Skinęłam głową, aprobując jego wybór i spojrzałam w stronę Belli, która siedziała przy stole z założonymi rękoma i nie odezwała się ani słowem.
- Czyli tobie, Bello, pozostaje temat przyczyn zmniejszania się liczebności - odezwałam się, podejmując ponownie temat projektu. - Mam nadzieję, że się z niego wywiążesz, bo na ocenę pracujemy wszyscy.
- Nie jestem głupia - warknęła, na co tylko przewróciłam oczami i wróciłam do czytania notatek, rozdanych nam przez nauczycielkę. Zerknęłam na zegar, wiszący tuż na jednym z regałów i zabrawszy swoje rzeczy podniosłam się z krzesła.
- Nie ma sensu teraz nic zaczynać - odparłam, dosuwając siedzisko. - Przez weekend zgromadźcie informacje i wyślijcie mi na maila, a ja zajmę się wyglądem i tego typu bzdetami. Może dodam też jakieś drobne ciekawostki, ale to zależy od tego czy wy wszystkiego nie wyszukacie.
- Jak wolisz - usłyszałam głos Noaha, najwyraźniej zadowolonego z takiego obrotu sprawy. Kiwnęłam głową na pożegnanie i ruszyłam spokojnym krokiem w stronę swojego pokoju. Potrzebowałam długiej przejażdżki, aby uspokoić trochę zszargane nerwy.
~~*~~
Podskoczyłam zaskoczona, gdy właśnie otrzymałam maila od Belli, która podesłała mi część swojej pracy, zapowiadając w wiadomości, że idzie jej dobrze i niedługo powinnam otrzymać wszystkie informacje. Odniosłam wrażenie, że dziewczyna naprawdę się stara, a mnie ruszyło sumienie. Być może niesprawiedliwie ją oskarżyłam. Chwilę później na mojej poczcie pojawił się komunikat, dlatego kliknęłam ikonkę sprawdzenia wiadomości. Tym razem to był Noah, który zaskakująco szybko wywiązał się ze swojej części. W dobrym humorze ruszyłam do stołówki, gdzie zjadłam zapiekankę i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gdy miałam już wyjść, pojawiła się Bella.
- Hej - podeszłam do niej, a dziewczyna zmierzyła mnie chłodnym spojrzeniem. - Dzięki za materiał, powinnam się uwinąć ze swoją częścią w dwa - trzy dni.
- Spoko - usłyszałam w odpowiedzi, a zza pleców dobiegło mnie chrząknięcie.
- Nie wiedziałem, że mamy spotkanie - Noah podszedł do nas, chowając dłonie w kieszenie. - Nie jestem zaproszony?
- Spotkałam Bellę przypadkiem, właściwie... to ja się będę zmywać - uśmiechnęłam się i obróciłam na pięcie, kierując ku drzwiom.
Bella? Noah?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz