poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Harley CD. Jennifer

Zirytowana walnęłam pięścią w drzwi od stajni. Czekałam na spóźnionego Jacoba. Na mnie nie poczekają na tym cholernym torze. Splunęłam ze złością na ziemię i roztarłam szminkę na ustach. Zobaczyłam prowadzącą La’Primę, Jennifer.
- Co taka zła? - Zaśmiała się dziewczyna. Zmierzyłam ją wzrokiem i próbowałam wykrztusić z siebie słowo.
- Jestem umówiona na torze Belmont Stakes, a Jacob się spóźnia, a sama nie pojadę - wykrzyczałam. Dziewczyna ściągnęła usta i wchodziła do stajni.
- Co Ty na to żebym jutro pojechała z Tobą? Bo dzisiaj już raczej się nie wyrobię. - Zadała propozycje nie do odrzucenia.
- Jutro o 7:40 mam Cię widzieć pod budynkiem akademika. Wezmę swoje auto i pojedziemy- powiedziałam i ruszyłam w stronę akademika. Wchodząc do niego jak i pokoju ze zdenerwowania, trzaskałam drzwiami. Po wejściu do pokoju, rzuciłam się na łóżko i zanurzyłam się w mojej ciepłej kołdrze. Szybko przejrzałam instagrama i z zamiarem wzięcia długiej, gorącej kąpieli, udałam się do łazienki. Po drodze wzięłam duży i puchaty ręcznik. Zapaliłam światło i weszłam do dużej, czarno-białej łazienki. Przejrzałam się w lusterku. Widziałam siebie zza czasów życia w rodzinnym mieście. Wiecznie upitą i naćpaną. Tylko teraz nie mam podkrążonych oczu. Odkręciłam gorącą wodę i z zniecierpliwieniem czekałam na wannę pełną gorącej wody. Szybko zmyłam cały makijaż i zatopiłam się w gorącej wodzie.

~Godzinę później~

Ubrana w lekką piżamę usłyszałam pukanie. W drzwiach stała Jennifer.
-Można?- Zapytała, a ja ją wpuściłam.


Jennifer?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz