Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naomi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naomi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Naomi cd. Jackson'a

Chłopak odprowadził mnie do mojego pokoju. Kiedy byłam w środku bardzo spodobał mi się tutejszy wystrój. Było tu miękkie łóżko! I wielka biała szafa, która prawdopodobnie mi się nie przyda. Stolik do kawy, kanapa, szafka nocna... Wszystko było w jasnych odcieniach. OMG! Czy to telewizor!? Spojrzałam w górę. Na ścianie wisiała duża plazma. Nie wierze, jaki tu jest wypas! Nigdzie się z tąd nie wybieram.  W tym momencie poczułam burczenie w brzuchu. Ostatnio jadłam... wczoraj. Muszę coś zjeść bo moje rzebra niedługo wyjdą poza skurę... Usiadłam na łóżku i zaczęłam porządnie rozmyślać. W tym pokoju nie ma kuchni, więc gdzie mogę coś zjeść? Może spytam się tego chłopaka... jak on miał? Jackson, no tak.. ale z drugiej strony nie mam zamiaru pokazywać się ludziom w takim stanie. Moje czarne rurki na kolanach były prawie białe, a sweter, pod którym oczywiście nie miałam nic prócz biustonosza wbijającego mi się w plecy. A do sklepu nie mogę iść bo tam jest jeszcze więcej ludzi niż tu... A może dzisiaj wszyscy są u rodziny i miejsce, w którym mogę coś zjeść jest puste? Z rozmyślania wyrwał mnie ból brzucha i burczenie. Wstałam i powędrowałam do znanych mi drzwi. Stałam tak kilka sekund, aż w końcu postanowiłam zapukać. Po chwili otworzył mi chłopak.
- Hh-hej? W-wiesz gdzie m-mogę coś z-zjeść? - ledwo co wyjąkałam. Podniosłam sweter odrobinę w górę i ukazałam moje rzebra wbijające sie w ciało.
Chłopak był przerażony, a ja spuściłam wzrok.

Jackson? Brak weny..

sobota, 24 grudnia 2016

Od Naomi cd. Jacksona

Byłam wykończona. Wild szła już około pięciu godzin, więc nie mogę jej dorównać. W oddali las był coraz mniej gęsty i zauważyłam bramy. Czyli już niedaleko. Trzeba będzie zmienić swój żywot i zakolegować się... Ale ja przecież nie potrafię. Moja poprzednia praca polegała na codziennym karmieniu, czyszczeniu i sprzątaniu dwustu koni i boksów. Niepewnie popędziłam klacz do kłusa. O ile dobrze wiem był dwudziesty - czwarty grudnia. Pierwsza wigilia, którą spędze sama. Z resztą to nawet pierwsza wigilia, którą spędze. Mam tylko nadzieję, że nie natknę się na nikogo. Jeszcze nie jestem gotowa, aby się z kimś spodkać. Nie mam zamiaru również pokazywać się z potarganymi włosami, podkrążonymi oczyma i podartymi ubraniami. Najgorzej wygląda ten sweter, ale co zrobić, jeżeli nie mam na razie nic na zmianę? W plecaku mam tylko koc, szczotkę do włosów, kilka dolarów oraz dwie szczotki mojej klaczy. Ale niestety w kocu nie mogę chodzić bo za bardzo rzucałabym się w oczy. Z zamyślenia wyrwał mnie zimny podmuch wiatru. Wyjechałyśmy na ulicę i cisze przeszywał stukot kopyt. Przemierzyłyśmy bramę. Ruszyłam w stronę padoku. Zauważyłam go jako pierwszą rzecz. Wypuściłam tam Wildness, która od razu zaczęła skubać trawę. Przerzuciłam plecak przez ramię i poszłam do budynku. Myślałam, że jest to akademik i nie zawiodłam się. Nie zwróciłam specyficznej uwagi na wystrój i styl tego miejsca. Szybko weszłam do środka. Na dworze było jeszcze chłodniej niż porankiem. Przeszłam do biórka sekretarki. Ta, kiedy mnie zobaczyła była przerażona.
- Zapewne pani Walker? - skinęłam głową i zabrałam kluczę.
Przeszłam do pokoju. Kiedy byłam pod numerem dwudziestym czwartym drzwi otworzyły się nagle uderzając mnie prksto w twarz. Upadłam na ziemię i zaczęłam się powoli wycofywać. Na prawdę bałam się ludzi. A co jeśli jeszcze mnie dobije?
-Przepraszam, nic ci nie jest. - spytał zmieszany chłopak.
Nawet na niego nie sporzałam, zaczęła, tylko czołgać się w tył. Nie trwało to zbyt długo bo złapał mnie w lokciu i próbował podnieść do góry. Zaczęłam ronić łzy. Przecież ja go nawet nie znałam.

Jack? Weź przekonaj ją, że jesteś fajny :p

Naomi Walker i Wildness

Motto: Poznałam nowego przyjaciela. Ma na imię Samotność.
Imię: Naomi (Nana, Nao, Nanami)
Nazwisko: Walker
Płeć: Kobieta.
Wiek: Dziewczyna przeżyła już długie dziewietnaście lat. Urodzona została 26 grudnia 1998 roku.
Pochodzenie: Wybrzeża stanu Nevada.
Pojazd: Chodzi wszędzie pieszo lub jeździ na fiszcze.
Pokój: 22
Grupa: II
Poziom: Średnio zaawansowany.
Koń: Wildness
Głos: Nanami Chan
Partner: Nigdy nie miała, nie ma i nie będzie miała.
Rodzina:
Ojciec - Michael. Popełnił samobójstwo, kiedy Okami zgłosiła zdarzenia na policje. Był gwałcicielem oraz zabójcą. W domu Nanami pojawiały się młode dziewczyny w jej wieku (14 lat), ojciec gwałcił je i zabijał.
Matka - Alice. Bała się ojca i była pdzez niego bita i gwałcona, przez co wychodziło duże potomstwo. Kiedy się postawiła ojcu została zabita...
Starszy brat - Alan. Został zabity przez ojca, kiedy nje chciał zgwałcić następnej dziewczyny.
Starsza siostra - Stephanie gwałcona również była przez ojca, ale była bezpłodna bo pierwszy raz ojciec skazał ją na mordęgi w wieku 6 lat. Zmarła, kiedy Nao miała 16 lat.
Siostra bliźniaczka - Okami. Wstawiała się zawsze za Naną. Kochała ją i chciała, aby chociaż ona była odrobinę szczęśliwa. Po samobójstwie ojca została przydzielona do rodziny zastępczej, pojieważ urodziła się o kilka dni później niż Nana i nie była pełnoletnia. Nanami uciekła jak jej poleciła siostra. Również pasjonowała się końmi i razem oswoiły dziką klacz i jej źrebaka. Konie zatrzymała Nana.
Młodsza siostra - Lele. Zmarła w wieku 13 lat przy nieudanym porodzie.
Młodszy brat - Luke. Zabity przez ojca w wieku 15 lat.
Aparycja: Wysoka, mierząca 180 centymetrów wzrostu dziewczyna o kruczoczarnych włosach. Na nadgarstkach widnieją blizny po cięciu się żyletkami. Zawsze są świeże, a po kilku dniach zanikają. Poza tym nigdy nie ubiera się w markowe ciuchy. Nie ma na nie pieniędzy. Często chodzi w podartych materiałach znalezionych gdzieś. Jest bardzo blada i wychudzona.
Charakter: Samotniczka. Boi się jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi. Nie chodziła do szkoły, uczyła się w domu. Wiedza bardzo łatwo trafia jej do głowy. Jest cicha i spokojna, nie chcę zwracać na siebie uwagi. Trenowała kiedyś potajemnie sztuki walki z nadzieją, że może postawić się ojcu. Przez to jeszcze bardziej schudła. Nie jest towarzyska, zawsze wszystko robi sama.
Zainteresowania: Nanami lubi tańczyć i śpiewać. Poza tym lubi jeździć na deskorolce, którą kiedyś podarował jej pewien mały dzieciak w wieku 10 lat. Powiedział, że dla niego jest za duża, a Nana wygląda na smutną, więc chcę ją rozweselić. Pracuje w pierwszym lepszym miejscu, aby zdobyć trochę pieniędzy.
Inne:
- nie daje sobie pomagać
- jest samotniczką
- jej dłonie zawsze są zimne
- po szkole zawsze pracuje, aby kupić sobie ubrania i jedzenie
- nie potrafi rozmawiać z ludźmi
- uważa mężczyzn jako bezduszne stworzenia
- była przy porodzie jej klaczy
- źrebak jest pod opieką jej siostry
- miała i prawdopodobnie wciąż ma anoreksje
- miała bulimię
- nie posiada telefonu komórkowego
- boi się, kiedy ktoś podnosi rękę, chcę ją podnieść, przybić żółwika.. uważa to za próbę pobicia.
- jest dziewicą, bo jej siostra zawsze wstawiała się za nią.
- kiedy jest w pomieszczeniu pełnym ludzi stara się jakkolwiek trzymać się z daleka
- unika odpowiedzi ustnych
- co noc śnią jej się koszmary, od których nie potrafi się uwolnić.
Kontakt: Tylko na chacie - Naomi.

~*~*~*~

Imię: Wildness, Wild
Płeć: Klacz
Rasa: Dziki koń, nie jest stworzony przez człowieka, więc nie posiada ras.
Data urodzenia: Szacuje się, że klacz ma 6 lat.
Charakter: Klacz nie daje dosiadać, prowadzić, a nawet dotykać się nikomu z wyjątkiem Okami i Noami. Poza tym nigdy nie była w boksie, a tym bardziej w stajni i przyczepie. Boi się zamkniętych i ciasnych terenów. Gdyby tego było mało wciąż jest dzika i uwielbia bawić się w berka. Nie uczestnicza w zajęciach ujeżdżania i westernu. Nie wchodzi na mniejsze tereny, takie jak ujeżdżalnia oraz teren do skoków. Musi mieć otwartą przestrzeń.
Specjalizacja: Cross.
Umiejętności: Klacz ta jest wytrenowana tylko i wyłącznie w crossie. Odmawia posłuszeństwa przy innych treningach. Jeździ tylko i wyłącznie w metalowym wędzidle. Gumowe przeszkadza jej i tylko rzuca łbem.
Właściciel: Naomi Walker