Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thomas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Hayden

Kiedy się obudziłem Hayden już nie było, jednak coś przykuło moją uwagę.
Na mojej nocnej półce coś błysnęło, okazało się, że blondynka zostawiła na niej swoją bransoletkę..
Na początku pomyślałem, że sama po nią wróci, ale nie nie Hayden. Stwierdziłem, że jej ją odniosę. Wstałem z łóżka i ubrałem się, złapałem za błyskotkę i poszedłem poszukać Hayden.
W drzwiach oczywiście o mało by na mnie nie wpadła. Historia lubi się powtarzać -uśmiechnąłem się sam do siebie.
Dziewczyna popatrzyła na mnie z lekkim zdezorientowaniem, najprawdopodobniej nie wiedziała co powiedzieć. Ja nie chciałem nic mówić, nie chciałem też żeby ona coś mówiła. Po prostu wyciągnąłem do niej rękę z bransoletką. Ta wzięła ją ode mnie i rzuciła mi purpurowy uśmiech.
lekko się uśmiechnąłem. Ona poszła do auta, a ja wróciłem do akademika.
***
Kurwa! Jak zwykle się spóźniłem!! Pomyślałem wściekły na samego siebie. Pieprzone treningi. Pomyśleć, że zaczynało mi się to podobać.
Dziś oporządzenie Clinton'a poszło mi o wiele szybciej. Nim instruktorka powiedziała mi co mam robić ja już go dosiadłem i rozstępowywałem. Kobieta uśmiechnęła się zadowolona i oznajmiła mi, że dziś będę uczyć się na drągach.
Spojrzałem na nią zdziwiony, ale ta nie zmieniła planu mojego treningu. Już po chwili drągi były porozstawiane. Przejechałem przez nie bez większego problemu. 
Na koniec jazdy kobieta ustawiła niewielką przeszkodę. Najechałem na nią iii.... zawahałem się, przez co kasztan odbił w prawo. Nie poddałem się, najechałem drugi raz i przeskoczyliśmy, w dodatku z jakim zapasem. Uśmiechnąłem się i (sam się zdziwiłem tego odruchu) poklepałem wałacha po szyji.
***
Po treningu wróciłem do pokoju, jednakże tam ktoś już na mnie czekał.
- Co tu robisz? -spytałem widząc Hayden kręcącą się na krześle obrotowym

<Hayden? myślisz, że możesz tu sobie tak wejść i pięknie wyglądać?! xd >

niedziela, 8 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Hayden (+18)

- Coś się stało? - Spytałem zamykając drzwi. 
Hayden podeszła bliżej i dosłownie rzuciła się na mnie okładając pocałunkami. Bez zbędnych pytań odwzajemniłem pocałunek. Po krótkiej chwili położyłem ręce na jej udach tym samym unosząc dziewczynę do góry. Owinęła mi się nogami w pasie i wplotła palce w moje włosy. Pocałowałem ją namiętnie... Szybko jednak zszedłem z pocałunkami na jej szyję, a ona szybkim ruchem zdjęła moją koszulkę. Przycisnąłem ją do ściany, a ta przejechała mi dłonią po torsie i brzuchu. Ręka Hayden zatrzymała się tuż przy linii moich spodni i już po chwili złapała niżej ściskając moje krocze. Nieznacznie jęknąłem, co jeszcze bardziej ją nakręciło. Oderwaliśmy się od ściany, a ja pchnąłem dziewczynę na łóżko i po chwili znalazłem się tuż nad nią.
- Masz gumki? -spytała przerywając pocałunek
- Ja bym nie miał.. -uśmiechnąłem się i zwinnym ruchem pozbyłem się spodni.
Już po chwili pomogłem rozebrać się blondynce. Kiedy zdejmowała bieliznę, uśmiechnęła się rumianie w moim kierunku. Zdjąłem bokserki i zgrabnie nałożyłem kondoma na penisa.
- Skoro już tu przyszłaś, to będzie po mojemu. -powiedziałem i chwyciłem za pasek
Dziewczyna lekko się przestraszyła, ale najpewniej stwierdziła, że walka ze mną nie ma jakiegokolwiek sensu. Związałem jej ręce paskiem od spodni i przywiązałem ją u góry łóżka. Podszedłem od drugiej strony i zacząłem całować ją po piersiach i przytulać się do nich, potem dokładnie wycałowałem ją pod piersiami , następnie w okolicach pępka a potem jeszcze niżej . Ona leżała spokojnie głęboko dysząc, była pewna że teraz zajmę się jej ... . Jednak ja momentalnie ominąłem to miejsce i przeskoczyłem na lewą nóżkę, którą zacząłem również całować od kolana w górę, bardzo powoli dochodząc do miejsca które ominąłem. Jednak gdy byłem naprawdę blisko zacząłem całować tym razem jej prawą nóżkę żeby zostawić taki niedosyt. Widziałem że była nieco zdenerwowana tym jak długo z tym zwlekam i przeciągam, ale to taka moja strategia.
Już miałem przejść do rzeczy, rozszerzając jej uda gdy dziewczyna się uwolniła.
Przejęła kontrolę przewracając mnie na plecy. Przyjęliśmy teraz pozycję "69". Gdy ona robiła mi loda, ja zająłem się jej cipką, była mokra. Hayden cicho pojękiwała, ja nie oszukujmy się.. też napawałem się rozkoszą. 
- Dobra, koniec tego . -powiedziałem po czym ona przestała, przysunąłem jej twarz do swojej i szepnąłem jej do ucha:
- Teraz nie ma już odwrotu.
Nie czekając na jej odpowiedź rzuciłem ją na łóżko. Rozszerzyłem jej uda po czym
przygniotłem ją swoim ciałem ( ale nie za mocno ). Na początku wszedłem delikatnie, ale potem moje ruchy stały się szybkie i mocne. Wbijała paznokcie w moje plecy a ja przysłuchiwałem się jej jękom. Czym były głośniejsze tym lepsze. 

< Hayden? Miałem opisać całość, ale dam Ci to pole do popisu xd >

sobota, 7 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Ariel'a

Poszedłem do swojego pokoju, w którym chwile później zawitał dyrektor z wieściami o przyjeździe mojego kuratora na rozmowę. Ta wiadomość nie ukrywam, wkurwiła mnie i to bardzo. Nie chciałem widzieć tego szmaciarza, zwłaszcza teraz. Wyszedłem na dwór. Pizgało nieziemsko. Spojrzałem na parkur. Był tam Ariel ze swoim koniem. Poszedłem się poprzyglądać, cały czas rozmyślając..
Przykucnąłem przy ogrodzeniu ze skwaszoną miną i zacząłem coś bazgrać. Nagle Gilbert (koń Ariel'a) zarżał w moim kierunku. Już po chwili chłopak podjechał do mnie kłusem.
- C-coś się s-stało? -spytał lekko zachrypnięty od mrozu
- W sumie nic.. jeszcze. -mruknąłem
- Za-zaraz k-kończę trening..-powiedział chłopak patrząc na mnie z góry
Wstałem i oparłem się o płot.
- Popatrzę. -powiedziałem i uśmiechnąłem się ze smutkiem
***
Kiedy Ariel skończył trening sprowadził gniadosza do stajni.
- Pomogę Ci go rozsiodłać. -powiedziałem
Chłopak popatrzył na mnie zdumiony, a ja zabrałem się za podwijanie strzemion i odpinanie popręgu.
- Do-dobrze Ci i-idzie. -pochwalił mnie blondyn
Uśmiechnąłem się pod nosem i zdjąłem Gilbertowi siodło z grzbietu, po czym odniosłem na odpowiedni wieszak.
Kiedy wróciłem, gniadosz był już w boksie, a Ariel czekał koło niego.
- Chcesz pograć na plejce? -spytałem

<Ariel? wiem, brak weny xd >

Od Thomas'a Cd. Hayden

Gdy wszedłem za Hayden do pomieszczenia, w którym miała mieć robiony tatuaż, widziałem jej zakłopotanie. Pewnie, że nie chciała rozbierać się przy dwóch obcych kolesiach, ale.. ona widziała już moje blizny. Je chcę zobaczyć jej...
Gdy tak chwilę na mnie popatrzyła, powiedziała zrezygnowanym głosem
- Tylko tego nie komentuj.. Błagam.
Ja tylko westchnąłem, bo cóż miałem począć. Kiedy dziewczyna zdjęła spodnie okazując fioletowawe, wypukłe blizny, spojrzała na mnie, a na jej policzkach wymalowały się rumieńce.
- Nie wstydź się tego. Jesteś piękna. -te słowa z trudem przeszły mi przez gardło
Nie lubię nikogo komplementować i właściwie z reguły tego nie robię.
Kiedy mężczyzna przyłożył do jej biodra maszynkę, ta zacisnęła zęby i oczy. Widać było spięcie. Uśmiechnąłem się pod nosem i podszedłem do dziewczyny. Złapałem ją za rękę. Ta spojrzała na mnie przez łzy kręcące się w oczach.
- Dziękuję. -powiedziała na co przekrzywiłem głowę pytająco
Ze studia wyszliśmy po siedemnastej. Podtrzymywałem dziewczynę, która z każdym krokiem stękała z bólu. Podprowadziłem ją do auta od strony pasażera. Dziewczyna spojrzała na mnie wkurzona. Od razu wiedziałem o co chodzi.
- Niby jak chcesz prowadzić? Pomyli Ci się gaz z hamulcem i nas zabijesz. Nie chcę umierać.. jeszcze nie. -powiedziałem
Dziewczyna wsiadła do auta i zapięła pasy.
- Ale wiesz.. Jak chcesz dreszczyku emocji to ja Ci go zapewnię - uśmiechnąłem się i puściłem oczko do dziewczyny
Odpaliłem samochód i ruszyliśmy. przez całą drogę driftowałem czy to na łukach czy na ostrzejszych zakrętach. Czułem adrenalinę buzującą w moich żyłach. Czułem też piorunujący wzrok Hayden, mówiący ~Jeśli przeżyję, zamorduję Cię!
Kiedy dojechaliśmy do akademika, zgasiłem auto i podbiegłem do drzwi od strony pasażera.
- Nie będziesz się męczyć. -powiedziałem i wziąłem dziewczynę na ręce
- Jest ślisko. Tylko mnie nie upuść! -powiedziała dziewczyna
Ja w tym momencie specjalnie, jak na złość ślizgnąłem się kilka centymetrów do przodu z dziewczyną na rękach. Wszedłem do akademii i z buta otworzyłem drzwi do jej pokoju. Na szczęście nic się z nimi nie stało.
podszedłem do łóżka dziewczyny i położyłem ją na nim, szepcząc jej przy tym do ucha ciche -Do zobaczenia. -po czym szybkim marszem wyszedłem z jej pokoju
***
Cholera! Jestem spóźniony na trening. Colton nie wyszykowany, ja nie ogarnięty. Ja pierdole. Dobra. Thomas ogarnij się i ruchy!!

Przyszykowanie się zajęło mi kilka minut, oporządzenie Coltona około piętnastu. Na trening spóźniłem się o 45 minut
Na szczęście instruktorka jeszcze pałętała się w pobliżu stajni. Przeprosiłem i wyjaśniłem moje spóźnienie. Dlaczego muszę być dla niej tak cholernie miły? Nienawidzę tej szmaty!
Zgodziła się przeprowadzić mi ten piepszony trening, dając mi przy tum niezły wycisk.
***
Wróciłem do pokoju chwilę po dziewiętnastej. Rzuciłem się plecami na łóżko. Byłem ztyrany, na nic nie miałem ochoty. Miałem wrażenie, że zasypiam. Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju. To była blondynka o opalonej karnacji. Uśmiechnięta, niziutka. Hayden...
Usiadła na mnie okrakiem i zaczęła całować. W tym momencie usłyszałem pukanie do drzwi, co w trybie natychmiastowym wybudziło mnie z transu. Wstałem i chwiejnie poszedłem do drzwi.

<Hayden? Ktoś jakiś?>

Od Thomas'a Cd. Hayden

Po odwiedzeniu sklepu jeździeckiego pojechaliśmy do pizzeri. Hayden poszła coś zamówić.
Zostawiła jednak telefon na stoliku obok mnie. W tym momencie przyszedł do niej sms. Ukradkiem spojrzałem na wyświetlającą się wiadomość. Były to życzenia urodzinowe.
- Cholera! -syknąłem
- Co jest? - spytała cicho Hayden spoglądając na mnie
- Nic. Zaraz wrócę. -powiedziałem
Poszedłem do jubilera, który znajdował się tuż obok. Wybrałem coś hmm.. ładnego. Właściwie coś najdroższego, co poleciła kasjerka zapewniając, że pannie się spodoba. Wróciłem do pizzeri i usiadłem na swoim miejscu. Hayden już jadła. Stwierdziłem, że też sobie coś zamówię.
Wróciłem do stolika i wyciągnąłem z kieszeni prezent. Dać jej to, czy nie... Ehh.. raz się żyje. Najwyżej zbluzga mnie przy wszystkich i przejdę się z buta trzydzieści kilosów.
- Hayden.. -powiedziałem
- Tak? -spytała przerywając jedzenie
Pizza ewidentnie poprawiła jej humor.
- Wiesz.. Mam tu coś dla Ciebie. -powiedziałem podając dziewczynie pudełeczko
- Skąd Ty...
- Cii.. nie ważne. -przerwałem jej - Otwórz jak będziesz w akademii
- Dziękuję..-powiedziała i uśmiechnęła się szczerze w moim kierunku
- Może masz ochotę na shota? -spytałem

< Hayden? Po jednym nam się nic nie stanie xdd >

Od Thomas'a Cd. Hayden

- Tak w sumie.. To gdzie chcesz jechać? -zmarszczyłem brwi spoglądając za dziewczynę
- Do studia tatuażu i jeździeckiego, przy okazji dyrektor chce, żebyśmy odebrali zamówienie. -powiedziała dziewczyna
- Wiesz co. Studio jest daleko. Pogoda na minusie, poza tym ślisko, a z tego co wiem Ty jesteś z Sydney. Więc... Ja kieruję. -powiedziałem
- O nie nie ma mowy! -wrzasnęła dziewczyna, niestety za późno bo zdążyłem już wysiąść. Podszedłem do drzwi od strony kierowcy i otworzyłem je..
- Wyjdziesz po dobroci? -zapytałem
- Nie! Wróć na swoje miejsce, albo Cię zostawię!! -wrzasnęła dziewczyna
W tym momencie wyciągnąłem dziewczynę z auta, trzymając na rękach przeniosłem dookoła samochodu i posadziłem ją na miejscu pasażera. Była widocznie wkurzona, a właściwie to cholernie wkurwiona. Chciała zabrać mi kluczyki, ale powiedziałem spokojnym głosem
- Nie walcz ze mną, a nic Ci się nie stanie
Hayden w trybie natychmiastowym zapięła pasy i zjechała niżej na siedzeniu.
- Jedźmy już... -powiedziała załamana
Ruszyłem. Droga do centrum nie była zbyt zaśnieżona, ale i tak nie pozwoliłbym jej kierować. No cóż... nie ufam jej. Gdy dojeżdżaliśmy do studia tatuażu zaciągnąłem na zakręcie ręczny, oczywiście przez cały czas kontrolując sytuację. Wybuchnąłem śmiechem psychopaty, kiedy dziewczyna zaczęła piszczeć z przerażenia. Zaparkowałem.
-Jesteśmy. -spojrzałem z uśmiechem na wystraszoną dziewczynę
- To chodźmy. -mruknęła niby od niechcenia
Wysiedliśmy z auta, otworzyłem przed nią drzwi, a ta popatrzyła na mnie jak na jebniętego.
- Cześć Jim! -rzuciłem gdy tylko weszliśmy do środka, a ja rozpoznałem jednego z tatuażystów.
- Ooo cześć Thomas!- powiedział zbijając ze mną sztamę
- Mam dla Ciebie klientkę. -powiedziałem spoglądając z uśmiechem na zdezorientowaną Hayden
- Ładniusia. Twoja? -spytał ukradkiem
- Nie jesteśmy parą. -powiedzieliśmy na raz z Hayden
- No cóż.. -mruknął mężczyzna i pogładził swojego wąsa - Gdzie chcesz mieć ten tatuaż? - spytał Hayden, przy okazji podając jej katalog

<Hayden?>

piątek, 6 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Hayden

- Jak dla mnie to możesz go sobie wziąć, ale muszę iść na trening.. -mruknąłem od niechcenia, będąc przy tym lekko wkurwiony na wałacha
- Wiesz co.. Rób co chcesz, ale nie licz już na pomoc z mojej strony! -powiedziała dziewczyna i wyszła szybkim krokiem ze stajni.
Ja nie przejmując się tym totalnie, poszedłem na halę, gdzie czekała już instruktorka.
- Dzień dobry. -powiedziała jak zwykle radośnie
- Nie taki dobry -syknąłem
- No dobrze.. Zaczynajmy. Dosiądź Colton'a, a ja Ci go przytrzymam. -powiedziała
Musiałem to zrobić, bo inaczej zdałaby kuratorowi odpowiedni raport. Trening był o wiele ciekawszy niż poprzednio. Nauczyłem się galopu, kolejne treningi będą poświęcone dopracowywaniu go.
Kiedy skończyłem jazdę z trudem zsiadłem z kasztana. Czułem się obolały, już wiedziałem że jutro czekają mnie zakwasy. Uśmiechnąłem się pod nosem i zaprowadziłem konia do boksu. Przypomniałem sobie jak Ariel go rozsiodływał, zrobiłem to tak samo, obmyłem również wędzidło. Byłem ciut dumny ze swoich postępów.
Kiedy wróciłem do pokoju poszedłem pod prysznic. Oczywiście zapomniałem wziąść do łazienki ubrań, a ktoś musiał wybrać właśnie ten moment żeby zapukać. Owinąłem się ręcznikiem w pasie i poszedłem otworzyć. Moje ciało jest pokryte niezliczoną ilością blizn, co z pewnością przeraziło potencjalnego gościa. Otworzyłem drzwi. Zobaczyłem dziewczynę, tę samą co w stajni.
Kiedy mnie ujrzała, szczęka jej opadła, oczy miała wybałuszone. Wyglądała bardzo zabawie.
Po chwili się otrząsnęła i wydukała pytanie
- To Ty jesteś Thomas... Thomas Spencer
- Tak? -powiedziałem

<Hayden?>

wtorek, 3 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Hayden

- Jeśli mówiąc "pomóc" masz na myśli "zrobię to za Ciebie" to nie śmiem nie skorzystać. - powiedziałem sztucznie się uśmiechając
Gdy spojrzałem w miejsce, z którego dobywał się głos, zobaczyłem niczego sobie nastolatkę o blond włosach, była niziutka, ale i urocza. Miałem ochotę cofnąć czas o te kilka sekund, nim wypaliłem z tą głupią gadkę. Moje rozmyślenia przerwał głos tejże samej dziewczyny...
- Nie, nie zrobię tego za Ciebie, ale mogę Ci powiedzieć jak to zrobić. - powiedziała nie tracąc entuzjazmu
- No to mów... -mruknąłem
Dziewczyna zaczęła nawijać. Właściwie to połowy rzeczy nie rozumiałem, bo czym do cholery jest nachrapnik, a czym inne durne paski..? Westchnąłem nie mogąc sobie w dalszym ciągu poradzić.
- Siarę mi robisz gangreno. - powiedziałem i pociągnąłem konia za grzywę, na co natychmiast opuścił głowę. Nałożyłem mu ogłowie... Teraz najgorsze...
- Jak mam je pozapinać? -spytałem ze zmarszczonymi brwiami w kierunku dziewczyny, która przez cały czas nam się przyglądała...
- Ehh....amator... -powiedziała po czym weszła do boksu, lekko odepchnęła mnie od konia i powiedziała -..patrz i się ucz.
Uśmiechnąłem się jak rekin, podoba Mi się, że dziewczyna ma temperament.. Westchnąłem.
- Dobra, z siodłem sam sobie poradzę.. -powiedziałem, gdy dziewczyna skończyła majstrować przy ogłowiu
- Może chociaż jakieś dziękuję? -spytała lekko oburzona
Syknąłem - Niee... - i pokiwałem głową na boki - ale jak chcesz to możesz Mi się przedstawić - wzruszyłem ramionami

<Hayden?>

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Od Thomas'a Cd. Harry'ego

- Dobra. Nie sraj. -Powiedziałem co chłopak z pewnością uznał za chamskie, ale nic się już nie odezwał. Kiedy jego siostra podeszła do mnie, zmierzyłem ją wzrokiem, a ta spytała
- Widziałeś gdzieś może Harry'ego? Bo wybiegł gdzieś i nie możemy go z Tiago znaleźć...
Na mojej twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech, po chwili zacząłem mówić
- A może to, że "zniknął"...-użyłem tu cudzysłowiu manualnego- ...to wcale nie jest przypadek? Może chowa się przed wami? - powiedziałem, a uśmiech nie znikał mi z twarzy
- To nie twoja sprawa. -warknęła dziewczyna -to wiesz gdzie on jest czy nie? -spytała już bardziej stanowczo
- Nie. - odpowiedziałem i uniosłem lekko brew
Dziewczyna tupnęła nogą oburzona, odwróciła się na pięcie i poszła.
- N-ni-ni-nie mu-usiałeś być t-taki o-ostry. - powiedział Harry wychylajac się zza drzewa, gdy już upewnił się że jego rodzeństwo odpuściło
- Inaczej nigdy by nie odpuściła, ale jak chcesz mogę ją zawołać... -wzruszyłem ramionami

<Harry?>

piątek, 30 grudnia 2016

Od Thomas'a Cd. Harry'ego

- Harry, coś się stało? -spytałem wybałuszając oczy na przelękniętego chłopaka
- N-ni-nic.. -wybełkotał pod nosem
- Stary, wiem że coś się dzieje. Mnie nie oszukasz.. ale jak nie chcesz mówić to nawet lepiej.. -uśmiechnąłem się lekko.
Nie należę do ludzi, którzy lubią pomagać rozwiązywać innym ich problemy..
- Chcesz bucha? Odstresujesz się trochę... -powiedziałem
- J-ja ni-nigdy n-ni-nie pa-a-liłem.. -odpowiedział
- Zawsze musi być ten pierwszy raz -wyszczerzyłem się podając chłopakowi papierosa
Ręce mu drżały, ale złapał fajkę i już po chwili przytknął ją do ust. Pociągnął, ale się nie zaciągnął tylko od razu wydmuchnął dym.. Zaśmiałem się.
- C-co? Ooo o co cho-chodzi? -spytał wbijając we mnie swój wzrok
- Nie umiesz - uśmiechnąłem się - musisz się zaciągnąć -wytłumaczyłem
- Ni-nie wiem j-jak.. - w jego głosie było słychać wstyd
- Nie ma się czego wstydzić -uśmiechnąłem się
Wziąłem od Harry'ego papierosa, wziąłem dużego bucha, głęboko w płuca..
Delikatnie złapałem chłopaka za brodę i zbliżyłem go do swojej twarzy. Wypuściłem mu dym do ust po czym się odsunąłem. Zaciągnął się i zakasłał..
- I jak? -spytałem z szerokim uśmiechem

<Harry? to twój pierwszy raz xd>

czwartek, 29 grudnia 2016

Od Thomas'a Cd. Harry'ego

- Co Ty robisz? -spytałem unosząc jedną z brwi
- Witam się z braciszkiem!! -powiedziała podekscytowana i ucałowała w czoło Harry'ego.
- Nie mówiłeś, że masz taką ładną siostrę - powiedziałem z uśmiechem, a gdy dziewczyna na mnie spojrzała puściłem jej oczko.
Ewidentnie się speszyła i już po chwili przestała tulić chłopaka
- Quinlan. - przedstawiła się dziewczyna rzucając mi krótki uśmiech
- Thomas -mruknąłem
Po chwili do naszego stolika podszedł jeszcze ktoś. Poczochrał Harry'ego po głowie i przywitał się
- Cześć braciszku. - po chwili dodał - Jak ma na imię twój przyjaciel?
Spojrzałem na niego wzrokiem seryjnego mordercy, a chłopak lekko wybałuszył oczy.
- Thomas... -powiedziałem
Złapałem swój telefon i wstałem od stolika. Pokiwałem głową typowo dla pytajnika "Co to się odjebało? XD" i poszedłem po jedzenie.
Gdy wracałem zobaczyłem sytuację typową dla kłótni między rodzeństwem.. Kiedy podszedłem bliżej, przewidywalnie wszyscy ucichli. Usiadłem i spojrzałem po zbladniętych twarzach
- A wy nie jesteście głodni?

<Harry? Quinlan? Tiago?>

Od Thomas'a Cd. Harry'ego

- No cóż.. -westchnąłem -..nie będę Ci przeszkadzał -powiedziałem i zerwałem się z ziemi
- Jakby co, będę na stołówce.. -wymamrotałem
Zacząłem już iść w stronę akademika, ale przypomniałem sobie, że jak zwykle się nie przedstawiłem
- ...a! Jestem Thomas -powiedziałem na co chłopak delikatnie się uśmiechnął
Nie czekając na odpowiedź odszedłem.
Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Poszedłem na stołówkę. Spędziłem tu jakieś dwie godziny, gapiąc się jak zombie w komórkę. Właśnie nabijałem lvl w "pafafiksie", gdy nagle ktoś przyszedł, a ja skusiłem
- Kurwa!! -wrzasnąłem i rzuciłem telefonem
- Oj. Emm.. ee... prze-przepraszam... -powiedział znajomy (choć nie do końca) chłopak
- To nie twoja wina.. -powiedziałem i potarłem dłonią kark
- Uff.. -odsapnął chłopak, po czym dodał - Harry... Mam n-na imię Harry..
Uśmiechnąłem się szczerze, choć mogłem w tym momencie wyglądać jak pedofil. Bez obrazy, ale gabarytowo Harry wygląda jak dziecko.. Właściwie to nie wiem nawet ile ma lat.. No ale cóż, nie po to tu jestem..
- Miło mi Cię poznać - powiedziałem po sekundzie ciszy

<Harry? masz jakiś pomysł ? xd>

Od Thomas'a Cd. Ariel'a

Chłopak pomógł mi oporządzić Clinton'a, w sumie byłem mu wdzięczny, choć pewnie on tego nie odczuł. No trudno... Zaszedłem z koniem na halę. Czekała tam już instruktorka.
- Najpierw wezmę Cię na lonżę. -zapowiedziała -Zobaczymy co potrafisz -dopowiedziała po chwili
- Chodzi o to, że ja nic nie potrafię. -syknąłem - Nigdy nie jeździłem.
- Najwyższy czas. -uśmiechnęła się szczerze kobieta
Kazała mi dosiąść Clintona. Czułem, jak koń chce zacząć biec, jednak odruchowo ściągnąłem mu wodzę, za co dostałem pochwałę od instruktorki.
- Zaczniemy od podstaw. -powiedziała po czym zaczęła pokazywać mi co i jak
- Pamiętaj o piętach. Pięty w dół! -upomniała
Zrobiłem kilka kółek w stępie, aby się "oswoić".
Instruktorka później kazała mi anglezować, co załapałem dość szybko, lecz kiedy popędziła Clintona do kłusa straciłem równowagę i padłem bezwładnie na ziemię. Instruktorka przejęła się nieziemsko, a ja nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
- Głupia szkapa. -powiedziałem i dosiadłem ponownie konia
Tym razem kłus wyszedł mi dość dobrze. Pilnowałem się. Nie było tak źle.
Instruktorka stwierdziła, że na dziś to już koniec. Kazała jeszcze zrobić mi parę ćwiczeń na grzbiecie kasztana, ale uznałem to za banał i po prostu zeskoczyłem z jego grzbietu.
Złapałem za wodzę i zacząłem iść w kierunku wyjścia.
- Do widzenia. -powiedziała załamana kobieta
Wszedłem do stajni i wprowadziłem konia do boksu. W tym momencie podszedł Ariel...
- J-ja.. Ja widziałem twó-twój upadek.. N-ni Ci ni-nie nie jest? -wyjąkał
- Nie? -spojrzałem na niego zszokowany jego obecnością

<Ariel?>

Od Thomas'a Cd. Harry'ego

W stajni ani żywej duszy.. Pewnie wszyscy poszli na zajęcia...
Postanowiłem, że wyjdę na dwór, może kogoś spotkam. Skoro mam spędzić tutaj najbliższy rok, to chyba warto kogoś poznać... Sam nie wierzą w to, że tak o tym myślę.
Wyszedłem ze stajni. W oczy od razu rzucił mi się zaczytany chłopak. Zacząłem iść w jego kierunku, a ta gapa chciała uciekać... Źle nastąpił i jak przeczuwałem ~spadł.
Ledwie powstrzymałem się od głośnego śmiechu.
Podszedłem bliżej...
- Yy... H-h-hej -wydukał z siebie chłopak
- Cześć. -powiedziałem od niechcenia - Wiesz może gdzie są wszyscy? - spytałem i zmarszczyłem brwi
- Emm..yy.. nie wiem.. Ja... ja dopiero tutaj przyjechałem.. -powiedział
Westchnąłem..
- Wiesz tyle samo co ja.. -powiedziałem i przeczesałem ręką włosy
Postanowiłem przysiąść się koło chłopaka.
-Co czytasz? -spytałem

<Harry? wybacz, że takie krótkie...>

Od Thomas'a do Ariela

Dziś przyjechałem do tej nędznej akademii.. Właściwie nie wiem po co. Głupia terapia.. Nawet nie potrafię jeździć.. No cóż.. Trudno. Najchętniej w ogóle nie wstałbym z łóżka, ale mam durny trening, a instruktorzy mają kontakt z moim kuratorem.. 

Podniosłem się z łóżka i złapałem zupełnie nowy, nigdy nie używany kask. Nim wyszedłem, założyłem jeszcze oficerki i narzuciłem na siebie kurtkę. Poszedłem do stajni...
- Ugh.. ale tu jebie.. - powiedziałem zniesmaczonym głosem
Podszedłem do boksu mojego konia i podpiąłem mu uwiąz. Chciałem wyprowadzić go z boksu, ale ten szarpał się i nie chciał iść za mną.
- No chodź tu głupi zwierzu!! -wrzasnąłem na konia na co on lekko opuścił głowę i wyszedł grzecznie z boksu. Przywiązałem wałacha obok boksu i wziąłem jego szczotki. Kurwa... od czego zacząć?! W tym momencie ktoś wszedł do stajni..
- Ej gościu. Możesz mi pomóc? - zapytałem, starałem się być hmm.. grzeczny?
Usłyszałem głośne przełknięcie śliny.
- Emm... Eeee.... Ja? -spytał
- A widzisz tu kogoś innego? -mruknąłem pod nosem
- Emm... no dobra... -powiedział i podszedł niepewnie bliżej mnie
- Od czego mam zacząć? -spytałem wskazując na skrzynkę, a mój wzrok spoczął na koniu

<Ariel? wybacz, że krótkie...>

Thomas Spencer i Clinton

http://68.media.tumblr.com/b53136591aeebe73e0e544437c7ee1e3/tumblr_nusq9pSkrM1rxxl1po1_500.jpg
Motto: "Jestem przedstawicielem chaosu. I wiesz, co jest najważniejsze w chaosie? Jest sprawiedliwy." oraz "Jedyny sensowny sposób na życie w tym świecie, to ten pozbawiony reguł."
Imię: Thomas
Nazwisko: Spencer
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 03.01.1997 rok , 19 lat
Pochodzenie: Niemcy, Berlin
Pojazd: Chevrolet camaro po tuningu
Pokój: 43
Grupa: I
Poziom: Początkujący
Koń: Clinton
Głos: Maurice Sinclair
Partner: Thom nie jest jednym z tych, którzy będą zapraszać dziewczyny na randki i oglądać z nimi filmy romantyczne. Owszem, lubi sprawiać im podarunki i niespodzianki, ale nic więcej. Raczej nie jest stały w uczuciach, natomiast jest zawsze chętny na przelotny związek.
Rodzina: Przybrani rodzice: Agnes White-Spencer oraz Dylan Spencer
Aparycja: Thomas mierzy równe 188 centymetrów. Mimo szczupłej budowy uwarunkowanej genami, jest dość umięśniony, co w całości zawdzięcza ciężkim treningom i walce. Większość ludzi myśli, że chłopak nosi soczewki, natomiast on ma z natury granatowe oczy, które pod wpływem słońca stają się jasnoniebieskie. (Uwaga użyję teraz paradoksu...) Ma krótkie włosy średniej długości (xd). Często rozczochrany, jakby dopiero co wyczołgał się z łóżka. Jego włosy mają kolor ciemnego blondu, od słońca porobiły mu się jasne pasemka. Ma wydatne żuchwy i dość widoczne kości policzkowe. Jednym z jego atutów jak i wad są pełne usta. Nos proporcjonalny do reszty twarzy. Tom posiada kilka tatuaży, jedne mają dla niego większe znaczenie, drugie mniejsze, a jeszcze inne nie mają dla niego żadnego znaczenia, bo zrobił je pod wpływem impulsu. Thomas jest masochistą, dlatego można zobaczyć na jego ciele wiele blizn, niektóre rany zadał sobie sam, inne zostały mu zadane w czasie walki, jeszcze inne podczas napaści, mniej widoczne zyskał w poprawczaku.
Charakter: Thomas jest bardzo nietypowym chłopakiem. Niektórzy twierdzą, że jest sadystyczny i przerażający. Samemu Tom'owi, nawet przypadło do gustu to określenie. Chłopak lubi, gdy ludzie czują do niego respekt. Często sieje chaos tam gdzie się pojawi. Można powiedzieć, że urodził się, by czynić zło. Delektuje się ludzką krzywdą. Tom jest przebiegły, potrafi w łatwy, ale zarazem brutalny sposób, przenieść ludzi na swoją stronę. Thom to postać nad wyraz inteligentna i pomysłowa. Często działa spontanicznie, pod wpływem impulsu, jest nieobliczalny.
Nad wyraz chętnie pakuje się w kłopoty. Jest skory do walki.
Zainteresowania: Thomas właściwie nie wiele rzeczy lubi, a jeździectwo wcale nie jest jego pasją. Do przyjechania tutaj został przymuszony w ramach terapii. Tom naprawdę lubi walczyć i sprawiać tym samym sobie jak i innym ból. Po za tym sporo czyta i ogląda filmy, głównie horrory i akcje.
Inne: 1 | 2 | 3
- Jego biologiczni rodzice nie żyją
- Nie cierpi zwierząt, dla niego wszystkie one śmierdzą
- Nigdy nikomu nie powiedział, że go kocha ani nie darzył głębszym uczuciem
- Jest masochistą
- Wielu ludzi określa go psychopatą
Kontakt: Micky

~*~*~*~

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/38/cf/0c/38cf0c320313225a473610ec22a3bfe2.jpg
Imię: Clinton
Płeć: Wałach
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Data urodzenia: 24.11.2012 rok, 4 lata
Charakter: Odważny i pełen energii wałach. Mimo młodego wieku jest bardzo dobrze ujeżdżony i posłuszny. Szybko się uczy. Jest dość dominujący jak na wałacha. Dumny z siebie. Prze do przodu jak czołg, gdy się nakręci, nic ani nikt nie jest w stanie go zatrzymać.
Specjalizacja: Wyścigi, Skoki
Umiejętności: Świetny koń z predyspozycjami do dużego sportu. Nie ufny w stosunku do obcych. W stadzie jest dominujący.
Właściciel: Thomas Spencer