odstawiłem puszkę na bok i wstałem z kanapy, uciekając przed suczką. Jak ta tylko na mnie skoczyła, to ja zaczynałem ją gonić, a ona uciekała jak najszybciej mogła, biegając po całym pokoju. Po około 20 minutach takiej zabawy, padłem na kanapę, a Haani rzuciła się na mnie i zaczęła lizać mnie po twarzy. Starałem się ją zepchnął z siebie, lecz jak tylko to robiłem, ta znowu do mnie podbiegała i ponownie zaczynała lizać. Po paru próbach odepchnięcia jej, dała sobie spokój i obrażona wróciła na swoje posłanie. Musiałem w końcu wyjść z tego pokoju. Była ładna pogoda, a ja ciągle na kanapie. Wstałem z niej i skierowałem się do drzwi, wcześniej biorąc telefon. Otworzyłem drzwi i wychodząc na korytarz, je zamknąłem. Westchnąłem na myśl o mięciutkiej kanapie, albo łóżeczku. Mógłbym teraz sobie smacznie spać, ale nie, po co. Wolnym krokiem skierowałem się do kuchni. Chciałem zjeść coś lepszego od kanapek z szynką lub serem. Wszedłem do kuchni i od razu skierowałem się do lodówki. Wyjąłem jakieś mięso, z etykiety była to wołowina, chyba... Nalałem oleju na patelnię i włączyłam ogień. W tym samym czasie wstawiłam garnek z wodą. Gdy woda się zagotowała, wrzuciłem do niej makaroń świderki. Tylko taki znalazłem. Położyłem na patelni, wcześniej zamarynowany w ziołach, kawałek wołowiny. Stałem obok kuchenki, co chwilę przekręcając mięso i mieszając makaron. Po parunastu minutach były już gotowe. Wyłączyłem palniki i wycedziłem makaron, nakładając go na talerz. Obok makaronu położyłem wołowinę, pachniała wyśmienicie. Wsadziłem naczynia do zmywarki i skierowałem się do stołu. Zacząłem jeść zrobione przeze mnie danie. Smakowało całkiem nieźle, chociaż trochę spaliłem mięso i było twardę, ale no cóż! Po posiłku odłożyłam talerz do zmywarki i nosiłem się wody. Odstawiłem szklankę na bok i skierowałem się do drzwi. Może jakiś spacerek czy coś, nie wiem. Otoworzyłem drzwi i w tym momencie ktoś na mnie wpadł. Był to chłopak, kojarzyłem go. Przyglądałem mu się uwarznie.
- Miles? - wypaliłem w pewnym momencie. Jeśli się nie myliłem, to mój kuzyn. Poklepałem go po ramieniu, nie ukrywając uśmiechu - Brachu, to ty?

Miles?

Od Edwarda CD. Maxim

Spojrzałem na wychodzącą Bonnie. Zostaliśmy z Maxim sami. Nie wiem co jej wpadnie do głowy, ale ja mam zamiar wykorzystać te "wakacje". Wstałem z krzesła i podszedłem do Maxim, wzywając jej jedną rękę pod nogi, a drugą trzymając ją za plecami. Tym sposobem Podniosłem ją i uśmiechnąłem się.
- Co ty robisz? - zapytała lekko zdziwiona Maxim.
- Biorę Cię na ręcę, chyba mogę.
- Po co mnie podnosisz? - patrzyła mi się w oczy.
- Bo nie możesz chodzić. Idziesz położyć się ze mną na łóżeczko. - nie odrywałem od niej wzroku. Dziewczyna otworzyła szerzej oczy, nie wiedząc co powiedzieć. Szybkim krokiem skierowałem się do jakiegoś pokoju. Pierwszy który otworzyłem, był z dwuosobowym łóżkiem, więc idealnie. Popchnąłem drzwi nogą, wchodząc do środka. Podszedłem do łóżka i położyłem na nim delikatnie Maxim, kładąc się obok niej.
- I co chcesz zrobić? - dziewczyna obserwowała dokładnie, każdy mój ruch.
- Przecież nic złego, chyba to wiesz. - przytuliłem się do niej, patrząc jej w oczy.
- No ja mam taką nadzieję. - powiedziała, odwzajemniając przytulasa. Westchnąłem cicho i spojrzałem na zegarek, wiszący na ścianie. Była 16:32.
- To co robimy, kochanie? - wręcz wyszeptałem te słowa do jej ucha. Poczułem jak przechodzi ją dreszcz. Uśmiechnąłem się i przygryzłem delikatnie jej ucho. - Co powiesz na małe co nie co? - pociągnąłem uwodzicielkim głosem z lekką chrypką. Dziewczyna nic nie powiedziała, lecz zamiast tego, popchnęła mnie tak, bym leżał na plecach, a potem usiadła mi na brzuchu. Wystawiłem język. Nie wiem czemu, lecz rozbawiła mnie swoim czynem. Maxim przysunęła się do mojej twarzy i chwyciła mój język w usta, rozpoczynając pocałunek. Odwzajemniłem go, z jeszcze większą chęcią i objąłem ją w talii. Dziewczyna bawiła się moim językiem, a ja jej. Po paru chwilach takiego pocałunku, odsunąłem się i przysunąłem do jej ucha.
- Ale tylko pocałunki, nie zachodzimy dalej. - wyszeptałem i przytuliłem ją. O tyle dobrze, że mamy wolny dom.

Maxim?
Brak weny~

czwartek, 13 lipca 2017

Od Edwarda CD. Maxim

Siedziałem obok Maxim, obejmując ją ramieniem. Bonnie i Alexs kierowali Milesa na dobrą drogę. Jazda była przyjemna, lecz było gorąco. Miles włączył klimatyzację i było od razu lepiej. Maxim wtuliła się we mnie. Reszta sobie ze sobą gadała, a my siedzieliśmy w ciszy.
- To już niedaleko. - odezwał się Alexs. W tym samym momencie zadzwonił telefon Milesa. Zatrzymał się na poboczu i spojrzał na nas.
- Muszę jechać do akademii. Wrócę potem. Dacie radę dojść? - spojrzał na nas, rozłączając się.
- Damy radę. - odezwała się Bonnie. Wszyscy wysiedliśmy, a Miles odjechał. Maxim podpierała się na moim ramieniu, stojąc na jednej nodzę. Wszyscy westchnęli i skierowaliśmy się za Alexem w stronę tego niby jego jakieś domu. Mieliśmy do niego około dwa kilometry, więc jakby nie patrzeć to chwila. Dziewczyny normalnie sobie gadały na jakieś tam tematy, a ja z Alexem się nie odzywaliśmy. Nawet nie słuchałem tych babskich rozmów. Po jakiś 20 minutach drogi, staliśmy przed domem. Zwykły letni domek.
- Mam tylko nadzieję, że masz do niego klucze. - powiedziałem, spoglądając na Alexa.
- Oczywiście, że nie mam. Wchodzimy oknem.
- To jak jesteś taki mądry, to wejdź oknem i nam otwórz drzwi wejściowe. - mój głos był oschły.
- Już dobrze, wchodzę. - podszedł do okna, które było lekko uchylone i udało mu się otworzyć je na rozcierz. Wskoczył do domu i po chwili, drzwi się otworzyły.
- Zapraszam do środka. - zaprosił nas gestem ręki do środka. Z niechęcią weszłem ostatni z Maxim. Zamknąłem za nami drzwi i skierowałem się do kuchni.
- Masz tu jakieś bandaże? Trzeba zmienić Maxim opatrunek. - spojrzałem kątem oka na Alexa. Ten przyniósł mi nowy bandaż, gaziki i wodę utlenioną.
- Dziękuję. - spojrzałem się na Maxim. - Teraz może troszkę boleć.
Rozciąłem nożyczkami kawałek bandaże i zacząłem powoli go odwijać. Polałem wodą utlenioną gazik, by dało się go łatwiej zdjąć. Po chwili bez problemu go zdjąłem i zacząłem zakładać nowy opatrunek. Po skończonym zabiegu, wyrzuciłem stary opatrunek i usiadłem na krześle obok Maxim.
- Chcecie coś do picia lub jedzenia? - zapytał Alexs.
- Ja herbatę. - powiedziałem w tym samym czasie co Maxim.
- My z Meq chcemy kawę z mlekiem. - powiedziała Bonnie, która siedziała obok Meq. Jedynym problemem dla mnie było to, że mieszkamy przez trochę z Alexem pod jednym dachem. To może się źle skończyć.

Maxim?

środa, 12 lipca 2017

Od Edwarda CD. Maxim

Już cieszyłem się zniknięciem z tego świata. Wieczne szczęście po drugiej stronie. Nagle otworzyłem szeroko oczy. Dojrzałem oślepiające światło. Chciałem podnieść prawą rękę, lecz poczułem ogromny ból, chcąc ją podnieść. No tak, przecież próbowałem popełnić samobójstwo. Rozejrzałem się dookoła. Znajdowałem się w białym pomieszczeniu. Jak się domyśliłem, byłem w szpitalu. Przekręciłem głowę w lewą stronę. Zobaczyłem znajomą mi twarz. Dziewczyna była nieprzytomna. Wyglądała jak... Maxim?! Zerwałem się szybko z łóżka, lecz poczułem ból w zgięciu ręki. Kroplówka, ech. Podszedłem do jej łóżka, z tym wieszakiem na kroplówki. Nie wiem, nie znam się. Zakręciło mi się trochę w głowie, więc usiadłem na jej łóżku, obok niej. Spojrzałem na mój bandaż na nadgarstku, na którym było trochę krwi. Westchnąłem cicho i pogładziłem Maxim po policzku. Drugą dłonią, splotłem naszę palce. Zerkałem ze łzami w oczach na jej twarz. Była blada. Przybliżyłem się do jej twarzy i pocałowałem ją. Zamknąłem oczy, a w tym samym czasie, ona je otworzyła. Poczułem jak odwzajemnia pocałunek. Odsunąłem się i spojrzałem na nią. Znowu zaczęła płakać i rzuciła się na mnie, o mało nie zrzucając mnie z łóżka. Przytuliłem ją mocno, nie zważając na ból nadgarstka.
- Już spokojnie... Przepraszam Cię... - wyszeptałem do jej ucha.
- J...jak tak mogłeś?! Czemu to zrobiłeś?! - pytała przez płacz.
- Bo wiedziałem, że ze mną zerwiesz... Nie zasługuję na Ciebie. - Odsunąłem się od niej i spojrzałem jej w oczy.
- Co ty pierdolisz?! Kocham cię! - znowu się do mnie przytuliła. Westchnąłem cicho i poklepałem ją po plecach.
- Też cię kocham... - pocałowałem ją krótko w usta. - Tak właściwie, to co ci się stało, że tutaj jesteś?
- Ten nóż co leżał na podłodzę, wbił mi się w nogę. - powiedziała, lekko się krzywiąc.
- Wybacz mi jeszcze raz... Nie powinienem tego robić... - spuściłem głowę.
- Wybaczam Ci. - znowu mnie przytuliła. W tym samym czasie na salę wbiegło nasze towarzystwo. Bonnie, Alexs, Meq i Miles.
- Obudziliście się?! Dzięki bogu! - wykrzyczała Bonnie i Meq.
- Tak... Obudziliśmy. - powiedziałem, dalej tulając Maxim.
- Jak się czujecie? - zapytał Miles.
- Jakoś się tam czujemy... Boli, ale to normalne.
- Maxim, nic ci nie jest?! - Alexs rzucił się na dziewczynę i ją przytulił. Dałem mu kuśkańca w brzuch, by się od niej odkleił.
- Tak, wszystko dobrze. - zapewniła dziewczyną.
- Całe szczęście, że nic ci nie jest Edwardzie. Jeszcze jeden taki numer i nikt nie będzie Cię ratował. - pogroził mi palcem Miles.
- Wiem... Postąpiłem głupio. - podrapałem się nerwowo po karku.
- A kiedy nas wypiszą? - zapytała Maxim, obejmując mnie ramieniem.
- Najpierw trzeba wymigać Edzia, od trafienia do szpitala psychiatrycznego. Pacjent który zrobił sobie sam taką krzywdę jak on, jest kierowany do szpitalu psychiatrycznego. Więc trzeba będzie coś wymyślić. - powiedziała rozmyślona Bonnie.
- No to uciekamy. - wypiąłem sobie kroplówkę ze zgięcia ręki. O dziwo miałem na sobie te same ubrania.
- Mógłby ktoś wziąść Maxim? Ja nie dam rady, bo jednak ręką.
- Edzio... Ale ty jesteś szalony. - odezwała się roześmiana Maxim. Alexs podszedł do niej i wziął ją na ręcę. Byłem zazdrosny patrząc na nich, no ale trudno.
- No to plan ucieczka ze szpitala? - zapytałem uśmiechając się do reszty. Nie miałem zamiaru tu siedzieć, nie nawidzę szpitali.

Maxim?
Masz ty szatanie jeden >.<

Od Edwarda CD. Maxim

Wpatrywałem się w nią zakłopotany. Szybko musiałem wymyśleć jakąś wymówkę, która by mnie usprawiedliwiła i byłaby wiarygodna. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w swoją stronę. Dziewczyna upadła na moje kolana. Złapałem ją w pasie, by nie mogła się wyrwać, bo zaczęła się wyrywać.
- Spokojnie. Tylko pies mnie podrapał. - powiedziałem coś, co wydawało mi się być wiarygodne.
- Nie kłam, widzę, że jesteś zakłopotany. To na pewno nie to. - powiedziała stanowczym głosem.
- No uwierz mi, naprawdę pies mnie podrapał. - położyłem dłoń na jej policzku.
- To skąd masz tą malinkę na szyi? Czemu nie chcesz się ze mną całować? Hmmm?
- Maxim, ty mi robiłaś tam malinkę. Nie chciałem się całować, bo oglądam film. - dalej starałem się jakoś uniknąć tematu.
- Skarbie, powiedz mi co się dzieje. - powiedziała takim głosem, że coś we mnie pękło. Wiem, że będzie z tego awantura. Nie chcę jej tego mówić, bo boję się, że mnie zostawi.
- Kochanie... - patrzyłem się w jej oczy.
- No słucham. - przygryzłem mocno wargę i puściłem ją w talii.
- Przespałem się po imprezie z Olim... - powiedziałem najciszej, jak umiałem.
- Że co? - powiedziała niedowierzając.
- Przespałem się z Olim. - spojrzałem jej w oczy. Zrobiłem źle i dobrze o tym wiem. Nim się obejrzałem, oberwałem z liścia i to mocno. Złapałem się za policzek i spojrzałem na Maxim. Wstała z moich i skierowała się do drzwi. Widziałem jak po jej policzkach spływają łzy. Otworzyła drzwi i spojrzała na mnie.
- Skurwysyn! - rzuciła do mnie i wybiegła z pokoju, trzaskając drzwiami. Oparłem się o kanapę, dalej trzymając rękę na policzku.
- Zasłużyłem sobie. - powiedziałem do siebie cicho. Spojrzałem się na torbę z jej rzeczami. Pewnie kiedyś po nią wróci. Ta, kiedyś. Poczułem jak coś mokrego spływa mi po policzku. Sam nie wierzyłem, że zacząłem płakać. Nie mogłem jej stracić, lecz nie mogłem też teraz do niej iść. Muszę dać jej czas. Kogo ja oszukuję, to koniec. Pewnie ze mną zerwie. Rzuciłem czymś, co było obok mnie. Był to pilot od telewizora. Wziąłem parę głębokich wdechów i wytarłem łzy. Wziąłem telefon przeglądając szybko resztę wiadomości. Wziąłem nóż i skierowałem się do łazienki. Wybrałem numer Maxim. Stanąłem przy zlewie. Jeśli ona ze mną zerwie to co mam zrobić? Kocham ją całym sercem. Nie chciałbym by to zrobiła, lecz pewnie to zrobi. Nie będzie chciała mieć chłopaka, który ją zdradza. Nie odebrała. Postanowiłem nagrać wiadomość głosową.
- Hej Maxim... Przepraszam Cię za tamto, wiem, jestem skurwysynem. Naprawdę cię przepraszam. Możesz ze mną zerwać, rozumiem Cię. Teraz żegnam. Jeszcze może kiedyś się zobaczymy... Do zobaczenia, skarbie.
Zatrzymałem nagrywanie wiadomości głosowej i odłożyłem telefon na bok. Wziąłem głęboki oddech, spoglądając w lustro. Trzymałem nóż przy nadgarstku. Chwilę potem, jednym sprawnym ruchem, wbiłem go w skórę, z chęcią podcięcia sobie żył. Wypuściłem nóż z ręki i chwilę patrzyłem się na krew, spływającą do zlewu. Spoglądąłem jeszcze chwilę na nią, po czym obraz zaczął mi się rozmazywać. Z lekkim uśmiechem upadłem na podłogę.
- Do zobaczenia, Maxim... - wydusiłem i zobaczyłem ciemność. Zemdlałem.

Maxim? 

Od Edwarda C.D Oliego

Otworzyłem zaspane oczy, przykrywając się kołdrą po samą szyję. Chciałem położyć rękę na moim nocnym towarzyszu, lecz nic nie poczułem. Podniosłem się do siadu, rozglądając się. Akurat poznałem mój pokój. Pamiętałem imprezę i karę dla przegranego. Wiem, że był to Oli i spał u mnie. Zdjąłem z siebie kołdrę i zobaczyłem, że jestem nagi. Otworzyłem szeroko oczy i wstałem, zakładając na siebie bokserki i spodnie. Haani podniosła głowę, spoglądając na mnie, lecz nawet nie zwróciłem na to uwagi. Wbiegłem do łazienki i spojrzałem w lustro. Miałem trochę podrapane plecy. No to zajebiście. Jak ja się teraz wytłumaczę Maxim? Nie może się o tym dowiedzieć. Założyłem koszulkę. W moim pokoju nie było Oliego, więc pewnie skierował się do swojego pokoju. Jednak postanowiłem, że nie będę jeszcze tam szedł, dam chłopakowi odpocząć. Sam jestem w wielkim szoku. Skierowałem się do jednej z szafek w pokoju i wyjąłem z niej pudełko tabletek przeciwbólowych. Ból głowy po wczorajszym alkoholu dawał się we znaki. Połknąłem dwie i rzuciłem się na kanapę. Lepiej by było zabić się z własnej ręki, czy zostać zabitym z ręki Maxim? Sam nie wiem... Na razie nie mam zamiaru jej o tym mówić. Włączyłem jakiś beznadziejny program telewizyjny i oglądałem go znudzony. Była 13. No to sobie trochę pospałem... Mam tylko nadzieję, że jak pójdę do Oliego, to nie spotkam nagle Maxim. No więc wyłączyłem telewizor i ruszyłem swoje cztery litery z kanapy. Podszedłem do drzwi i otworzyłem je, wychodząc na korytarz. Zamknąłem je jednym ruchem i skierowałem się do pokoju Oliego. Mniej więcej pamiętałem gdzie jest jego pokój, chyba pamiętałem. Zapukałem w drzwi, lecz nie usłyszałem odpowiedzi. Bez namysłu otworzyłem je i weszłem do środka. Ujrzałem Oliego wychodzącego z łazienki i wycierającego usta ręcznikiem. Miał na sobie krótkie spodenki i był bez koszulki. Wryło mnie, gdy na mnie spojrzał. Najwyraźniej bo też wryło, bo się nie odzywał. Staliśmy tak, patrząc na siebie.
- Ja tylko po to, by wyjaśnić wczorajszą noc. - powiedziałem trochę zakłopotany.
- Siadaj... - wskazał na krzesła. Usiadłem na jednym, a chłopak usiadł naprzeciwko mnie.
- Wiem, że jesteś pewnie teraz zakłopotany. Ja też. Zdradziłem Maxim pod wpływem alkoholu i czuję się z tym cholernie źle. Zależy mi na tym, by się o tym nie dowiedziała. Chyba mnie rozumiesz. - spojrzałem na malinki, które najwyraźniej zrobiłem mu zeszłej nocy.
- Rozumiem, ale bądź mężczyzną i powiedz jej to prosto w twarz. - powiedział z obojętnym wyrazem twarzy i zasłonił ręką część malinek na szyi.
- Sorry za tę malinki... I za wczoraj... - powiedziałem cicho.

Oli?

niedziela, 9 lipca 2017

Od Edwarda CD. Maxim

Wziąłem czyste ciuchy z szafy i skierowałem się do łazienki. Nie miałem zamiaru zamykać się na klucz. Położyłem ciuchy na małej szafce i zdjąłem ubrania, zostając w samych bokserkach.
- Gdzie masz popcorn!? - usłyszałem głos Maxim. Bez namysłu wyszedłem do niej w samych bokserkach, stając za nią.
- W tej o to szafce. - wskazałem na małą szafkę. Dziewczyna spojrzała się na mnie i od razu poczerwieniała.
- Nie mogłeś się ubrać? - odsunęła się trochę ode mnie. Złapałem ją w talii i przyciągnąłem do siebie.
- Twój brak ubrań mi nie przeszkadzał, więc tobie też mój nie powinien przeszkadzać. - uśmiechnąłem się, puszczając ją i podchodząc do szafki. Otworzyłem ją i wyjąłem z niej paczkę z popcornem.
- Chyba wiesz jak to zrobić? - podałem jej paczkę do rąk.
- Tak. - powiedziała i zabrała paczkę. Wróciłem do łazienki i odkręciłem wodę. Weszłem pod prysznic, rozkoszując się tą chwilą. Szybko się umyłem i wytarłem, po czym ubrałem na siebie czarny podkoszulek i bokserki. Wyszedłem z łazienki, kierując się do miejsca w którym wcześniej była Maxim. Czułem zapach popcornu z masłem. Był bardzo intensywny. Ujrzałem Maxim, która wsypywała popcorn do miski. Podeszłem bliżej i oparłem się o szafkę.
- Teraz ty idź się umyj. - zabrałem miskę z popcornem i skierowałem się na sofę.
-Tylko nie zjedz całego popcornu. - zaśmiała się i zabrała swoje czyste ubrania, znikając w łaziencę. Włączyłem telewizję i co chwilę brałem garść popcornu. Nim się obejrzałem, zjadłem pół miski. Usłyszałem otwieranie drzwi. Maxim wrzuciła do torby ciuchy i usiadła obok mnie.
- Gdzie jest reszta popcornu. - zapytała ze spokojem.
- Zjadłem. - wyszczerzyłem się, a ta zabrała miskę.
- No to reszta dla mnie. - wystawiła mi język, a ja westchnąłem, obejmując ją ramieniem. Siedzieliśmy tak i oglądaliśmy jakiś film akcji.

Maxim?
Sorry za długość :/ Brak pomysłu.

Od Edwarda C.D Oliego

Nie dla młodych oczu. Czytasz na własną odpowiedzialność. (?)

Przerwałem na chwilę pocałunek, by usiąść mu na brzuchu. Zrobiłem to co chciałem i nachyliłem się nad nim. Patrzyliśmy sobie teraz w oczy. Obok mojego łóżka była lampka, która dawała lekkie światło. Widziałem jego lekkie rumieńce. Niby pedancik, ale jaki słodki z niego pedancik. Przysunąłem się do jego ucha i przygryzłem je lekko.
- Podoba się? - wymruczałem pociągającym głosem.
- Tak... - najwyraźniej przeszedł to dreszcz.
- A chcesz więcej? - dalej kontynuowałem tym głosem. Nachlani i chętni. Nastała chwila ciszy w której chłopak się zastanawił. Cierpliwie czekałem na jego odpowiedź.
- Chciałbym... I to bardzo... - powiedział cicho. Na te słowa uśmiechnąłem się i odsunąłem od jego twarzy. Złapałem na koniec mojej koszulki i zdjąłem ją z siebie. Chłopak pomógł mi i zdjął swoją koszulkę. Odwrócił spojrzenie trochę zażenowany. Uśmiechnąłem się i wpiłem namiętnie w jego usta. Od razu odwzajemnił pocałunek. Pogłębiłem to chwilę potem, wtargniając językiem do jego ust. Ta pieszczota trwała dość długo. Nie chciałem za szybko tego kończyć. Urozmaicaliśmy ją o podgryzanie wargi i języka. Przerwałem pocałunek, odsuwając się na tyle, by nasze usta dzieliły minimetry. Pocałowałem go krótko w usta i zacząłem schodzić niżej.
Na szyi zatrzymałem się dość długo, zostawiając na niej liczne malinki. Oli się nie sprzeciwiał, a jeszcze ułatwił mi to i odchylił głowę do tyłu. Zostawiłem też parę malinek na jego obojczyku, po czym zeszłem niżej, przejeżdżając końcem języka po jego torsie. Zacząłem ssać jeden z jego sutków, lekko to podgryzając. Z drugim zrobiłem to samo. Chłopak przyglądał się uważnie moim ruchom. Ponownie przysunąłem się do jego ust, rozpoczynając pocałunek. Odwzajemnił go, mrużąc oczy. Wykorzystują nieuwagę chłopaka, wsadziłem kolano pomiędzy jego nogi. Oli nie przejął się tym zbytnio, więc miałem zamiar kontynuować. Jedną ręką sięgnąłem do jego spodni, odpinając pasek, a potem rozsuwając rozporek. Zatraciliśmy się w pocałunku. Wiem, że robię źle, bo jestem z Maxim, a teraz siedzę z chłopakiem w łóżku. Dobra, leżę. Zatraciłem się w chłopaku, który leżał teraz podemną i nie myślałem o Maxim. W mojej głowie był teraz tylko on. Przerwałem pocałunek by coś powiedzieć.
- Powiedz mi jak będzie boleć. Nie wejdę w Ciebie oczywiście na sucho. Więc jak możesz, to liż. - przyłożyłem mu do ust dwa palcę. Bez namysłu zaczął je powoli lizać. Drugą ręką bez problemu zsunąłem z niego spodnie, pozostawiając go w samych bokserkach. Wyjąłem palcę z jego ust i zszedłem z jego brzucha. Usiadłem między jego nogami, kładąc je na moich ramionach. Zdjąłem z niego jedną ręką bokserki i wsunąłem jednego palca. Chłopak patrzył na mnie, spod przymrużonych oczy. Dołożyłem drugiego palca. Oli zamkną już oczy, oddając się rozkoszy. Wyjąłem palce, przez co chłopak otworzył jedno oko, patrząc się na mnie.
- Mogę już? - zacząłem rozpinać swoje spodnie.
- Tak... Tylko chodź tu jeszcze na chwilkę... - powiedział zawstydzony. Przysunąłem się zdziwiony, a on objął mnie wokół szyi i pocałował. Odwzajemniłem szybko pocałunek i odsunąłem się. Zsunąłem z siebie resztę ubrań i popatrzyłem się na chłopaka. Zaplótł nogi na moich biodrach, a ja zacząłem powoli w niego wchodzić. Widziałem jak zaciska dłonie na pościeli, lecz na jego twarzy widniał lekki uśmiech. Na samym początku troszkę piszczał, lecz nie powiedział, bym przestał. Po paru minutach jego ciche piski przerodziły się w jęki rozkoszy. Przyśpieszyłem, sam oddając się rozkoszy.
- Mam dojść w tobie? - zapytałem lekko dysząc.
- T...tak... - wręcz wyjęczał. Przyśpieszyłem jeszcze trochę, a chłopak pierwszy spuścił się na mój brzuch. Doszedłem w nim, trochę po nim. Wyszedłem z niego i nachyliłem się nad nim, całując to krótko.
- I jak było, księżniczko? Podobało się? - uśmiechnąłem się, dalej nad nim wisząc.
- Było.. Cudownie... - wydyszał i przytulił się do mnie.
- To chodź się umyć. Nie chce byc brudny. - wstałem z niego, podając mu rękę. Gdy wstał skrzywił się lekko. Za pierwszym razem zawsze tak jest, nie ma co się dziwić. Wziąłem to na ręcę i zaprowadziłem do łazienki. Puściłem wodę pod przysznicem i weszliśmy do niego, myjąc się razem. Było mi z nim cudownie. Nie żałuję tego, tylko by Maxim się o tym nie dowiedziała. Potem miałem zamiar się go zapytać, czy czasami będzie chciał to powtarzać.

Oli? 

sobota, 8 lipca 2017

Od Edwarda C.D Maxim

Byłem uradowany tym, że zgodziła się u mnie nocować. Wyszliśmy z jej pokoju, a Maxim zamknęła drzwi na klucz. Objąłem ją jedną ręką w takii, a drugą zabrałem jej rzeczy. Spojrzała się na mnie i przytuliła się do mojego boku. Szliśmy w ciszy, do momentu wejścia do pokoju. Otworzyłem drzwi i weszłem razem z nią do środka. Odsunąłem się od niej, kładąc torbę na łóżku.
- Chcesz herbaty? - zapytałem.
- Kawy, jeśli można. - przytaknąłem i skierowałem się do kuchni. Maxim poszła za mną i usiadła na stole. Wstawiłem wodę i położyłem na stole dwie szklanki, do których wsypałem kawę i cukier. Gdy woda się zagotowała, zalałem nią kawę i dolałem do niej mleka. Dziewczyna wzięła jedną ze szklanek i zaczęła pić ciepły napój. Dawno nie paliłem. Wstałem od stołu po skierowałem się do stolika przy sofie. Wziąłem spod niego paczkę papierosów i wyciągnąłem jednego, po czym wróciłem do Maxim. Usiadłem obok niej, a dziewczyna patrzyła się na mnie z zaciekawieniem. Włożyłam go do ust i odpaliłem, zaciągając się dymem. Nie paliłem od paru dni. Nie jestem uzależniony od nikotyny czy coś. Maxim patrzyła się na mnie i popijała dalej kawę. Była może 18-19. Dopaliłem papierosa i gasząc go, wrzuciłem do kosza. Wziąłem kubek już trochę zimnej kawy i wziąłem łyka. Uśmiechnąłem się, bo nie była ani za gorąca, ani za zimna. Dziewczyna odstawiła swój kubek do zlewu i umysł go. Chwilę potem, zrobiłem to samo. Skierowaliśmy się na sofę. Usiadłem na niej, a Maxim położyła się na niej, kładąc głowę na moich kolanach. Po tak długiej ciszy, wreszcie się odezwała.
- Może potańczymy?
- Nie umiem tańczyć, wybacz. - uśmiechnąłem się i zacząłem głaskać ją po głowie.
- Oj no weź! Zrób to dla mnie! - wyciągnęła ręcę w moją stronę, patrząc mi się w oczy.
- No nie wiem. - droczyłem się z nią. Dziewczyna oplotła ręcę wokół mojej szyi i pociągnęła w swoją stronę.
- Proszę. - powiedziała stanowczo. Skradłem jej krótkiego całusa w usta.
- Niech Ci będzie. - uśmiechnęła się i wstała z sofy. Zrobiłem to samo co ona, tylko ja wziąłem telefon i dałem jej go, by wybrała jakąś piosenkę. Włączyła coś wolnego, czego nawet nie znałem. Stanęliśmy na środku i zaczęliśmy tańczyć.

Maxim?

piątek, 7 lipca 2017

Od Edwarda C.D Oliego

Nie wiem co mnie skusiło, bym pocałował inną dziewczynę, niż Maxim. Ale no co tam, pierwsza lepsza. Leciały kolejne wyzwania, bo o dziwo, mało kto brał pytanie. We końcu wypadło na mojego towarzysza, który najwyraźniej się nudził.
- Oli! Wyzwanie czy pytanie?! - wykrzyczał jeden z chłopaków, którego kojarzyła tylko z wyglądu.
- Wyzwanie! - wykrzyczał bez namysłu.
- Pocałuj namiętnię, osobę po twojej lewej! - akurat tak się składało, że ja siedziałem po jego lewej. Spojrzałem się na niego i poruszyłem dwuznacznie brwiami. Oli przewrócił oczami i przybliżył się do mnie. Objąłem to w talii, a on jeszcze się do mnie przybliżył i złączył nasze usta w francuskim pocałunku. Odwzajemniłem to z chęcią i nie miałem zamiaru go jeszcze przerywać. Maxim patrzyła się na mnie z chęcią mordu w oczach. Odsunąłem się po dobrej minucie.
- Dobra, przystopujcie, bo do łóżka razem. - odezwał się znienawidzony przeze mnie, Alexy. Zaśmiałem się i spojrzałem na Maxim. Patrzyła się dalej na mnie tym zimnym spojrzeniem. Każdy co jakiś czas, pił shota. Po dość dłużej grze w butelkę, postanowiliśmy zagrać w rozbieranego pokera. Mieliśmy wystarczającą ilość kart na zebrane tu osoby. Pierwszą osobą która coś zdjęła, była jakaś dziewczyna. Nie znałem wszystkich osób tutaj i nie kojażyłem jej. Zdjęła skarpetkę. Takie klasyczne. Po nie całej godzinie grania, większość chłopaków była już w samej bieliźnie. Ja z Olim jedyni mieliśmy na sobie jeszcze spodnie. Niektóre dziewczyny siedziały już bez spodni w samych koszulkach. Kolejna runda. Tym razem ja przegrałem i zdjąłem spodnie.
- Przez to, że większość jest już w samej bieliźnie, ustalamy karę dla przegranego! - wykrzyczała jakaś brunetka.
- Przegrany zostaje upity przez resztę zadowników na całoś i idzie nocować u mnie. - powiedziałem poważnym głosem.
- Uuuuuu Edzio chce się zabawić! - Odezwał się jakiś chłopak.
- Może. - potwierdziłem. Jednak byłem już za bardzo spity, by normalnie myśleć. Wszyscy uśmiechnęli się szeroko i graliśmy dalej. Ja i Oli byliśmy w samych bokserkach. Śmieszne. Ostatnie sekundy przed wielką wygraną. Osoba która przegrała to Oli. Poklepałem koleżkę po plecach.
- Nie martw się, chyba Cię nie zgwałcę. - spojrzał się na mnie. Wyraz twarzy miał obojętny. Nie odezwał się nic więc wzruszyłem ramionami i zaczęliśmy luźną pogawędkę. Każdy gadał na różne tematy. Ja oczywiście dołączyłem się do rozmowy, a Oli ze mną. Rozmowa trwała w najlepsze, nim się obejrzeliśmy, była 3:00. Złapałem Oliego za ramię i skierowałem się do drzwi.
- My się już zmywamy! Dzięki za zabawę. - wskazałem na Maxim. - A ty mi zostaw jeszcze swoje dziewidztwo.
- Debil! - oberwałem butem. Dziewczyna mocno się zarumieniła, a ja z Olim wyszliśmy z jej pokoju i udaliśmy się do mojego. Po paru minutach, byliśmy już w moim pokoju. Zaprosiłem go do środka.
- Więc co chcesz robić? - usiadłem na kanapie i spojrzałem na chłopaka.

Oli? 
Dawaj! XD

czwartek, 6 lipca 2017

Od Edwarda C.D Oliego

Impreza u Maxim to coś, o czym marzyłem. Jak widać, marzenia się spełniają. Na imprezie miałem być ja, Maxim, Bonnie i ten cały Alex, ale chyba się nie obrazi jak przyprowadzę "kumpla". Rozejrzałem się po pokoju. Było tutaj zbyt czysto, aż ta czystość raziła w oczy, ale każdy ma swoje wymagania. Wstałem z krzesła i skierowałem się do drzwi.
- To bądź za jakąś godzinę pod pokojem 77. - powiedziałem, po czym otworzyłem drzwi.
- No Okej. - spojrzał się krytycznie na moje brudne ciuchy. Zamknąłem za sobą drzwi i skierowałem się do mojego pokoju. Przekręciłem klucz w zamku i wszedłem do pokoju. Nareszcie mój pokoik! Przebrałem się w czarne jeansy i biały t-shirt, po czym rzuciłem się twarzą na kanapę. Skrzywiłem się, bo poczułem coś twardego pod moim brzuchem, co okazało się być telefonem. Sprawdziłem wiadomości i okazało się, że impreza jest za dwie godzinki. Tak wię chyba mogłem uciąć sobie małą drzemkę. Zamknąłem oczy, już nawet nie słysząc dalszych wiadomości od dziewczyny.

~*~

Miałem zrobić sobie krótką drzemkę, lecz obudziłem się godzinę potem, oburzony pukaniem do drzwi. Przetarłem zmęczony oczy i podszedłe do drzwi, otwierając je. Ujrzałem przed nimi dobrze mi znanego blondyna, o imieniu Oli. 
- Co ty tutaj robisz...? - zapytałem dalej zaspany, przecierając znowu oczy.
- Miałem być za godzine, to jestem. - powiedział trochę zażenowany.
- A, sorry. Proszę. - odsunąłem się kawałek na bok i zaprosiłem to gestem ręki do środka. Haani się nagle obudziła i podbiegła do nowo przybyłego. Przywitała się z nim wesołym merdaniem ogona. Ten pogłaskał ją lekko i spojrzał krytycznie na pokój, gdzie w niektórych miejscach walały się puszki po piwie, albo jakieś przekąski. 
- Przepraszam za ten bałagan. - powiedziałem, zauważając jego reakcję i podrapałem się po karku z głupawym uśmiechem. 
- Mhm. - spojrzał na mnie karcąco i skierował się do kanapy. Poprawił na niej koc i dopiero potem na niej usiadł. Westchnąłem i skierowałem się do kuchni.
- Herbaty czy kawy? Mamy jeszcze godzinę do imprezy. - stanąłem w progu drzwi.
- Herbatę. Osłodź 2 płaskie łyżki. 
- Okej. - zniknąłem w kuchni, wstawiając wodę. Usłyszałem jak mój towarzysz włącza telewizję. Z nie wiadomych powodów, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Poczułem jak coś drapie mnie po nodzę i szturcha pyskiem. Była to moja psinka. Pogłaskałem ją po pysku i dosypałem jej karmy do miski. Usłyszałem sygnał czajnika, mówiący o tym, że woda jest już zagotowana. Zalałem wcześniej przygotowane szklanki z herbatą i odpowiedzio osłodzonę. Wróciłem do Oliego, siadając obok niego i podałem mu herbatę. Podziękował i zaczęliśmy oglądać razem telewizję. Spojrzałem na zegar.
- Mamy jeszcze pół godziny. - spojrzałem na niego i położyłem nogi na stoliku, który stał naprzeciwko nas.

Oli? 

Od Edwarda C.D Oliego

Wpadłem na nie znaną mi osobę. Był to blondyn o zielonych oczach. Przeglądałem mu się z zaciekawieniem, czekając na byle jakie słowa. Chłopak nie był jakoś bardzo umięśniony. Lekka postura, urok osobisty. Typowy facet. Miał na sobie beżowe bryczesy i tego samego koloru polówkę. Ja miałem na sobie białą polówkę, marynarkę i białe bryczesy. Uwielbiałem jeździć w ubiorze na zawody, dodawały mi to jakieś dumy i odwagi. Po uważnej obserwacji jego wyglądu odezwał się.
- Sorry. - spojrzał na mnie i otrzepał polówkę.
- Spoko. Nie widziałem Cię tu wcześniej. Nowy? - zapytałem z lekkim uśmiechem.
- Tak, Oli Krafftag.
- Edward Erlic. - spojrzałem się jeszcze chwilę na niego i go wyminąłem. - Jakby coś to jestem w stajni. Jak masz jakieś pytania, to wal śmiało.
- Mhm. - przytaknął i skierował się najwyraźniej za mną.
- Może chcesz ze mną potrenować? - zapytałem.
- Mógłbym. Skoki?
- Dokładnie! - uśmiechnąłem się do niego i otworzyłem boks mojego konia, wchodząc do środka i zakładając mu kantar.
- To ja idę osiodłać koni. - przytaknąłem głową, głaszcząc mojego ogiera. Chłopak poszedł do swojego konia, a ja wyprowadziłem Huntera z boksu i skierowałem się do siodlarni. Osiodłałem go i poszedłem do hali. Oli już rozkładał krzyżaki. Puściłem Huntera, a ten od razu podbiegł do konia chłopaka, witając się z nim radośnie. Kiedy skończyliśmy, wsiedliśmy na nasze konie i przystąpiliśmy do kłusu. Podczas rozkładania przeszkód, dowiedziałem się, że jego koń zwie się Chaos, bo często sobie coś robi. Zauważyłem to po jego rozciętym łuku brwiowym. Niezdarny wierzchowiec. Ustaliliśmy sobie oddzielne plany skoków. Oczywiście tak, by nie najeżdżać sobie na tę samą przeszkodę w tym samym czasie.  Więc zaczęliśmy trening. Oczywiście każdy z nas, zwalił jakąś przeszkodę. Nie przejmowaliśmy się tym, bo każdy dąży do perfekcji w danej dziedzinie. Poprawiliśmy przeszkody i przeszliśmy do dalszego treningu. Raczej oby dwoje nie mieliśmy w planach długiego treningu, bo po jakiś czterdziestu minutach, zakończyliśmy go. Zsiedliśny z koni i dołożyliśmy przeszkody, po czym skierowaliśmy się z końmi do stajni. Zdjeliśmy z nich cały sprzęt i zaprowadziliśmy do boksów. Pogłaskałem Huntera i wyszedłem z boksu, zamykając go. Skierowałem się do chłopaka, który mi dzisiaj towarzyszył i stanąłem obok niego.
- Masz jakieś plany na dzisiaj? Bo ja aktualnie nie mam żadnych i pomyślałem, że możemy się lepiej poznać. Wiesz, zaprzyjaźnić. - nie miałem tutaj jeszczę za wielu przyjaciół, lecz chciałem to zmienić. Oli wydawał się być naprawdę spoko. Zobaczymy, co z tego będzie.

Oli? 
W ostatni co powiedział Edzio, wyszedł na takiego pedała XD

wtorek, 4 lipca 2017

Od Edwarda C.D Maxim

Położyłem dłonie na jej pośladkach. Spojrzała się na mnie wrogo, z obojętną miną, a chwilę po tym na jej twarzy pojawił się chytry uśmiech. Patrzyliśmy sobie w oczy, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Przysunąłem się do niej bliżej i sięgnąłem rękami do jej zapięcia od stanika. Mój problem w spodniach wzrastał, miałem tylko nadzieję, że ona tego nie czuję. Gdy chciałem zacząć rozpinać jej górę, oberwałem z liścia. Oboje byliśmy zarumienieni i to bardzo. Patrzyłem się na nią niezrozumiale.
- Tamto, było tylko do Musicalu. Nie licz na nic więcej. - obdarzyła mnie oschłym spojrzeniem.
- Oj nie Maxim, zaczęłaś, to teraz To skończysz. - przybliżyłem się do jej ucha, przygryzając je lekko. - Pode mną...
- Chciałbyś. - powiedziała pewna siebie. Podniosłem jedną brew, w geście zdziwienia. Popchnąłem ją i teraz to ona, była pode mną. Jej rumieniec powiększył się, a ja zacząłem ją powoli całować.
Powoli łączyliśmy nasze wargi i przyśpieszaliśmy. Złapałem ją za nadgarstki i przycisnąłem je do kanapy, nie przerywając pocałunku. Schodziłem pocałunkami na jej szyję i obojczyk. Maxim szarpała trochę rękami, lecz nie miałem zamiaru jej puszczać. Przynajmniej jeszcze. W mojej głowie było teraz tylko, rozkochaj, przeleć, zostaw, ale czy ten plan wdrążę w życie, to nie wiem. Złapałem jej nadgarstki jedną ręką i trzymałem je nad jej głową. Patrzyła się na mnie swoimi oczkami, cała zarumieniona i lekko dysząca. Drugą ręką, sięgnąłem pod jej plecy, by ściągnąć jej stanik. Byłem w chuj rozpalony i podniecony. Ściągnąłem z niej górną część ubrania.
- Nie martw się, chcę tylko grę wstępną. - wyszeptałam jej uwodzicielsko do ucha. Przytaknęła lekko głową, a ja pocałunkami schodziłem do jej piersi, co jakiś czas zostawiając malinki. Po paru minutach pocałunków i innych pieszczot puściłem jej ręce i wstałem z niej.
- Następnym razem będziesz jęczeć pode mną i krzyczeć całą noc moje imię. - puściłem jej oczko i buziaka w powietrzu.
- To jeszcze zobaczymy. - powiedziała ziadziornie i powtórzyła mój gest. Zmierzyłem ją wzrokiem i zatrzymałem spojrzenie na jej piersiach.
- A może, byś tak coś założyła? Oczywiście, nie przeszkadza mi twój ubiór, teraz wyglądasz ślicznie. - skierowałem się do niej, wolnym krokiem. Ta, ogarniając sytuację w jakiej jest, szybko zakryła rękoma piersi. Podałem jej koszulkę, by mi się dziewczyna nie rumieniła. Już wyglądała jak dorodny pomidor. Gdy założyła koszulkę, pocałowałem ją krótko w usta i przytuliłem.

Maxim?
Jak zareagujesz, na tę całą sytuację? ^^

Od Edwarda C.D Maxim

Rzuciłem się na nią i przytuliłem mocno. Ucieszyła mnie wieść, że czuję to samo co ja do niej. Zacząłem ją łakotać, Maxim rzucała się na boki i błagała, bym przestał. Nie miałem zamiaru zaprzestawać tego czynu. Wyglądała tak słodko, nie mogłem się oprzeć. Usiadłem jej na brzuchu, zaprzestałem tego czynu i nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją w usta. Taki krótki pocałunek. Zszedłem z niej i z uśmiechem usiadłem obok. Pogłaskałem ją po głowie, a ona się lekko zarumieniła. Usiadła mi na kolanach przodem i przytuliła się do mnie.
- Kocham cię... - wyszeptała i wtuliła się w moją szyję.
- Ja Ciebie też... - objąłem jej twarz w dłonie i namiętnie pocałowałem. Maxim siedziała mi dalej na kolanach. Objąłem ją w tali, nie przerywając pocałunku. Odsunąłem się od niej, opierając swoje czoło o jej.
- Powiesz mi kochana, czemu ty mnie tak cholernie podniecasz? - zapytałem z błyskiem w oczach.
- Oj nie wiem. - przez przypadek położyła rękę na moim kroczu. Zarumieniłem się i przygryzłem wargę, patrząc jej się w oczy.
- Mogłabyś wziąść tę rękę?
- Jaką... Przepraszam! - szybko wstała z moich kolan, speszona. Zaśmiałem się cicho, na widok jej zakłopotanej miny. Maxim wzięła do ręki piwo i dopiła resztę. Rumieniąc się, wyglądała tak uroczo. Poklepałem miejsce obok siebie, by usiadła, a gdy usiadła, objąłem ją ramieniem. Oparła głowę o moje ramię i siedzieliśmy tak, oglądając telewizję. Gdy jakaś nudna telenowela się skończyła, Maxim niespodziewanie wstała i wskazała na mnie palcem.
- Zróby sobie zawody w śpiewaniu!
- Z chęcią. Przegrany robi przez cały dzień, wszystko co każę mu wygrany. - uśmiechnąłem się szeroko.
- Z chęcią. Tylko nie płacz jak przegrasz. - posłała mi całusa w powietrzu.
- To raczej będzie tyczyć się Ciebie. - ziewnąłem cicho.
- Phi, jeszcze zobaczymy. - zabrała mój telefon i odblokowała go bez problemu. Jakim cudem ona zna moje hasło!? Patrzyłem się na nią zdziwiony.
- A może wejdę w twoją galerię? Znajde przy okazji parę nudesek...
- Chciałabyś. - wyrwałem jej z ręki telefon i trzepnąłem ją lekko w głowę. - Szukaj sobie piosenki na swoim telefonie.
- No Okej... - wyciągnęła swój telefon i zaczęła szukać piosenki. Przytuliłem ją od tyłu, zerkając na jej telefon.

Maxim?

Od Edwarda C.D Maxim

Patrzyłem się na nich, jak Maxim wskakiwała mu na barana. Ona robiła wszystko, bym był zazdrosny. Jak widać, udawało jej się to. Niby to tylko jej kuzyn i w dodatku jest Homoseksualny, no ale i tak jestem zazdrosny.
- To ja wam nie przeszkadzam, zgwałćcie się w sianie, czy coś. - powiedziałem z uśmiechem na twarzy, już wkurwiony i wyszedłem ze stajni w kierunku akademii. Wolnym krokiem wszedłem do mojego pokoju i usiadłem ciężko na kanapie. Schowałem twarz w dłoniach i wziąłem głęboki wdech, by się uspokoić. Haani wskoczyła mi na kolana i zaczęła lizać mnie po dłoniach, którymi zakryłem twarz. Spojrzałem na psiaka i od razu zostałem polizany po twarzy. Uśmiechnąłem się na ten gest ze strony psiaka i pogłaskałem go po pyszczku. Suczka zeskoczyła z moich kolan. Przyznam, że psina trochę ważyła. Wziąłem pilota i włączyłem telewizor. W tym czasie włączyłem laptopa, by posprawdzać wiadomości. Jak zwykle, parę wiadomości od znajomych z mojej starej klasy. Jak mi się żyje i w ogóle. Na każdą wiadomość odpisałem praktycznie tak samo. Odłożyłem laptopa i westchnąłem. Wsłuchałem się w jakiś program muzyczny, który leciał w telewizji. Wyjąłem z przenośnej lodówki piwo i je otworzyłem, chciałem się trochę odstresować. Wypiłem prawię pół, za pierwszym łykiem. Mój telefon naglę zawibrował. Ta, zawsze mam włączone na wibracje, bo głos przychodzącej wiadomości mnie wnerwia. Odblokowałem telefon i zobaczyłem, że mam wiadomość od Maxim. Nawet jej nie sprawdzałem i odłożyłem telefon. Wypiłem resztę piwa i spojrzałem w sufit. Nagle usłyszałem jedną z piosenek, którą doskonale znałem.

The demon queen of high school 
Has decreed it
She says Monday, 8 am
I will be deleted
They’ll hunt me down in Study Hall
Stuff and mount me on the wall
Thirty hours to live
How shall I spend them?

Przypomniałem sobie głos dziewczyny, która to śpiewała. Tak dawno tego nie słuchałem. Co prawda był to Musical, lecz zawsze lubiłem tę piosenkę, czy ten Musical. Słuchałem tego, co jakiś czas cicho podśpiewując. Po przypomnienie sobie całego tekstu uśmiechnąłem się szeroko. W końcu zostały ostatnie słowa piosenki, które zaśpiewałem już głośno.

Let’s break the bed
Rock this dead girl walking

I think we tore my mattress!

No sleep tonight for you
Better chug that Mountain Dew

Okay, okay!

Get your ass in gear
Make this whole town disappear

Okay, okay!

Slap me, pull my hair 
Touch me there, there and there
No more talking Woah!
Love this dead girl walking Woah, woah! Hey, hey! Yeah, yeah!
Love this dead girl walking Love this dead girl Woah, woah! Hey, hey! Wait, wait!
Love this dead girl Love this dead girl
Yeah, yeah, yeah Yeah, yeah, yeah Ouch!
YEAH! YEAH!

Piosenka się skończyła, a ja odetchnąłem z ulgą. Gdy śpiewałem tę końcówkę, myślałem o Maxim. Rzuciłem pustą puszkę po piwie, gdzieś w kąt i wstałem. Usłyszałem pukanie do drzwi, nie spodziewałem się nikogo, więc mnie to zdziwiło. Spojrzałem się w stronę drzwi, które ktoś otworzył. W drzwiach stał nie kto inny jak Maxim. Zmarszczyłem czoło i zmierzyłem ją wzrokiem.
- Czego chcesz? - powiedziałem oschle.
- Porozmawiać... - powiedziała, robiąc krok w przód.
- Nie mamy o czym rozmawiać. - obserwowałem jej kroki.
- To nie tak jak m... - przerwałem jej.
- Czy ty kurwa nie rozumiesz, że ja Cię kocham?! Naprawdę jesteś tak ślepa, by tego nie zauważyć?! - w końcu to z siebie wyrzuciłem.

Maxim?
A teraz mnie wielb ^^