sobota, 17 grudnia 2016

Od Valerio CD Diana

– Valerio – odpowiadam cicho, energicznie czyszcząc bok Carpe.
W prawdzie jedyne czego chcę to zostać sam, ale Diana wydaje się całkiem miła. Nieśmiało zerkam na dziewczynę nad grzbietem klaczy. Brązowo-rude włosy opadają falami na jej plecy, podskakując wesoło za każdym razem, gdy zrobi żywszy ruch.
Diana najwidoczniej zauważyła, że się jej przyglądam, gdyż odwraca się w moją stronę z uśmiechem na ustach i wesołymi iskierkami w czarnych oczach.
Szybko odwracam wzrok speszony, wracając do szczotkowania, tym razem drugiego boku, Carpe, która zdążyła już dorwać siano. Wzdycham cicho, gładząc ciepłą szyję klaczy. Odpowiada mi parsknięciem i już po chwili czuję, jak jej wargi łapią za moją kurtkę w poszukiwaniu cukierków. Z uśmiechem daję jej jeden.
Nagle wprost obok mojej głowy pojawia się biały pysk konia Diany. Antazja jest piękną klaczą arabską o brązowo-białej sierści. Rozdyma chrapy i trąca mnie łbem w ramię. Wyjmuję z kieszeni ostatniego jabłkowego smakołyka i podaję go koniu, który pochłania cukierka w umałku sekundy.
Spoglądam na właścicielkę arabki, która uśmiecha się do mnie przyjaźnie. Automatycznie odwracam wzrok zmieszany, nieświadomie naciągając rękawy.
– Piękna klacz – wydukuję w końcu, przerywając tym samym ciszę.

<Dajana? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz