Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catherina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catherina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 marca 2017

Od Catheriny CD Isaka

Obudziły mnie delikatne, pierwsze promienie słońca wpadające przez okno mojego pokoju. Nie przeciągając dłużej wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki, mijając zaspaną Suzume. Pogoda za oknem była piękna. W wolny dzień nie można było przepuścić takiej okazji i nie wyjechać w teren jednak postanowiłam zrobić to po obiedzie. W poniedziałek czekała mnie ważna klasówka z matmy, a ja jej po prostu nie znosiłam. Z rana chciałam się wybrać wraz z psem na spacer, a potem się pouczyć.
****
Po obiedzie poszłam w stronę swojego pokoju i szybko się przebrałam na mój planowany teren. Ubrałam czarne bryczesy, koszulkę z długim rękawem, a na to niebieską kamizelkę.
Kierowałam się w stronę stajni. Vabalt musiała się znajdować na pastwisku. Zdałam sobie sprawę, że złapanie tej złośnicy będzie wręcz niemożliwe. Rozsunęłam drewniane drzwi do stajni. Kilka koni, które znajdowały się w pierwszych boksach, cicho zarżało.
Minęłam boksy koni, które na stałe mieszkały w Morgan, a potem pchnęłam lekko drzwi prowadzące do siodlarni. Chwyciłam uwiąz klaczy i znowu znalazłam się na stajennym korytarzu. Wychodząc zawiał wiosenny, trochę zimny wiatr. Rozejrzałam się dookoła. Vabalt znajdowała się na pastwisku najbardziej oddalonym od drogi i innych koni. Prychnęłam cicho pod nosem. Nic nowego. Udałam się w tamtą stronę. Klacz pasła się spokojnie na pastwisku. W końcu samica uniosła głowę znad ziemi i spojrzała na mnie. Kłęby pary wyleciały z okolic jej nozdrzy. Weszłam na pastwisko i podeszłam do konia. O dziwo, ani nie uciekła, ani specjalnie się nie ubrudziła. Zapięłam linkę do czerwonego kantara klaczy, musnęła mnie pyskiem w policzek, na co się uśmiechnęłam. Pogładziłam Vabalt po pysku i wyprowadziłam z pastwiska.
****
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/93/4f/d6/934fd68522bf13591dc9c79bbd2d41b0.gifMiałam zamiar pójść dzisiaj na tor crossowy. Klacz musi gdzieś rozładować swoją energię. Wyszłam przed budynek stajni. Vabalt oczywiście musiała zrobić mi psikusa i przy wsiadaniu, zamiast stać spokojnie, przeszła kilka kroków do przodu. Gdy udało mi się już wsiąść na samicę udałam się w stronę toru crossowego. Wybrałam tą ścieżkę, na której mieliśmy treningi. Vabalt, aż rwała się do skoków, wiedziała gdzie zmierzamy. W końcu oddałam klaczy wodze, a ta przeszła płynnie do kłusa, a potem do galopu. Skierowałam ją na leśną ścieżkę i teraz biegłyśmy na pierwszą przeszkodę. Pokonałyśmy ją bez trudu, z dużym zapasem. Następną przeszkodą był pień drzewa. Klacz wybiła się przed przeszkodą i przefrunęła nad nią, dumnie lądując po drugiej stronie. Uwielbiałam ten moment kiedy razem z koniem "zawisało" się w powietrzu na ułamek sekundy. Kierowałyśmy się na kolejną przeszkodę - mur. Klacz nigdy nie lubiła tego typu przeszkód. Zawahała się i sama przeszła do kłusa. Zastrzygła uszami i zatrzymała się przed przeszkodą bacznie ją obserwując czy aby na pewno jej nie zje. Poklepałam klacz po szyi.
- Widzisz nie zje ciebie- powiedziałam ze śmiechem i zawróciłam klacz
Kolejna próba skoku przez mur poszła dobrze. Vabalt przeskoczyła przez nią i teraz biegłyśmy po najbardziej zalesionej części toru. Samica pewnie i rytmicznie biegła przed siebie. Gdy powoli gęstwina zaczęła rzednąć przygotowałam się, bo miała nam się ukazać jedna z ostatnich przeszkód. Trzy ostatnie przeszkody nie należały do trudnych, ale nie były też łatwe lecz Vabalt to nie przeszkadzało. Biegła szybko, z każdym krokiem przyspieszając. Nie mogłam jej pozwolić tak się rozpędzać. Lecz gdy wszystkie pomoce zawiodły, uświadomiłam sobie, że obecnie to klacz ma nade mną kontrolę. Vabalt przez całe swoje życie chodziła na różnych torach crossowych, ale w każdym, zawsze, było coś nieprzewidywalnego. Na zakręcie, który pokonałyśmy bardzo szybkim tempem ukazały nam się dwie przeszkody, które były w bliskiej odległości.
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/39/d5/85/39d585c20eb117682e888fa3d9a2a54b.gifZnów próbowałam zwolnić klacz, ale ta biegła rytmicznie bardzo szybkim galopem, a może już nawet cwałem. Pokonałyśmy bez trudu dwie przeszkody i kierowałyśmy się na ostatnią, która kończyła tor i "otwierała" łąkę. Klacz sama z siebie trochę zwolniła i zbliżając się do ostatniej
 przeszkody bardzo ładnie ja przeskoczyła. Biegłyśmy jeszcze kawałek, a potem klacz zaczęła reagować na moje sygnały i zwolniła. Tor poszedł świetnie, ale na zawodach na 100% dostałybyśmy ujemne punkty za niebezpieczna prędkość. Klacz zarzuciła głową i przestąpiła z nogi na nogę widząc przed sobą rozległe, zielone pole.
- O nie!- powiedziałam na głos i zdusiłam zapał Vabalt
Zawróciłam w drugą stronę i ruszyłam ścieżką prowadzącą przez pola w stronę ośrodka. Jak na jeden raz wystarczy wrażeń. Wróciłyśmy stępem do stajni. Oczywiście klaczy wykorzystywała każdą okazję gdy choćby na chwilkę się rozpraszałam.
Zsiadłam z Vabalt i chwyciłam za wodze. Zaczęło się ściemniać. Na parkingu zauważyłam oddalający się samochód wraz z przyczepą do transportu koni. Czyżby ktoś nowy? Weszłam do stadniny. Nie kręciło się akurat za wiele osób. Może to i dobrze? Vabalt była nieprzewidywalna, a sądząc po tym co odwaliła na torze crossowym, co było również moją winą, wolałam nie mieć więcej stresu. Wprowadziłam klacz do jej boksu. Ta od razu rzuciła się na siatkę z sianem. Przewróciłam rozbawiona oczami. Rozsiodłałam klacz, nakryłam ciemnozieloną derką i zaniosłam jej sprzęt do siodlarni. Idąc ku wyjściu zauważyłam nieznajomą mi sylwetkę chłopaka oraz nowego konia - pięknego siwka.
- Jesteś tu nowy?- spytałam bez skrupułów jak to miałam w zwyczaju
Chłopak odwrócił się w moją stronę i wydawał się lekko zdziwiony moją obecnością. Na pewno nie spodziewał się o tej porze żywej duszy, a nawet jeśli już to nie spodziewał się, że będzie musiał z kimś rozmawiać. Podeszłam bliżej do boksu.
- Tak- odparł i pogładził swojego wierzchowca po szyi
Przypomniało mi się jak ja byłam tu pierwszy raz. Oczywiście wszytko mnie zachwyciło, ale początki w takich miejscach nie są nigdy łatwe.

Isak? Jakoś tak mnie naszło XD tylko końcówkę zwaliłam, wybacz ;--;

czwartek, 29 grudnia 2016

Od Catheriny

Samochód wjechał na szkolny parking przez porośniętą bluszczem, masywną bramę z kutego żelaza. We wstecznym lusterku ujrzałam, że Suzume wierci się  na tylnej kanapie.
Wysiadłam niechętnie na żwirowy podjazd. Rozejrzałam się dookoła. Wszytko wyglądało inaczej niż w internecie. To znaczy nie wszytko, ale gdy widzi się to na żywo jest dużo lepsze. Zielone pagórki, piękne duże budynki. Już sam podjazd zrobił na mnie wrażenie. Najlepsza z tego wszystkiego była stadnina. Już stąd rzucała się w oczy. Nie mogłam się doczekać kiedy zaprowadzę tam Vabalt. Kurde. Vabalt. Robi straszne cyrki przy wychodzeniu z przyczepy. Już stąd było słychać jak stukała kopytami w podłogę przyczepy i zniecierpliwiona parska. Chciała się z niej wydostać. Nic dziwnego po takiej drodze. Początek był dobry. Klacz zaczęła powoli wychodzić z przyczepy, rozdymając chrapy. O dziwo samica ze spokojem wyszła z przyczepy i zaraz stanęła przy mnie, i zaczęła się rozglądać po nowym terenie. Nerwowo zaczęła stąpać w miejscu. Coś jak taniec. Zachowywała się jak źrebak, a nie ośmioletnia, doświadczona klacz. Zaśmiałam się pod nosem. Dopisywał jej dzisiaj dobry humor. I bardzo dobrze! Może pierwszy dzień u boku tej klaczy nie będzie taki zły? Udałyśmy się z Vabalt w stronę stajni. Zbliżając się poczułam znajomy zapach koni, siana i paszy. Od razu mnie uspokoił.
Nagle klacz szarpnęła za uwiąż.
- Spoko...- nie dokończyłam wyrazu, bo do naszych uszu dobiegł jakiś huk
Klacz szarpnęła za uwiąz, który wysunął mi się z rąk. Vabalt stanęła dęba, a linka która była przymocowana do kantaru tylko zwisała jej między przednimi nogami, które znajdowały się teraz w górze. Koń puścił się galopem przed siebie.
- Vabalt!- krzyknęłam za klaczą i pobiegłam szybko w ślad za nią
Klacz biegła teraz przez trawnik obok pastwisk dla koni. Inne wierzchowce zaciekawione całą sytuacją podniosły głowy do góry i zaczęły się przyglądać. Galop przeszedł w cwał. Jeszcze tego brakowało! Pół tonowe zwierze biegło niczym niewzruszone przed siebie.
- Vabalt!- znów krzyknęłam
Samica położyła tylko uszy po sobie, ale trochę zwolniła. Nie wierzę no!
Teraz Vabalt kierowała się w stronę ujeżdżalni. Akurat ktoś na niej trenował. Świetnie.
Widziałam napięte mięśnie ciała Vabalt. Rozpędzona klacz wbiegła na ujeżdżalnię i przemknęła obok innego konia. Ten się spłoszył i również, tak jak wcześniej moja droga Vabalt, stanął dęba, a niczego nieświadomy chłopak, jak się okazało, spadł na ziemię.
- Vabalt!- krzyknęłam
Klacz zatoczyła kilka kółek. Najpierw w galopie, potem przeszła do kłusa. Musiałam się powstrzymać, aby nie otworzyć ust ze zdziwienia. Na ostatkach sił podeszłam do niej i złapałam drżącymi rękoma za uwiąz. Klacz oddychała szybko, ale zaczęła się powoli uspokajać. Wraz z Vabalt podeszłyśmy do leżącego na ziemi chłopaka.
- Nic ci nie jest?- spytałam

Ethan? Jesteś tym pechowcem xd
Tak trochę się na jednej książce wzorowałam xd

Catherina Daly i Vabalt

http://img24.otofotki.pl/obrazki/jm905_37490950-margot-robbie-wallpaper.jpg
[buźki użyczyła Margot Robbie]
Motto:
"Kto pyta nie błądzi
Kto silny ten rządzi
Kto głupi ten pieprzy
Kto pierwszy ten lepszy
Zacząłeś to skończ
Nie byłeś to bądź
Chcesz mieć to musisz wziąć"
Imię: Catherina, dla bardziej wtajemniczonych - Cat
Nazwisko: Daly
Płeć: Kobieta
Wiek: 15 kwietnia 1998 czyli Cat ma 18 lat.
Pochodzenie: Nowa Zelandia; Wellington
Pojazd: Audi Q3
Pokój: 15
Grupa: I
Poziom: Średnio zaawansowanego
Koń: Vabalt
Głos: Halsey
Partner: ---
Rodzina:
Julie Daly - zawsze uśmiechnięta i chętna do niesienia pomocy
Richard Daly - zapracowany ojciec, zarządza dwiema dość sporymi firmami
Robert Daly - starszy, wkurzający brat
Aparycja: Cat jest szczupłą i zgrabną blondynką o niebieskich, przenikliwych oczach. Dość wysoka, bo mierząca całe 175 centymetrów. Delikatna uroda podkreślona, prawie zawsze, makijażem. Uwielbia luźne ciuchy, więc nie zdziw się kiedy zobaczysz tą dziewczynę w bluzce o kilka rozmiarów za dużą. Lubi porządek i musi mieć wszytko poukładane. Zalicza się też do tego schludny wygląd.
Charakter: Bardzo miła i przyjazna duszyczka. Może wydawać się trochę roztrzepana na pierwszy rzut oka. Ma luźne podejście do życia. Żyje każdą chwilą. Jest dosyć dumną osóbką. Zawsze chodzi z głową do góry i buja w obłokach. Z początku jest osobą trudną do rozszyfrowania, tajemniczą. Tak w skrócie - chodząca zagadka. Zawsze uśmiechnięta. Nie patrzy na to co inni o niej myślą. Mimo swojego roztargnienia i przyjaznego podejścia do życia i innych, nie daje sobą pomiatać, kierować. Jest zdecydowana i uparta. Zawsze mówi to co myśli i pyta o to o co chce zapytać bez najmniejszych skrupułów. Nie lubi kłamstwa. Droga do jej przyjaźni nie jest specjalnie długa czy też kręta. Za bliskimi czy przyjaciółmi stanie murem. Lubi osiągać sukcesy, bo kto nie lubi, ale musi sama na nie zapracować. Jest przez to bardzo ambitna i zawsze dąży do wyznaczonego sobie celu. Jeśli ktoś zalezie jej za skórę potrafi być wredna. U niej jest jedna zasada - jaki jesteś dla mnie, taka ja będę dla ciebie. Umie sobie sama poradzić. Jest niezależna. Stanowcza - umie postawić na swoim. Jeśli coś jest słuszne będzie uparcie się tego trzymać. Jest bardzo cierpliwa i wyrozumiała. Ale pamiętaj! Każde pokłady cierpliwości, nie ważne jak duże, wyczerpują się kiedyś, więc nie przegnij, bo wtedy obudzisz wulkan pełen roztargnienia. Wybuchowa mieszanka.
Zainteresowania:
| Gotowanie | Śpiew | Siatkówka | Czasem coś nabazgrze | Nauka języków | Podróże | Gitara | Pianino |
Inne: 1 | 2 | 3
| Kocha czekoladę | Nie słodzi herbaty | Zazwyczaj jest już wstawiona po jednym piwie | Zna włoski i francuski |
Kontakt: Arbuz :3
Inne Pupile:
Suzume (Zu)
http://img08.deviantart.net/699d/i/2014/022/e/e/happy_birthday_loty_by_terkaloty-d73a3cp.jpg

d15a712c430a21dbbac1250058b8f425.jpg
Imię: Vabalt
Płeć: Klacz
Rasa: Hanower
Data urodzenia: 10 luty 2008, a więc klacz ma okrągłych dziewięć lat
Charakter: Vabalt. Imię opisuje jej zabójczy charakter. Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają - tak jest właśnie z Cat i Vabalt. Mimo to świetnie razem się dogadują. Klacz jest wścibska i wredna. Uwielbia wtykać nos w nieswoje sprawy. Nie ufa nikomu, oprócz Cat. Władcza i uparta. Często robi to co chce i to na co ma ochotę. Wszytko zależy od humoru danego dnia. Koń zagadka - tak jak Catherina. Vabalt mimo to jest oddanym i wiernym wierzchowcem dziewczyny. W końcu życie z takim dzikusem pełnym energii, której nie da się wyładować jest ciekawsze, czyż nie?
Specjalizacja: Cross/skoki
Umiejętności: Vabalt jest bardzo energiczna. Najlepiej wyładowuje je na parkurze albo torze crossowym. Ona po prostu nie nadaje się na ujeżdżanie, w której pełno jest gracji i spokoju. A tak swoją drogą trudno jej do tego łba coś jeszcze wepchnąć. Za Chiny nie nauczy się nowych rzeczy, figur. Ale za to coraz większe przeszkody skoczy. Uwielbia wyłamywać przed przeszkodami gdy nie ma nastroju. Mocno wierzga łbem, co nie jest dobre, a dla rąk Cat jest męczące, bo całe treningi musi się z nią mocować. Mimo to klacz i tak zna podstawy, więc nie jest, aż taka zła.
Właściciel: Catherina Daly