sobota, 10 grudnia 2016

Od Jacoba CD Belli

Bella weszła do stajni i uśmiechnęła się. Nic nie powiedziała i poszła do Księcia. Słyszałem jak go czyściła. Ja natomiast wyciągnąłem Magic Brusha i zacząłem szczotkować mojego konika. Apollo był wyraźnie zrelaksowany. Szkoda, że jest tak zimno. Czemu nie ma lata? Nie cierpienia zimy. Nawet, jeśli są święta. Muszę tylko jeździć po sklepach na chybił trafił i znajdować prezenty dla rodziny. Moja ceni sobie 'niespodzianki'. Ja tego nie lubię, bo zawsze dziś mi jakieś bezużyteczne badziewia, które po tym magicznym wieczorze i tak idą do kosza. Mojej siostrze spodoba się pewnie kolejna figurka konia. Ona tak samo jak ja kocha konie. Nie ma swojego, bo... Bo rodzice jej nie pozwalała. Kiedy są wakacje ona zawsze chodzi i siedzi u Apolla od 5 - 20.
- Gotowy? - z zamyślenia wyrwał mnie głos Belli.
- Tak, własnie podpinam popręg. - odparłem, po czym wybrałem kask z mojej kolekcji i zarzuciłem pleckam na plecy. Wprowadziliśmy konie, a wtedy nagle Apollo się wyrwał. Patrzyłem się w inną stronę i byłem nieco rozkojarzony, wieć puściłem wodze.
- Apollo!!! - krzyknąłem, a mój rumak odchylił lekko głowę. Ćwiczenia na słuch nie poszły na marne. Uspokoił się i podszedł do nas.
- Reaguje na słowa? - zapytała z niedowierzaniem Bella.
- Nauczyłem go kilku poleceń. - odparłem z dumą. Mój koń podszedł do mnie i tracił mnie w ramię. - Tak, tak. Kocham cię. - dodałem w kierunku konia. - Może chciałabyś wybrać się ze mną na Bal?



Bella? Czy byłabyś chętna? 😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz