*Kilka godzin później*
Szedłem po żwirowej ścieżce prowadzącej na stołówkę. Nie ukrywam, że byłem głodny. Nie miałem bladego pojęcia co dzisiaj jest. Idąc w stronę drzwi do stołówki w korytarzu na przeciw szła Mara. Doszliśmy do dzrwi w tym samym momencie. Otworułem drzwi przed dziewczyną. Ona się uśmiechnęła i wchodząc na stołówkę powiedziała:
- Nie ładne zakradać się do pokoi.
Przez chwilę byłem zdezorientowany. Nie wiedziałem o co jej chodzi. Wszedłem do pomieszczenia za dziewczyną.
- A skąd wiesz, że to byłem ja?- spytałem gdy w końcu skojrzayłem fakty
- Jakoś nie umiesz cicho wychodzić z pokoju- zaśmiała się i podeszła do blatu ustawiając się w kolejce
- Ale muszę przyznać, że ładnie grasz- powiedziałem- i śpiewasz- dodałem po chwili
Dziewczyna spojrzała na mnie z iskrą dumy w oku i uśmiechnęła się promiennie.
- A ty grasz na czyms?- spytała zaciekawiona
W tym samym czasie wzięła do ręki plastikową tacę, a kucharka podała jej tależ z jedzeniem [nie mam pomysłu co to mogło by byc za jedzenie :')], a zaraz po dziewczynie ja wziąłem swój posiłek. Usiedliśmy do pierwszego wolnego stolika.
- Kiedyś się trochę grało- odparłem- Grałem na fortepianie i gitarze- odparłem tym samym odpowiadając na kolejne pytanie Mary
- A śpiew?- spytała i zaśmiała się pod nosem
W sumie jej reakcja była słuszna. Nie lubiłem śpiewać i nie miałem takiego zamiaru. Nie pamiętam kiedy ostatnio bym śpiewał, wiec tym bardziej nie mam bladego pojęcia jak zachowałby się w tej sytuacji mój głos.
Zaśmiałem się również.
- Nie, nie, nie- odparłem
Mara tylko zmiezryla mnie wzrokiem i zabrała się do jedzenia swojej kolacji.
Mara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz