Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angelika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angelika. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2016

niedziela, 4 grudnia 2016

Od Angeliki CD Cole'a

- Nie no co ty. Co z tego, że jest zima i jest na minusie - odpowiedziałam
- Co czytasz? - zapytał siadając obok mnie i zaglądając do książki
- Możesz się trochę odsunąć?
- Tak - powiedział
I tak też zrobił.
- A teraz nie obraź się, ale chce zostać sama - powiedziałam patrząc na chłopaka
- Jak chcesz - odpowiedział i poszedł do stajni
Ja natomiast wróciłam do czytania książki.

~Kilka minut później~

Kiedy już trochę przeczytałam usłyszałam jakieś warczenie i jak oczy jakiegoś zwierzęcia świeciły wśród drzew w ciemności. Trochę się bałam, więc nie chciałam tu zostać. Zabrałam swoje rzeczy i zaczęłam kierować się w stronę stajni, bo widziałam, że tam ktoś jest. Warczenie było coraz głośniejsze byłam pewna, że to wilk, ale podobno w tych stronach ich nie ma. Zaczęłam iść coraz szybciej, a zwierze za mną, w końcu biegłam. Wbiegłam do stajni cała zdyszana i zobaczyłam Cole'a.
- A gdzie ci tak śpieszno? - zaśmiał się
- Wilk - mówiłam zaniepokojona i próbowałam złapać oddech
- Wilk? Przecież ich tutaj nie ma, musiało ci się coś przewidzieć, albo to jakiś obcy pies, przyszedł w poszukiwaniu jedzenia - powiedział
- To na pewno nie był pies. Mówię...
Nie zdążyłam dokończyć, bo Kalipso zaczęła rżeć i była zaniepokojona. Zaczęła stukać w boks jakby próbowała mnie ostrzec.
- Co się dzieje mała? - zapytałam podchodząc do klaczy i próbując ją uspokoić
Spojrzałam na drzwi od stajni i zobaczyłam wilka, który był najprawdopodobniej głodny i agresywny. Poszukiwał jedzenie. Nigdy nie pomyślałabym, że te zwierze może podejść tak blisko ludzi, ale za jedzenie zrobi wszystko.
[Wiem, że w Wielkiej Brytanii nie ma wilków, ale nie miałam innego pomysłu XD]
Popatrzyłam na Cole'a, który był także zdziwiony obecnością tego groźnego zwierzęcia. Głodne zwierze mogło wszystko zrobić, aby tylko zdobyć pożywienie. Obok Cole'a był otwarty boks, który był pusty. Delikatnie, nie robiąc gwałtownych ruchów podeszłam do niego. Wepchnęłam go do boksu i się zamknęliśmy. Wilk mógł nam coś zrobić, ponieważ gdy tylko szybko się ruszyliśmy, zwierzę rzuciło się, aby zaatakować. Wyglądało na to, że w boksie będziemy musieli spędzić całą noc.

<Cole? Ta akcja XD>

Od Angeliki CD Cole'a

- Sama nie wiem, myślałam, że zwiedzę trochę miasteczka. Może wracajmy do miasta, ale na pewno nie tam - odpowiedziałam
- Dobrze, ale teraz nigdzie sama nie pójdziesz - odpowiedział zawracając samochodem w stronę miasta
- Okej.
Po kilku minutach z powrotem byliśmy w mieście. Tym razem postanowiłam nigdzie sama nie iść. Cole wyszedł z auta i otworzył tylne drzwi. Okazało się, że wziął ze sobą picie i małe przekąski. Usiadł z powrotem do przodu. Dał mi sok oraz popcorn [jak w kinie XD]. Oboje rozmawialiśmy, lecz przez chwilę Cole nic nie mówił, a mnie znużył sen i po chwili już spałam.

~Kilka minut później~

Usłyszałam jak ktoś woła moje imię był to Cole, który próbował mnie obudzić jak zasnęłam w jego samochodzie. Niechętnie wstałam, ponieważ byłam zmęczona, ale nie mogłam przecież spać w samochodzie. Wyszłam z pojazdu i zobaczyłam jak z nieba spadają zimne, małe płatki - był to śnieg. Wzięłam rękę delikatnie do góry na, którą zaczął spadać śnieg.
- Idziesz już? - zapytał się Cole, który czekał na mnie przy drzwiach akademii
- Tak idę - odpowiedziałam
Pożegnałam się z chłopakiem i poszłam do swojego pokoju. Nie zapalałam światła, ponieważ w moim pokoju było całkiem jasno, bo lamp, które były przy akademii ich światło wpadało do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku nawet nie przebierając się od razu zasnęłam

~Na drugi dzień~

Wstałam całkiem późno, ponieważ była niedziela i nie było zajęć. Było około godziny 14. Byłam tak wyspana, że chyba bym nie mogła już zasnąć ponownie. Przebrałam się, dałam dla kota jeść i powędrowałam do wyjścia z budynku, kiedy wyszłam moim oczom ukazał się biały puch. Wyglądało na to że przez całą noc bez przerwy padał śnieg. Na trawie nie było widać, ani trochę zieleni, a na dachach budynków było sporo śniegu, więc trzeba było uważać, aby na nikogo nie spadł. Udałam się do stajni. Zajrzałam do boksu Kalipso, która nie miała wody, ani jedzenia. Poszłam więc, napełnić wiadra i dałam wszystko dla klaczy. Potem wyczyściłam ją, a także jej boks. Spojrzałam na Avengera, który był już oporządzony dawno. Potem przez kilka godzin chodziłam po terenach akademii. Nie spotkałam jeszcze Cole'a. Była zima, więc dzień trwał krócej i już o godzinie 18 było ciemno i właśnie była ta godzina. Poszłam do pokoju po ciepły koc i jakąś książkę. Wyszłam na dwór opatulona kocem i usiadłam na ławkę, która była kilkanaście metrów od akademii. Już nie padał śnieg, a na niebie nie było widać, ani jednej chmury. Czytałam tak książkę i piłam gorącą herbatę. Nagle usłyszałam jak ktoś idzie w moją stronę, ponieważ na ziemi leżał świeży śnieg, który pod butami trzeszczał i ktoś stanął za mną.

<Cole? W nocy mam największą wenę XD>

sobota, 3 grudnia 2016

Od Angeliki CD Cole'a

Nie byłam pewna czy mogę mu zaufać, ale powiedziałam sobie, że raz się żyje i się zgodziłam. Cole poszedł po samochód, a ja poszłam zmienić swoje ubranie, które było pobrudzone, przez Kalipso. Pobiegłam szybko do pokoju i ubrałam się luźno. Czarne spodnie, bluza i kurtka [tradycyjnie XD] Wzięłam także ze sobą swoją czarną małą torebkę z telefonem i tym podobnymi rzeczami, które są potrzebne. Wyszłam z budynku i niedaleko czekał już Cole. Poszłam do niego i wsiadłam do samochodu.
- Ładne wyglądasz - powiedział
- Normalne jak każda inna dziewczyna - odpowiedziałam
- Oj tam, oj tam. Gotowa?
- Tak. A gdzie jedziemy? - zapytałam patrząc się na chłopaka
- A gdzie chcesz?
- Nie wiem. Nigdy tu nie byłam, więc nie wiem jakie znajdują się tu miejsca. Zabierz nie tam gdzie będziesz sądził, że mi się podoba - uśmiechnęłam się
- Co powiesz na pub?
- Dobrze, ale od razu mówię, że nie piję tak samo jak ty - powiedziałam stanowczo
- Chyba od soku się nie upijemy? - zaśmiał się
Mężczyźni pomyślałam. Żarty mu w głowie, a to nie było wcale śmieszne. Cole był nawet fajny, można było z nim pogadać. Po chwili dojechaliśmy do baru i Cole zaparkował po drugiej stronie drogi. Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do budynku. Weszliśmy do niego schodami, które wędrowały pod jakiś budynek. Usiedliśmy przy barze i Cole zamówił dwa soki pomarańczowe. Nagle zobaczyłam, że nie mam torebki, powiedziałam dla chłopaka, że idę po nią, ten przytaknął i poszłam do samochodu. Wzięłam jeszcze kluczyki, bo Cole zamknął samochód. Otworzyłam je i wzięłam torebkę. Zamknęłam drzwi, odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który miał około dwadzieścia pięć lat. Trochę się przestraszyłam, bo chciał mnie "zaprosić" do swojego samochodu.

<Cole? Trochę akcji nie zaszkodzi, a mi się nudzi XD>

Od Angeliki CD Cole'a

Chłopak wydawał się w porządku, więc zgodziłam się, aby z nim pójść na obiad. Szliśmy w ciszy, ale Cole się zapytał.
- I jak podoba ci się w Akademi?- spytał i spojrzał na mnie
- Szczerze mówiąc bardzo mi się tu podoba, pierwszy raz jestem w takiej akademii - odpowiedziałam i spojrzałam na niego
- Cieszę się że podoba ci się u nas, mam jedno pytanie, mogę je zadać? - zapytał
- Tak.
- Czemu nie dałaś pogłaskać mi swojego konia, wtedy na hali? - spojrzał na mnie, czekając na odpowiedź
- Bo nie chciałam, aby coś ci się stało.
- Ale co mogło mi się stać głaskając konia? - zaśmiał się
Przewróciłam oczami i powiedziałam.
- Mogła ci coś zrobić, nie lubi obcych ludzi. Zawsze ich przepędza i próbuje im coś zrobić. Żeby zdobyć jej zaufanie na prawdę trzeba dużo czasu, a jak włożysz rękę do jej boksu to ona od razu się zerwie i będzie próbowała ugryźć, więc trzeba być ostrożnym.
- No to faktycznie trzeba uważać. Od małego taka była? - zapytał zaciekawiony tym co opowiadam
- Raczej tak. To taka mała zazdrośnica - zaśmiałam się
Cole też się zaśmiał. Weszliśmy już do stołówki i wzięliśmy obiad jaki dziś był. Wyszliśmy z budynku i ruszyliśmy oboje w stronę stajni.
- Jak tam z twoim koniem? - zapytałam
- Opatrzyłem mu nogę. Powinien szybko powrócić do zdrowia, to bardzo silny ogier - powiedział
- Też mam taką nadzieję, mimo że nie jest moim koniem to nie chcę, aby coś mu się stało.
Weszliśmy do stajni. Cole poszedł do swojego konia, a ja do swojego. Nie byliśmy daleko od siebie, bo bosy naszych koni były w prawdzie niedaleko, tylko Avenger stał po drugiej stronie. Dałam dla Kalipso jabłko i nagle usłyszałam jak Cole stanął za mną.
- Mogę podejść bliżej? - zapytał
Nie byłam pewna i się przez chwilę wahałam.
- No dobrze, ale nie rób gwałtownych ruchów i podejdź tylko do mnie, ani kroku bliżej do niej - powiedziałam trochę zaniepokojona.

<Cole? Kalipso cię zaatakuje czy nie? XD>

Od Angeliki CD Cole'a

Może dobrze, że mu to powiedziałam, bo mógł tego nie zauważyć, a nawet jak to nie mój koń to nie chciałabym, aby coś mu się stało. Chwilę pojeździłam na Kalipso, ale niczego nie trenowałam. Kiedy byliśmy na środku zeszłam z klaczy, złapałam za wodzę i kierowałam się do wyjścia. Mimo, że nie jeździłam długo, widziałam, że Kalipso jest zmęczona. Wyprowadziłam ją na pastwisko, zdjęłam z niej siodło, uzdę i zabrałam wszystko do siodlarni, aby odłożyć je na swoje miejsce. Wyszłam z budynku i pokierowałam się do akademii, aby zrobić sobie herbatę i zobaczyć czy Luis niczego nie zbroił. Wzięłam herbatę, którą sobie zrobiłam i poszłam usiąść na moje łóżko i przeczytać trochę książki.

~Godzinę później~

Ogrzałam się już w budynku, więc postanowiłam iść po Kalipso, ale przed tym dałam jeszcze jeść dla Luisa. Ubrałam się ciepło i wyszłam. Na dworze było zimno, więc szybko pobiegłam po klacz, aby nie zachorowała jedynie z mojej głupoty. Przy sobie miałam jej uzdę, założyłam ją, złapałam za wodzę i powędrowałam z nią do stajni. W stajni nikogo w tej chwili nie było. Otworzyłam boks i wprowadziłam do niego Kalipso, która trochę zmarzła, więc okryłam ją derką. Wyszłam z boksu dając dla niej małą przekąskę, którą było czerwone, dojrzałe jabłko. Idąc w stronę drzwi zobaczyłam Avengera konia, który zrobił sobie coś dziś z nogą. Koń wyglądał trochę z boksu i nie wypoczywał. Podeszłam trochę i delikatnie go pogłaskałam. Nie wiedziałam jak może zachować się wobec mnie, więc nie chciałam ryzykować. Tylko delikatnie go głaskałam, koń jednak stał spokojnie, ale nagle usłyszałam jak ktoś wszedł do stajni.

<Cole? Co ty zrobisz widząc, że głaszcze twojego konia? XD>

piątek, 2 grudnia 2016

Od Angeliki CD Cole'a

Już pierwszego dnia musiało mi się przydarzyć coś takiego. Weszłam do swojego pokoju i się rozpakowałam, a także dałam jeść dla Luisa i poszłam wziąć ciepły prysznic. Po nim założyłam czarne spodnie, bluzkę z krótkim rękawem i ciepłą bluzę. Postanowiłam zajrzeć jak minęła podróż dla Kalipso nigdy tak daleko nie jeździła, zazwyczaj tylko na małe zawody, na których byliśmy w okolicy. Założyłam buty i wyszłam z akademii. Czytałam o akademii w internecie, więc trochę wiedziałam gdzie co jest. Konie innych znajdowały się w prywatnej stajni i tam właśnie się udałam. Weszłam do stajni na każdej z boksów była z imieniem konia, zaczęłam szukać swojego i nagle zauważyłam jak głowa Kalipso wygląda zza boksu. Podeszłam do niej i widziałam, że klacz była trochę zestresowana i trochę mnie nie rozpoznawała. Położyłam ręce na głowie klaczy, która szybko oddychała i przytuliłam się do niej. Jej oddech pomału wracał do normalnego stanu. Od razu się przy mnie uspokoiła. Weszłam do jej boksu i zaczęłam ją głaskać nie idąc za jej tyłem, bo mogła się wystraszyć i mnie kopnąć. Pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie przejechać się i może wtedy już się całkiem uspokoi. Weszłam do siodlarni i wzięłam siodło uzdę Kalipso, które specjalnie kupiłam przed wyjazdem. Założyłam to na klacz, wsiadłam na nią i wyjechałam ze stajni. Dziś nie chciałam trenować niczego tylko sobie pojeździć. Trenowanie ujeżdżania musiało się odbywać na arenie zwanej czworobokiem. W Hiszpanii nie trenowałam już od tygodnia, ponieważ Kalipso nie była w dobrej formie. Dziś wybrałam się na dużą halę, ponieważ na dworze było trochę zimno. Wjechałam na nią i zobaczyłam chłopaka, który dziś na mnie wpadł, nie byłam z tego zadowolona, ale tez nie miałam zamiaru odpuścić sobie dzisiejszej jazdy. Podjechał do mnie i się zapytał.
- Twój koń?
- Tak. Odpowiedziałam z niechęcią
- Jak się zwie?
- Kalipso.
- Mogę ją pogłaskać? Jest śliczna.
- Lepiej nie.

<Cole? Brak weny :/>

czwartek, 1 grudnia 2016

Od Angeliki

To właśnie dziś miał być ten dzień - wyprowadzałam się. Samochód, który miał zawieść mnie i moje rzeczy na lotnisko miał się zjawić za pół godziny. Musiałam spakować jeszcze kilka rzeczy, które były w moim pokoju. Zbiegłam do kuchni po schodach na śniadanie, które przygotowała moja ciotka. Za mną przybiegł także Luis, którego nie mogło zabraknąć. Ciotka i wujek byli dla mnie mili i traktowali mnie jak swoje trzecie dziecko, nigdy nie byłam gorsza od kuzynostwa, lecz często się z nimi kłóciłam. Byli ode mnie młodsi i często mi w czymś przeszkadzali. Zawsze mogłam liczyć na nich zastępowali mi rodziców, lecz to i tak nie było to samo. Miałam jeszcze piętnaście minut. Ciągle zżerał mnie stres - czy mnie tam polubią, czy będzie wszytko dobrze? W głowie nasuwało mi się wiele pytań. Miałam przed sobą tylko ponad dwie godziny lotu do Wielkiej Brytanii. W internecie przeczytałam, że w kilometrach to ponad tysiąc lub dwa tysiące kilometrów. W końcu usłyszałam jak zatrąbił samochód wzięłam wszystkie bagaże, a Luisa do klatki. Wsiadając do samochodu widziałam jak ciotka i wujek machali mi na do widzenia. I w końcu ruszyliśmy, w internecie czytałam, że w Wielkiej Brytanii jest zimno, więc założyłam długie spodnie, moją ulubioną bluzkę z czarną pumą i czarny sweter, a jeszcze na to kurtkę. W końcu dotarliśmy na lotnisko wzięłam moje rzeczy, Luisa i zapłaciłam dla pana, który mnie tu przywiózł. Wsiadłam w samolot, który miał lecieć prosto do Wielkiej Brytanii. Chwilę później wystartowaliśmy i czekała mnie trochę godzin lotu, więc wzięłam telefon, słuchawki i włączyłam sobie muzykę.

~Kilka godzin później~

W końcu już lądowaliśmy. Obok lotniska miał na mnie czekać kolejny samochód, który miał już zawieść mnie prosto do Akademii. Wzięłam wszystko i zaraz ruszyliśmy. Już po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Podziękowałam panu i mu zapłaciłam. Przed sobą ujrzałam wielki dom, a niedaleko stajnie dla koni i wiele innych budynków. Wiedziałam już jaki mam numer pokoju. Wzięłam walizki i Luisa. Tak wszystko niosłam, że nic nie widziałam. Chciałam wejść przez drzwi do budynku, lecz wpadłam na kogoś, a wszystko runęło na mnie. Kiedy spojrzałam do przodu siedząc na ziemi, bo się przewróciłam zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Popatrzyłam na niego z niezadowoleniem, ale widziałam na jego twarzy mały uśmiech, ponieważ na mojej głowie miałam kilka ubrań. Szybko wstałam i się ogarnęłam.
- A ty może byś trochę uważał? Powiedziałam ze złością

<Chłopak, który na mnie wpadł? XD>

Angelika Coley i Kalipso

[from tumblr/gogle]
Motto: DO PRZESŁANIA
Imię: Angelika lub po prostu Angela
Nazwisko: Coley
Płeć: Kobieta
Wiek: 2.01.1996, czyli już 20 lat
Pochodzenie: Hiszpania, Madryt
Pojazd: Nie ma
Pokój: 40
Grupa: III
Poziom: Średnio zaawansowany
Koń: Kalipso
Głos: Hailee Steinfeld, Grey
Partner: Jak na razie nie ma
Rodzina:
Elizabeth Coley - matka
Charlie Coley - ojciec
Mike Newton - wuj
Reene Newton - ciotka
Billy Newton - kuzyn
Tyler Newton - kuzynka
Aparycja: Brunetka - 170 cm wzrostu. Czasem nosi bransoletki i pierścionki. Codziennie się maluje i co kilka dni prostuje sobie włosy. Na prawym pośladku ma ma tatuaż w kształcie motyla, na prawym ramieniu róże i na kostce także róże.
Charakter: Na pierwszy rzut oka może wyglądać na pustą bez rozumu lalunię, lecz w rzeczywistości to bardzo mądra i rozsądna dziewczyna. Stara się "nie oceniać książki po okładce" lecz nie zawsze jej się to udaje. Na początku sprawia wredną i bezduszną osobę, bo właśnie dla obcych zazwyczaj taka jest, jednak jak się ją bardziej pozna to bardzo miła i ciepła osoba. Nie lubi kiedy ktoś obcy wtrąca się w to co robi. Nie obchodzi ją też czy ktoś ją obgaduje czy też nie. Zawsze ma swój własny styl i nie ubiera się tak, aby komuś się przypodobać albo żeby ktoś ją polubił. Kiedy ktoś ją zdenerwuje to umie się zachować jak diabeł, lecz nie na przyjaciół, ich szanuje. Była już w kilku związkach, lecz je zakończyła. Zazwyczaj się w nie angażuje i musi zobaczyć, że drugiej osobie też na niej zależy. Nie lubi kiedy ktoś ją okłamuje, lecz czasem sama musi to zrobić. Woli ludzi szczerych, a nie zakłamanych. Nienawidzi osób przemądrzałych i które uważają się za najważniejsze na świecie chodź tak nie jest.
Zainteresowania: Interesuje się tatuażami, sama ma trzy. Od około dwóch lat zainteresowały ją konie.
Inne:
- Prze to, że mieszkała w Hiszpanii to musiała dobrze nauczyć się tego języka czasem mówi po hiszpańsku
- Czasem pali
Kontakt: ♥Ognista♥
Inne Pupile:
Luis

~*~*~*~

[from google]
Imię: Kalipso
Płeć: klacz
Rasa: Lusitano
Data urodzenia: 7.12.2012 (4 lata)
Charakter: Jest jak jej właścicielka. Nigdy nie da się osiodłać dla obcej osoby, a także się jej pogłaskać, od razu chce ugryźć tą osobę. Trzeba przy niej uważać, bo może kopnąć. Jeśli chcesz się z nią trochę zaprzyjaźnić to potrzeba dużo czasu, a najlepiej jak robisz to z Angeliką.
Specjalizacja: Ujeżdżanie
Umiejętności: Jej słabą stroną jest skakanie w prost tego nienawidzi. Coś byś nie wiem co robił ona i tak by nie skoczyła. Raz zajęła czwarte miejsce w ujeżdżaniu w niewielkiej wiosce w Hiszpanii.
Właściciel: Angelika Coley